Skocz do zawartości
Nerwica.com

niemożnośc zmiany, lęk przed zmianami.


carlosbueno

Rekomendowane odpowiedzi

Wielu a może i większość ludzi nie lubi zmian ale u mnie to ma wyraźnie patologiczny charakter.

Wolę tkwić w beznadziejnej sytuacji niż coś w niej zmienić.

 

Nie pracuje już od ponad roku ale nie mam ochoty tego zmienić, mimo że powinienem. Wolę nie podejmować ryzyka chociaż ta sytuacja b. negatywnie wpływa na moją psychikę, samoocenę, status społeczny, ocenę ze strony innych. Bezpieczeństwo związane z brakiem zmian przedkładam nad własny rozwój czy nad normalne życie które powinien toczyć 30 paroletni zdrowy fizycznie człowiek.

 

Również we wcześniejszych etapach życia miałem podobnie.

Pracowałem za granicą ponad 4 lata w firmie którą każdy logicznie myślący człowiek powinien opuścić po paru tygodniach, miesiącach. Nie dość że ta praca w ogóle mnie nie interesowała, to jeszcze była słabo płatna a kierownictwo było chyba najgorsze w całej Anglii. Ale ja tkwiłem w tej firmie bo nie potrafiłem się przemóc, dokonać zmian a miałem później dostateczna ilość oszczędności żeby ta pracę rzucić i spokojnie poszukać nowej. Ale tego nie zrobiłem mimo że mnie żaden kontrakt umowa z ta praca nie łączyła w końcu mój stan psychiczny tak zaczął podupadać że pewnego dnia do tej pracy nie poszedłem i wróciłem do Polski prawie nikomu nic nie mówiąc.

 

Boję się podejmować wszelkiego ryzyka, boję się że se nie poradzę w jakiś nowych sytuacjach choć jak mnie sytuacja zmuszała to jakoś se potrafiłem poradzić. Teraz żyje sobie bezpiecznie na utrzymaniu rodziców i nie mam takiej motywacji. Wstydzę się tego ale wstyd jest mniejszy niż moje lenistwo i niechęć do zmiany.

Nie wiem co musiałoby się zdarzyć aby zachciało mi się chcieć zmiany.

W tej chwili jak nic nie robię nie odczuwam żadnych lęków ale jak coś mam zrobić odnośnie poważnego odpowiedzialnego życia od razu powracają.

 

Jestem ciekawy czy ktoś ma podobnie jak ja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wielu a może i większość ludzi nie lubi zmian ale u mnie to ma wyraźnie patologiczny charakter.

Wolę tkwić w beznadziejnej sytuacji niż coś w niej zmienić.

 

Nie pracuje już od ponad roku ale nie mam ochoty tego zmienić, mimo że powinienem. Wolę nie podejmować ryzyka chociaż ta sytuacja b. negatywnie wpływa na moją psychikę, samoocenę, status społeczny, ocenę ze strony innych. Bezpieczeństwo związane z brakiem zmian przedkładam nad własny rozwój czy nad normalne życie które powinien toczyć 30 paroletni zdrowy fizycznie człowiek.

 

Również we wcześniejszych etapach życia miałem podobnie.

Pracowałem za granicą ponad 4 lata w firmie którą każdy logicznie myślący człowiek powinien opuścić po paru tygodniach, miesiącach. Nie dość że ta praca w ogóle mnie nie interesowała, to jeszcze była słabo płatna a kierownictwo było chyba najgorsze w całej Anglii. Ale ja tkwiłem w tej firmie bo nie potrafiłem się przemóc, dokonać zmian a miałem później dostateczna ilość oszczędności żeby ta pracę rzucić i spokojnie poszukać nowej. Ale tego nie zrobiłem mimo że mnie żaden kontrakt umowa z ta praca nie łączyła w końcu mój stan psychiczny tak zaczął podupadać że pewnego dnia do tej pracy nie poszedłem i wróciłem do Polski prawie nikomu nic nie mówiąc.

 

Boję się podejmować wszelkiego ryzyka, boję się że se nie poradzę w jakiś nowych sytuacjach choć jak mnie sytuacja zmuszała to jakoś se potrafiłem poradzić. Teraz żyje sobie bezpiecznie na utrzymaniu rodziców i nie mam takiej motywacji. Wstydzę się tego ale wstyd jest mniejszy niż moje lenistwo i niechęć do zmiany.

Nie wiem co musiałoby się zdarzyć aby zachciało mi się chcieć zmiany.

W tej chwili jak nic nie robię nie odczuwam żadnych lęków ale jak coś mam zrobić odnośnie poważnego odpowiedzialnego życia od razu powracają.

