Skocz do zawartości
Nerwica.com

Fantazje seksualne i odmienne potrzeby


Rekomendowane odpowiedzi

Od jakiegoś czasu narasta kryzys w moim związku spowodowany drastycznie różnymi potrzebami. Moja partnerka jest bardzo wymagająca, uwielbia się kochać. Cały czas myśli o seksie i wręcz jest do tego stopnia uzależniona, że jeśli co jakiś czas nie zostanie zaspokojona, staje się drażliwa, nerwowa i spięta; niezdolna do normalnego funkcjonowania. Ja z kolei uważam seks za niepotrzebną stratę czasu. Nie chodzi o to, że nie potrafię z niego czerpać przyjemności - zdarzało mi się przeżywać cudowne orgazmy, ale nie jestem już tak namiętna jak kiedyś i bardzo rzadko mam ochotę na cokolwiek ponad całusa w policzek.

 

Przeżywam czasami (dość rzadko) wzrosty napięcia, kiedy moja potrzeba odbycia stosunku staje się nagląca. Ja też jestem wtedy zdenerwowana, spięta i zniecierpliwiona. Uważam jednak, że seks to strata czasu; że marnuje się wtedy mnóstwo energii, która mogłaby zostać wykorzystana na coś bardziej przydatnego. Cały sens zbliżenia zawiera się moim zdaniem w orgazmie i tym przyjemnym spokoju po nim. Samo zbliżenie powinno trwać jak najkrócej. Jeśli już muszę "ulżyć sobie" po to, by móc dalej funkcjonować wolę na to poświęcić minutę (sama) niż pół godziny (z nią). Nie lubię się masturbować, nie jest to dla mnie przyjemne. Po prostu pozwala szybko i łatwo pozbyć się tego napięcia, które przeszkadza mi w funkcjonowaniu. Traktuję to jako swego rodzaju zabieg medyczny: chcę go wykonać jak najszybciej, precyzyjnie i bez zbędnych ceregieli.

 

Ona natomiast bardzo lubi długie zbliżenia i nawet po jednym czy kilkukrotnym orgazmie nie jest zaspokojona. Wciąż chce jeszcze i często muszę zmuszać się do tego, by ją zaspokoić po tym, jak moje podniecenie minie i nie mam już ochoty na dalsze pieszczoty.

 

Dodatkowym problemem jest to, że kiedy już zdarza nam się kochać, zachodzi dziwne zjawisko. Każda z nas może czerpać psychiczną i emocjonalną przyjemność ze zbliżenia, ale wtedy nie osiągamy orgazmu. Dość niedawno przyznałyśmy się sobie nawzajem, że każda z nas miewa fantazje o upokorzeniu, przemocy i gwałcie. Aby dojść, wyobrażamy sobie takie sceny, ale wtedy pojawiają się wyrzuty sumienia i poczucie wstydu, że to, co miało być aktem miłości stało się zwierzęcym, podłym zaspokojeniem potrzeby. Oczywiście nie dzielimy ze sobą tych fantazji; nie ma mowy o odgrywaniu scen czy BDSM. Każda z nas przeżywa je sama, nie mówiąc na głos o tym, o czym myśli i dopiero potem zdarza nam się przyznać do tego, że tak było. Bardzo się tego wstydzimy i chciałybyśmy to zmienić, ale na razie wygląda na to, że fantazjowanie o gwałtach to jedyny sposób na osiągnięcie orgazmu dla każdej z nas.

 

Nie wiem, co z tym robić. Kryzys w naszym związku narasta. Zdaję sobie sprawę z tego, że moje podejście nie jest do końca normalne ale z drugiej strony nie chcę zmuszać się do czego, czego nie chcę tylko po to, by zaspokoić moją partnerkę. Nie wiem, czy uda nam się znaleźć kompromis czy też musimy wybrać którąś z opcji: albo ja dostosuje się do niej, albo ona do mnie. Zdecydowanie nie chciałabym dostosowywać się do niej, bo moim zdaniem takie życie (gdy uprawia się seks kilka razy w tygodniu przez kilkadziesiąt minut dziennie) jest godne pożałowania, bezsensowne i zwierzęce. Wiem jednak, że trudno byłoby zmienić jej nastawienie i sprawić, że jej potrzeby się zmniejszą.

