Skocz do zawartości
Nerwica.com

Dziwny przypadek


koleszka890

Rekomendowane odpowiedzi

Witam

 

Od dłuższego czasu cierpię na pewną dolegliwość , chodzi o to ,że nie czuję parcia na mocz , oddaje stosunkowo mało moczu co do ilości wypitych płynów , nie czuję przepływu moczu przez cewkę ( może dlatego , że strumień jest bardzo słaby). Przeszedłem kompleksową diagnostykę urologiczną po której stwierdzono , że nic mi nie dolega . Pierwsze objawy nerwicy zauważyłem jakieś 5 lat temu , miałem dość sporo objawów nerwicowych które po jakimś czasie ustąpiły . Problem o którym piszę ( problem z układem moczowym) zaczął się 2 lata temu , również 2 lata temu równolegle lekarze zaczęli podawać mi leki , od tamtej spory przyjmowałem ich już sporo lecz nigdy po żadnym nie nastąpiła poprawa .Przewaliłem cały internet w poszukiwaniach pomocy przy takiej dolegliwości , najgorzej ,że zabardzo nikt na to nie cierpi a jeżeli już to nie doczytałem aby ktoś się z tego wyleczył . Piszę na tym forum ponieważ mam nadzieję ,że znajdzie się choć jedna osoba która miała podobny objaw i udało jej się z tego wyjść. Konsultowałem się od tej pory z 7 lekarzami psychiatrii lecz żaden z nich nie miał takiego przypadku , po badaniu EMG stwierdzono nadmiernie napięte mięśnie miednicy w stanie spoczynku , faktycznie czuję cały czas napięcie w tym obrębie. Czekam na odpowiedz.

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To idź na NFZ ;)

 

Proszę o konkretne odpowiedzi , napisałem na tym forum tylko i wyłącznie po to aby konkretne osoby konkretnie się wypowiedziały , czy dotknęły się z takim objawem . Jestem świadom wielu innych objawów nerwicy , nie jestem hipochondrykiem któremu jak zakręci się w główce to leci na SOR . Jeżeli konsultowałem się z tyloma lekarzami , dostawałem różne leki i to nie dało jasnej odpowiedzi ,że jest to nerwica , postanowiłem napisać tutaj bo być może jest to rzadki objaw nerwicy i tym lekarzom nie było dane z owym się spotkać .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Udzieliłam Ci konkretnej odpowiedzi.

 

Psychoterapia na NFZ, jeśli nie stać się na prywatne leczenie.

Psychoterapia dlatego - że skoro byłeś u tylu lekarzy, leki nie działają - to jak nic ma to podłoże psychiczne, czyli leczy się psychoterapią.

Najlepiej takiego z certyfikatem, Polskiego Tow.Psychiatrycznego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Udzieliłam Ci konkretnej odpowiedzi.

 

Psychoterapia na NFZ, jeśli nie stać się na prywatne leczenie.

Psychoterapia dlatego - że skoro byłeś u tylu lekarzy, leki nie działają - to jak nic ma to podłoże psychiczne, czyli leczy się psychoterapią.

Najlepiej takiego z certyfikatem, Polskiego Tow.Psychiatrycznego.

 

Wyjaśnij mi jak możesz dlaczego żaden z leków choć ani trochę nie przyniósł poprawy , większość z tych leków które dostawałem nie czułem ich działania , jakbym łykał cukierki . Niektóre faktycznie mocno uderzały w głowę , otumaniały , usypiały , rozluźniały , ale nic nie uderzyło w moją dolegliwość. Zapomniałem dopisać ,że na własną rękę stosowałęm Baclofen bez wiedzy żadnego z lekarzy , to jedyny lek który choć w minimalny sposób powodował , że zwieracz choć trochę relaksował się przy oddawaniu moczu , ale to leczenie objawowe a nie przyczynowe także długo nie ciągnąłem tej kuracji. Domyślam się , że odpiszesz ,że leczeniem przyczynowym będzie psychoterapia , nie neguje tego , bo to jest naprawdę świetny rodzaj by wiele rzeczy mogło się naprawić , ale jaki jest cały sens podawania tych leków skoro żaden nie dał jakiejkolwiek poprawy . Czy to na pewno objaw nerwicy ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na to może odpowiedzieć Ci tylko psychoterapeuta jak z Tobą pogada - czy to jest taki objaw, który można leczyć terapią.

Złamanego kręgosłupa nie wyleczysz terapią, ale już np.: paraliż ręki (jeżeli nie są uszkodzone struktury) to tak.