 

Jestem ciekawy czy ktoś ma podobnie jak ja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie nic prócz śmierci czy groźby bólu fizycznego prawie nie motywuje,nawet jeśli miałbym prowadzić życie kloszarda,postępowanie,myślenie,można by rzec że moje życie będzie wyglądać jak to które prowadzi carlos,z tym że mnie nikt nie będzie trzymał na utrzymaniu i w końcu wyjebią mnie z domu na zbity ryj

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie nic prócz śmierci czy groźby bólu fizycznego prawie nie motywuje,nawet jeśli miałbym prowadzić życie kloszarda,postępowanie,myślenie,można by rzec że moje życie będzie wyglądać jak to które prowadzi carlos,z tym że mnie nikt nie będzie trzymał na utrzymaniu i w końcu wyjebią mnie z domu na zbity ryj

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jak byście z kimś byli?

Bo ja myślę, ze jakbym nie miała faceta to już w ogóle bym wszystko olała.

A skoro mam kogoś komu na mnie zalezy, kto o mnie dba, to sama też się staram zwlec z tego łóżka i np posprzątać, żeby po całym dniu w pracy nie wracał do "chlewu", bo mi to naprawdę wszystko jedno czy jest porządek (dopóki ktoś nie ma do nas przyjść oczywiście, ale to ostatnio rzadkość). I wiem, że gdybym nie miała mojego partnera, to nie gotowałabym w ogóle. Dla samej siebie by mi się nie chcialo. A tak, to robię obiady.

Ogólnie też nie lubię zmian. Kończy nam sie umowa najmu, a mój facet zaczął się rozglądać po ogłoszeniach o wynajem mieszkania. Jak sobie pomyślę o kolejnej przeprowadzce to mnie ogarnia panika i wściekłość. Bo ja sobie nie żyję jak studentka, co to tylko kilka swoich ciuchów i szczoteczkę do zębów wzięła do akademika, a reszta u rodziców leży, tylko musiałam wszystko z domu zabrać w obawie przed zniszczeniem przez moją psychiczną matkę. Także mam dużo rzeczy, i w ciągu 2lat 5 przeprowadzek za sobą, więc naprawdę mi się to nie uśmiecha.

Ale gdyby sie okazało, że byłby niższy czynsz, a warunki podobne, to na pewno bym się zgodzila i podjęła ten trud.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jak byście z kimś byli?

Bo ja myślę, ze jakbym nie miała faceta to już w ogóle bym wszystko olała.

A skoro mam kogoś komu na mnie zalezy, kto o mnie dba, to sama też się staram zwlec z tego łóżka i np posprzątać, żeby po całym dniu w pracy nie wracał do "chlewu", bo mi to naprawdę wszystko jedno czy jest porządek (dopóki ktoś nie ma do nas przyjść oczywiście, ale to ostatnio rzadkość). I wiem, że gdybym nie miała mojego partnera, to nie gotowałabym w ogóle. Dla samej siebie by mi się nie chcialo. A tak, to robię obiady.

Ogólnie też nie lubię zmian. Kończy nam sie umowa najmu, a mój facet zaczął się rozglądać po ogłoszeniach o wynajem mieszkania. Jak sobie pomyślę o kolejnej przeprowadzce to mnie ogarnia panika i wściekłość. Bo ja sobie nie żyję jak studentka, co to tylko kilka swoich ciuchów i szczoteczkę do zębów wzięła do akademika, a reszta u rodziców leży, tylko musiałam wszystko z domu zabrać w obawie przed zniszczeniem przez moją psychiczną matkę. Także mam dużo rzeczy, i w ciągu 2lat 5 przeprowadzek za sobą, więc naprawdę mi się to nie uśmiecha.

Ale gdyby sie okazało, że byłby niższy czynsz, a warunki podobne, to na pewno bym się zgodzila i podjęła ten trud.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kafka, być może,ale jestem zbyt daremny by kogoś znaleźć,zaś zdanie najbliższych jest mi obojętne,a znajomych praktycznie nie mam "beton psychiczny".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kafka, być może,ale jestem zbyt daremny by kogoś znaleźć,zaś zdanie najbliższych jest mi obojętne,a znajomych praktycznie nie mam "beton psychiczny".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja lubilam zmiany, kontrolowane ;) tzn. nie lubilam jak cos szlo nei po mojej mysli, a sama dokonywalam zmian. aczkowliek jak mnie raz "wqylali" z roboty to jakos poszlo, niektore sytuacje, rbalo sie na klate i juz. ja sie teraz bardzo trudno zmieniam. jak bylam na terapii majac lat z 20 coś, to jakos zmiany latwiej akceptowalam. pamietam jak sama raz podjelam sie zmainy wyprowadzki z domu - samej i pamietam ten lęk, ktory wcale mnie nie rozwalal, ale przyjmowalam go takim jakim jest :). pomimo leku, robilam cos. a teraz kupa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja lubilam zmiany, kontrolowane ;) tzn. nie lubilam jak cos szlo nei po mojej mysli, a sama dokonywalam zmian. aczkowliek jak mnie raz "wqylali" z roboty to jakos poszlo, niektore sytuacje, rbalo sie na klate i juz. ja sie teraz bardzo trudno zmieniam. jak bylam na terapii majac lat z 20 coś, to jakos zmiany latwiej akceptowalam. pamietam jak sama raz podjelam sie zmainy wyprowadzki z domu - samej i pamietam ten lęk, ktory wcale mnie nie rozwalal, ale przyjmowalam go takim jakim jest :). pomimo leku, robilam cos. a teraz kupa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

