Skocz do zawartości
Nerwica.com

Moja beznadziejna historia-jak poradzić sobie z...życiem?


magda2012

Rekomendowane odpowiedzi

Witam serdecznie!;) Mam 25 lat,moje problemy zaczęły się już dawno,dawno temu-choć na początku nie zdawałam sobie z tego sprawy.

 

Pochodzę z biednej rodziny,gdzie ojciec to alkoholik-sięgając do wspomnień pamiętam pijackie awantury,płacz matki,moje błagania-małej dziewczynki-by noc przebiegła spokojnie i żeby "dziś" wrócił do domu w normalnym stanie...

 

Nie przelewało nam się,gdy zaczęłam dorastać-uświadomiłam sobie,że nie mam tego co inne koleżanki-fajnych ciuchów czy kosmetyków-czułam się gorsza. Nadrabiałam w nauce-tu musiałam być zawsze najlepsza,często na 1.miejscu. Zaczęłam kraść,później spotykać się za pieniądze-nie widziałam w tym nic złego,wręcz przeciwnie-wolałam w ogóle nie oceniać,pełna demoralizacja...

 

Około 3/4 lata temu zaczęły się moje problemy z odżywianiem-wpadłam w bulimię,zresztą z przerwami trwa ona do teraz. Bulimia,anoreksja na przemian z przeróżnymi tabletkami,kuracjami wykańczają mnie psychicznie i fizycznie już od dłuższego czasu...

 

Mogłabym opisać wszystko bardziej szczegółowo,ale...nie wiem,czy jest sens...ogólnie-PROBLEMY TOŻSAMOŚCIOWE,brak akceptacji siebie czy niemożność poradzenia sobie w życiu-idę na skróty do teraz.

 

2 miesiące temu wzięłam narkotyki-na początku mefedron(mieszany z kokainą),później amfetaminę. byłam w ciągu 2 miesiące-do wczoraj. Nie wezmę więcej,bo chłopak zagroził odejściem,a raczej zerwaniem kontaktu-już od kilku miesięcy było między nami źle,łudzę się do teraz,że wszystko jeszcze wróci do normy-będzie tak,jak na początku-nie byłam wreszcie sama,czułam, że mnie kocha, że jestem ważna-ale to raczej niemożliwe:(

 

Twierdzi,że strasznie się zmieniłam,nie jestem tą samą osobą,że teraz-przy okazji narkotyków,pokazałam swoje prawdziwe oblicze...wcześniej udawałam,"grałam". Czy może mieć racje? Czy narkotyki zmieniają człowieka/zachowanie? czy po odstawieniu jest szansa powrotu do "normalności"? Zależy mi na nim bardzo-albo...po prostu nie chcę być sama z tymi wiecznymi problemami,pewnie to ta kwestia biorąc pod uwagę poprzednie związki-był już koniec a ja usilnie i za wszelką cenę próbowałam zatrzymać danego faceta przy sobie...chore:(

 

POMOCY!co radzicie mi zrobić?mam po raz kolejny faszerować się lekami,które jedynie otępiały i nie pomagały nawet w najmniejszym stopniu...już feta była lepsza! czy chodzić na beznadziejne psychoterapie i tylko tracić pieniądze...

 

jestem załamana...na zjeździe...poza tym sama-on do końca tygodnia ma dać znać,czy chce jeszcze utrzymywać kontakt.

 

Poza tym to chyba depresja,prawda? ...a nie uzależnienie od jedzenia czy narkotyków;/ jak myślałam na początku-leczyłam się pod kątem bulimii.

 

Co dalej...?:(

Pozdrawiam serdecznie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam serdecznie!;) Mam 25 lat,moje problemy zaczęły się już dawno,dawno temu-choć na początku nie zdawałam sobie z tego sprawy.

 

Pochodzę z biednej rodziny,gdzie ojciec to alkoholik-sięgając do wspomnień pamiętam pijackie awantury,płacz matki,moje błagania-małej dziewczynki-by noc przebiegła spokojnie i żeby "dziś" wrócił do domu w normalnym stanie...

