Skocz do zawartości
Nerwica.com

Umieram...


Nie Wiem...

Rekomendowane odpowiedzi

powoli zabijam się, straciłam chęć do życia, straciłam jego radość, niszczę się z każdym dniem coraz bardziej. Próbuje jeszcze jakoś egzystować ale z każdym dniem życie we mnie gaśnie... coraz mniej czynności wykonuję i coraz bardziej się zamykam, oddalam się od tego co realne i normalne, boje się, lęk mnie niszczy, dominuje całą moją egzystencję, zabija mnie, coraz bliższa myśl pogrążenia się w stan uśpienia, nie robienia, nie mówienia, nie reagowania, stan niczego, całkowitej pustki, śmierci żyjąc czy też zwykłej śmierci. Ból rozdziera mnie od środka każdego dnia, najgorzej jest nocą, każda myśl tak kurewsko bolesna że niemal nie do wytrzymania, cierpię, nie potrafię przestać, nie wyobrażam sobie by można było, bym jeszcze mogła żyć, żyć normalnie, myśl tak daleka, niemal nierealna jednak tak bardzo pożądana, co zrobić, nie wiem. Zakończyć to? boje się, tego co może być, zwyczajnie zniknę? zostanę ze swoją pustką? czy będę nadal, jednak tylko sama z reszta już nie istniejących, czy w piekle przeżywać jeszcze większe męki, jeżeli fizyczne było by to znacznie lepsze, jednak życie przeraża mnie bardziej i wiem że nie będę długo żyć, nie chcę. Czy z tak chorym umysłem da się jeszcze coś zrobić? takim który nie potrafi rozmawiać. Pokazywanie co dzieje się w mojej głowie nie pomaga, wręcz przeciwnie, szkodzi. Same leki? czy istnieją w ogóle takie proszki? które same uleczą tak zniszczony, niepokorny, antyspołeczny i niereformowalny mózg? nie chce mi się w to wierzyć. Nie wierzę już praktycznie w nic. Boli. Boje się nawet wirtualnie, wejście na to forum jest trudne, bo muszę myśleć o tym co jest, bo muszę przyznać że jest coś nie tak. Błoga nieświadomość to jedyne co mi pomaga i dzięki czemu jeszcze jakoś jestem. Nie mam wprawy, nigdy nie korzystałam z forum, gdy na jakimś pisałam najczęściej zostawałam bez jakiejkolwiek odpowiedzi więc rezygnowałam z tego. Ciężko mi sobie wyobrazić że ktoś komuś tak bezinteresownie chce pomagać. Mi się to nie zdarza. Nie jestem chyba dosyć fajna, zbyt głupia.

 

Nie mniej jednak Witam Was i Przepraszam że / o ile ktoś musiał stracić czas by czytać te bzdury... Dziwne to było i zapewne zbędne ale nawet przyjemne, tak sobie popisać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie Wiem..., Witaj.

Pisałaś, a raczej pytałaś o leki-pytanie retoryczne.

Leki mogą pomóc przetrzymać gorsze chwile, ale też różnie z tym bywa.

A czy byłaś u specjalisty, mam na myśli psychoterapeutę?Fajnie byłoby, gdybyś była przekonana do psychoterapii. No, ale nic na siłę.

Myślę,że mi pomaga uczestniczenie w sesjach terapeutycznych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie, nie potrafię się zmusić by wyjść z domu, udanie się do psychiatry to teraz zbyt wiele, trudność sprawia każda najmniejsza czynność podstawowa, potrzeby fizjologiczne z dołu piramidy to teraz wielka przeprawa, a umówienie się, droga do specjalisty to wręcz nie realne, jak i otworzenie się i porozmawianie o tym, jest tego tak dużo że nie do spamiętania, nigdy w życiu nie miałam tak licznych i mocnych lęków. Czy kolejne leki dla lekomanki to najlepszy pomysł? Jak i rozmowa dla kogoś kto nie potrafi rozmawiać i po czym jest tylko gorzej, stanie się nagle lepiej? Obawiam się że zaszłam tak daleko że nie ma sposobu by z tego wyjść... Niby jest jeden ale co się dzieję jak zabijamy się tego chyba nikt żyjący tak na prawdę nie wie, ale czy może być gorzej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie Wiem..., Uwierz....nie będe się licytowała.Ja ponad póltorej roku temu też myślałam,że nie ma juz dla mnie ratunku. Moje konflikty wewnętrze wynikające z moich mechanizmów, w jakich funkcjonowałam i być może jeszcze funkcjonuję zdawały się być nie do przejścia jak dla mnie w tamtym czasie.

Powiem tak: Bez minimalnego wysiłku nie da się niczego zrobić dla siebie. Niestety, albo i stety musisz chceć wyiskać z siebie te chęci na początku, zmusić się.Naprawdę polecam Tobie rozpoczęcie sesji terapeutycznych.

Nie potrafisz rozmawiać o tym, co Cię boli, o uczuciach, emocjach. I wcale się nie dziwię. Bo to nie jest łatwe. Ale krok po kroczku, nauczysz się. Tylko to musi porwać. Mam na mysli psychoterapię. Myślę też,że kolejne leki mogą troszkę złagodzić Twój stan. Czyli załagodzić objawy, ale napewno przyczyny nie zniwelują. Od tego jest psychoterapia.

