Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy ktoś pokonał depresję?


Crus0

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

 

Jak w temacie o depresji. Interesuje mnie tok leczenia zaburzeń depresyjnych, jak długo się leczycie, jakie leki bierzecie, a może już nie bierzecie leków i jesteście zdrowi?

 

Ja biore mirzaten 30 mg na dobę. Wieczorem. Wysypiam się, funkcjonuje lepiej z otoczeniem (nie moja ocena tylko otoczenia). Suma sumaru jest lepiej na zewnątrz.

 

Jednak ciągle czasem jak zaboli w środku to piekło w kolorach czarnych, lęk niepokój makabra. A o wyluzowaniu wtedy między znajomymi to w ogóle nie ma mowy. Zaczynajam wtedy wkręcać sobie różne rzeczy oczywiście negatywne w stosunku do siebie (masz zrąbany łep, już nic ci nie pomoże itp... bzdura) ale można sobie wyobrazić jak wtedy okropnie się czuję.

 

Jak sobie wtedy radzicie, jeżei oczywiście podobnie to u was wygląda??

I czy braliście amfetaminę???

 

Pozdrawiam,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Proponuję abyś wszedł sobie na jedną ze stron poświęconych tematyce i sam poszukał informacji na ten temat:

 

http://www.nie-dla-depresji.pl

http://free.polbox.pl/d/depresja/

http://www.aphextwin.only.pl/depr/index.php

http://depressio.webpark.pl/index.htm.htm

http://www.depresja.za.pl/

 

Od siebie dodam że leczenie farmakologiczne depresji trwa dosyć długo i należy łączyć je z psychoterapią. Musi więc upłynąć dużo czasu zanim lekarstwa będą zwalczać symptomy i zanim zauważy się wielkie zmiany. Przede wszystkim należy dużo samemu pracować nad sobą ponieważ leki nie załatwią wszystkiego. Musisz mieć poczucie kontroli nad własnym życiem. Nie zaprzestawaj spotkań ze znajomymi nawet jeżeli nie czujesz się w 100% dobrze w ich towarzystwie - najgorsze co można zrobić to spędzać czas samotnie (co tylko pogłębia depresję).

 

Ja depresję miewam okresowo - nasilenie miałam około 2 lata temu gdy mój stan obniżonego nastroju trwał około roku. Nie brałam wtedy leków ani nie chodziłam na psychoterapię. Potem z powodu zmiany czynników zewnętrznych powoli z depresji wyszłam (dzięki wsparciu bliskich przyjaciół). Nie oznacza to jednak że depresja minęła - wręcz przeciwnie. Z powodu nieleczenia nasiliły mi się tylko nerwice i od paru miesięcy naprzemiennie wszystko powraca do mnie ze wzmożoną siłą. Jeżeli więc rozpocząłeś juz terapię - absolutnie jej nie przerywaj bo wpadniesz z deszczu pod rynnę.

 

Nie wiem co chcesz powidziec przez pytanie o AMFETAMINĘ: czy do depresji doprowadziło ćpanie czy może AMFA miała być lekiem na depresję? Jeżeli to pierwsze to gdy poczytasz sobie forum zobaczysz że u wielu osób do nerwic i depresji doprowadziło właśnie ćpanie lub picie. Jeżeli to drugie to faktycznie trzeba byc idiotą aby fundować sobie ucieczke od problemów i choroby w ćpaniu... :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

peace-b, tak jest wielkie dzięki za linki napewno zajrze tam. Spędzać czas z przyjaciółmi, zgadzam sie w 100%, choć wiem z doświadczenia że może być to ciężkie. Tak jest, samemu jest dużo gorzej to prawda zgadzam się.

 

Dlaczego pytam, o leki i tok leczenia, chciałem dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat (nie ukrywam) że z doświadczeń innych. Tego zawsze brakuje w opracowaniach na temat depresji 8). A może działa tu moja psychika i chce sie troche podbudować tym że inni też mają problemy... Sam nie wiem, myśle że poprostu nie chcę przeżywać tego horroru... to wszystko. Skłaniam się do stwierdzenia że trzeba dla siebie znaleść odpowiedni lek, i o to mi głownie chodzi.

 

Czy komuś udało się w ogóle wyleczyć depresję, a w szczególności tą w której podłożem była właśnie Amfetamina, lub osoba miała kontakt z tym narkotykiem przed depresją którą wyleczyła.

 

Heh Amfetamina, ucieczka w to... najgorsze świństwo na świecie. Przcież na forach internetowych widać młodych ludzi z którymi się właśnie coś nideobrego dzieje z powodu amfy....

