Skocz do zawartości
Nerwica.com

może depresja to nic innego jak nieumiejętność zmotywowania?


marzenia71

Rekomendowane odpowiedzi

mam czasem wrażenie że nie opuszczają mnie negatywne myśli, a czasem wiem co chciałabym ale nie wiem jak to zrobić, nie wiem jak poprawić sobie nastrój. może wpadamy w tzw. depresje bo wciąż o niej rozmyślamy. łatwiej jest skupić się na negatywach niż zacząć działać, niektórych cieszą drobiazgi, a jak niektórym to zwyczajnie nie wystarcza ale nie potrafią się zmotywować. ja przynajmniej mam takie wrażenie.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Marzena 71 masz racje skupiamy sie na negatywach stad nasze złe mysli,ktore zamias nas motywowac...doluja nas......a zycie nie jest wylacznie zle......

System malych kroczkow....cos Ci sie uda nakreci pozytywnie do nastepnego..i tak sie rozkrecisz na pozytywniejsze myslenie.

Sami sobie pesymistymi myslami

szkodzimy.wkrecamy deprechę.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

heh, coś w tym jest, weszłam tu, bo zgadzam się z tytułem tematu. Dla mnie to jest takie błędne koło...

Nie potrafię się zmotywować - mam zły humor - mam zły humor - nie potrafię się zmotywować - czuję się beznadziejna, bo znów nic nie zrobiłam - mam zły humor więc nic nie chce mi się zrobić itd...

 

Tylko od czegoś się głównie zaczyna... Raz to jest tak, że mam zły humor, bo ktoś mi go zepsuł - więc nie mam siły nic robić...

Kilka dni później nie mam siły nic robić - więc zaczynam mieć zły humor jak widzę, że marnuję kolejny dzien...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hm, ja nie mówię, że mam depresję w sumie... jestem leniem, wiem o tym, mam całe zero silnej woli i nie potrafię ruszyć dupy, dopuki ktoś mi noża do krtani nie przyłoży... ale teraz jak dochodzi do tego zły humor, to nawet nóż mi nie pomaga, heh. Jutro mam 3ci termin egzaminu, wczoraj uczyłam się pół dnia - to fakt, ale dzisiaj wstałam ze złym humorem i nie zrobiłam niemal nic...

 

Psychicznie nie wytrzymuje już sesji, a do tego problemy w relacjach z ludźmi i ogólnie różne problemy całkowicie odbierają mi siły... (hyh, chyba mały offtop, przepraszam)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gorzej jak sie człowiek jednak jakoś motywuje i stara sie a jedyne co dostaje to takie małe chwile , które nie wpływają znaczaco na zycie, co z tego ze człowiek sie z kims umawia i, tak zarty, rozmowy, randki, kolezanki, wyjsćia, basen, silownia troche podkręca i człowiek nagle w środku rozmowy z kimś czuje ze łzy same mu do oczu napływaja, w trakcie biegu zaczyna nagle płakać , w środku miasta w autobusie i mobilizuje sie na siłe, wychodzi , umawia , próbuje zrobić wszystko by było normalnie i nie wychodzi, ciągle brakuje kogoś, co z tego ,ze się wyjdzie gdzieś do knajpy i nawet jest fajnie i nagle nie jest bo zal, smutek, pamiec i w pewnym momencie przychodzi coś takiego, że ma sie dośc juz konkretnie człowiek siedzi caly dzień płacze a dodatkowo mu niedobrze,kuje w klatce piersiowej i tak słabo jest ,ze nie ma sie w ogole siły, :why::why::why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tahela, ja nie potrafię płakać przy ludziach za bardzo. Zazwyczaj miejsca typu ulica/ autobus mnie blokują...

wiesz, ale to dobrze jak jeszcze masz siłę, żeby wychodzić i coś robić, bo jak wychodzisz do świata to zawsze jest szansa, że znajdą się ludzie, którzy Ci pomogą :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To chyba wszyscy jesteśmy leniami i trzórzami.. ja za każdą moją porażką (większą lub mniejszą) przerabiam w głowie jaka to jestem beznadziejna, leniwa, bez ambicji i nic nie potrafię, do niczego się nie nadaję..a że słyszę to prawie każdego dnia wyję do księżyca kiedy przychodzi kolejne załamanie..bardzo bym chciała aby to była zwykła nieumiejętność zmotywowania..zwykłe lenistwo.. wtedy miałabym to wszystko w dupie i nie przejmowała się.. ale bóle brzucha i skoki ciśnienia to real który mnie dopada..chciałabym to sobie wymyślać lub kłamać na ten temat.. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A chyba najgorsze jest przedrzeznianie stanu jakim jest nerwica..

gadki typu co się tak przejmujesz

coś Ty taka delikatna albo Tobie to nic nie można powiedzieć..

pewnie że można powiedzieć tylko są ludzie na tym świecie którzy jak wyczują że nie jesteś pyskatą panną tylko po porażce zamykasz się w sobie, to dowalają Ci na każdym kroku za to że nie potrafisz się bronić asertywnie.. a już najgorzej jak puszczają mi nerwy i ryczę, nienawidzę tego! Wolałabym być silniejsza i nie płakać a tak to wystarczy nerwowy moment, jakaś wrzuta w miom kierunku i już muszę zaciskać zęby żeby nie płakać.. jak jakiś dzieciak w przedszkolu:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wielu ludzi kojarzy nerwicę z nerwowym cholerycznym usposobieniem z silnym okazywaniem emocji. Po mnie nie widać zbytnio abym się czymś denerwował, przejmował wielu zwłaszcza tych co mnie mniej znają uważa wręcz przeciwnie że niczym się nie przejmuje, jestem wyluzowany.

Gadki typu co się tak przejmujesz nic nie dają choć osoby które to mówią nie mają złych intencji chcą pomóc ale nie mają dość empatii aby wczuć się w sytuacje osób nadwrażliwych czy z nerwicą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

może macie rację, że nie jesteśmy do końca leniami, ja się bardzo przejmuję tym, jak nie mogę się zmotywować, przez całą sesje jest mi niedobrze, przewraca mi się w żołądku i nierzadko mam biegunki... do tego cała się drapie, wychodzą mi czerwone plamy, obgryzam paznokcie i skórki, aż do krwi i bólu... w sumie to nie tylko podczas sesji...

 

Ale powiem Wam, żeby nie rezygnować z ludzi... jednak istnieją na tym świecie wspaniali ludzie, właśnie wracam ze spaceru z przyjacielem, który pomimo tej ochydnej pogody przeszedł ze mną pół miasta i cierpliwie słuchał, choć nie miałam za przyjaznych tematów do rozmowy...

Ciśnie mi się na myśl cytat:

"Z czasem zrozumiesz, że w miłości nie ma ryzyka. Od tysięcy lat ludzie szukają się i odnajdują" i nie mówie tu koniecznie o damsko męskiej miłości, tylko o takim zrozumieniu i wsparciu :) które życzę każdemu z Was!

 

(i piszę to ja... osoba, która do tej pory nie zrobiła dziś nic, tylko przeryczała cały dzień, a teraz jest mi dobrze... wmiare.)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja również wczorajszy dzień przepłakałam aż do bólu oczu;/ myślałam że mi soczewki wypłyną.. a dziś? Mimo szczerych chęci i woli walki nie mam się czym chwalić.. przegrałam walkę ze smokiem i chowam sie do bezpiecznej mysiej dziury.. może to i lepiej nie chcę ryzykować powrotu do tabletek.. i tak wytrzymałam 2 miesiące ponad normę..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×