Co Ty na to?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W żadnym wypadku nie chciałam nawet zasugerować że mam gorzej czy też najgorzej ze wszystkich, każdy zmaga się z czymś i na pewno nie chcę umniejszać i bagatelizować czyiś problemów ani też wyolbrzymiać swoich. Sęk w tym że ja chcę ale nie potrafię. Nie potrafię nawet wyjść do sklepu, apteki - chodzą za mnie. Nie wiem nawet jak zacząć. Musiałabym chyba powrócić do ćpania czego nie chcę ale na tym mogłam być normalna, przynajmniej taką udawać. Ale naćpać się by iść do psychiatry? Nie brałam długo. Za to przedawkowuję farmaceutyki - codziennie. Jak się zmusić do tego? skoro wyjście z domu jest niemal już niemożliwe... By rozmawiać trzeba o tym myśleć a ja robię co tylko się da by te myślenie wyłączyć bo każda myśl boli, rozdziera od środka... Wizyty domowe zapewne dużo kosztują i co gorsza psychiatra będzie znał mój adres, czego chyba wolała bym uniknąć :-/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie Wiem..., Psychiatra będzie znał Twój adres. I co z tego? To lekarz, który z pewnością będzie chciał Tobie pomóc. Obowiązuje go tajemnica zawodowa.

OOO.......wstydzisz się tak?

Nie wiem jak Cię przekonać. Musisz chcieć zawalczyć o siebie. Nikt za Ciebie tego nie zrobi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć.Po tym co piszesz widać że bardzo cierpisz.Wielu w tej sutuacji by się poddało nawet ja się poddawałem i nie chciałem nic robić.Ty szukasz pomocy,to naprawdę dobrze o tobie swiadczy.To że napisałaś na forum to pierwszy krok do rozpoczęcia lecznenia.Wiem że tak jest bo u mnie też tak było i nie tylko u mnie.,Na początku trzeba oswoić isę z tym że jest się chorym,rozmowa z innymi chorującymi ludzmi w tym pomaga,dobrze że tu napisałaś.Słuchaj widać że masz poważne zaburzenia,pewnie depresje.Wiem że zdaje Ci się teraz że jesteś jedyną osobą na świecie która tak cierpi ale nie jesteś wiele osób choćby z tego forum zna i rozumie twój ból.Pytałaś czy człowiekowi takiemu jak ty można pomóc-jasne że tak jest nie jesteś najgorszym przypadkiem wierz mi.

Sam dobrze wiem jak cieżko jest iść do psychiatry gdy ma się najgorszy moment depresji.Ale mogę Ci powiedzieć że jeśli przełamiesz się i pójdziesz do poczujesz się lepiej od razu bo po pierwsze porozmiawiasz z kimś kto rozumie twoją przypadłość a po drugie poczujesz że robisz dla siebie coś dobrego.

Jeśli masz możliwość wezwania psychiatry do domu wykorzystaj ją koniecznie.Co z tego że bedzie znał twój adres-niby z kim ma się tą wiedża podzielic?Nikt się o niczym nie dowie tak jak ktoś pisał obowiązuje go tajemnica zawodowa pod odpowiedzialnością karna także nie bój się.

Teraz pewnie zdaję Ci się że będziesz tak cierpieć już zawsze,przyszłość wydaję się niejasna.Ale wierz mi znam osoby które dzięki lekom zmieniły swoje życie i to nie tylko w depresji ale nawet w schizofrenii która jest dużo powazniejszą chorobą.Także powoli wszystko zacznie sie układać wytrzymałaś już dużo wytrzymasz jeszcze pare miesięcy leczenia i naprawdę będzie dużo lepiej.

Trzymaj się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiedziałam... Nie chciała bym by nikt z moich bliskich się dowiedział... tego bym nie przeżyła. Jeżeli dowie się o próbach samobójczych czy tym podobnych również obowiązuję go tajemnica? Czy tylko gdy powiem że zamierzam? Nie mam pojęcia jakie zasady ich obowiązują ani jak to wszystko wygląda, ale domyślam się że jak w każdym zawodzie są różni, i psychiatra - psychiatrze nie równy. Czy wszyscy są z powołania? nikt nie robi tego tylko dla kasy? Raz tylko miałam styczność z jednym psychologiem, jak zawieźli mnie do poradni uzależnień czy coś w tym guście... Nie rozmawiałam z nim, nie podobało mi się że na wejściu włożył mnie do jednego worka i patrzył z góry. Posiedziałam tam aż pozwolił wyjść... Później widziałam jak się promuję w telewizji... Brałam dużo rzeczy i w dużych ilościach, praktycznie wszystkiego próbowałam prócz heroiny... ( Dean )^2 dziękuję, to miłe przeczytać coś pokrzepiającego. Napisałam tylko część tego co się ze mną dzieję, jest tego więcej ale obecnie to najbardziej mi ciąży. Broń Boże nie uważam ze jestem najgorszym przypadkiem... Nie lubię robić nic dla siebie, całe życie myślę tylko o innych, nie wiem czy potrafię pomyśleć o sobie i czy będzie mi z tym dobrze. Przyszłości nie planuję, nie chcę długo żyć ale przydało by się zacząć znów żyć, zanim umrę... Chociaż już sama nie wiem czy to ma sens...

