Skocz do zawartości
Nerwica.com

witam, czas na moje 'blablabla'


cholatte

Rekomendowane odpowiedzi

Witam Was wszystkich, mam pewien dręczący mnie od długiego czasu problem, który dotyczy mojej mamy więc także i mnie. Chciałabym jej pomóc, do głowy przychodzi mi wiele pomysłów, ale stwierdziłam że lepiej będzie poradzić się kogoś mądrzejszego, zanim czegokolwiek dokonam.

 

Możecie mi powiedzieć, w którym dziale powinnam opisać swój problem?

 

mam nadzieję, że mogę liczyć na pomoc z waszej strony, pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za odzew :)

 

Ok, więc pewnie nie jestem w stanie napisać tego w jednej wiadomości, za co oczywiście odpowiedzialny jest brak talentu literackiego, lecz nie o to w tym chodzi.

Tak więc jak wcześniej wspomniałam, problem dotyczy głownie mojej mamy, lecz mnie także. Chcę jej pomóc, a historia jest bardzo długa.

Moi rodzice rozwiedli się 8 lat temu, miałam 12 lat, choć już wiele czasu wcześniej nie łączyło ich nic poza mną i wspólnym nazwiskiem. Niedługo po tym moja mama poznała kogoś, zaszła w ciążę, urodziła mojego brata.

Kiedy moi rodzice byli razem, mieszkaliśmy razem z rodzicami mojej mamy, obecnie żyje tylko dziadek.

Po jakimś czasie przeprowadziliśmy się do domu faceta mojej mamy M., pod miasto. On też mieszka z rodzicami. Jest rozwodnikiem z rocznym stażem małżeńskim.

Na początku jak to zawsze wszystko było ok, ale już po krótkim czasie rodzice M. mieli zbyt wiele do powiedzenia. Są rolnikami;po tych latach mogę spokojnie stwierdzić że mierzą wartość człowieka jedynie wykonaną pracą. Nie pracujesz fizycznie - nie istniejesz.

Ja od początku nie czułam się tam zbyt komfortowo, przyzwyczajona do miejskiego życia - sklepu pod domem, łatwego dojazdu, bliskości szkoły, znajomych. Lecz wierzyłam w słowa mamy, że wszystkie będzie dobrze.

Wytrzymałam 3 lata, wyprowadziłam się do swojego domu, zamieszkałam z dziadkiem. Nie była to łatwa decyzja, lecz uznałam że tak będzie mi lepiej.

 

Moja mama, kobieta wykształcona, po 3 kierunkach studiów, jest nauczycielką. Tam, na wsi jak wspomniałam liczyła się tylko praca fizyczna. Mama chciała pokazać się z jak najlepszej strony i robiła wszystko, nawet ponad swoje siły. M. ma swoją firmę budowlaną, oprócz tego pomaga rodzicom w sadach. Wyraża poglądy podobne do swoich rodziców, broni ich na każdym kroku, stoi za nimi murem.

 

Doszło do tego, że jego ojciec zaczął poważnie ingerować w ich związek, regularnie wyzywając moją mamę, mówiąc że jest nikim, używając bardzo wulgarnych słów. Odbywało się to zawsze wtedy, gdy M. nie było w domu. Ten człowiek jest tyranem, wg mnie jest chory psychicznie, podobnie traktuje swoją żonę, ona jest mu kompletnie podporządkowana.

Mimo to M. broni ich, myślę że to poprzez poglądy w jakich został wychowany. Boi się odezwać, myślę że boi się że ojciec go wydziedziczy.

 

Wiem że moja mama kocha M., inaczej nie zachowywała by się w ten sposób, poświęcając całe życie i zdrowie dla niego. Zawsze ma podany obiad, wyprasowane posprzątane, idealnie.

 

Ponad rok temu pierwszy raz mama straciła przytomność, po wielu badaniach okazało się że to nerwica. Była u psychiatry, stwierdzono że ma 100% objawów nerwicy. Lekarz zalecił terapię małżeńską, lecz M. nie chciał się na nią wybrać. Po 2 wizytach mama "zakończyła" leczenie u psych.

Po ponad rocznym urlopie zdrowotnym, nie jest w stanie wrócić do pracy, przeszkadza jej każdy hałas, ma straszne bóle głowy. W domu czuje się dużo lepiej.