 

Bardzo zależy mi na ratowaniu tego związku, ale boję się, że nie uda nam się znaleźć wyjścia z tej sytuacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ok, udało nam się otworzyć debatę po amerykańsku: nieśmiesznym żarcikiem. Teraz poproszę o poważne głosy.

 

 

No ja uważam że głos o porządnym dopchnięciu jest poważny, jak najbardziej - może słowo dopchniecie jest niefortunne - tak samo jak ,,mocna wkładka" lub ,,ostre wsadzanko"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ech, faceci.

 

Wyobraźcie sobie, że żyjemy w XXI wieku, mamy Internet i telewizję, więc znamy te sprzęty. Uważamy, że ich stosowanie byłoby dla nas taką samą porażką jak BDSM. Uprzedmiotowienie partnera, zrobienie z niego "dodatku do wibratora" to nic innego jak uczynienie ze zbliżenia przerośniętej, groteskowej, zwyrodniałej wersji masturbacji - aktu egoistycznego, zwierzęcego i ohydnego. Zbliżenie powinno być aktem przede wszystkim duchowym - chcemy na nowo odnaleźć w sobie tę magię a nie popadać coraz głębiej w obrzydliwe, prymitywne praktyki dające chwilowe ukojenie nerwów, ale pozostawiające po sobie wstyd i upokorzenie.

 

Miłość między dwoma kobietami jest znacznie bardziej skomplikowana, złożona i przez to piękna. Prawdziwe ars amandi polega na subtelnym i wyrafinowanym pieszczeniu odpowiednich partii ciała, a nie wpychaniu sobie na siłę kawałka gumy w nadziei, że być może przy odrobinie brutalności trafi on tam, gdzie trzeba. Doradzać nam kupienie sztucznego wacka jako leku na problem natury psychicznej i emocjonalnej to tak, jakby człowiekowi z skarżącemu się na nadmierny apetyt na junk food i pragnącemu się zdrowo odżywiać doradzić "wypróbuj makzestaw powiększony z podwójnym żółtym serem, bekonem i frytkami w majonezie, powinien ci zasmakować".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ech, faceci.

 

Wyobraźcie sobie, że żyjemy w XXI wieku, mamy Internet i telewizję, więc znamy te sprzęty. Uważamy, że ich stosowanie byłoby dla nas taką samą porażką jak BDSM. Uprzedmiotowienie partnera, zrobienie z niego "dodatku do wibratora" to nic innego jak uczynienie ze zbliżenia przerośniętej, groteskowej, zwyrodniałej wersji masturbacji - aktu egoistycznego, zwierzęcego i ohydnego. Zbliżenie powinno być aktem przede wszystkim duchowym - chcemy na nowo odnaleźć w sobie tę magię a nie popadać coraz głębiej w obrzydliwe, prymitywne praktyki dające chwilowe ukojenie nerwów, ale pozostawiające po sobie wstyd i upokorzenie.

 

Miłość między dwoma kobietami jest znacznie bardziej skomplikowana, złożona i przez to piękna. Prawdziwe ars amandi polega na subtelnym i wyrafinowanym pieszczeniu odpowiednich partii ciała, a nie wpychaniu sobie na siłę kawałka gumy w nadziei, że być może trafi on tam, gdzie trzeba przy. Doradzać nam kupienie sztucznego wacka jako leku na problem natury psychicznej i emocjonalnej to tak, jakby człowiekowi z skarżącemu się na nadmierny apetytem na junk food i pragnącemu się zdrowo odżywiać doradzić "wypróbuj makzestaw powiększony z podwójnym żółtym serem, bekonem i frytkami w majonezie, powinien ci zasmakować".