Żeby zachęcać do tego musiał bym być wariatem :lol:

 

[ Dodano: Czw Wrz 28, 2006 7:22 pm ]

Jak by sobie pomóc... Jestem w kropce, wkurza mnie to uczucie... nie ma żadnego problemu a jednak jest kiepskie samopoczucie... popieprzone grrrrr

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chciałem dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat (nie ukrywam) że z doświadczeń innych. Tego zawsze brakuje w opracowaniach na temat depresji 8)

Fakt. Proponuję abyś poszperał na forum, rzuciły mi się tam w oczy jakieś wątki o amfetaminie i poczatkach choroby z tego powodu. Może znajdziesz tam kogoś kto już uporał się z tym problemem lub wciąż się boryka.

 

Szukanie "własnego leku" to dobra droga, z tego co zauwarzyłam po wypowiedziach innych - każdy musi znaleźć swoją drogę.

 

Pozdrawiam i życzę szybkiego sukcesu w walce z tym cholerstwem!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

WITAM, od roku lecze się na depresje. niestety nic nie pomaga. brałam effektin, mobemid, teraz zaczynam brać mianserin oraz clonazepam. mam pytanie czy jest ktoś komu udało się pokonać tą chorobe, bo ja nie wieże juz w żadne leki. z depresją męcze się już 5 lat, mam małe dziecko, nie potrafie się nim zająć....przez ostatnie pół roku nie żyje lecz wegetuje...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Takie mi się porównanie nasuwa:

Nasze życie to wagonik, leki to lokomotywa (jej moc musi być odpowiednio dobrana do tego jak wielki ciężar do uciągnięcia), a psychoterapeuta to zwrotnica, która nakierowuje nas na właściwy tor.

Dopiero połączenie odpowiedniego toru i odpowiednio silnej lokomotywy prowadzi zawsze i nieodwołalnie do stacji końcowej z wielgachnym napisem ZDROWIE :D

Zapraszajmy i czujmy się zaproszeni na tę niełatwą podróż. Razem raźniej. Na stacji końcowej balanga jest ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja biorę leki przeciwdepresyjne od roku i niewiele mi pomagają.Teraz lekarz stwierdził,że mam depresję o podłożu nerwicy lękowej,bo tez mam takie objawy jak ty.Brałam Cital a teraz przepisał mi Velafax i choc przez pierwsze 5 dni brania tego leku czułam się tragicznie to wydaje mi się ze mi pomaga bo jestem wewnetrznie spokojniejsza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nasze życie to wagonik, leki to lokomotywa (jej moc musi być odpowiednio dobrana do tego jak wielki ciężar do uciągnięcia), a psychoterapeuta to zwrotnica, która nakierowuje nas na właściwy tor.

Dopiero połączenie odpowiedniego toru i odpowiednio silnej lokomotywy prowadzi zawsze i nieodwołalnie do stacji końcowej z wielgachnym napisem ZDROWIE

 

Tuuuuuuuuuuf tuuuuuuuuf :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja brałem całą gammę leków przez około dwa lata – oczywiście z małymi przerwami - i w ogóle nie przynosiły mi one żadnych pozytywnych efektów. Nie widząc sensu aby ciągnąć te leczenie dalej po prostu odstawiłem leki i przestałem chodzić do psychiatry. Można powiedzieć że dopiero w tym momencie zaczęło się moje faktyczne wychodzenie z depresji.

 

Ale tak jak każdy wie tutaj nie ma reguły a każdy przypadek depresji należy rozpatrywać indywidualnie, więc nie zachęcam broń Boże nikogo by szedł w moje ślady.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

CZEŚĆ TOMEK87

Przez okres tych czterech lat depresja nie była tak bardzo nasilona jak teraz. dlatego dopiero od około roku zaczełam leczenie psychiatryczne. zanim uwieżyłam że to depresja chodziłam od lekarza do lekarza z różnymi problemami zdrowotnymi. oczywiście wyniki w normie.teraz jest tragicznie, gorzej z lekami niż bez. wegetuje i czekam na normalne życie

MIZER

czy Tobie się udało? skąd brać siły na walke z chorobą?

 

Jak wasi bliscy reagują na tą chorobe, czy rozumieją ją?

