Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nie radze sobie ze zwyczajnością życia...


Wombwell00

Rekomendowane odpowiedzi

Zawsze miałem bujną wyobraźnie. Jako dziecko potrafilem biegac wokół dywanu godzinami wyobrazajac sobie ze uczestnicze w wojnie czy czyms takim, zatapiałem się w swoim świecie. Przeszło mi to, ale i tak wyobraznia pozostała. Gdy słucham muzyki wyobrazam sobie siebie na koncercie/scenie, traktuje wszystko bardzo emocjonalnie. Chyba z tego wzielo sie moje cale aktualne postrzeganie świata. Zawsze myślałem, że moje życie będzie niezwykłe, że będę robił co kocham, dostawal za to kase i bedzie sielanka. Ostatnio co raz bardziej uswiadamiam sobie jednak zwyczajnosc życia. I widze tylko jedno, marnosc. Marnosc nad marnosciami. Nic nie znaczymy, nic od nas nie zalezy, nie mamy celu ani sensu istnienia, jestesmy niczym. Nie moge sobie z tym poradzic. Świadomość, że ide na studia tylko po to by pozniej jakos powiazac koniec z końcem w nudnej, stresujacej pracy by wracac do domu do znienawidzonej żony i niewdzięcznych dzieci. Już pomijam problemy osobiste, finansowe, egzystencjalne. Zawsze tęskni się za tym co mineło. Z początkiem studiów tęskniłem za liceum, przedtem za gimnazjum, a najbardziej to tęsknie za byciem dzieckiem, za zabawą zołnierzykami i wychodzeniem z kumplami z osiedla. Ale to juz nigdy nie wroci, nigdy juz taki nie bede, nie poczuje tego piekna (chyba ze po kwasie, hehe). Zderzyłem sie z betonem, życie biegnie dalej a ja muszę razem z nim, mimo iż wolalbym nie. Ale dorosłośc wzywa, nie ma miejsca na wrazliwosc i slabosci, trzeba zapierdzielac w wyscigu, trzeba robic kase. A po co to? Tylko żeby przedluzyc sobie egzystencje, żeby móc dłużej tkwic w tej nicnieznaczącej grze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie myśl o tym co było, tylko rozejrzyj się dookoła ile jest różnych możliwości. Spróbuj choćby pójść na wspomniany koncert, a może nawet zobacz jak to jest znaleźć się na scenie - oczywiście niekoniecznie jako artysta, może po prostu jako ktoś, kto ma coś do przekazania innym. Świat jest bogaty w przeróżne możliwości, ale bardzo często inne dla dziecka oraz inne dla osoby dorosłej. Trzeba tylko odkryć to, co aktualnie będzie sprawiało Tobie radość. Znam wielu ludzi, którzy osiągnęli już bardzo dużo i w pewnym momencie przyszły rozterki, co dalej, jak żyć? Trzeba zrobić ten krok i spróbować nowych rzeczy, bo umartwianie się absolutnie do niczego nie doprowadzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czas dorosnąć, taka prawda. Życie to nie sielanka, ale to od nas zależy jak będzie ono wyglądało. Piszesz, że będziesz miał nudną pracę, wstrętną żonę i dzieci - jeśli tak sobie to wyobrażasz, to pewnie tak się stanie. Tutaj masz jednak wybór, możesz pójść wieloma drogami, możesz wybrać odpowiednią dla siebie i wcale nie musi się to skończyć tak źle jak piszesz. Na pewno składają się to no różne rzeczy, też trochę szczęścia, farta, ale jednak w znacznej mierze to Twój wybór i Twoja decyzja jak będziesz żył i co będziesz robił.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dopóki nie ma się na głowie rodziny z dzieciakami albo kredytu można praktycznie robić co się chce. To nie komuna, że jest się zamkniętym w szarej rzeczywistości bez prawa wyboru. Pamiętam jeszcze czasy, kiedy jedyna dostępną zagranicą była Bułgaria, nie było telefonów i internetu, a samochód to był luksus. Teraz świat się skurczył, nie ma właściwie ograniczeń, oprócz tych w naszej głowie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bittersweet,