 

No nie wiem. Nie zgadzam się. Kobitka po dobrym sexie funkcjonuje lepiej - może jej potrzeba również faceta. Tylko Ci o tym nie mówi. Pogadaj z nią szczerze - może nie chodzi wcale o wibrator.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to tak ostrygi i czekolada to dobry afrodyzjak ;)

w necie idzie kupić wyciąg z mucuna pruriens z L-DOPA (dopamina sprwia, że się ma ochotę :twisted: )

tylko nie mieszać l-dopy z niczym, bo potem kolorowe pajączki się widzi

pytanko jaka jest różnica wieku między wami -pytanie czysto dl celów porady.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cóż, nie miałam nigdy żadnej "kobitki", mam jedynie partnerkę, ukochaną kobietę, którą szanuję i podziwiam. Nie mam żadnego doświadczenia w "dobrym dymanku" ani w "posuwaniu kobitek", umiem się jedynie kochać i może stąd moje kosmiczne przekonania.

 

Nie muszę rozmawiać z moją partnerką o mężczyznach, bo już to zrobiłyśmy. Miała ona przede mną wielu partnerów i tak się składa, że najlepszy seks swojego życia przeżyła ze mną.

 

EDIT: nareszcie jest ktoś poważny.

 

Wykończony: różnica wynosi 2 lata, ja mam 25 ona 27. Chodzi też o to, że ona miała bardzo bogate życie erotyczne, bardzo wcześnie została rozbudzona seksualnie, ja natomiast prowadziłam życie ascety - ona jest moją pierwszą partnerką.

 

Swoje fantazje o przemocy i upokorzeniu ona wyniosła chyba ze swojej przeszłości, kiedy to faktycznie niejednokrotnie sama była upokarzana (naprawdę, nie w role-playach) albo upokarzała swoich partnerów i partnerki. Ja natomiast pozostawiałam te wizje zawsze w sferze fantazji. Myślę, że takie podejście do seksu mogło nam się wziąć z kompleksu niższości, ale nie jestem tego pewna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak wywnioskowałem z kontekstu wypowiedzi czyli, że Twoja partnerka miała wcześniej wielu partnerów, ale nie partnerki- jest ona osobą biseksualną?

 

Ja z kolei uważam seks za niepotrzebną stratę czasu.

 

A zastanawiałaś się nad tym, że możesz przynależeć do czwartej orientacji czyli być osobą aseksualną? Asi najczęściej posiadają tzw. romantyczną orientację czyli mają inklinację homo albo hetero- bardziej pociągają ich osoby tej samej albo odmiennej płci- ale seks uważają za stratę czasu i wolą się koncentrować na romantycznym aspekcie związku.

 

Uważam, że wyciąg z Mucuna Pruriens zawierający L-DOPĘ to kiepski pomysł chociaż przyznam, że sam kiedyś byłem entuzjastą tego rozwiązania. Lewodopa przekracza barierę krew-mózg, ale zanim dotrze do mózgu 90% dawki jest rozkładane w oun przez obwodową dekarboksylazę- żeby był jakiś efekt trzeba ją przyjmować razem z inhibitorem obwodowej dekarboksylazy czyli karbidopą. Takie połączenie występuje np. w leku Sinemet.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem co zamierzacie zrobic, ale mysle, ze cholernie ciezko bedzie sie wam dogadac. W sumie to watpie, zeby sie wam to udalo - najsensowniejszym rozwiazaniem wydawalby sie otwarty zwiazek, w ktorym twoja partnerka uprawialaby seks z innymi, ale z tego co piszesz - przy waszych pogladach nie mialoby to raczej zadnych szans na przetrwanie.

