Skocz do zawartości
Nerwica.com

Moje "daddy issues"...


Rekomendowane odpowiedzi

Wiem, że jest na forum wątek o wpływie braku ojca na relacje uczuciowe, ale jeśli to nie "zbrodnia" chciałabym założyć własny temat - bardziej szczegółowo opisujący problem - w którym odniosłabym się do moich własnych przeżyć i przemyśleń.

 

[...]

 

Tyle tytułem raczej smutnego wstępu. Przechodząc do meritum – mam wrażenie, że brak ojca silnie odbił się na mnie w postaci wiecznego poszukiwania "ojca" w innych mężczyznach. Obecnie jestem w związku z facetem starszym ode mnie o rok. Poznałam go będąc bardzo młodą dziewczyną (16 lat), po prawie 5 latach związku rozstaliśmy się (czego powód chyba nie jest tutaj istotny), ale po pół roku do siebie wróciliśmy. Od tego powrotu jesteśmy razem 4 lata, od 2,5 roku mieszkamy razem. Teoretycznie jesteśmy ze sobą szczęśliwi, planujemy wspólną przyszłość i nie bierzemy pod uwagę innej opcji, ale mnie wciąż czegoś brakuje. Nie mam poczucia bezpieczeństwa, które jest dla mnie ogromnie ważne. A dlaczego nie mam? To jest dobre pytanie... Mój partner jest dobrym, spokojnym człowiekiem, wiernym (a przynajmniej nie mam przesłanek wskazujących, by było inaczej ;)) i okazującym uczucia. Z całą pewnością nie jest typem "samca alfa", raczej kochanego, czułego misia. Problemem jest to, że każda jego wada w moich oczach urasta do rangi wielkiego problemu, czego strasznie się wstydzę, bo dostrzegam niedorzeczność tego dziwnego mechanizmu. Mój partner niczym mi nie imponuje, sam ma zresztą pewne problemy ze sobą – ze strachu przed porażką nie podejmuje żadnych działań. Studiował – rzucił studia na trzecim roku, kiedy miał już robić licencjat. Zaczął kurs prawa jazdy – zrezygnował po pierwszym niezdanym egzaminie wewnętrznym. Przeraża mnie jego brak ambicji i bierność, choć oczywiście wiem, że nie o to chodzi w byciu z kimś, by ta osoba wciąż wzbudzała w nas podziw. Boję się jednak, że to źle rokuje na przyszłość, że będę miała przy boku biernego chłopca, który kiedyś przecież sam będzie ojcem, a ja będę potrzebować "silnego męskiego ramienia", a nie człowieka, który boi się cokolwiek zrobić.

 

Od zawsze pociągali mnie mężczyźni dużo ode mnie starsi, wykształceni, bardzo ambitni, męscy, zaradni i... po prostu tacy, którzy sprawiali, że przy nich czułam się małą dziewczynką, którą można poprowadzić za rączkę. To wręcz idiotyczne – pociągają mnie mężczyźni, przy których czuję się głupia i nieznająca życia. Zdaję sobie sprawę, że zapewne w ten sposób wciąż poszukuję "ojca". Zresztą jak sobie przypomnę, z jakimi mężczyznami umawiałam się podczas tej półrocznej "przerwy" w związku, to tylko potwierdza tę teorię – wszyscy byli starsi ode mnie, mieli dobre prace i wykształcenie, każdy czymś mi imponował. Jednak wciąż kołacze mi się gdzieś w potylicy: czy nie byłoby naprawdę głupią rzeczą, gdybym rzuciła faceta, którego kocham i który kocha mnie, który jest dobry i czuły, dla jakiegoś "samca alfa"? Nie wyobrażam sobie tego, tym bardziej, że mam wrażenie, że mój ewentualny związek z typem "ojca" byłby zwyczajnie toksyczny, właśnie ze względu na moje chore oczekiwania. Nie wiem już, czy ja w ogóle umiem być w partnerskim związku, czy ta tęsknota za modelem ojca nie będzie zawsze czegoś niszczyła...

 

Napisałam o tym tutaj, bo z całą pewnością przydałoby mi się świeże spojrzenie kogoś "z zewnątrz". Jeśli podałam za mało szczegółów, istotnych w Waszej ocenie – pytajcie. I tak bardzo starałam się możliwie jak najbardziej skrócić ten post, bo wiem że ciężko się czyta takie eseje ;)

