Skocz do zawartości
Nerwica.com

violet_hair_ i życie pełne obaw...


violet_hair_

Rekomendowane odpowiedzi

Przyszedł czas na mnie...

Witam wszystkich forumowiczów - mam nadzieję, że niedługo się lepiej poznamy :)

 

Trafiłam tu bo być może uda mi się poznać nowych znajomych, którzy mnie zrozumieją i będę umieli wesprzeć mnie w trudnych dla mnie chwilach w życiu. Sama również stawiam się do dyspozycji, a o przyjaciołach nie zapominam.

Jestem prawie 22letnią wrażliwą artystką z nutą cięższego charakteru. Kocham zwierzęta, pisarstwo, muzykę, śpiew i sport na który nie mam siły :( Od wielu lat zmagam się ze stanami depresji, nerwicy i lęku. Moje problemy zaczęły się w szkole gimnazjalnej i praktycznie trwają do dziś. Zmienia się jedynie ich natężenie i sposoby radzenia sobie z nimi. Miewam lepsze momenty, ale nawet ich nie pamiętam.

Obecnie zmagam się z nerwicą stwierdzoną przez lek. rodzinnego oraz neurologa. Chodziłam też na terapię małżeńską. Mam lęki przed miejscami publicznymi i dużymi skupiskami ludzi. Izoluję się przez to, co nie oznacza, że jest mi z tym dobrze.

Chciałabym normalnie żyć, skończyć szkołę, móc pracować, cieszyć się i spełniać. Teraz wszystkiego się boję i panikuję. Najbardziej dokucza mi poczucie słabości, zawrotów głowy, lęk przed utratą świadomości i czasem wydaje mi się, że umrę. Obecnie przeżywam też duuużo stresu ze względu na kryzys w małżeństwie, który prawdopodobnie skończy się rozejściem :( I tak co wieczór płaczę nad swym losem i myślę jaki pierwszy krok powinnam uczynić aby wyjść na prostą. Na razie wszystko mnie przerasta i wydaje mi się bez wyjścia...

Poza tym zmagam się z chorobami tarczycy, które miały również wpływ na moje samopoczucie. Obecnie nie biorę żadnych leków.

Jestem z okolic Szczecina i chętnie poznam osoby z którymi można by było pogadać...:)

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

violet_hair_, cześć. Artyści zawsze mile widziani. Ja od jakiegoś czasu mam bzika na punkcie samorozwoju, próbowałem trochę rysować, zastanawiałem się nad kaligrafią. No i do tego zainteresowanie muzyką. Ale u mnie specyficzne jest to, że mimo dużego zaangażowania rzadko mi coś wychodzi. Za winnego mogę uznać swoją psychikę oraz pewnie trochę światopogląd.

 

Jeśli ci się udaje rozwijać swoje talenty to tylko pogratulować.

 

Dodam tylko, że bycie artystą "do szuflady" mnie nie pociąga. Wybrałem studia techniczne, bo nie widziałem szansy na spełnianie swoich marzeń w ulubionej dziedzinie.

 

Mam nadzieję, że tak jak większość nowych użytkowników nie zginiesz jak kamień w wodę, tylko coś się dowiemy o tobie. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kolekcjoner snów terapia ma sens jeśli oboje ludzi chce naprawić to co popsute... W moim przypadku kończy się to źle - moje małżeństwo się rozpada bo on już zadecydował. Muszę się wyprowadzić...:( a jestem na lodzie pod każdym względem. Ale prócz tego terapia miała momenty skupienia na indywidualnych problemach i rzeczywiście otwiera oczy i pozwala spojrzeć na to z innego punktu widzenia.

 

monk.2000 cześć artysto :) ja właśnie do szuflady... chciałam zacząć się upubliczniać ale stanęłam w miejscu, nie mam na nic siły, ani chęci...poza tym potrzebowałabym teraz trochę prywatności, ale nie mieszkam sama. Także codziennie patrzę na stojący mikrofon i wzdycham.

Jeśli ci się udaje rozwijać swoje talenty to tylko pogratulować.

przez jakiś czas udawało, aczkolwiek to trudne bo jestem samoukiem w każdej dziedzinie praktycznie i zajmuje mi to sporo czasu, no ale tak jak wyżej...na razie martwy punkt. Wiele bym chciała, ale nic nie realizuje.

Mam nadzieję, że tak jak większość nowych użytkowników nie zginiesz jak kamień w wodę, tylko coś się dowiemy o tobie. :)

Wiesz forum jest DOŚĆ obszerne. Być może nowe osoby nie umieją się tu odnaleźć i nie wiedzą od czego zacząć. Mam podobnie... Ale pierwsza zachęta dla mnie, że ktoś mi odpisał :) Dzięki

 

-- Wt, 17 gru 2013, 23:46 --

 

Od dziś zaczęłam indywidualną psychoterapię w ZIP-ie. Udało mi się też umówić do psychiatry na konsultację (14stycznia), bo być może stwierdzi, że mogłabym się wspomóc chwilowo w najtrudniejszym momencie życia. Jeszcze nie widzę nadziei na wyjście z tego stanu, ale zrobiłam pierwszy krok...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×