 

 

Zycze powodzenia, w kazdym razie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fioletowa25, z tego co zrozumiałam, Twoja partnerka ma ochotę na seks codziennie. IMO nie sa to wybujałe potrzeby, raczej normalne dla młodych, zdrowych osób. To chyba Twój popęd jest w zaniku :roll:. Kolejna sprawa orgazm orgazmowi nie równy. Nie chce wchodzić w niedyskretne szczegóły, ale tez sądzę że możecie wypróbować czegoś "ostrzejszego". Z dwóch przyczyn: to co jest teraz, już nie wystarcza, no i obie macie specyficzne fantazje. Nie obawiaj się, że Wasz seks będzie przez to zwierzęcy. Byłby taki, gdyby nie łączyło Was uczucie, a jest przecież inaczej :P . Zresztą niezależnie od ostrego seksu można sobie okazywać czułość i bliskość, też fizycznie. Jedno nie wyklucza drugiego :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mad_scientist: sporo o tym czytałam. Chodzi o to, że mam duże wahania potrzeb i podejścia. Na pewno nie jestem całkowicie aseksualna. Czasami moje poglądy i nastawienie podchodzą bardziej pod antyseksualizm. Ogólnie objawy są najbardziej podobne do hipolibidemii, poza jednym: osoby cierpiące na hipolibidemię chcą zwiększyć swój popęd, ja natomiast nie chcę. Cieszę się z tego, że jestem wolna od uzależnienia od seksu. Uprawiać seks codziennie? Wiem, może to normalne, może wszyscy tak mają... ja jednak uważam to za słabość, wadę. Ogólnie nie lubię takich naturalnych potrzeb, które odciągają uwagę człowieka od jego zadań. Gdybym mogła nie odczuwać głodu i nie jeść byłabym bardzo zadowolona; tak samo, gdybym mogła nie być senna i nie spać.

 

Tak, moja partnerka jest biseksualna.

 

Cudak: to też nie jest tak. Jestem w stanie osiągać cudowne, huraganowe orgazmy tylko stosując "coś ostrzejszego" czyli fantazje o gwałcie. Ona tak samo. Nie chcemy jeszcze bardziej się stymulować, jeszcze bardziej popadać w ten wir, który mógłby nas wciągnać np. w przeniesienie tych fantazji do prawdziwego świata, stosowanie prawdziwej przemocy w łóżku.

 

Chciałabym nauczyć się osiągać orgazm podczas prawdziwego zbliżenia z miłości. Jak już pisałam, kochamy się głównie w ten sposób, dając sobie bliskość i rozkosz psychiczną, ale takie zbliżenia nie są zwieńczone orgazmem, co koniec końców powoduje irytację i wzrost napięcia.

 

Niestety żadna z nas nie umie połączyć tych dwóch spraw, zresztą nawet byśmy tego nie chciały. Rozmawiałyśmy o tym wielokrotnie. Takie "ostre" zabawy, wiązanie, wyzwiska, BDSM dla nas obu są całkowicie nie do pomyślenia w kontekście prawdziwej, szczerej miłości. Nie potrafiłybyśmy się zachowywać brutalnie "na niby" a potem znów tulić i szczerze rozmawiać, jak gdyby nic się nie stało. Obie sądzimy, że w takich zabawach zawsze jest ziarenko prawdy, w każdej udawance jest ziarenko szczerości a w każdym odgrywaniu roli odrobina prawdziwych ciągót i marzeń. Dlatego takie zabawy absolutnie nie wchodzą w grę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałabym nauczyć się osiągać orgazm podczas prawdziwego zbliżenia z miłości. Jak już pisałam, kochamy się głównie w ten sposób, dając sobie bliskość i rozkosz psychiczną, ale takie zbliżenia nie są zwieńczone orgazmem, co koniec końców powoduje irytację i wzrost napięcia.

Myślę, że każdy chciałby łączyć satysfakcję seksualną z miłością. Tylko ... seksualność a tzw uczucia wyższe nie zawsze grają w jednej drużynie. Gdyby tak było każdy "włączałby" funkcję "huraganowy orgazm" z mężem /żoną i wszystko byłoby proste. Potrzeby ciała a serca nie zawsze idą w parze.