 

nie bede chodzic i drzec ryja ze znajomymi po ulicy ,ze ludzie straz miejska wzywaja, albo pić w klubie zrobionym w suszarni i co chwile wpadały gliny albo imprezy na dachu wieżowca z gitarą, swoja droga to dobrze,ze n ikt sie z tego dachu nie zjebał, naprawde jakos dziwnie bym sie juz czuła w takim klimacie , o zbieraniu kasy na tanie wina z gitarą na ulicy tez juz dziekuje w tej chwili, ale fajnie było, albo spiewania głupich piosenek w srodku pełnego autobusu i ten wzrok ludzkości hna nas, siedzenie w srodku miasta po turecku na ulicy cała grupą na srodku chodnika a nie w miejscu gdzie mozna sobie na to pozwolic, na studiach jeszcze przejdzie później juz raczej dziwnie sie z tym cżłowiek czuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zawsze miałem bujną wyobraźnie. (...) Ostatnio co raz bardziej uswiadamiam sobie jednak zwyczajnosc życia. I widze tylko jedno, marnosc. Marnosc nad marnosciami. Nic nie znaczymy, nic od nas nie zalezy, nie mamy celu ani sensu istnienia, jestesmy niczym. Nie moge sobie z tym poradzic.

I ja Cię kolego rozumiem doskonale. Różni nas jedynie to, że nie tęsknie za przeszłością, bo moja jest dość bolesna...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tahela, hi hi, mi chodziło raczej o fakt, ze życie można sobie ubarwić na wiele sposobów, niekoniecznie wracając do infantylizmu. Kiedyś fajnie było fakt, ale teraz można znaleźć coś innego w zamian, np mój znajomy non stop jeździ na wolontariaty, ostatnio był pół roku w Afganistanie. Kumpela była na trampingu w Wenezueli. Mnie dobija polska rzeczywistość więc pracuję za granicą. Możliwości jest dużo, warto poszukać sobie jakąś niszę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

WojuBoju, masz skrajnie pesymistyczne nastawienie do przyszłości. Piszesz, że będziesz miał kiepską żonę, dzieci, stresującą pracę. Jeżeli tak myślisz, to pewnie tak będzie. Do wszystkiego podchodzisz ze złym nastawieniem. Może studia nie będą już takim samym czasem, jak liceum czy gimnazjum, ale nie znaczy, że będzie to gorszy czas. Możesz spędzić ten czas na poznawanie nowych ludzi, zdobywanie wiedzy, ukierunkowanie się w czymś, co lubisz. Nawet jeśli studia nie do końca dają Ci satysfakcję, to pomyśl, że jest to jakaś Twoja furtka alternatywna - po prostu lepiej mieć papier i wykształcenie niż go nie mieć. W tym czasie możesz przecież chwycić się też swojej pasji, muzyki czy co tam Cię jeszcze fascynuje. Trochę bardziej optymistycznie zacznij patrzeć w przyszłość, to i świat będzie bardziej kolorowy, a nie tylko szarobury. Myślenie pozytywne to, po pierwsze – wiara w osobisty sukces, a po drugie – zdolność redefiniowania wydarzeń nieprzyjemnych na takie, z których można uzyskać naukę na przyszłość. Nadzieja na sukces dodaje sił, mobilizuje do walki oraz redukuje napięcie związane z wyzwaniem. Nastawienie myśli na pozytywne tory wprawia człowieka w pozytywny nastrój. Optymizm i entuzjazm wiążą się z wydzielaniem przez organizm tzw. hormonów szczęścia – endorfin, które pobudzają do działania. Ty swoim malkontenctwem i przeświadczeniem, że wszystko to marność skazujesz się tylko na depresyjne myśli, bierność, apatię i zmierzasz po równi pochyłej w kierunku depresji...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tez tęsknie, bo było fajnie, ale sobie nie wyobrażam w tym wieku zachowywac sie tak samo jak w liceum, bo to po prostu troche głupie juz by było, kazdy wiek ma swoje prawa

Ja przy ludziach też nie wyobrażam sobie zachowywać się jak nastolatek, czy dziecko. W samotności zachowuję się jak chcę.