 

-- 11 kwi 2011, 01:31 --

 

Czy można edytować posty? Zapomniałam że i w dzieciństwie chodziłam do jakiś psychologów, kazali układać jakieś klocki i rozwiązywać zadania, pamiętam jak przez mgłę. Miałam jako dziecko ataki "białej gorączki" tłukłam szyby itp... chyba nigdy nie byłam normalna :-/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo cierpię, że tak to już jest. Jedni szczęśliwi i mocni, inni gubią się w nieszczęściu i samotności.

 

Do Nie wiem...

Miałam styczność z kilkoma psychiatrami. Nie zostałam od początku dobrze zdiagnozowana, ponieważ nie było mnie stać na dodatkowe badania w postaci testów psychologicznych, a państwowo leczyć się już nie chciałam...

Powiem tak. Najlepiej poradź się kogoś, skąd jesteś? w sprawie wyboru odpowiedniego lekarza. Różni są lekarze...Jedni próbują pomóc, innym zależy na wykorzystaniu swojego stanowiska. Miałam jednego lekarza, który nie poinformował mnie o tym, że testy psychologiczne mogę zrobić taniej o 50% w placówce obok, a są to badania jak na naszą kieszeń bardzo drogie(ok 500zł w tej klinice)Trzeba pamiętać, że lekarze nie zmienią naszej sytuacji i życia, ale mogą zaproponować leki, które z czasem pomagają. Niestety mi jeszcze nie pomogło leczenie. Próbowałam wielokrotnie coś z tym zrobić, jakoś sobie pomóc, ale jest mi bardzo ciężko coś zmienić, z powodu złej sytuacji życiowej, która jeśli się nie zmieni, chyba nieprędko wyzdrowieję.

Jednak polecam Ci wizytę u psychiatry. Każdy inaczej reaguje i na leki i na ewentualną psychoterapię. Grunt to próbować się uratować, bo trzeba pamiętać, że po naszej stracie mogą znaleźć się ludzie, którym zafundujemy to samo. Choć przyznaję, ciężko jest...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie leczenie państwowe odpada, rzuciłam szkołę a pracuję hmmm... niezbyt legalnie... Jestem z Warszawy, czytałam opinie o psychiatrach na jakiś stronach to dobrych jest niewielu, a do tych dobrych zapewne dostać się jest nie łatwo a ich "zamówić" do domu pewnie jeszcze trudniej. Testy za takie pieniądze chyba też nie są w moim zasięgu... 500zł? to chyba lekka przesada :bezradny: pozostaję się poddać, nawet jak by były siły na walkę to sytuacja wszystko przekreśli :-/ _someone_ dziękuję i mam nadzieję że wszystko Ci się ułoży.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie leczenie państwowe odpada, rzuciłam szkołę a pracuję hmmm... niezbyt legalnie... Jestem z Warszawy, czytałam opinie o psychiatrach na jakiś stronach to dobrych jest niewielu, a do tych dobrych zapewne dostać się jest nie łatwo a ich "zamówić" do domu pewnie jeszcze trudniej. Testy za takie pieniądze chyba też nie są w moim zasięgu... 500zł? to chyba lekka przesada :bezradny: pozostaję się poddać, nawet jak by były siły na walkę to sytuacja wszystko przekreśli :-/ _someone_ dziękuję i mam nadzieję że wszystko Ci się ułoży.

 

 

Te testy można zrobić właśnie taniej. Ten lekarz po prostu chciał jak najwięcej zarobić na moim zdrowiu. Poza tym wystarczy jak zarejestrujesz się w Urzędzie Pracy. Wówczas będziesz mogła państwowo otrzymać leczenie. Nie chciałabym zniechęcać do tego rodzaju leczenia. Po prostu moje doświadczenia z tymi lekarzami były nienajlepsze. To tylko moje zdanie, ale w tym stanie też wiele nam się wydaje, a raczej nasza choroba jest tak smutna, że myślimy, że lekarz zmieni całe nasze życie kiedy już będziemy próbowali się leczyć. Tymczasem oni mają tylko nas wspomóc. Cała reszta zależy od nas.

Ponadto Nie wiem... uważam, że to jest dowód na to, że nie poddajesz się, że tu jesteś, bo szukasz pomocy. Wiem jak to ciężkie. Wiem, że fora internetowe i te wszystkie słowa nigdy nie będą w pełni oddawać obecności drugiego człowieka czy pomocnej dłoni, jednak trzeba starać się jakoś to wszystko udźwignąć. To nasze życie. Musimy zdać sobie sprawę, że walka jest niezbędna. Inaczej pozostaje zrezygnować, tylko wtedy co dalej... co z naszymi bliskimi... Wiele osób chce pomóc, ale najzwyczajniej w świecie nie wie jak, powodów jest zwykle wiele.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×