moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 26 cze 2016, 12:59
Witajcie,


Wcześniej pisałem, że lamotrygina brana na noc resetuje pamięć, a brana rano powoduje niemalże natychmiastową senność na cały dzień.
Próbowałem temu zaradzić manipulując dawkami i porami zażywania jej. Myślałem, że im mniejsza dawka tym mniej będzie usypiała. Dlatego też mimmo, że miałem zalecone 100 mg na dobę, to brałem 50 mg.
I teraz, niemalże po roku stosowania amisan 100 mg i lamitrin 50mg odkryłem, że biorąc amisan na noc, a lamo na dzień nie odczuwam efektów ubocznych.
Haczyk był taki, że przynajmniej w moim przypadku, 100mg mnie nie usypia, a 50 tak. Gdzie tu logika? No czasem tak leki działają.
Jestem z tego powodu bardzo zadowolony, bo brana na dzień lamo, nie powoduje resetowania pamięci i na dodatek mnie nie usypia, a stabilizuje i nie czuję bólu istnienia jaki towarzyszył mi na 50 mg.
Jestem bardziej opanowany i nie odczuwam bezzasadnego lęku ani zgryzoty w sercu.
Oczywiście martwię się o swoje trzewia, bo jestem na lekach od 6 lat i mam nieco podwyższone enzymy wątrobowe, ale kij z tym, pewnie nie pisane jest długie życie, kiedy nie będę już młody prawdopodobnie zaczną mi wysiadać narządy wewnętrzne.


Monster, zażywanie leków, to u mnie kwestia czystej kalkulacji, bo wiem jakim horrorem była dla mnie roczna depresja. Wiem, jak ciężko mnie z niej wyciągnąć, dlatego też godzę się na mniejsze zło i mniejsze cierpienie.

Pozdrawiam
Łazarz
Offline
Posty
259
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 26 cze 2016, 13:13
Stracona100, no niestety raz już wdepnąwszy w to bagno musimy babrać się w nim aż do śmierci. Grunt to odpowiednio dobrane leki i odpowiednia dawka przy zminimalizowaniu efektów ubocznych, bo czasem uboki są prawie tak złe jak sama choroba. Twoje samopoczucie wynika z choroby, percepcja się wtedy zmienia oraz nasze uczucia. Nie da się być wówczas obiektywnym, bo co nam da wmawianie sobie, że to że czuję się źle, to przez chorobę. Co nam to da skoro i tak czujemy ból niezależnie od przyczyny. Jedyne co nam pozostaje, to świadomość, że nasz nastrój wynika nie z jakichś konkretnych przyczyn, tylko z zaburzonej równowagi biochemicznej mózgu. Niestety ten brak równowagi determinuje nasze myślenie i na dłuższą metę nie da się samemu wyciągnąć za włosy z bagna. Demony w końcu wygrywają i myślimy samobójstwie, wiem to, bo często tak mam.
Teraz jak podwoiłem lamotryginę, demony ucichły i nie wbijają mi wideł w serce, ale wiem, że tam są blokowane przez chemię. Taki mam żywot.
Nie poddawaj się, może w końcu trafisz na swoje leki i będzie znośnie.

Pozdrawiam
Łazarz

P.S.
Zachęcam czytelników do dalszej wymiany myśli.
Offline
Posty
259
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez helloafrica 18 sie 2016, 20:10
Zaglądałem tu lata temu, myślałem że te temat już umarł, ha, ha.
helloafrica
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 22 sie 2016, 21:06
Właściwie to już umarł. I ja się zmieniłem, nie potrafię już rozmawiać z ludźmi na forum z taką pasją jak kiedyś. Starzeję się i dużo rzeczy już mi się opatrzyło.
Offline
Posty
259
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez Stracona100 22 sie 2016, 21:14
Łazarz napisał(a):Właściwie to już umarł. I ja się zmieniłem, nie potrafię już rozmawiać z ludźmi na forum z taką pasją jak kiedyś. Starzeję się i dużo rzeczy już mi się opatrzyło.