I tego bym się trzymała - że nie masz żadnego biologicznego podłoża twojej przypadłości. Biologicznie jesteś zdrowy, jak mniemam - przebadali Cię ... więc pozostaje tylko psychika. A ta cuda zdziałać potrafi ;)

 

Ja nie jestem lekarzem więc co do leków to Ci nie odpowiem.

A i tak w nerwicy leków "nie powinno" się podawać - bo one (jeśli już działają) właśnie usuwają objaw, a nie przyczynę. Przestajesz jeść leki i znów masz objaw. A psychotropy wiele lat brane robią z mózgu sieczkę. A jeśli już ktoś je leki, to one - jak sam wiesz po sobie - nie działają na wszystkich i na każdy objaw.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aaa, i o tym zapomniałam ---- chyba to coś jest do terapii skoro byłeś 3 miesiące u kogoś.

Podejrzewam, że gdyby to było coś z kategorii "złamany kręgosłup" to nikt by Cię nie przyjął.

 

Tak na dobrą sprawę to większość psychoterapeutów powie ,że może to być na tle psychogennym i będzie starało się Cię zatrzymać na terapii bo zawsze w człowieku jest coś do przepracowania a i stówka za godzinną pogaduszkę też nie śmierdzi ;) Druga kwestia ,że lekarze diagnostykę najchętniej by kończyli na morfologii z rozmazem. Nadal czekam na odpowiedzi osób które miały styczność z podobnym objawem który był na tle psychogennym , o ile taki objaw w ogóle pojawia się w nerwicy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak idziesz na NFZ to wątek "zdzierstwa" terapeutów odpada.

 

Jakoś trudno uwierzyć Ci że można mieć takie objawy z powodu psyche.

Sam napisałeś że miałeś KOMPLEKSOWĄ DIAGNOSTYKĘ i wyszło że jesteś zdrowy. A dalej, że wcześniej miałeś nerwicę i brałeś leki.

 

Nad czym tutaj się jeszcze zastanawiać ???

 

A co do t. - to zdziwiłbyś się, oni wolą takich co chcą się leczyć i którzy się na nią nadają.

Takich co szukają STALE biologicznych przyczyn objawów nerwicowych i nie wierzą w coś takiego jak psyche - to nie przyjmują.

Więc pozostają Ci ponowne konsultacje/leczenie u urologów/psychiatrów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak idziesz na NFZ to wątek "zdzierstwa" terapeutów odpada.

 

Jakoś trudno uwierzyć Ci że można mieć takie objawy z powodu psyche.

Sam napisałeś że miałeś KOMPLEKSOWĄ DIAGNOSTYKĘ i wyszło że jesteś zdrowy. A dalej, że wcześniej miałeś nerwicę i brałeś leki.

 

Nad czym tutaj się jeszcze zastanawiać ???

 

A co do t. - to zdziwiłbyś się, oni wolą takich co chcą się leczyć i którzy się na nią nadają.

Takich co szukają STALE biologicznych przyczyn objawów nerwicowych i nie wierzą w coś takiego jak psyche - to nie przyjmują.

Więc pozostają Ci ponowne konsultacje/leczenie u urologów/psychiatrów.

 

Wcześniej miałem objawy nerwicowe ( duszności , zawroty głowy , zaburzenia jelitowe , żołądka , itd. ) ale nie leczyłem tego lekami , leki weszły w momencie gdy zaprzestałem odczuwać parcie na pęcherz . Wyobraz sobie ,że z dnia na dzień zauważasz ,że podczas oddawania moczu jest coś nie tak , słabnie strumień , objętość moczu jest zdecydowanie mniejsza a nagle z dnia na dzień przestajesz odczuwać chęć oddawania moczu , po całym dniu wypitych płynów nic a nic . Pierwsze co pomyślałem jakaś infekcja , zimna głowa i do lekarza na konsultację , antybiotyki , badania itd. Urologów sobie odpuszczam , lekarz oznajmił mi ,że nie ma czego się przyczepić , lecz jednak jeżeli nadal ten problem będzie się utrzymywał to zacznie to wyniszczać nerki , nie wie co jest przyczyną natomiast to "coś" zagraża zdrowiu . Psychiatrów sobie daruję , w ogóle to porażka , otwieranie podręcznika medycznego za każdym razie przy pacjencie , korzystanie z internetu ,aby dobrać lek , albo się uda albo się nie uda , albo będzie poprawa albo nie . Jestem świadom jakim świństwem są leki i zaprzestałem ich stosowania . Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić ,że rozmowa nagle spowoduje ,że zacznę odczuwać parcie na pęcherz , ale być może komuś było dane to tak wyleczyć , dlatego postanowiłem tu napisać i upewnić się ,że takie zaburzenie jest możliwe na tle psychogennym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale to tak właśnie się dzieje - przez rozmowę człek leczy się z objawów. I w sumie "mało ważne" czy to są duszności czy brak odczuwania parcia na pęcherz.