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja osobiście nie bardzo widzę tutaj poszukiwanie ojca. Jesteś w związku z facetem w twoim wieku, którego określasz jako nieambitnego i bojącego sie podejmować kroki i piszesz, że szukasz ojca? Na mój gust to szukasz tego czego szukają wszystkie kobiety...tylko ze sie tego boisz i to sobie racjonalizujesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie sądzę, by była to tylko próba racjonalizacji - owszem, z całą pewnością szukam tego, czego szuka większość kobiet w moim wieku, ale czy to normalne, że mam aż tak wielkie wymagania? Czy każda kobieta szuka mężczyzny, który będzie osiem razy mądrzejszy i bardziej inteligentny od niej? Czy każda chce opieki, a nie partnerstwa? Czy każda szuka faceta, który wejdzie w rolę mentora? Przecież to się kupy nie trzyma... Mnie nie chodzi o to, że jestem niezadowolona z obecnego partnera i ot, od razu szukam ojca. Po prostu nie jestem pewna, czy moje oczekiwania są zdrowe i normalne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szczerze pisząc i ja tu nie widzę niczego nienormalnego. Szukasz poczucia bezpieczeństwa i masz słuszne obawy, że Twój obecny bierny partner będzie bierny i potem, przez co ewentualne rozwiązywanie problemów spadnie na Twoje barki.

 

Czy lepiej by było Tobie z osobą, z którą jesteś, czy z kimś starszym, nie mnie oceniać, szczególnie że to nie jest takie proste. Jedno tylko pytanie na koniec - kochasz swojego partnera?

I co to za drobne wady, które wydają Ci się takie wielkie? Pytam, bo może ona nie są takie drobne..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przerabiałem niejedną historię z dziewczynami z zadawnionymi problemami z chłodnym, nieobecnym ojcem i nie mam o nich zbyt dobrego zdania. Egoistyczne, zapatrzone w siebie, same często (choć zdarzają się obrotne i asertywne wyjątki) nieporadne a oczekujące Bóg wie czego, zagubione i z lekka niezrównoważone, wiecznie szukające... "tego czegoś". W końcu, gdy im latka nieubłaganie stukną to i tak kończą w związku z pierwszym "w miarę w porządku".

Najpierw trzeba wziąć się za swoje problemy np. na terapii a nie włazić w związki z ubłoconymi butami.

 

Ps.

Najśmieszniejsze jest, że moja matka też miała problemy z wiecznie nieobecnym ojcem czyli te tytułowe "daddy issues" (nawet gdy bywał w domu to był dla niej chłodny, traktował obojętnie do jego śmierci rozmawiali ze sobą może kilka razy) więc problem znam niemal od źródła ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I co to za drobne wady, które wydają Ci się takie wielkie? Pytam, bo może ona nie są takie drobne..

Wyolbrzymiam głównie te cechy, które są przeciwieństwem tych pożądanych i poszukiwanych przeze mnie, o których tutaj pisałam. Czyli: nieporadność, brak ambicji i motywacji do pracy nad sobą, wieczny lęk przed porażką.

 

Jedno tylko pytanie na koniec - kochasz swojego partnera?

Tak, bardzo go kocham. Gdybym nie kochała, to pewnie nie byłoby tego wątku ;)

 

 

Przerabiałem niejedną historię z dziewczynami z zadawnionymi problemami z chłodnym, nieobecnym ojcem i nie mam o nich zbyt dobrego zdania. Egoistyczne, zapatrzone w siebie, same często (choć zdarzają się obrotne i asertywne wyjątki) nieporadne a oczekujące Bóg wie czego, zagubione i z lekka niezrównoważone, wiecznie szukające... "tego czegoś". W końcu, gdy im latka nieubłaganie stukną to i tak kończą w związku z pierwszym "w miarę w porządku".

Najpierw trzeba wziąć się za swoje problemy np. na terapii a nie włazić w związki z ubłoconymi butami.

Mam za sobą ładnych parę lat terapii. Twój opis pewnie pasowałby całkiem nieźle do mnie sprzed paru lat, ale uważam, że sporo od tamtej pory zmieniłam w sobie i jest jakiś progres. A przynajmniej na pewno nie jestem nieporadna i zagubiona ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam za sobą ładnych parę lat terapii. Twój opis pewnie pasowałby całkiem nieźle do mnie sprzed paru lat, ale uważam, że sporo od tamtej pory zmieniłam w sobie i jest jakiś progres. A przynajmniej na pewno nie jestem nieporadna i zagubiona ;)

 

Wiesz ja nie jestem Twoim facetem abym się miał przejmować. Twój przypadek, to jaka jesteś, czy Ty sama mnie jakoś szczególnie nie interesują (krótko mówiąc - lata i dynda) po prostu chciałem wyrazić swoją opinię na ten temat :smile:

Tyle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W takim wypadku trzeba było się powstrzymać od wyrażania swojej opinii, bo to co przed chwilą napisałeś jest zwyczajnie przykre i z całą pewnością nie podnosi mnie na duchu. Chyba wpadłeś tu tylko po to, żeby napisać, że kobiety bez ojców są generalnie do dupy i lepiej niech strzelą sobie w łeb, zamiast marnować życie facetom...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Wiesz ja nie jestem Twoim facetem abym się miał przejmować. Twój przypadek, to jaka jesteś, czy Ty sama mnie jakoś szczególnie nie interesują (krótko mówiąc - lata i dynda) po prostu chciałem wyrazić swoją opinię na ten temat :smile:

Tyle.