 

Nie przelewało nam się,gdy zaczęłam dorastać-uświadomiłam sobie,że nie mam tego co inne koleżanki-fajnych ciuchów czy kosmetyków-czułam się gorsza. Nadrabiałam w nauce-tu musiałam być zawsze najlepsza,często na 1.miejscu. Zaczęłam kraść,później spotykać się za pieniądze-nie widziałam w tym nic złego,wręcz przeciwnie-wolałam w ogóle nie oceniać,pełna demoralizacja...

 

Około 3/4 lata temu zaczęły się moje problemy z odżywianiem-wpadłam w bulimię,zresztą z przerwami trwa ona do teraz. Bulimia,anoreksja na przemian z przeróżnymi tabletkami,kuracjami wykańczają mnie psychicznie i fizycznie już od dłuższego czasu...

 

Mogłabym opisać wszystko bardziej szczegółowo,ale...nie wiem,czy jest sens...ogólnie-PROBLEMY TOŻSAMOŚCIOWE,brak akceptacji siebie czy niemożność poradzenia sobie w życiu-idę na skróty do teraz.

 

2 miesiące temu wzięłam narkotyki-na początku mefedron(mieszany z kokainą),później amfetaminę. byłam w ciągu 2 miesiące-do wczoraj. Nie wezmę więcej,bo chłopak zagroził odejściem,a raczej zerwaniem kontaktu-już od kilku miesięcy było między nami źle,łudzę się do teraz,że wszystko jeszcze wróci do normy-będzie tak,jak na początku-nie byłam wreszcie sama,czułam, że mnie kocha, że jestem ważna-ale to raczej niemożliwe:(

 

Twierdzi,że strasznie się zmieniłam,nie jestem tą samą osobą,że teraz-przy okazji narkotyków,pokazałam swoje prawdziwe oblicze...wcześniej udawałam,"grałam". Czy może mieć racje? Czy narkotyki zmieniają człowieka/zachowanie? czy po odstawieniu jest szansa powrotu do "normalności"? Zależy mi na nim bardzo-albo...po prostu nie chcę być sama z tymi wiecznymi problemami,pewnie to ta kwestia biorąc pod uwagę poprzednie związki-był już koniec a ja usilnie i za wszelką cenę próbowałam zatrzymać danego faceta przy sobie...chore:(

 

POMOCY!co radzicie mi zrobić?mam po raz kolejny faszerować się lekami,które jedynie otępiały i nie pomagały nawet w najmniejszym stopniu...już feta była lepsza! czy chodzić na beznadziejne psychoterapie i tylko tracić pieniądze...

 

jestem załamana...na zjeździe...poza tym sama-on do końca tygodnia ma dać znać,czy chce jeszcze utrzymywać kontakt.

 

Poza tym to chyba depresja,prawda? ...a nie uzależnienie od jedzenia czy narkotyków;/ jak myślałam na początku-leczyłam się pod kątem bulimii.

 

Co dalej...?:(

Pozdrawiam serdecznie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

narkotyki sa dla słabych osób, znałam kiedys osobe , która była uzalezniona od amfetaminy i z nim był problem taki,że był słaby a miał za duzo pieniedzy i koledzy do niego lgneli tylko z powodu kasy on przez to ,ze był słaby a chciał pokazac jaki jest fajny i zeby go lubili zaczynał im stawiac , w końcu dorwało go towarzystwo, które potrzebawało na dragi, facet bał sie odrzucenia i stawiał dragi i sam zaczał ostro jechac przy okazji, i tak to jest Ty mowisz ,ze zaczełas ćpac bo byłas biedna a on bidny zaczął ćpać bo miał za duzo pieniedzy i tak towarzystwo sie go czepiło a on chciał sie pokazac, wyszedł z tego po porządnym dwuletnim odwyku, na drugim końcu Polski