 

nie bede chodzic i drzec ryja ze znajomymi po ulicy ,ze ludzie straz miejska wzywaja, albo pić w klubie zrobionym w suszarni i co chwile wpadały gliny albo imprezy na dachu wieżowca z gitarą, swoja droga to dobrze,ze n ikt sie z tego dachu nie zjebał, naprawde jakos dziwnie bym sie juz czuła w takim klimacie , o zbieraniu kasy na tanie wina z gitarą na ulicy tez juz dziekuje w tej chwili, ale fajnie było, albo spiewania głupich piosenek w srodku pełnego autobusu i ten wzrok ludzkości hna nas, siedzenie w srodku miasta po turecku na ulicy cała grupą na srodku chodnika a nie w miejscu gdzie mozna sobie na to pozwolic

A ja tego typu zachowań nigdy nie mogłem zrozumieć. Od dziecka były one dla mnie czymś niepojętym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mark123,

To pewnie piosenka Autobiografia też jest dla ciebie abstrakcja a dla 90% społeczeństwa to legendarna piosenka o kazdym, nie każdy musi wszystko rozumieć i tyla.

 

-- 30 gru 2012, 14:46 --

 

bittersweet,

no tak, ale kazdy wiek ma swoje prawa,te burzliwe lata nastoletnie mijaja a później to można sobie na wyprawe na srodek Sahary pojechac, ale to juz inaczej wyglada i swiat sie inaczej odbiera.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tahela, wiem niestety, że kiedyś wszystko lepiej smakowało, najprostsze rzeczy bawiły, nic już tego nie zastąpi. Ale wybór mamy żaden, nie wrócimy do dzieciństwa :-|. Można sobie teraz organizować jakies rozrywki jak zwiedzanie Sahary i pomysleć, że realizujemy marzenia z lat szczeniackich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam 20 lat i powiem ci szczerze że miewam podobne refleksje na temat tego co było, co jest i co będzie. Przez pewną dekade marzyłem zostać kimś znanym śpiewać, rapować mieć za to gruby szmal i czuć się kimś. Mając te naście lat miałem wiele marzeń, lecz z czasem zaczeły zanikać. Kontrole przejeło użalanie się nad sobą, samokrytyka, wspominanie tego co było. Muzyka działa na mnie podobnie jak na ciebie. Słuchając dobrego kawałka potrafie mieć gesią skórke, czuć dreszcze i nakłania do róznych wyobrażeń o różnej tematyce.Chociażby kawałek( 2pac -Starin Through my rearviev). Czesto to jedyna droga by móc przeżyć coś jeszcze raz przez chwile. Najgorsze jest to jak stracisz zaufanie do wszystkiego co jest na ziemi i poza nią. Warto pokładać w czymś wiare, wierzyć w coś chociażby w siebie, boga, drugiego człowieka. Wiara nadaje jakis sens i bezpieczeństwo. Bez wiary człowiek nie bedzie szczęśliwy. Czasem rozmyślam nad tym że na ziemi jest 6 mld ludzi ale mimo wszystko jestem sam. I to mnie przeraża, bo spekuluje iż każdy ma odrębną specyfike postrzegania i myślenia, mamy wiele podobnych cech tego samego gatunku ale jednak jesteśmy od siebie różni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cześć! Chciałabym się z wami podzielić moim doświadczeniem i tym co mi pomaga w kązdym złym dniu i uporaniu się z depresją.Jestem młoda jeszcze nie skończyłam liceum , jakies 2 lata temu zaczeły sie pierwsze objawy,lecz ja sądze ze wczesniej.Miałam ciezkie dzieciństwo ,gdy dorastalam zmarł mi tata!Dopiero ostatnio pogodziłam sie z jego smiercią ,ale czuje ze jest przy mnie zawsze! jak każdy z was przez ostatnie miesiące czułam sie strasznie, miałam niechec do wszystkiego,straciłam wielu bliskich przyjaciół, nic mi nie wychodziło,chciałam się zabić bo mysłalam ,ze tylko w ten sposób uciekne od tego czemu nie moge się przeciwstawić. Kupowałam książki dużo czytałam, poszłam na terapie, byłam na 3 spotkaniach i stwierdziłam,ze terapeutka nie moze mi pomoc ,jest obcą osobą, ktora słuchajac mnie przez 45min wie jak wyglada moje zycie i chce mi pomoc? oczywiscie, terapia pomaga bo mozna sie wygadac, ale ja sadziłam ze sama dam sobie rade! dało mi to siłe do tego ,ze to co wyprawiam jest bez sensu, przeciez jest tyle powodów do radosci a ja sie zadreczam. Potem byly wakacje, ciepło przyszła miłość, lecz to wszystko powracało, bałam sie zwiazku izolowałam sie bo myslałam ze tak bedzie najlepiej dla mnie i tak było za kazdym razem gdy kogoś poznawałam! Ryczałam dniami i nocami gdy spotykałam sie ze znajomymi a oni nie zapytali się nawet jak się czuje, dopiero po jakims czasie zrozumiałam ,ze nie moge od nich niczego oczekiwac, ogolnie nie mozna od nikogo oczekiwacc ,trzeba dawac z siebie jak najwiecej a jesli ktos da cos z siebie w zamian to bedzie mile zaskoczenie! Po wakacjach wrocila szkoła, matura ,ambitne plany i brak czasu na wszystko,kolejne zakochanie i pustka , poczucie bezradności, beznadziejności ,brak wiary w siebie ! lepiej jest sie poddac , niz walczyc o to co nam się nalezy czyli życie.zaczełam się szczerze i