Niestety żadna z nas nie umie połączyć tych dwóch spraw, zresztą nawet byśmy tego nie chciały. Rozmawiałyśmy o tym wielokrotnie. Takie "ostre" zabawy, wiązanie, wyzwiska, BDSM dla nas obu są całkowicie nie do pomyślenia w kontekście prawdziwej, szczerej miłości. Nie potrafiłybyśmy się zachowywać brutalnie "na niby" a potem znów tulić i szczerze rozmawiać, jak gdyby nic się nie stało. Obie sądzimy, że w takich zabawach zawsze jest ziarenko prawdy, w każdej udawance jest ziarenko szczerości a w każdym odgrywaniu roli odrobina prawdziwych ciągót i marzeń. Dlatego takie zabawy absolutnie nie wchodzą w grę.

Ja to widzę inaczej. Jeśli macie takie ciągotki, to wypieranie tego ze względów ideologicznych trąci mi własnie obłudą. Zaprzeczaniem tego, co w Was siedzi, bo nie pasuje do wyidealizowanego obrazu miłości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie nie nie, to zupełnie nie tak. Nie ma żadnej ideologii, jest prawdziwy szacunek niepozwalający na zabawy polegające na poniżaniu partnera seksualnego. Uważamy, że w tych "gierkach" element poniżania nie jest udawany, wypływa z prawdziwych potrzeb partnerów w takich zabawach. Mogłabym w łóżku poniżyć każdego, z wyjątkiem osoby, którą kocham.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fioletowa, to co mi się rzuciło w oczy to twój negatywny stosunek do własnej seksualności ...

A dalej, wasze fantazje nie są niczym nadzwyczajnym.

 

Każda z Was ma różne potrzeby, różny poziom libido ... i to tylko wy same musicie ustalić jak to ma wyglądać bez szkody dla drugiej strony.

No a póki co jesteście młode ... czyt każda z Was dopiero się uczy, rozpoznaje co i jak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Różne zachowania seksualne przedstawiasz jako zabieg medyczny, bliskość trwająca jak najkrócej, seks jako stratę energii czy też dopatrujesz istoty w owym spokoju po orgazmie ....

Swoje potrzeby seksualne opisujesz jako "rzadko kiedy coś więcej niź pocałunek" ....

 

A tak nie wygląda dojrzały/zdrowy stosunek do swojej seksualności.

Z kolei, gdy twoja partnerka jest - z twojego opisu - ciut dalej przed Tobą, to opisujesz to jako zwierzęce i godne pożałowania.

 

Seks to zarówno owa bliskość jak i agresywność, którą Ty negujesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nadal nie widzę, gdzie ten negatywny stosunek do własnej seksualności. Uważasz, że dojrzałe jest niedostrzeganie niczego złego w tym, że popęd mąci komuś racjonalną ocenę sytuacji, rujnuje plany, odbiera kontrolę nad własnym życiem i zmusza do zachowań, których potem się żałuje?

 

 

Rozmawiałyśmy jeszcze przed chwilą. Wypłynął jeszcze temat mojej skłonności do planowania wszystkiego W kontekście omawianego problemu ma ona dwa aspekty.

 

Po pierwsze wyjaśnia to, dlaczego mam takie a nie inne zdanie o popędzie. Podkreślam, że nie widzę nic złego w przeżywaniu przyjemności z seksu. Nie podoba mi się jednak to, że popęd pojawia się niezależnie od planów, które się układa. Nie można ani zaplanować, że tego dnia o tej i o tej będziemy się kochać ani tego, że określonej sytuacji nie poczujemy ochoty na seks. Gdyby ochotę na seks dało się planować i umieszczać w terminarzu tak, jak wyjście do kina czy wycieczkę za miasto, wszystko byłoby ok.

Jest jednym z czynników odbierających człowiekowi możliwość posiadania pełnej kontroli nad swoim życiem i jako taki jest szkodliwy. Nie mam negatywnego stosunku do własnej seksualności; wręcz przeciwnie, uważam za jedną ze swoich zalet to, że ten szkodliwy, nieokiełznany popęd dopada mnie tak rzadko.

