Skocz do zawartości
Nerwica.com

hmm.. to może ja też..


jeannette

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich ;) Postanowiłam dołączyć do Was i zastanawiam się, dlaczego teraz, po trzech latach walki z nerwicą!...

 

Cztery lata temu coś pękło w mojej psychice, a potem jak lawina zatruło moje myśli, moje postrzeganie świata i całą moją psychikę... krążyłam od jednego lekarza do drugiego, aż w końcu trafiłam do psychologa, co okazało się pierwszym krokiem do walki z chorobą. Padł wyrok - nerwica, choć wtedy to mi było wszystko jedno - nie wiedziałam, co się ze mną dzieje i chciałam się znowu poczuć dobrze! Zawaliłam studia, zamknęłam się w sobie, odsunęłam od siebie wszystkich. Czułam, że jestem ciężarem dla mojej mamy, która naprawdę bardzo wiele mi pomogła, gdy naprawdę było ze mną źle. Nie potrafiłam wyjść z domu, a co dopiero jechać autobusem czy samochodem... w końcu trafiłam do ośrodka, gdzie zapisałam się na psychoterapię dzienną. I teraz mogę powiedzieć, że był to klucz do sukcesu!

Psychoterapia naprawdę mi pomogła, więc jeśli ktoś się zastanawia, czy na nią iść - gorąco zachęcam! Początki nie były łatwe, ale naprawdę mogę teraz powiedzieć, że uratowała mi życie. Na psychoterapii skonfrontowałam się z moimi lękami, z moim wewnętrznym potworem (tak nazywam moje lęki i myśli), popłakałam się nie raz, ale naprawdę poczułam się silniejsza. To, co nerwica robiła ze mną, tego opisać się nie da... Wewnętrzny potwór zżerał mnie od środka, zżerał wszystkie pozytywne myśli, wspomnienia, odczucia... a pozostawiał tylko lęk i panikę.

W marcu minie 3 lata, odkąd byłam na terapii. Cały czas niestety biorę sertralinę. Przez ten okres nie było cały czas kolorowo... miałam nawroty lęków i paniki, bałam się wyjść z domu, jechać gdziekolwiek, odwoływałam wszystkie spotkania ze znajomymi... miałam po prostu dosyć! Nie miałam siły walczyć z potworem, bo on wysysał mi całą energię... ale gdy przezwyciężyłam czarne chwile, przychodził moment, kiedy nabierałam powietrza w płuca i cieszyłam się tym, co mam. Teraz jest już lepiej, ale czasem jeszcze budzę się w nocy ze strasznym lękiem, oblewam się potem, zaciskam zęby i czekam... czekam, aż potwór odejdzie... i odchodzi! do kolejnego razu...

 

Chyba się rozpisałam.... przepraszam :) cieszę się, że dołączyłam do Was :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć jeannette. Miło Cię poznać.

 

Cóż, można schować głowę pod poduszkę, gdy wydaje się, że coś rusza się w mroku, można również oświecić światło i przekonać się, że to tylko wytwór Naszej wyobraźni ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×