Skocz do zawartości
Nerwica.com

Ciągłe zmiany


Gość Keji

Rekomendowane odpowiedzi

Zastanawiam się, skąd to się bierze, iż niektórzy ludzie potrzebują nieustannych zmian. Dla mnie osobiście nic nie jest stałe. Zaczynając od samopoczucia, poprzez ciągłe zmiany fryzur (tydzień, dwa, a ja już potrzebuję czegoś nowego, ścięłam włosy, jakiś czas później znowu w innym stylu, a zanim dojdzie do spełnienia się mojej wizji kolejnej fryzury, to krótkie już mi się nudzą, przeszkadzają i myślę o zapuszczaniu), stylu ubiory czy wizji mieszkania. Nie mam stałych poglądów, zasad, pasji ani wizji siebie. Jednego dnia robiłabym to, innego tamto. Męczy mnie to w pewnym momencie, bo brakuje mi odrobiny stabilizacji oraz spokoju. Mój aktualny obraz siebie wydaje mi się jeszcze nie do końca dopracowany, ten z przeszłości tragiczny, więc ciągle pędzę do czegoś nowego...Może właśnie odpowiedziałam sobie na to pytanie? Tylko ciekawe, czy to źle, czy dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Takie życie. Mało zmian nudzi, dużo zmian męczy. Bóg dba żebyśmy się nie opi*rdalali i nie przemęczyli.

 

-- 14 lis 2012 --

 

Takie życie. Mało zmian nudzi, dużo zmian męczy. Bóg dba żebyśmy się nie opi*rdalali i nie przemęczyli.

 

-- 14 lis 2012 --

 

Takie życie. Mało zmian nudzi, dużo zmian męczy. Bóg dba żebyśmy się nie opi*rdalali i nie przemęczyli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja mam zupełnie odwrotnie boję się jakichkolwiek zmian. Nawet jak chcę jakiejś zmiany to potem okazuje się że jej żałuję. Wiadomo, że nie chcę całego życia spędzić tak jak teraz czyli siedząc sama w domu z kocem na głowie, ale panicznie boję się cokolwiek zmienić. U mnie to chyba związane jest jakoś z depresją bo od kiedy gorzej się czuję to nawet nie potrafię iść do fryzjera żeby mi grzywkę podciął a o zmianie fryzury to nawet nie ma mowy. Już mam włosy prawie do pasa. Masakra z tym wszystkim.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pasman - Bóg nie istnieje.

-----------------------------------

A co do tematu to:

ludzie biedni kupują graty,

klasa średnia kupuje zobowiązania(kredyty, życie ponad stan),

bogaci kupują aktywa, czyli coś co daje stały zysk

 

Sama zdecyduj do jakiej klasy przynależysz.

 

Poprostu chcesz się jakoś dowartościować,

a to bardzo niepotrzebnie.

 

Nie stać cię na wymiane samochodu co rok, lub innych kosztowniejszych rzeczy,

to próbujesz sobie dogodzić, nową fryzurą czy tez innymi bzdurami,

Tak robią ludzie z klasy biednych i średniej,

W stałym dążeniu żeby dorównać bogatym,

A bogaci poprostu to mają, stać ich

A niższe klasy kupując jakiś gadżet, coś tam innego

Starają się upodobnić do bogatych

Nie wiedząc tak na prawdę, że bogaci

często długo pracowali na swój stan konta bankowego

 

Pisze "często" bo czasami zdarza się że ktoś jest bogatym

bo urodził się z takiej rodzinie,

A ci co sami stali się bogaci tak na prawdę mieli zawsze w dupie

gadżety, droższe spodnie, drogi samochód.

Lecz gdy już się stali "zarobionymi"

To potrzebują do stałej kontroli interesów

droższy telefon z funkcjami internetu czy dostępu do email na bierząco

ale oni w porównaniu do klas biednych i średnich zarabiają dzięki temu

a te dwie klasy niżej się wypróżniają żeby to poprostu kupić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W sumie to przyznam bez bicia że nie przeczytałem jej postu do końca, ale teraz to zrobiłem

 

I nie wiem jak można chcieć coś zmienić, potem się tym męczyć, pragnąć stabilizacji

takie popadanie z jednej skrajności w drugą, brak zdecydowania.

 

ALBO COŚ "CHCĘ" albo czegoś "nie chcę"

 

 

Ale mi się wydaje że to ma korzenie od momentu jak cię rodzice wychowują,

bo jedni tego uczą, inni nie ja byłem uczony, chcesz tego batona, albo tą czekoladkę,

Ale masz chwile na podjęcie decyzji (bo jaki rodzic będzie stał 10 minut nad jakąś pierdołą

i czekał aż dziecko wybierze) zapadały ostateczne słowa, wybierasz albo nic nie dostaniesz

no i to uważam nauczyło tego podejmowania wyboru bo kiedyś samochodzik lub słodycz

To była sprawa wielkiej wagi, nie ma co.

 

Teraz ciężko by mi było się na tyle zdyscyplinować żeby usiąść i powiedzieć

daje sobie 10 minut na podjęcie decyzji jak zadzwoni budzik

to musze mieć podjęty wybór inaczej nie biore nic "tak za kare"

Bo teraz to podejmowanie decyzji jest już mechanizmem,

a u cb go chyba brak, bo wiesz że zawsze możesz zmienić zdanie

 

i dla tego jestes taka niezdecydowana.

 

A ja juz mam wyrobiony mechanizm, że jak podejme decyzje

to się z nią pogadzam że była moją i jej nie zmieniam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×