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

narkotyki sa dla słabych osób, znałam kiedys osobe , która była uzalezniona od amfetaminy i z nim był problem taki,że był słaby a miał za duzo pieniedzy i koledzy do niego lgneli tylko z powodu kasy on przez to ,ze był słaby a chciał pokazac jaki jest fajny i zeby go lubili zaczynał im stawiac , w końcu dorwało go towarzystwo, które potrzebawało na dragi, facet bał sie odrzucenia i stawiał dragi i sam zaczał ostro jechac przy okazji, i tak to jest Ty mowisz ,ze zaczełas ćpac bo byłas biedna a on bidny zaczął ćpać bo miał za duzo pieniedzy i tak towarzystwo sie go czepiło a on chciał sie pokazac, wyszedł z tego po porządnym dwuletnim odwyku, na drugim końcu Polski

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Twierdzi,że strasznie się zmieniłam,nie jestem tą samą osobą,że teraz-przy okazji narkotyków,pokazałam swoje prawdziwe oblicze...wcześniej udawałam,"grałam". Czy może mieć racje? Czy narkotyki zmieniają człowieka/zachowanie?

 

raczej jest na odwrót - jak się jest w ciągu to naprawdę ciężko zrozumieć, że bliscy odbierają twoje zachowanie jako nienaturalne i sztuczne (z drugiej strony ty odbierasz siebie pod wpływem jako bardziej prawdziwą, bo dragi ci w jakiś sposób pomagają)

 

ale chłopak ma rację, że tak się nie da żyć i słusznie ucieka - ja też bym zrezygnował, bo życie z kimś naspidowanym, kto szybko dorabia się psychoz to żadna przyjemność

 

dragi nie działają specjalnie inaczej od leków, które możesz dostać, nie przejmuj się dotychczasowymi doświadczeniami, dobrze dobrany miks antydepresantów może ci zapewnić podobnie łatwiejsze życie, napisz lepiej co do tej pory dostawałaś i w jakich dawkach, jak się po lekach czułaś, to będzie coś więcej wiadomo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Twierdzi,że strasznie się zmieniłam,nie jestem tą samą osobą,że teraz-przy okazji narkotyków,pokazałam swoje prawdziwe oblicze...wcześniej udawałam,"grałam". Czy może mieć racje? Czy narkotyki zmieniają człowieka/zachowanie?

 

raczej jest na odwrót - jak się jest w ciągu to naprawdę ciężko zrozumieć, że bliscy odbierają twoje zachowanie jako nienaturalne i sztuczne (z drugiej strony ty odbierasz siebie pod wpływem jako bardziej prawdziwą, bo dragi ci w jakiś sposób pomagają)

 

ale chłopak ma rację, że tak się nie da żyć i słusznie ucieka - ja też bym zrezygnował, bo życie z kimś naspidowanym, kto szybko dorabia się psychoz to żadna przyjemność

 

dragi nie działają specjalnie inaczej od leków, które możesz dostać, nie przejmuj się dotychczasowymi doświadczeniami, dobrze dobrany miks antydepresantów może ci zapewnić podobnie łatwiejsze życie, napisz lepiej co do tej pory dostawałaś i w jakich dawkach, jak się po lekach czułaś, to będzie coś więcej wiadomo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brałam zoloft i później jego pochodne-asentra,asertin itp. zaczynałam od małych dawek-jak to się zazwyczaj dzieje,skończyłam na 200g (100 rano i 100 wieczorem)

 

Czułam się mega zamulona,cały czas spałam,byłam bez życia...czasem kręciło mi się w głowie-takie lekkie "odrealnienie";/-i co najgorsze wymiotowałam częściej niż wcześniej...paranoja:0

 

Nic nie pomogło...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brałam zoloft i później jego pochodne-asentra,asertin itp. zaczynałam od małych dawek-jak to się zazwyczaj dzieje,skończyłam na 200g (100 rano i 100 wieczorem)

 

Czułam się mega zamulona,cały czas spałam,byłam bez życia...czasem kręciło mi się w głowie-takie lekkie "odrealnienie";/-i co najgorsze wymiotowałam częściej niż wcześniej...paranoja:0

 

Nic nie pomogło...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×