JUz Ci mowilam , ze to wyuczona bezradnosc zyciowa. Tacy ludzie potrzebuja przewodnika, kogos kto ich popchnie do przodu, bedzie wymagac. Nie zmieniasz sie bo nie musisz

tylko gdzie takiego przewodnika znaleźć, zresztą istnieje ryzyko że stałbym się jednostką całkowicie zależną od tego przewodnika bez własnego ja. Ja nie mam ukształtowanej osobowości ( nie licząc osobowości unikającej) zawsze tylko czekam jak ktoś mi powie co mam zrobić, nakieruje, zachęci inaczej to bym nic nie robił najchętniej. Nie potrafię wziąć odpowiedzialności za siebie co w moim wieku jest już karygodne.

 

Kafka poi co z nikim nie jestem nie wiem czy byłbym wstanie stworzyć głębszą, dłuższą relacje przy moim myśleniu. Zresztą kto by mnie chciał takie dziecko wyrośnięte do niańczenia.

Ja mimo że nie lubię zmian często zmieniałem miejsce zamieszkania mieszkałem np w 4 akademikach ale tylko dlatego że mnie sami uczelnia przemieszczała a ja nie potrafiłem się temu przeciwstawić a mogłem. Ogólnie to często zmieniałem mieszkania ale nie z mojej inicjatywy i często obracałem sie z nieciekawym towarzystwem zarówno w akademiku ( narkomani, śmierdzący)jak i Anglii ( kryminaliści, alkoholicy) ale nie potrafiłem się od nich wynieść szedłem tam gdzie los mnie podrzucił.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

JUz Ci mowilam , ze to wyuczona bezradnosc zyciowa. Tacy ludzie potrzebuja przewodnika, kogos kto ich popchnie do przodu, bedzie wymagac. Nie zmieniasz sie bo nie musisz

tylko gdzie takiego przewodnika znaleźć, zresztą istnieje ryzyko że stałbym się jednostką całkowicie zależną od tego przewodnika bez własnego ja. Ja nie mam ukształtowanej osobowości ( nie licząc osobowości unikającej) zawsze tylko czekam jak ktoś mi powie co mam zrobić, nakieruje, zachęci inaczej to bym nic nie robił najchętniej. Nie potrafię wziąć odpowiedzialności za siebie co w moim wieku jest już karygodne.

 

Kafka poi co z nikim nie jestem nie wiem czy byłbym wstanie stworzyć głębszą, dłuższą relacje przy moim myśleniu. Zresztą kto by mnie chciał takie dziecko wyrośnięte do niańczenia.

Ja mimo że nie lubię zmian często zmieniałem miejsce zamieszkania mieszkałem np w 4 akademikach ale tylko dlatego że mnie sami uczelnia przemieszczała a ja nie potrafiłem się temu przeciwstawić a mogłem. Ogólnie to często zmieniałem mieszkania ale nie z mojej inicjatywy i często obracałem sie z nieciekawym towarzystwem zarówno w akademiku ( narkomani, śmierdzący)jak i Anglii ( kryminaliści, alkoholicy) ale nie potrafiłem się od nich wynieść szedłem tam gdzie los mnie podrzucił.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno, mysle, ze gdyby rodzice powiedzieli Ci woz albo przewoz... wyprowadz sie na swoje albo dokladaj do kosztow utrzymania to okazaloby sie, ze i prace potrafisz znalezc i zyc samodzielnie. Ja tez bylam dupa wolowa do tego bardzo wycofana i niesmiala ale urodzilam dziecko, wyszlam za maz i nagle okazalo sie, ze musze byc dorosla i odpowiedzialna. Bolało ale nie bylo wyjscia wiec doroslam i wzielam odpowiedzialnisc za siebie, dziecko i rodzine. Mysle, ze gdyby nikt nic ode mnie nie wymaga; nadal bylabym niesmiala i wycofana