 

Jak miło :)...że ci sie chciało. Coś musiało cie zmobilizować...ciekawe co

 

Co do samego "problemu". Ja sie dużo interesuje tematem męskości, jej kryzysem...To o czym piszesz mogę ocenić tylko w jeden sposób. To nie jest spowodowane(raczej) pogonią za ojcem(oczywiście mogę sie mylić). Jeśli twój facet jest zalękniony, nie podejmuje działania, jest apatyczny, bierny, łatwo sie poddaje, nie jest ambitny...to po prostu brak mu cech uznawanych za męskie. Brak mu cech, które gwarantują jakąś stabilizacje społeczną na dalsze życie. Nie ma w tym raczej niczego nienaturalnego, w tym że możesz nie czuć sie zbyt pewnie. Piszesz, że nienaturalne jest chcieć faceta 8 razy mądrzejszego...ale czy ty na prawdę chcesz tego 8 razy mądrzejszego? Może czujesz, że sama jesteś zaradniejsza, ambitniejsza i po prostu chciała byś partnera. Może czujesz że na jakimś etapie możecie sie "rozjechać". Ja nie wiem co napisać, bo na prawdę nie widzę w tym niczego karykaturalnego, nie widzę przesady. Nie piszesz jak z nim rozmawiasz, jak reagujesz...Jeśli wrzucasz mu od hujków i tresujesz dzień w dzień to rzeczywiście przesada...ale jeśli mówisz o cechach to sam nie wiem... Ja nie wierzę w miłość taką bajkową. Ludzie sie oceniają i pewne rzeczy sprawiają problem. Jeśłi jednak twój facet pomimo braku tych cech,radzi sobie dobrze w pracy itd... to chyba nie ma kłopotu.

 

Problem może być, jeśłi ty nieświadomie celowo wchodzisz w taki związek. Jeśli chcesz faceta takiego i takiego...ale nie czujesz sie pewnie i wchodzisz w związek z facetem niezaradnym żeby robić z niego kogoś innego. Czujesz przewagę...ciężko tak zgadywać. Niektóre kobiety wchodzą w takie związki...i potem narzekają. Jednak wchodzą w te związki jakby celowo i to narzekanie to coś czego podskórnie potrzebują. Mają przewagę nad facetem i mogą sie wyżywać w tresurze, czy tworzeniu odpowiedniego faceta. Stawiają wymagania, warunki i czuja sie lepsze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zresztą jak sobie przypomnę, z jakimi mężczyznami umawiałam się podczas tej półrocznej "przerwy" w związku, to tylko potwierdza tę teorię – wszyscy byli starsi ode mnie, mieli dobre prace i wykształcenie, każdy czymś mi imponował.
Myśle, że taki obraz ideału mężczyzny jest zakorzeniony w naszej kulturze i nie ma nic dziwnego, ze jako kobieta uważasz kogos o tych cechach za atrakcyjnego.

Szukanie ojca to dla mnie spotykanie sie z facetami starszymi o pokolenie. Różnica wieku np 5 lat jest raczej normalna. Ja sie dziwie, że teraz jesteś z kimś, kto dla mnie zachowuje sie infantylnie, biernie, nieodpowiedzialnie. W tym momencie nie szukasz ojca, tylko sama odgrywasz role matki. No chyba, że masz te same cechy co Twój chłopak i dlatego uważasz wasz związek za partnerski.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba też przesadzasz z tym określeniem samca alfa:). Jeśli ktoś jest zaradny, ma dobra prace i jest ambitny to nie oznacza że jest tym osławionym samcem alfa. Samiec alfa to tym menadzera sportowca wiecznego playboya...z tym mi sie to kojarzy. Przecież jest wielu facetów dobrze sytuowanych, którzy są ambitni i pewni siebie i nie są, ani nie maja zamiaru być żadnym samcem alfa.