A może po prostu lepiej się czujesz i nie potrzebujesz tej "atmosfery świrusów" ;)
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1431
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 18 lis 2016, 22:32
Witajcie,

Od maja jestem na malutkiej dawce lamitrinu. Biorę zaledwie 12.5 oraz 100 mg amisanu. Przy takich dawkach wciąż nie świruję, a na dodatek ustąpiły problemy z pamięcią i sennością od lamotryginy.
Pamiętam jak mi dawali w szpitalu 800 mg amisanu dziennie, pamiętam jak brałem dawki leków, które mnie usypiały i wywoływały amnezję. Po latach, udało mi się dojść do takiej dawki l, która jest jeszcze terapeutyczna i nie wywołuje odczuwalnych skutków ubocznych. Jest to możliwe.

Pozdrawiam
Łazarz
Offline
Posty
259
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez MariaIsabel 22 lis 2016, 02:09
A ja to miałam kiedyś regularnie myśli samobójcze, ale wyleczyło mnie jaranie hashu. :twisted: Chociaż z tego, zdecydowanie tak.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
29 gru 2015, 21:37

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez Stracona100 28 lis 2016, 11:41
A ja 4 miesiąc żyję bez leków. Na razie nie jest tak źle, jak sądziłam, że będzie.
Dni mijają jeden za drugim, tak samo bezsensownie jak na prochach ale za to świadomie. Czasem trafi się jakiś lepszy dzień, ale zazwyczaj jest standardowy dół. O śmierci myślę codziennie, ale nie tak intensywnie, by poczynić jakieś kroki w tym kierunku. Żyję sobie powolutku starając się nie wracać do przeszłości i nie myśląc o przyszłości.
Nie jest dobrze, ale mam nadzieję już nigdy nie wrócić do leków.
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1431
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez Tella 28 lis 2016, 11:55
Przeczytałam twoją historię i szacunek.
Że wyszedłeś z tego, że miałeś "jeszcze tą wewnętrzną siłę"
Never say "goodbye." "Goodbye" receives all hope of reunion...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
796
Dołączył(a)
18 lip 2016, 09:58

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez Aligheri 29 lis 2016, 21:20
Czytając Twoje posty czuje się jak wbity w ziemie, wyobrażam sobie sytuacje przez Ciebie opisywane a te przerastają mnie. Ogromny szacunek dla Ciebie, że dajesz radę, ciągniesz to wszystko.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
179
Dołączył(a)
04 maja 2016, 14:29

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 30 lis 2016, 04:26
Stracona100,u mnie odstawienie leków na własną rękę wywołało manię, a potem depresję z której nie wyszedłem przez rok. Rozwaliło mi to życie. Bardzo żałuję tej decyzji, nie wiem jak u Ciebie sytuacja wygląda, ale odstawienie leków conajmniej grozi nawrotem choroby.
Offline
Posty
259
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 30 lis 2016, 04:40
Tella, Aligheri to miłe z Waszej strony, te słowa są budujące dla mnie. Motywują mnie, by się nie poddawać i walczyć o normalne życie.

Pozdrawiam
Łazarz
Offline
Posty
259
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez Stracona100 01 gru 2016, 13:01
Łazarz, cóż, jak będzie nawrót, to będzie... i może wreszcie skończy się ta "walka z wiatrakami".
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1431
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez wieloraki 01 gru 2016, 19:10
widać w tym wątku, że niektórzy mają lekkie pióro, moje myślenie jest sztywne, ociężałe i trudno mi jest coś napisać.
aktualnie u mnie brak energii, natręctwa, lęki i przygnębienie, właściwie jest to stan przewlekły, nie aż tak silne to jest abym nie wstawał z łóżka ale na tyle, że nie zajmuje się czymś konstruktywnym. nie pamiętam kiedy się szczerze radośnie roześmiałem.

dobre momenty nie są tak dobre jak złe są te złe. mam jakąś taką nadzieję, że w pewnym momencie zaczne działać, rano wstane oddam się produktywnemu działaniu wieczorem zmęczony lecz usatysfakcjonowany zasne, i tak dzień w dzień, tylko to by mogło mi pomóc bo czas leci a ja stoje w miejscu, mam poważne braki w wiedzy, umiejętnościach i życiu.

ale trudno tak się brać do działania jak mało co wciąga. wciągnęło mnie czytanie tego wątku, jutro może innego, ale to mi życia nie zbuduje.
wieloraki
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do