Skocz do zawartości
Nerwica.com

Zachowanie pacjenta


serce

Rekomendowane odpowiedzi

Pacjent przyszedł na umówioną wizytę, przed pacjentem była pacjentka rozwiązująca test na korytarzu (takie warunki w Poradni), pacjent wszedł na umówioną wizytę do psychologa. Na kilka minut przed końcem wizyty puka pacjentka z testem rozwiązanym, psycholog sięga po test w tym czasie pacjentka prosi o ustalenie terminu będąc w gabinecie w którym trwało badanie, negocjuje wcześniejszy termin, psycholog odpowiada że "niestety nie bo nie ma godzin", pacjentka przystaje przy wyznaczonym terminie, po czym wychodzi niepocieszona. Po wyjściu pacjentki słychac było jej rozmowę z pacjentem oczekującym na korytarzu, widać że nie spieszyło jej się choć można było odnieść wrażenie że śpieszy jej się bo weszła do gabinetu w trakcie badania. Pacjentka nie poczekała tych kilka minut na koniec wizyty poprzedniego pacjenta tylko władowała się beszczelnie do gabinetu, tak jak by jej się ten czas należał. Takie zachowanie jest niedopuszczalne. Co myślicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Serce, ty jesteś "pacjentem" w tej historyjce?

Może miała oddać psychologowi test jak go wypełni? Może do gabinetu wchodzi pacjent po pacjencie, więc bez względu na to, kiedy by go oddała, komuś by przeszkodziła? Może trzeba było zwrócić uwagę na bieżąco, zapytać o przyczynę zachowania, a nie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może w tym momencie powinna nastąpić wymiana że ten pacjent który byl w tym czasie w gabinecie na badaniu powinien wyjść by pacjentka która weszła w trakcie badania do gabinetu mogła w spokoju i bez "świadków" oddać test i zapisać się na kolejną wizytę.? Pytanie prowokacyjne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może w tym momencie powinna nastąpić wymiana że ten pacjent który byl w tym czasie w gabinecie na badaniu powinien wyjść by pacjentka która weszła w trakcie badania do gabinetu mogła w spokoju i bez "świadków" oddać test i zapisać się na kolejną wizytę.? Pytanie prowokacyjne.
tak powinno byc, ale tak nie było i co z tego? A to cos strasznego ze oddała test przy kims i sie umowila na wizyte?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może miała oddać psychologowi test jak go wypełni? Może do gabinetu wchodzi pacjent po pacjencie, więc bez względu na to, kiedy by go oddała, komuś by przeszkodziła?

 

Miała oddać go psychologowi jak go wypełni, ale raczej poczekać na swoją kolej, a nie wpieprzać się gdy trwa badanie pacjenta!?. Tak do gabinetu wchodzi pacjent po pacjencie. Załużmy że pacjent przyszedł do gabinetu lekarza medycyny rodzinnej lub internisty, trwa badanie, jest rozebrany, puka pacjentka i wchodzi informując że odebrała wyniki badań z kartoteki. Widzi pacjenta-jest rozebrany. Czy powinna wejść i pchać się do środka, czy zaczekać.? Rzecz jest oczywista że zaczekać. Ale też tu mi się nasunęło stanowisko lekarza jak on się zachowa.

 

Bardziej mnie tu martwi zachowanie pacjentki z testem niż psychologa, bo nie było by tej stytuacji, gdyby pacjenta z testem poczekała na zakończenie wizyty pacjenta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardziej mnie tu martwi zachowanie pacjentki z testem niż psychologa, bo nie było by tej stytuacji, gdyby pacjenta z testem poczekała na zakończenie wizyty pacjenta.

a mnie bardziej martwi, że z dwóch osób w gabinecie, którym przeszkodzono, żadna nie zareagowała (przede wszystkim psycholog)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pacjent przychodzi do psychologa i siada tuż obok drzwi, przed drzwiami gabinetu w oczekiwaniu na wizytę. Drzwi nieszczelne, wszystko słychać, a pacjent dla swej wygody siada tuż przed drzwiami na pierwszym krześle przy drzwiach. Jest mnóstwo krzeseł w poczekalni ale pacjenci niektórzy wybierają te tuż przy drzwiach, przed drzwiami. Co to ma byc. ch. d. i kamieni kupa.

"Okazja czyni złodzieja", jakby ich tam nie było to by nikt tam nie siadł.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

serce, wiesz co? w takiej sytuacji jak opisujesz, to ja właśnie bardziej niż tym, że ktoś wszedł do gabinetu, gdy był tam inny pacjent, to bym się przejęła, że wszystko co mówię jest słyszane na zewnątrz gabinetu przez te nieszczelne drzwi... i to nawet bez wchodzenia....masakra jakaś..czy to jest jakaś norma, że tak wyglądają gabinety i wizyty u psychologów na NFZ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ego, Nie, nie jest to norma. Te drzwi zostały "podreperowane" bo opadały, i tak zostały "podreperowane", że została z nich zdjęta "osłona antywyciszeniowa" od środka, pozostały same puste drzwi, teraz one nie opadają, ale za to są "dzwiękonoszące" tzn, że gdy się swobodnie rozmawia, czy nieco podnosi głos, to słychać. Nikt się tym nie zajął, rejestacja, dyrekcja - nikt! W normalnej dużej Przychodni w której jest Poradnia są poczekalnie przestronne, krzesła zdala od drzwi prywatność i swoboda mówienia jest tam zachowana. Ale tu ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

serce, może zamiast wyjebywać to wystarczy zostawić otwarte na oścież, spodziewany skutek będzie ten sam, a przynajmniej Ciebie stamtąd nie wyjebią. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pacjent przychodzi do psychologa i siada tuż obok drzwi, przed drzwiami gabinetu w oczekiwaniu na wizytę. Drzwi nieszczelne, wszystko słychać, a pacjent dla swej wygody siada tuż przed drzwiami na pierwszym krześle przy drzwiach. Jest mnóstwo krzeseł w poczekalni ale pacjenci niektórzy wybierają te tuż przy drzwiach, przed drzwiami. Co to ma byc. ch. d. i kamieni kupa.

"Okazja czyni złodzieja", jakby ich tam nie było to by nikt tam nie siadł.

 

Opis sytuacji i komentarz mnie powalił XD Ale sama kiedyś byłam w takiej intymnej małej poczekalni, gdzie siedziało dziesięciu innych pacjentów w oczekiwaniu na swoją kolej. Wszyscy nadstawialiśmy uszy żeby było słychać co mówi facet w gabinecie, niektórzy wstrzymywali oddech. Wszystko było słychać. Przynajmniej było ciekawiej, trzeba jakoś sobie umilić czas czekania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×