 

[ Dodano: Czw Paź 05, 2006 2:21 pm ]

Czy ktoś z Was słyszał o psychiatrze dr Zaborowski, pracuje w Łodzi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no bo jak wytłumaczyć komuś, że nie moge nic zrobić, że nie mam siły aby np wstać z łóżka itd... skoro wszystkie wyniki badać są dobre tzn że jestem zdrowa. wydaje mi się, że zrozumie to ktoś kogo to spotkało. wydaje mi się, żę niektórzy ludzie odbierają mnie jak lenia, któremu nic się nie chce. bo nie mają pojęcia co mi jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mam pytanie czy jest ktoś komu udało się pokonać tą chorobe
Mi się udało :D:D ,inaczej patrze na świat.Nie wiele jest rzeczy które mogą mnie zdołować.Jeśli mam gorszy dzień,biorę się za ....wspaniałe zakupy,na poprawienie nastroju,troszkę nowych ciuszków i kosmetyków jeszcze żadnej kobiecie nie zaszkodziło.Mogę dziś powiedzieć,że na 100%nie mam depresji.Może mam doły,ale nie to cholerstwo przez które nie byłam wstanie wstać z łóżka :D:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej hej!!!Wiecie co???ja sama nawet nie wiem co sprawiło,że jej nie mam.Ale nie mam jej to pewne na tysiąc procent.Męczyłam się z nią przeszło 4 lata,były stany przeróżne,czasem sama nie poznawałam się w lusterku,o ile udało mi się do niego dojść.Na początku mojej choroby lekarka przepisywała mi Fluoksytynę(chyba tak się to pisze,bo już nie pamiętam)myślę,że te tabletki wyciągnęły mnie troszkę za uszy :D Ale jako ,że sama przeszła przez depresję(wspaniale mieć taką lekarkę)nakłoniła mnie do zażywania koenzymu Q10.Są to tabletki ogólnie dostępne w aptece i można je pić przez jakiś czas,pewnie nawet mieszając z innymi lekami,bo ja mieszałam.One dają pewien napęd-tak bym to nazwała...Ja która słabłam jedząc obiad,zaczęłam dosłownie biegać,gdzieś po tygodniu(troszkę potrwa zanim w organiżmie zacznią działać)miałam 1000 spraw do załatwienia i ta chęć, ta wspaniała ochota do zrobienia czego kolwiek,której nie miałam :D .Rano kawka u koleżanki,wracałam gotowałam obiadek a zachwile nachodziło mnie na mycie okien :D:D:D Po tych tabletkach poczułam,że żyjęęęęę.Kiedy skończyły się okazało się,że dużo schudłam(co w moim przypadku niebardzo było wskazane)ale to dlatego,że dużo rzeczy robiłam naraz.Pani doktor doradziła mi abym to na zmiane zażywała z Ginsaną(to jest żeń-szeń)Więc czemu nie???Skoro czułam się coraz lepiej??? :D:D I tak przy piciu tych środków właziło we mnie życie i chęć!!!!Teraz już tego nie piję bo czuję się wspaniale :D ,ale to nie znaczy,że jeśli przyjdą jesienne dni,nie pójdę do apteki!!Jeśli chcecie możecie spróbować,mi to bardzo pomogło,leki nie są aż tak drogie,żeby nie poświęcić tych paru groszy.Tylko powiem wam szczerze,że są różne koenzymyQ10 jak i żeń-szeń!!Myślę,że powinny być troszkę droższe,ale w pełnym składzie,takie mocniejsze!!Bo są z różną domieszką.Ja po piciu Ginsany-kupiłam sobie tańszy,żeń-szeń z domieszką witamin i poczułam spadek energii. Napiszę jeszcze ,że na początku nie poczułam żadnej poprawy,czasem miałam ochotę nawet zrezygnować.Ale po pewnym czasie naprawdę mi pomogło!!!Po leczeniu ta chęć do życia we mnie już została,właśnie jutro będę myła okna i upiekę placuszek ze śliwkami :D:D:D:D Bardzo was pozdrawiam i trzymam kciuki,bo wiem jak wam ciężko.Wiem,że czasem człowiek nie może wstać z łóżka,a jak już nawet wstanie to jest zasłaby aby się ubrać :( ale mi się udało,czyli da się z tego cholerstwa wyjść!!! :D:D:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej hej!!!Wiecie co???ja sama nawet nie wiem co sprawiło,że jej nie mam.Ale nie mam jej to pewne na tysiąc procent.Męczyłam się z nią przeszło 4 lata,były stany przeróżne,czasem sama nie poznawałam się w lusterku,o ile udało mi się do niego dojść.Na początku mojej choroby lekarka przepisywała mi Fluoksytynę(chyba tak się to pisze,bo już nie pamiętam)myślę,że te tabletki wyciągnęły mnie troszkę za uszy :D Ale jako ,że sama przeszła przez depresję(wspaniale mieć taką lekarkę)nakłoniła mnie do zażywania koenzymu Q10.Są to