Skocz do zawartości
Nerwica.com

Ja nie ja.


brakciem

Rekomendowane odpowiedzi

Hej. Witajcie. Przeglądałem kilka powitalnych postów i zacząłem zastanawiać się, czy także chcę pisać tutaj tylko o tym, co mi dolega.

Chyba niekoniecznie. Nie wiem.

Nie mam pojęcia. Ostatnimi czasy bywało u mnie lepiej. Poza zaburzeniami odżywiania.

I problemami z tożsamością płciową.

Albo jej brakiem. Mam przecież wiele. Tak sądzę.

I pomimo tego wiele zawsze jest coś. Kiedyś było. Prawdopodobnie dlatego, że było mniej.

Mniej niż wiele. Zawsze było mi brak miłości, więc zawsze był ktoś.

Jak nie było. Było mniej niż wiele. Dlatego byłem co najmniej nieszczęśliwy.

Czasami nawet jak byli ludzie, był ktoś, to było to poczucie dziwne. Chore jakieś.

Co wszystko psuło. Niekiedy się poprawiało.

Widzę jednak, choć wiedziałem wcześniej, że się kręcę.

Wokoło. W kółko. W kole mniejszym lub większym.

Ale mimo to zawsze wracam do stanu gorszego i lepszego.

Czuję się za dziwacznie na to wszystko. Aż by się chciało odlecieć gdzieś.

Najbliżej na księżyc jakiś. Może Saturna jeden. Ładny.

A to chyba głównie przez coś, co można nazwać jakąś nerwicą. Sam nie wiem.

Miewam ataki paniki. Albo nie paniki, bardziej agresji. Autoagresji.

Bo tylko tak mogę to wyrzucić ze środka.

Inny rodzaj agresji nie pomaga. Nie lubię o tym mówić.

A jeszcze bardziej o innych stresujących rzeczach.

Bo samo o nich myślenie mnie stresuje.

Ostatnio jeszcze doszły problemy ze snem. Jednak wystarczy.

Na dzisiaj. To tyle.

Z tego tematu. Bo w sumie dodam jeszcze może.

Lubię fizykę i astronomię, piszę wiersze, piosenki na potrzeby mojego zespołu.

Chociaż gram tam na basie.

Nie uznaję dobra i zła, dwóch płci ani nie rozumiem dwóch orientacji seksualnych.

Nie wiem do końca, czy poznałem uczucie nienawiści, lubię robić kolaże.

Takie z gazet wycinki przyklejać na kartki.

Kiedyś malowałem i rysowałem. Uwielbiam piec i słuchać muzyki. Chodzić na łąki.

Czasem patrzę sobie na trawę i myślę, że może być w rzeczywistości różowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hannibal, a przechodziłeś kiedyś? Pewnie nie, pewnie miałeś rodziców nauczycieli i same piątki w szkole. Sklejałeś modele samolotów, miałeś walkmana i różowe rolki. Twój ojciec nie pił, jadłeś normalne obiady i miałeś przyjaciół. Byłeś bezczelny i nie bałeś się niczego. A teraz mądrzysz się na forum, jakbyś w ogóle wiedział, jak to jest być nastolatkiem. Gówno wiesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sailorka, czyli sądzisz, że każdy, kto przechodzi okres dojrzewania czasami bez opamiętania nawala głową w ścianę, drapie sie do krwi albo rwie włosy z głowy w dość chorym szale? Ciekawe. Bo osobiście nie znam kogoś, kto by taki okres dojrzewania przeszedł.

Do tego przecież nie opisałem wszystkiego, co mnie martwi.

Najpierw, gdy chodziłem do psychologa głównie skupialem się na tych atakach paniki. Później, po wizycie u psychiatry, rozwijalem temat zaburzeń odżywiania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie znam nikogo, kto by łagodnie przeszedł ten wiek. Powiem więcej, większość moich znajomych (obecnie są zdrowi psychicznie) w młodości potrzebowała pomocy psychiatry albo chociaż terapeuty. Ale to były inne czasy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×