Skocz do zawartości
Nerwica.com

Irytacja towarzystwem przypadkowych ludzi


pnk

Rekomendowane odpowiedzi

Wlasciwie to nie wiedzialem gdzie ten temat umiescic i nie odczuwam tego jako problem, po prostu przedwczoraj wzielo mnie na przemyslenia podczas irytujacej dla mnie sytuacji: siedze sobie na uczelnianej stolowce, godzina pozna wiec pustki i czekajac na obiad zauwazam ze ktos idze w moja strone i siada stolik obok.Mial cala wolna sale ale musial usiasc akurat obok mnie.Podobnie mialem kiedys jak z moja ex siedzielismy sobie na plazy na lawkach pod wieczor...wszystkie lawki wolne i nagle jakis typek ze wszystkich lawek wybiera ta najblizsza nas.Czy was tez denerwuja takie sytuacje?Nie to zebym mial prywatnie cos do tych ludzi...po prostu dziwi mnie cos takiego, bo sam z reguly staram sie siadac w podobnych sytuacjach jak najdalej od ludzi.Nie ukrywam ze cos takiego dziala mi na nerwy i ogolnie nie lubie "towarzystwa" obcych ludzi.

 

Tez tak macie?Czy moze tylko ja jestem jakis "inny"?

 

P.S. Oczywiscie ten temat nie jest jakims ogromnym problemem z ktorym nie moge sobie poradzic, po prostu wzielo mnie na refleksje :smile: .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przyznam szczerze ze wlasnie przedwczorajsza sytuacja na mnie mocno podzialala.Siedze sobie spokojnie na pustej stolowce, czekam na obiad i nagle stolik obok siada jakis typ i zaczyna chlipac zupe.A ja tak siedz obok patrze co chwile na niego i coraz bardziej podskakuje mi cisnienie.To bylo denerwujace do tego stopnia, ze celowo chamsko wpatrywalem sie w niego, zeby poczul sie obserwowany i jak najszybciej dokonczyl obiadek i sobie poszedl.Oczywiscie pozniej smiac mi sie z tego chcialo, ale wtedy jakos tak cisnienie mialem z tego powodu.Swoja droga ciekawi mnie jak to jest po drugiej stronie...co sobie mysli taka osoba majaca cala pusta sale i wybierajaca miejsce obok mnie...co ktos taki sobie mysli?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pnk, nie wiem czy nie za blisko pisze tego posta obok Twojego :mrgreen: a poważnie kiedyś się zastanawiałem nad tym , i moje wnioski albo

a) sami siadamy w miejscu potocznie uważanym za najlepsze, najfajniejsze więc nie dziwmy się ,że na puste pomieszczenie ,i tak ktoś usiądzie obok nas .

b) człowiek zwierze stadne musi być w kontakcie .

c) to najczęstszy przypadek świata ,że na 100 ławek w parku widząc idąca jedna osobę usiądzie Ona ławkę lub 2 obok Ciebie

 

mnie to drażni np w barze którym jadam obiad w pracy kurcze cały pusty bo tak opracowałem godzinne w której najmniejszy ruch , to zawsze ktoś przylezie i się przysiada ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mnie to strasznie irytuje jak ktos przebywa zbyt blisko mnie. 20 wolnych miejsc a babka i tak usiądzie kolo mnie. masakra. jak sie ktos za glosno smieje to mam ochote dac mu z liscia, jak widzę pod moim oknem, ze ktos wyszedl z psem na spacer to mam ochote zrobic tak jak adaś miauczynski w podobnej sytuacji. w pociągu obkladam sie bagazami i kurtka, zeby nikt kolo mnie nie usiadl, a juz do furii doprowadza mnie np. w sklepie, gdy dziecko drze jape , ze az uszy bolą a matka psika sie testerami perfum i nie zwraca na niego uwagi. nienawidze jak ktos w kolejce w sklepie wjezdza mi wózkiem prosto w duspko, necierpie gdy ktos sie o mnie ociera etc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tak mam. Ale bardziej irytują mnie moi znajomi niz obcy mi ludzie.

 

To jak i mnie, a najlepsze potrafi być to że jak spotykam niektówych znajomych z liecum gdzieś na ulicy rodzinnego miasta w któym rzadko bywam to widzę wyraźnie że głowę potrafią odwrócić w drugą stronę; to też irytujące, udawać że się kogoś nie zna a łaziło się parę ładnych lat do jednej klasy w jednej budzie, heh...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja kiedyś postąpiłam bardzo brzydko :twisted: , wiem ale........wsiadam do autobusu, trasa docelowa - 3,5h od miejsca w którym wsiadłam, 5 osób na cały autobus, nagle wsiada moherek ;) , babuszka słusznej wagi ze 100kg , w ch*** wolnego miejca a ona podchodzi do mnie i się pyta czy można?? :evil:

Pewnie jakbym była "normalna" to bym powiedziała, że tak, można ale....ja na to: "nie nie można, jest tyle miejsca, może pani usiąść gdzieś indziej?, a jak bardzo pani chce to ja się przesiądę" na co usłyszałam jacy ci młodzi ludzie niewychowani dziś ........no cóż :P

ps. Dziewczyny, gorzej to jest jak ktoś z kim nie odzywałyście się całą szkołę średnią, ba, a nawet było się we wrogich stosunkach, nagle po kilku latach dopada cię na ulicy i ......"co tam słychać? Jak leci? i słodkie oczka i ajlawiu..... o matko..........a ja co mam powiedzieć, dalej cię nie lubię, odczep się? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

linka z busami i babuszkami to istna porażka. Ja w tych środkach transportu przeżywam katusze, wpycham się w w wolne miejsca bo stojąc czuję, że podłoga mi ucieka :? Także wychodzę na mega niewychowaną. Całkiem niedawno, kiedy derealizajca u mnie była bardzo silna ścigałam się z innymi do wolnego miejsca i oczywiście wygrałam, kwitując na końcu: że bardzo mi przykro, ale jestem psychicznie chora i muszę siedzieć :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tet, codziennie dojeżdżam busami do szkoły, mam chorbę lokomocyjną i gdybym stała to mogłabym się spawiować........wychodzę wcześniej z zajęć po to żeby być na przystanku o przyzwoitej godzinie.....żebym mogła siedzieć.....a tu przychodzi do wypchanego po brzegi busa taki babsztyl i foch, że jej nie ustępuję...... :-| Dokładnie tak jak piszesz....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Raz byłam świadkiem takiej karykaturalnej, dramatycznej ale zajebiscie zabawnej w swym wyrazie sytuacji.

Jechałam tramwajem, tramwaj był dosyć wypchany, miejsca zajęte. Niedaleko mnie siedział jakiś chłopak, taki na oko 15letni. I wsiada mocherowy beret do tramwaju, staje przy tym chłopaku i jęczy na cały głos:

-Co to za młodzież, już nawet starszej osoby nie puści....

A on:

-Pani wybaczy, nie ustąpię bo nie mogę.

Na co ona:

-A co, niepełnosprawny może jesteś gówniarzu?!

 

W tym momencie chłopak wstał, pokazał jej kikut ręki obciętej ponad łokciem i ustapił jej miejsca.

 

Babka miała nieżly matrix na mordzie z wrażenia....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×