tabletki ogólnie dostępne w aptece i można je pić przez jakiś czas,pewnie nawet mieszając z innymi lekami,bo ja mieszałam.One dają pewien napęd-tak bym to nazwała...Ja która słabłam jedząc obiad,zaczęłam dosłownie biegać,gdzieś po tygodniu(troszkę potrwa zanim w organiżmie zacznią działać)miałam 1000 spraw do załatwienia i ta chęć, ta wspaniała ochota do zrobienia czego kolwiek,której nie miałam :D .Rano kawka u koleżanki,wracałam gotowałam obiadek a zachwile nachodziło mnie na mycie okien :D:D:D Po tych tabletkach poczułam,że żyjęęęęę.Kiedy skończyły się okazało się,że dużo schudłam(co w moim przypadku niebardzo było wskazane)ale to dlatego,że dużo rzeczy robiłam naraz.Pani doktor doradziła mi abym to na zmiane zażywała z Ginsaną(to jest żeń-szeń)Więc czemu nie???Skoro czułam się coraz lepiej??? :D:D I tak przy piciu tych środków właziło we mnie życie i chęć!!!!Teraz już tego nie piję bo czuję się wspaniale :D ,ale to nie znaczy,że jeśli przyjdą jesienne dni,nie pójdę do apteki!!Jeśli chcecie możecie spróbować,mi to bardzo pomogło,leki nie są aż tak drogie,żeby nie poświęcić tych paru groszy.Tylko powiem wam szczerze,że są różne koenzymyQ10 jak i żeń-szeń!!Myślę,że powinny być troszkę droższe,ale w pełnym składzie,takie mocniejsze!!Bo są z różną domieszką.Ja po piciu Ginsany-kupiłam sobie tańszy,żeń-szeń z domieszką witamin i poczułam spadek energii. Napiszę jeszcze ,że na początku nie poczułam żadnej poprawy,czasem miałam ochotę nawet zrezygnować.Ale po pewnym czasie naprawdę mi pomogło!!!Po leczeniu ta chęć do życia we mnie już została,właśnie jutro będę myła okna i upiekę placuszek ze śliwkami :D:D:D:D Bardzo was pozdrawiam i trzymam kciuki,bo wiem jak wam ciężko.Wiem,że czasem człowiek nie może wstać z łóżka,a jak już nawet wstanie to jest zasłaby aby się ubrać :( ale mi się udało,czyli da się z tego cholerstwa wyjść!!! :D:D:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zmęczenie, zmęczenie, zmęczenie... co ja bym dała za to, żeby móc spać dzień i noc... Do tego wydaje mi się, że nikt mnie nie lubi, że każdemu przeszkadzam, że wszyscy się ze mnie nabijają, że tylko przeszkadzam... Czuję się jak głupek. Nie potrafię sensownie rozmawiać, bo brakuje mi słów i mam pustkę w głowie. Zapominam i nie jestem w stanie spamiętać podstawowych spraw. Są dni, że nie wiem, co się wokół mnie dzieje, gubię różne rzeczy, a wyjście z domu potrafi zająć mi godzinę, bo zapominam klucza, telefonu, torebki... Gdybym mogła się zamknąć w domu i spać i leżeć w łóżku do oporu... Ale muszę chodzić do pracy, bo mam 14miesięczną córeczkę i muszę dla niej żyć i pracować i wstawać z łóżka. Myślę, że to depresja. Czy jest szansa na to, że wrócą dni, kiedy chciało mi się wyjść do sklepu, jechać do koleżanki, iść na spacer, porozmawiać z sąsiadką? Czy zachce mi się żyć? Funkcjonuję siłą woli, bo muszę chodzić do pracy i zajmować się dzieckiem. Ale pamiętam, że kiedyś było inaczej i chciałabym jeszcze kiedyś poczuć życie. Byłam tydzień temu u lekarz - to moje noworoczne postanowienie. Dostałam coaxil i magnez dożylnie. Czy leczenie przywraca chęć do życia? Na jak długo? Zawalam różne rzeczy w pracy i przez rozkojarzenie robię takie głupoty, że po prostu wstyd. Za mało zajmuję się dzieckiem i wszystko co robię, to jedno wielkie zmuszanie się. Proszę o informacje na temat wyleczalności z depresji. Czy komus się udało?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyjscie z depresji jest napewno mozliwe choc mi jeszcze sie to w pelni nie udalo.Biore leki (Velafax) juz 14 miesiecy.Psychiatra obiecal mi niedawno ze jeszcze miesiac pobiore i bedzie koniec leczenia.Ale jednak na ostatniej wizycie przepisal mi ponownie jeszcze leki na 4 miesiace.Sama nie wiem co o tym myslec.Czuje sie juz dobrze,czasami jakis strach czlowieka przechodzi jak pomysle o tej chorobie.Ale wiem na 100 % ze najwazniejsze w leczeniu "tego" jest jak najwiecej spedzanie czasu z ludzmi i poza miejscem swoich problemów. :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×