 

Po drugie problem pojawia się w momencie samego zbliżenia. Przed chwilą partnerka powiedziała mi, że ona nie planuje tego, co zrobi w łóżku i nie mogła pojąć tego, że ja planuję. Dla mnie z kolei jej podejście jest absolutnie niepojęte. Zawsze układam sobie drzewo decyzyjne, uzależniam dalsze działania od jej reakcji... uznawałam to za absolutnie normalne; sądziłam, że wszyscy tak robią. Irytuje mnie, gdy coś idzie niezgodnie z tym planem; czuję się wtedy zagubiona, nie wiem, co dalej robić - ona to wyczuwa i magia pryska. Być może moje fantazje i mniej spersonalizowane, mniej czułe podejście do seksu pozwalają mi sobie z tym radzić, bo w momencie, gdy mniejszą wagę przykłada się do przyjemności partnera i mniejszą uwagę zwraca na jego reakcje, trudniej jest "wybić się z rytmu" i pogubić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Więc tak, ja tu widzę 3 odrębne problemy, które się zlały w jeden.

 

1. Niedopasowanie Waszego libido.

2. Nieakceptowanie swoich potrzeb seksualnych (chcemy BDSM, ale tego nie zrobimy, bo to fu)

3. Indywidualne dysfunkcje seksualne (u Ciebie przedmiotowe traktowanie seksu, u partnerki być może hiperseksualność).

 

Punkt pierwszy to trochę umarł w butach.

Jasne, można kombinować z afrodyzjakami i innymi takimi, ale prawda jest taka, że koniec końców potrzebny jest kompromis, jedna osoba musi się kochać częściej, inna trochę sobie odpuścić, a to oznacza, że obie są trochę niezadowolone z seksu. Może być też tak, że punkt 1 wynika z punktu 3, czyli, że różnice w Waszym libido są efektem problemów seksualnych, ew. zaburzeń psychicznych.

 

Punkt drugi.

Tu trzeba sobie zadać ważne pytanie - czy któraś z Was albo obie przeszła kiedyś jakąś powazną traumę seksualną, np. była zgwałcona albo gwałcona? Wykorzystywana seksualnie? Jeśli tak, to to może być źródłem sadomasochistycznych fantazji (być może również orientacji seksualnej!) i w takim razie to się leczy. Natomiast jeśli nie, to Wasz pociąg do sadomasochizmu wynika z Waszej natury i próby zaprzeczania tego są tak nonsensowne jak... jakby lesbijka nie chciała się przyznać przed sobą, że jest lesbijką i uparcie próbowała uprawiać seks z mężczyznami. To rodzi tylko frustrację i pogłębia problemy.

 

Btw - mnie osobiście seks BDSM jest bardzo bliski, ale kiedyś myślałam podobnie jak Wy i obrażałam się śmiertelnie, kiedy ktoś sugerował, że jestem sadystką i powinnam po prostu się temu poddać. Bo to fu, zboczone i w ogóle, a ja przecież jestem normalna. Bo jak można kogoś kochać i robić TAAAKIE rzeczy. Słowem myślałam to, co każdy LAIK myśli o tej tematyce. Proponowałabym Wam przybliżyć sobie trochę temat, tylko nie z opowiadań erotycznych czy porno, znajdźcie kogoś obeznanego w temacie i pogadajcie. W razie czego służę pomocą, gg leci na pw.

 

Punkt trzeci.

Jeśli seks traktujesz jako drogę do orgazmu, a orgazm jak zabieg medyczny, który ma przynieść ulgę w napięciu i hej, to jest to problem. Moim zdaniem aseksualna raczej nie jesteś, bo asy nie czują właśnie tego narastającego napięcia. Raczej masz przyblokowaną, stłamszoną czymś seksualność, może brakiem akceptacji do swoich potrzeb? Może podświadomie połączyłaś seks z czymś negatywnym jak wstyd? Nie wiem, ale moim zdaniem powinnaś się przejść do seksuologa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×