Skocz do zawartości
Nerwica.com

Chcieć - nie chcieć. Bulimia.


Nathalie

Rekomendowane odpowiedzi

Na bulimię choruję od roku 2007. W najgorszych momentach wymiotowałam do 7-8 razy na dzień, teraz 4-5 to góra. Choroba ta niesamowicie ogranicza, choćby chęć rozwinięcia pasji-jest niemożliwa... jedzenie. Wydaję mi się, że nie jestem jeszcze gotowa na walkę, nie mam wystarczająco dużo siły by próbować, jednak pragnienie wyzwolenie się z objęć tej parszywej bestii, która pozwala ujarzmić moje stany emocjonalne jest ogromne. Patrzę właśnie na idealne niebo i myślę... nie mogę wyjść na dłuższą chwilę, przecież będę zaraz zmęczona, będę głodna... Część mojej duszy jest zupełnie czarna, wypalona, obsiana grubymi warstwami węgla... Potrzebuję Waszych słów, nie tyle wsparcia co słów prawdy. Myślałam już o psychologu, ktoś kompetentny, kto mógłby mi pomóc. Za sobą mam trzech, z którymi zupełnie nie potrafiłam się dogadać. Jedynie będąc w klinice... tam była pewna Pani, z którą rozmawiało mi się miło, w tym, że słowa tej miłej Pani nie były silne. Potrzebuję apodyktycznej ręki w tej sprawie, która wskazałaby mi stronę wyjścia. Ciężko jest znaleźć kogoś takiego, a ja potrzebuję słów od Was moi drodzy, od ludzi doświadczonych, od tych, którzy swoje już widzieli i tych którzy po prostu słyszeli i chcieliby się z tym podzielić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kochanie, bulimia to smutek. Smutek i nienawiść przede wszystkim, a dopiero później jedzenie i brak kontroli nad nim i nad czymkolwiek innym.

Ja najpierw anoreksja, pozniej z glupoty bulimia. Mam dni, wiele ich jest, że nie wymiotuję, mam teraz inne problemy, chyba gorsze. Ale niestety są też takie, kiedy rzygam po 20 razy dziennie, nawet więcej.

Przemyśl to wszystko i poproś o pomoc, u mnie np już nie chodzi tylko o jedzenie. Teraz każdy stres ciągnie za sobą chęć wymiotów, dla relaksu. Jeśli masz jakieś pytania albo chcesz pogadac en face - pw/gg, zapraszam. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W zasadzie to jedzenie jest tylko objawem. Jeśli chcesz z tego wyjść musisz znaleźć przyczynę. A do tego potrzebny jest specjalista. Najważniejsze jednak: chęci. Musisz chcieć coś zrobić, żeby to miało możliwość spełnienia. Musisz chcieć wyzdrowieć, żeby to było możliwe i samo wsparcie nie wystarczy - psycholog, przyjaciele, forum mogą Ci pomóc, ale niczego nie zrobią za Ciebie.

 

Piszesz, że masz za sobą trzech psychologów... Współpracowałaś z nimi? Może warto dać szansę czwartemu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy bez tego byłoby inaczej, lepiej, czasem weselej w takim razie? Czy nienawiści i smutku można się wyzbyć, totalna abstrakcja!

Z pierwszym psychologiem nie współpracowałam, przyznaję. Z drugim jak najbardziej, były terapie rodzinne, wydawało mi się, że jest fajnie, w tym, że moja rodzina kopała mnie w tyłek jeszcze mocniej, niż ja sama to robiłam, za każdym razem kiedy sięgałam po ciastko, owoc, cokolwiek były wyrzuty, że marnuje pieniądze, że robię to na złość. Wtedy było jeszcze gorzej. Przede wszystkim już nie było mnie stać na rozmowę z nimi, a na wsparcie mamy liczyć nie mogę, ona ciągle sobie wmawia, że wszytko jest w porządku, tylko mam humory. Wiem, że mogę jedynie sama sobie pomóc, ale brak mi mobilizacji, dla mnie wszystko jest beznadziejne, tylko wciąż tkwi nadzieja, że to może przez bulimię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nathalie, humory na rzyganie?

Mimo wszystko terapia terapia terapia, nawet na kasę chorych plus... leki. Mimo wszystko, myślę, że te ograniczające apetyt sa pomocne.

Wymiotowanie nie jest Twoim wymysłem, nie bierze się znikąd i pozostawia ślady w twojej psychice. Bałagan, smutek, złość, problemy zagłuszasz jedzeniem i wymiotowaniem, co sprawia, że czujesz się jeszcze mniej warta, czy nie tak?

To SAMO nie zniknie, a życie z bulimią to koszmar. Dlaczego nie miałabyś życ normalnie? Warto dać sobie szansę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×