 

Ja troche gadam o takich rzeczach z moją terapeutką. Ona jest (z tego co mogę sie zorientować) typem takiej typowej zaradnej silnej młodej kobiety...nie koniecznie bizneswoman, czy takim typowym singlem. Ona mówi, tak od swojej kobiecej strony że np: ambicja to bardzo ważna cecha. Co do tego, że męskość jest w duzym kryzysie i w zasadzie trzeba ja definiować na nowo, to nie ma dwóch zdań...To o czym ty piszesz, to z mojej strony nie jest szukanie ojca. To jest znak dzisiejszych czasów, w których kobiety narzekają, że nie potrafią znależć dla siebie partnera.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Te "silne męskie ramię" którego tak pożądasz może ci nie tylko zapewnić wsparcie, moze tez się okazać że będzie ci sprawiać okazjonalny łomot. Eh, skręca mnie wewnątrz jak czytam takie rzeczy. Masz normalnego, miłego faceta ale jak każdej babie, zawsze będzie ci czegoś brakowało, zawsze będzie za mało. Mnie kiedys dziewczyna rzuciła bo nie chciałem pójść na studia. A jeszcze kilka tygodni wcześniej mi mówiła jak to będziemy mieć razem dzieci itede. Ale okazało się że jestem "za mało ambitny" i - sayonara. Cóż, było to kilka lat tamu. Obecnie mam stałą pracę, niezłą pensję, własne mieszkanie. Jakoś to że jestem "mało ambitny" nie przeszkodziło mi w odniesieniu swego rodzaju sukcesu. Więc, autorko, trzymaj się swojego faceta, nie narzekaj, bądź wdzięczna że ktoś cię chce, bo nie każdy ma tyle szczęścia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pchła, nie przejmuj się, nie jesteś sama. Mi się straaaasznie podoba Władimir Kliczko 8) jest boski

to normalnie, że kobieta szuka odpowiedniego faceta - silnego, ambitnego itp. i nawet nie trzeba się doszukiwać braku ojca, tylko czysta biologia, przekaz genów. kobieta ma mieć cycki do wykarmienia i biodra do urodzenia, a facet ma być silny, wybudować dom, zasiać pole i w razie czego obronić ;) tak było od wieków i natury się nie oszuka. a żeby był wsparciem dla kobiety powinien być też silny psychicznie, dojrzały i stabilny.

tylko teraz pełno gejów i wymalowanych lalusiów w obcisłych spodniach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pchła, nie przejmuj się, nie jesteś sama. Mi się straaaasznie podoba Władimir Kliczko 8) jest boski

to normalnie, że kobieta szuka odpowiedniego faceta - silnego, ambitnego itp. i nawet nie trzeba się doszukiwać braku ojca, tylko czysta biologia, przekaz genów. kobieta ma mieć cycki do wykarmienia i biodra do urodzenia, a facet ma być silny, wybudować dom, zasiać pole i w razie czego obronić ;) tak było od wieków i natury się nie oszuka. a żeby był wsparciem dla kobiety powinien być też silny psychicznie, dojrzały i stabilny.

tylko teraz pełno gejów i wymalowanych lalusiów w obcisłych spodniach.

Ja gdybym bardziej przypakował to bym z postury był jak Kliczko :mrgreen: ale mentalnie jestem zaprzeczeniem męskości zero życiowej ambicji i zaradności.

 

A to co odnośnie facetów i kobiet zresztą też piszesz to prawda zawsze tak było jest i będzie, ja to nawet nie liczę na żaden poważny związek bo wiem że nie sprostam marzeniom, wymaganiom, czy instynktowi kobiet. No ale z drugiej strony takich facetów męskich jest coraz mniej i nie łatwo takiego znaleźć i np informatycy dobrze zarabiają ale są nie męscy a męscy prości faceci często kiepsko zarabiają przynajmniej w Polsce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pchła, nie przejmuj się, nie jesteś sama. Mi się straaaasznie podoba Władimir Kliczko jest boski
Mhm, taki archetypowy samiec :105: kiedys udało mi sie z nim zamienic kilka słów i podac łapkę, o mało orgazmu nie dostałam :mrgreen:

poważnie? :) też bym pewnie o mało nie dostała :D

w nim jest najlepsze to, że jest taki mega opanowany, spokojny, zna swoją siłę i nie musi nikomu nic udowadniać.

pewnie żadna babska histeria nie wyprowadzi go z równowagi, więc powinien być dobrym oparciem.

bo w sumie nie chodzi o mięśnie ani o wzrost, napakowany dresiarz kipiący agresją nie jest pociągający.

 

Panowie z forum nie wpadajcie w kompleksy, pewnie mało która z nas jest modelką ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pudzian jest nieciekawy, mała głowa i wielkie cielsko, wyglada jak dinozaur :?nie słyszałam tez, żeby mówił cos ciekawego. Koksu to wgl karykatura, jak wiekszość mięsniaków.

jak to nie a to :mrgreen:

[videoyoutube=]zhxFFUSLs8c[/videoyoutube]

 

-- 07 maja 2013, 16:57 --

 

[videoyoutube=zhxFFUSLs8c][/videoyoutube]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×