głęboko modlić, rozmawiac z Bogiem ,żalić się ,wyrzucac wszystko z siebie ,cos w stylu terapii z bogiem.Sama w to wszystko nie wierzyłam ,myślałam ze to nie ma sensu , trwało to długo i nadal trwa , ale modle sie codziennie wieczorem i dziekuje za dzień ,za kazdą chwilę.Także czytałam wiele książek, chciałam wiedzieć na temat depresji jak nawiecej, boo czułam się jakbym byla w tym sama, na wsparcie bliskich niestety nie mam co liczyc, ale czułam sie ze wszystcy ludzie saa normalni tylko ja mam coś z głową. Zaczełam analizować kazdy smutek ,każdą negatywną myśl ,było lepiej.Oczwiście to normalne ze to wraca w mniejszym lub wiekszym stopniu ale wtedy jestem silniejsza! Nie oczekuje ze wyje z depresji , chce się nauczyć z nią życ, staram sie z nia zyć i wyciągać z niej jak najwiecej, traktowac ją jako dobre doświadczenie, mimo ze boli. Prowadzę pamiętnik, ogolnie polecam wszystkim , czytajac ostatnio moje notatki sprzed roku , strasznie sie ucieszyłam. Jeszcze niedawno myślałam ,ze moja depresja się pogarsza a to nie prawda! czytajac wszystko zrozumiałam jak bardzo się zminiałam,wciagu tych kilku miesiecy , poczułam sie osobą wartościowa, nawet bardzo,nawet jak cos nie wychodzi próbuje kolejny raz i nie poddaje sie, nie rozmyślam za duzo na temat zycia bo to przede wszystkim powoduje depresje, i wiem ,że moge osiagnąć wiele, ale tylko cieżko pracą i checią! Jeszcze niedawno myślalam ,ze wszystko mi sie nalezy, świetna pamiec, super oceny mimo ze nic nie potrafie, swietni przyjaciele, miłość,pieniądze idt! a nie tak nie jest, do tego trzeba dojść i sie postarac a jak czlowiek sie postara to przyniesie to niesamowitą radość! ja niecierpie monotonności, nie potrafie siedziec na miejscu ale jak juz siedze to mam pełno mysli , tych samych negatywnych, ale ciagle z nimi walcze , bo one nie sa prawdziwe, prawdziwe jest to w co ja mocno wierze, czyli w to ze dam rade jesli tego chce a chce! Wazne aby nie siedzec na miejscu i miec określony plan a wtedy nawet nie zdajemy sobie sprawy jak idziemy ku lepszemu , ja bezsensowne siedzenie zamieniłam w rysunek, ktory daje mi niesamowitą satysfakcje i motywacje. Chodzi mi o to aby wam uswiadomość, ze da sie z tego wyjść! Trzeba włożyc tylko duzo swoje pracy, trzeba z całego serca tego chciec, i nawet jak beda zdarzać się porażki i gorsze dni to traktować to jako wyzwanie ,wtedy człowiek staje sie silniejszy! Ja juz wiem kiedy w moim zyciu zblizam sie do powrotu depresji i potrafie już z tym walczyć. Kazdego dnia mowie sobie ,ze mam cały dzien i musze go wykorzystac jak najlepiej się da! I polecam robic wszystko wbrew sobie, jesli ktos sie czegos boi lub wstydzi warto to przełamać to taki krok do tego aby zrozumieć ile sie potrafi i jak wartościowa sie jest osobą! Ja mimo ze daje sobie rade z tym wszystkim , wybiore sie jeszcze raz na terapie, chce miec świadomość ze zrobiłam wszystko aby poczuć sie lepiej i sobie pomóc! mam nadzieje ,ze chodz niektórym to co napisałam da nadzieje i wiare,że można :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zawsze miałem bujną wyobraźnie. Jako dziecko potrafilem biegac wokół dywanu godzinami wyobrazajac sobie ze uczestnicze w wojnie czy czyms takim, zatapiałem się w swoim świecie. Przeszło mi to, ale i tak wyobraznia pozostała. Gdy słucham muzyki wyobrazam sobie siebie na koncercie/scenie, traktuje wszystko bardzo emocjonalnie. Chyba z tego wzielo sie moje cale aktualne postrzeganie świata. Zawsze myślałem, że moje życie będzie niezwykłe, że będę robił co kocham, dostawal za to kase i bedzie sielanka. Ostatnio co raz bardziej uswiadamiam sobie jednak zwyczajnosc życia. I widze tylko jedno, marnosc. Marnosc nad marnosciami. Nic nie znaczymy, nic od nas nie zalezy, nie mamy celu ani sensu istnienia, jestesmy niczym. Nie moge sobie z tym poradzic. Świadomość, że ide na studia tylko po to by pozniej jakos powiazac koniec z końcem w nudnej, stresujacej pracy by wracac do domu do znienawidzonej żony i niewdzięcznych dzieci. Już pomijam problemy osobiste, finansowe, egzystencjalne. Zawsze tęskni się za tym co mineło. Z początkiem studiów tęskniłem za liceum, przedtem za gimnazjum, a najbardziej to tęsknie za byciem dzieckiem, za zabawą zołnierzykami i wychodzeniem z kumplami z osiedla. Ale to juz nigdy nie wroci, nigdy juz taki nie bede, nie poczuje tego piekna (chyba ze po kwasie, hehe). Zderzyłem sie z betonem, życie biegnie dalej a ja muszę razem z nim, mimo iż wolalbym nie. Ale dorosłośc wzywa, nie ma miejsca na wrazliwosc i slabosci, trzeba zapierdzielac w wyscigu, trzeba robic kase. A po co to? Tylko żeby przedluzyc sobie egzystencje, żeby móc dłużej tkwic w tej nicnieznaczącej grze