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno, mysle, ze gdyby rodzice powiedzieli Ci woz albo przewoz... wyprowadz sie na swoje albo dokladaj do kosztow utrzymania to okazaloby sie, ze i prace potrafisz znalezc i zyc samodzielnie. Ja tez bylam dupa wolowa do tego bardzo wycofana i niesmiala ale urodzilam dziecko, wyszlam za maz i nagle okazalo sie, ze musze byc dorosla i odpowiedzialna. Bolało ale nie bylo wyjscia wiec doroslam i wzielam odpowiedzialnisc za siebie, dziecko i rodzine. Mysle, ze gdyby nikt nic ode mnie nie wymaga; nadal bylabym niesmiala i wycofana

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno,

Kafka poi co z nikim nie jestem nie wiem czy byłbym wstanie stworzyć głębszą, dłuższą relacje przy moim myśleniu. Zresztą kto by mnie chciał takie dziecko wyrośnięte do niańczenia.

jakim myśleniu? a co do dziecka, to różne są gusta:) Stark,

być może,ale jestem zbyt daremny by kogoś znaleźć

czasami nie trzeba szukać, samo przychodzi. Tylko trzeba wyjść do ludzi, spotkać się chociazby z tymi z forum.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno,

Kafka poi co z nikim nie jestem nie wiem czy byłbym wstanie stworzyć głębszą, dłuższą relacje przy moim myśleniu. Zresztą kto by mnie chciał takie dziecko wyrośnięte do niańczenia.

jakim myśleniu? a co do dziecka, to różne są gusta:) Stark,

być może,ale jestem zbyt daremny by kogoś znaleźć

czasami nie trzeba szukać, samo przychodzi. Tylko trzeba wyjść do ludzi, spotkać się chociazby z tymi z forum.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno wydaje mi się, że rozumiem twoją sytuację. mój lęk przed zmianami nasila się chyba z wiekiem.

rok temu udało mi się jakoś skończyć studia (choć odejście ze znanej mi szkoły i ludzi, wejście w nową grupę, wiele nowych rzeczy które mnie wtedy spotkało było dla mnie katorgą), później długie miesiące szukałam pracy, tzn "szukałam" bo tak na prawdę robiłam niewiele. jestem nieśmiałą osobą i mam niską samoocenę, do wszystkich ofert jakie przeglądam mam jakieś "ale"-tu mi brakuje kwalifikacji, tego nie umiem, w tym nie jestem dobra..a tak na prawdę tak bardzo boję się zmiany obecnego stanu. boję się, że sobie nie poradzę, że nie będę czegoś umiała i ktoś mi to wypomni, już na samą myśl że będę musiała przejść rozmowę kwalifikacyjną skręca mnie w żołądku i jestem zlana potem(kiedy muszę się wypowiedzieć mam pustkę w głowie, kiedy mówię to nie rozumiem swoich słów, uciekają mi słowa, czuję się taka nieelokwentna).

zapewne wiele moich problemów się na to składa, ale myśl o nieznanej przyszłości jest przerażająca, od razu zakładam że nie będę umiała sobie z tym poradzić

 

-- 12 lip 2012, 20:26 --

 

mysle, ze gdyby rodzice powiedzieli Ci woz albo przewoz... wyprowadz sie na swoje albo dokladaj do kosztow utrzymania to okazaloby sie, ze i prace potrafisz znalezc i zyc samodzielnie. Ja tez bylam dupa wolowa do tego bardzo wycofana i niesmiala ale urodzilam dziecko, wyszlam za maz i nagle okazalo sie, ze musze byc dorosla i odpowiedzialna. Bolało ale nie bylo wyjscia wiec doroslam i wzielam odpowiedzialnisc za siebie, dziecko i rodzine. Mysle, ze gdyby nikt nic ode mnie nie wymaga; nadal bylabym niesmiala i wycofana

 

bardzo podoba mi się określenie "dupy wołowej", dokładnie tak się czuje :? mnie niestety wyjście za mąż nie pomogło tak jak tobie, czasem czuje się jeszcze gorzej bo przyzwyczaiłam się jeździć wszędzie z mężem, jest dla mnie dużym odciążeniem-bo kiedy musimy coś załatwić wysyłam jego albo jadę z nim. nawet dowodu w urzędzie nie potrafiłam sama wymienić (źle się odnajduje w nowych miejscach, nie potrafię zapytać się kogoś o pomoc jeśli nie wiem co i jak, wydaje mi się że powinnam wiedzieć-umieć-i wstyd mi zapytać)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×