Skocz do zawartości
Nerwica.com

Kim jestem / jestes naprawde..


silence_sadness

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem czy to dobre miejsce do tego co chce napisac.. Z gory przepraszam..

 

 

Obserwujac ludzi dookola czesto sobie mysle ile z nich udaje..

Ile osob broni sie przed tym cholernym swiatem udajac kogos ikm nigdy nie byli..

 

A moze maja tak samo jak ja , ze sami juz nie wiedza kim sa.. :(

 

Jak to wyglada u Was??

 

Czy udajecie przed innymi kogos lepszego, zawsze usmiechnietego, kogos kto "kocha zycie" tylko po to aby inni nie zauwazyli jacy jestescie w srodku naprawde??

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

silence_sadness, myśle że chyba prawie każdy cos tam udaje ,w pracy ,szkole domu wsrod rówiesników..zakładamy maski czasem z obawy przed skrzywdzeniem ..w róznych celach być zawsze

sobą to niezwykła sztuka ,ale mozna nad tym pracować tylko nie wiem czy tak całkiem jest to mozliwe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak ktoś dostatecznie długo i dobrze kogoś udaje, to w końcu staje się taką osobą.

Pewnie są granice możliwych zmian, bo chociaż od dobrych 15 lat staram się nie być cholerykiem, to ciągle nim jestem, ale wiele można osiągnąć po prostu konsekwentnie się starając...

 

No i każdy w jakimś tam, choćby niewielkim, stopniu udaje, bo tak się broni nasza psychika.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Udawanie kogoś innego jest wg. mnie sprytną ucieczką przed prawdziwymi nami, naszymi prawdziwymi problemami. Powtórzę się ale na świadomie przyjęłam strategię: im gorzej się czuję tym szerzej się uśmiecham.. wiem, że na chwilę obecną nie jestem w stanie poradzić sobie z przeszłością. Pozwala mi to przetrwać z dnia na dzień.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Vian, a może różnica polega na tym, że w wyniku pracy nad sobą rzeczywiście stajemy się lepsi, a w skutek udawania zaczyna się w nas coś gromadzić, co prędzej czy później wyjdzie na wierzch.

Nie mniej jednak wątpliwość słuszna. Ja tak na prawdę wychodzę na prostą, a czuję się jakbym udawała.

Może dlatego, że nigdy tak na prawdę nie było po mnie widać, że jest coś nie tak (no dobra, prawie nigdy), więc na zewnątrz jakby nie było różnicy i wychodziło na to samo...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja się zastanawiam, gdzie się kończy praca nad sobą a zaczyna udawanie.

Serio.

 

 

 

Też się nad tym zbyt często zastanawiam .. ;D

 

-- 07 lis 2012, 00:14 --

 

Może dlatego, że nigdy tak na prawdę nie było po mnie widać, że jest coś nie tak (no dobra, prawie nigdy), więc na zewnątrz jakby nie było różnicy i wychodziło na to samo...

 

 

 

Po prostu dusisz wszystko w sobie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

staram sie postrzegac siebie w kategoriach procesu w przeciwnym wypadku raczej zawsze jest to udawanie, chyba ze tu chodzi o udawanie kogos innego jako o sztuczne zachowanie.

Musze sie kiedys odwazyc na taki test i przez tydzien zachowywac sie naturalnie, pytac co mi sie podoba, mowic co mi sie podoba, ale podejrzewam ze po 1 dniu bym zrobil z siebie debila. :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

staram sie postrzegac siebie w kategoriach procesu w przeciwnym wypadku raczej zawsze jest to udawanie, chyba ze tu chodzi o udawanie kogos innego jako o sztuczne zachowanie.

 

Dokładnie.. Miałam na myśli sztuczne zachowanie przed innymi..

 

czyż nie jest sztuczne to , iż człowiekowi źle, czasami bardzo źle ..A przed innymi jest "zawsze" uśmiechniety i spostrzegają ową osobę jako taką , która kocha życie..

 

 

 

 

 

 

Musze sie kiedys odwazyc na taki test i przez tydzien zachowywac sie naturalnie, pytac co mi sie podoba, mowic co mi sie podoba, ale podejrzewam ze po 1 dniu bym zrobil z siebie debila. :-|

 

 

Nic nie musisz.. :smile: Jak będziesz chciał to spróbujesz, jak nie , to nie.. :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Vian, a może różnica polega na tym, że w wyniku pracy nad sobą rzeczywiście stajemy się lepsi, a w skutek udawania zaczyna się w nas coś gromadzić, co prędzej czy później wyjdzie na wierzch.

Czekaj, jak to?

Załóżmy, że jestem miętka pipa a chcę być asertywna. Oglądam jakiś film, jakiś bohater imponuje mi asertywnością, więc zaczynam zachowywać się tak jak on, UDAWAĆ, że tez taka jestem. Czyli z punktu widzenia otoczenia zachowywać się asertywnie.

 

I jeśli mi z czasem ta asertywność wejdzie w krew to znaczy, że ja cały czas nie udawałam, a pracowałam nad sobą? Fajowsko! :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×