Rzecz w tym, że ludzie często lubią swoją pracę. Może spróbuj pisać albo coś? Może jakąś fantastykę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sam miałem zakładać podobny temat, ale uznałem, że nie ma sensu. W każdym razie - zrobiłeś to za mnie ty. Ja również miałem bujną wyobraźnię, co połączone z grami, muzyką, książkami i filmami było świetne - ale zarazem stworzyło mi takie a nie inne poglądy na świat. Jednak w trakcie dorastania zauważyłem, że świat, życie wcale nie są takie super, jak myślałem, że będą. Nie przeżywa się tu niesamowitych fantastycznych przygód, nie uprawia się wspaniałego seksu z niesamowicie pięknymi kobietami rodem z anime lub mang (a przynajmniej ja tego nie robię :lol:), szybka jazda może zakończyć się śmiercią lub kalectwem, picie alkoholu i palenie papierosów, które w książkach, filmach, piosenkach [szczególnie irlandzkie, szkockie utwory] wyglądają tak fajnie są szkodliwe, jest dużo chorób, które można złapać, problemy, codzienna monotonia i beznadziejność - no po prostu - to życie, a nie gra/piosenka/książka/film. :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mark123,

To pewnie piosenka Autobiografia też jest dla ciebie abstrakcja a dla 90% społeczeństwa to legendarna piosenka o kazdym, nie każdy musi wszystko rozumieć i tyla.

No to jeśli 90% społeczeństwa akceptuje takie zachowania, to jestem przeciw 90-ciu % społeczeństwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×