Minusem jest to, że to cholernie długo trwa - ale to wyłacznie zależy od pacjenta. Zakłądając że ktoś już wierzy ;) - to jedni leczą się szybko, inni wolniej.

Stąd fajną formą leczenia jest ... pobyt w szpitalu (stacjonarnie czy taki od.dzienny, gdzie leczą psychoterapią - bo nie wszędzie tak jest.

"Fajną" - choć brzmi to dziwnie ;) - ze względu na to, że masz po 3 - 5 terapii w tygodniu. A gdybyś tak chodził do zwykłej poradni to masz 1x / tydz.

I o ten czas mi chodzi, podczas takiego pobytu 3 m-nego masz tyle leczenia ile w ciągu roku w poradni (czy prywatnie). Moja kumpela była na takim 3 m-nym pobycie i tego jej cholera zazdrościłam ;) - że ma tego tyle i za friko. A ja łaże i płacę i końca nie widać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale to tak właśnie się dzieje - przez rozmowę człek leczy się z objawów. I w sumie "mało ważne" czy to są duszności czy brak odczuwania parcia na pęcherz.

Minusem jest to, że to cholernie długo trwa - ale to wyłacznie zależy od pacjenta. Zakłądając że ktoś już wierzy ;) - to jedni leczą się szybko, inni wolniej.

Stąd fajną formą leczenia jest ... pobyt w szpitalu (stacjonarnie czy taki od.dzienny, gdzie leczą psychoterapią - bo nie wszędzie tak jest.

"Fajną" - choć brzmi to dziwnie ;) - ze względu na to, że masz po 3 - 5 terapii w tygodniu. A gdybyś tak chodził do zwykłej poradni to masz 1x / tydz.

I o ten czas mi chodzi, podczas takiego pobytu 3 m-nego masz tyle leczenia ile w ciągu roku w poradni (czy prywatnie). Moja kumpela była na takim 3 m-nym pobycie i tego jej cholera zazdrościłam ;) - że ma tego tyle i za friko. A ja łaże i płacę i końca nie widać.

Szczerze to jestem nastawiony dość sceptycznie do tego ,że rozmowa w cudowny sposób zwróci mi normalne funkcjonowanie pęcherza , te wszystkie zawroty głowy itp. jazdy nerwicowe to było nic przy tym z czym zmagam się teraz . Być może masz rację , nie mówię ,że nie , ale akurat w to nie wierzę , może dlatego ,że nie znalazł się nikt kto by miał styczność z dosłownie z tym objawem , nikt włącznie z lekarzami .Tak na marginesie zapytam Cię czy taki rodzaj terapii jest tylko i wyłącznie grupowy , chodzi mi o częstotliwość spotkań w tygodniu ( mowa tu o 3-5) , czy też jest możliwość indywidualności ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tam gdzie ona była to była grupa, nie był to pobyt stacjonarny. Przychodziła tylko na grupę.

Pamiętam jak panikowała ;) że to grupa ... a potem to zachwalała bardzo ...

 

Z 1 str. jakbym miała siebie wyobrazić w grupie to jakoś nie przemawia to do mnie ;), a z 2 - widziałam na własne oczy jak ona się bardzo zmieniła. Nie wiem, czy to kwestia takiej intensywności, grupy, jej samej ... w każdym bądz razie, ona była b.zadowolona.

 

Obawiam się, że tylko grupa ma taką intensywność. Ale nie wiem, nigdy nie słyszałam żeby ktoś miał na NFZ indywidualnie tyle spotkań.

Musiałbyś już dzwonić do danych ośrodków dla nerwicowców ;) i pytać.

 

Choć szczerze, jak nie wierzysz w diagnozy / opinie lekarzy, terapeutów - to serio, nie masz się co pchać na taką terapię. Albo właśnie na taką grupę - bo mógłbyś zobaczyć jak inni zdrowieją ? Nie wiem ... Osobiście mogę powiedzieć, że trzeba mocno chcieć żeby to wszystko wytrzymać ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×