 

Teraz nie przebywa pod opieką żadnego lekarza specjalisty, jedynie lek. rodzinnego. Bardzo się o nią boję, chcę jej pomóc ale nie potrafię.

Pomyślałam, że sama wybiorę się do psychologa, by poradził mi co z tym zrobić...co o tym myślicie?

 

Czekam na odp i jakieś pytania pomocnicze gdyż to co napisałam to wielki skrót, zdaję sobie sprawę że moja wypowiedź jest bardzo chaotyczna i może nie zawierać wszystkich przydatnych treści do poradzenia mi czegoś, także czekam na pytania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jestem ekspertem... Ale pragnę się wypowiedzieć...

Jest taka możliwość, że Twoja mama zaprzestała leczenia, ponieważ trafiła na nieodpowiednią osobę.

Wg mnie jest to bardzo ważne.

Moja pierwsza wizyta u psychiatry trwała 10 minut, lekarz nie pozwolił mi skończyć, wypisał receptę z Sertraliną 50mg i kazał przyjść za miesiąc. Jako, że nie wysłuchał mnie do końca i niczego nie pozwolił dokończyć ja skończyłem swoje leczenie po jednym opakowaniu tabletek, i nigdy więcej do niego nie pójdę. Zdiagnozował mnie w kierunku F32 - depresja. Po paru miesiącach zacząłem mieć ataki lęku panicznego i poszedłem zupełnie gdzie indziej. Trafiłem tym razem nie na doktora medycyny, asystenta uniwersytetu medycznego, lecz na zwykłą lekarkę medycyny o specjalizacji psychiatrycznej. Kobieta bardzo mi pomogła. Naprzód myślała że mam ChAD, jednak szybko zmieniła zdanie po obserwacji - nerwica.

I do czego dążę. Mówią, że psychoterapia jest najważniejsza. Mnie ona nie pomaga za bardzo. Ale znowu - trafiłem chyba na nieodpowiednią osobę. Nie przeczę, może komuś innemu zdoła pomóc. Mnie nie. Ale leczenie farmakologiczne bardzo mi pomogło, i ustąpiły wreszcie objawy wewnętrznego drżenia... Dopiero po 2 miesiącach... Po benzodiazepinach. Wtedy też ustąpiło to, że szmery mnie drażniły, tak jak każdy zapach, dotyk, telewizja, komputer, muzyka. Przestałem leżeć i bać się wstać z łóżka czując jednocześnie dyskomfort leżąc i dygocząc jakoś od środka raz w okolicach mostka, raz nóg a raz po prostu w głowie, jakby mózg mi wrzał. Możesz spróbować poczytać... Polecam Poradnik Psychologiczny Polityki Tom 7: O chorobach psychicznych i zaburzeniach umysłu. Jest to oparte na konkretnych przykładach i stanowi ciekawą lekturę. Możesz ją przestawić mamie np. Ale... Myślę, że niedługo odpowie ktoś z czymś bardziej fachowym, ja sam jestem nowicjuszem w chorobie jak i w tym forum.

Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia dla Ciebie i mamy : )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za miłe słowo :) co do Twojej wypowiedzi - mama strasznie boi się tych psychotropów, bo takie dostała, ale inny lekarz potem odradził i tak się skończyło. Ma jeszcze obsesję na temat swojego wyglądu - chce być zawsze szczupła, mało je, pali papierosy.

 

 

chciałam jeszcze dodać, jak sytuacja wygląda w tej chwili - tak jak pisałam mama nie może wrócić do pracy, przeszkadza jej hałas, ma szumy w uszach, ciągłe bóle głowy, ale także mocno wbiła sobie do głowy że jest najgorsza, beznadziejna. Wielkie piętno na jej psychice odcisnął ten okropny człowiek, który życzy jej jak najgorzej :(

 

czekam na dalsze odp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szumy uszne, bóle głowy, także to przechodzę niestety... Co do palenia papierosów... Rzuciłem, bo w pierwszej chwili przestraszyłem się, że atak mam dlatego, że za dużo papierosów wypaliłem, bo z 10 w ciągu godziny... A paliłem 7 lat. A cóż to za psychotropy były? Też się bałem, bo przeczytałem w ulotce, że może zaniknąć pamięć następcza czy jakoś tak... Ale potem lekarka mnie uspokoiła, że to się nie wydarzy, i rzeczywiście, już po 2 tabletce było znacznie lepiej i opuściłem łóżko...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×