Skocz do zawartości
Nerwica.com

Panktos

Użytkownik
  • Postów

    9
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi opublikowane przez Panktos

  1. Witam Wszystkich jako iż to mój pierwszy post.

     

    Zaburzenia nerwicowe pojawiły sie u mnie około 2,5 roku temu ale dopiero od 8 miesięcy wiem co mi tak naprawde dolega. Nie będe tu dużo mówił o dolegliwościach itd bo każdy wie to po sobie a pozatym to nie dział do tego. Chciałem się tylko podzielić czymś co ostatnio wymyśliłem pewnej nie przespanej nocy.

     

    Zauważyłem, że za wszystkie niepowodzenia w swoim życiu należy winić tylko i wyłącznie siebie, bo to my sami kreujemy swoją rzeczywistość. Mimo iż nerwica w tym nie pomaga ( i to napewno ) zawsze trzeba starać się brnąć do przodu, nie myśleć o chorobie. Prosty wybór : zamartwiać się nad sobą i nie poruszać się do przodu albo też próbować wtedy kiedy trzeba poprostu wyeliminować ze swojego umysłu to że coś jest nietak. Wiadomo że z każdym następnym rozmyślaniem jesteśmy bliżej klucza do normalnego życia ale mimo wszystko czasami chyba warto sobie odpuścić. Tak więc to że np. ukochana osoba woli kogoś innego to nie jej wina, że serce jej tak mówi tylko raczej nasza, że niewiele zrobiliśmy aby było inaczej.

     

    Myślałem tez o tym, że nigdy nie należy zostawiać otwartych spraw. Wszystko co robie staram się kończyć. Mimo iż nie jest to łatwe to myśle że warto bo zaoszczędzimy tym sobie zamartwień w przyszłości. Jednakże warto pomyślec pare razy nad pewnymi rzeczami bo do nich nie będzie już powrotu, więc skoro chcemy aby ich już nie było trzeba sie zastanowić czy aby napewno ma to się skończyć tak a nie inaczej. Pewne nie dokończone sprawy potrafią za nami chodzić i chodzić a często niema już szans aby je przekształcić w ten sposób aby były dla nas czymś dobrym.

     

    I na koniec.. Myśle, że to co nas męczy trzeba traktować jako wroga a cały proces leczenia jako walke. To że znów uciekamy od miejsca które wywołuje u nas panikę to nic - jedna z wielu bitew, tych bitew które przegrywamy. Ale przecież nie tylko przegrane bitwy są w naszym życiu. Ile razy zdarzyło się zrobić malutki krok w przód? I napewno ma on wiele większą siłe niż ten jeden w tył. To tak jakby porównać jedną małą piękną róże do stogu zżółkniałego siana. Dlatego też staram się zawsze pamiętać o tych wygranych bitwach i starać się aby było ich o wiele więcej niż tych przegranych chociaż nie zawsze jest łatwo.

     

    Tak więc staram się dojść do takiego stanu w którym zawsze będe wszystkich informował o co mi chodzi, żeby zawsze mieć satysfakcje, że przynajmniej coś zrobiłem i niedość że osoby wokół będą wiedziały to co mają wiedzieć to ja odciąże swoje konto zmartwień i lęków. Najważniejsze to nigdy sie nie poddać bo to najgorsze co można zrobić no i jeżeli nadzieja jest matką głupich to ja jestem w takim razie głupi ;)

     

    Pozdrawiam was wszystkich serdecznie :smile:

×