Skocz do zawartości
Nerwica.com

mobbing w szkole


onanek

Rekomendowane odpowiedzi

Czy ktoś z was tego doswiadczył? Czy czujecie się gorsi, mało wartościowi, bo dokuczają wam koleżanki/koledzy? Czy to dotyczy tylko jednego środowiska, np. szkoła, a w innych (podwórko, klub) jest inaczej?

Czy dzieci/młodzież które nigdy nie były akceptowane przez rówieśników, czy wręcz zadręczane, mogą kiedyś znależć swoje miejsce wśród ludzi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

onanek - myślę że mogą znaleść miejsce wśród ludzi. Szkoła jest bardzo specyficznym środowiskiem --- jesteś silną osobowością, masz przewagę nad resztą --- jeżeli jesteś słaby albo zawsze będziesz "pracować" dla kogoś, albo zostaniesz zaszczuty. Myślę, jednak że każdy człowiek na tym świecie, znajdzie kiedyś takie środowisko w którym poczuje się dobry, akceptowanym i docenianym. Tak więc - jeżeli ten problem dotyczy Ciebie to trzymam za Ciebie kciuki.

Sam wiem jak to jest bo do dziś, koledzy w szkole uważają mnie za dziwka. No bo przecież kto normalny dostaje napadu panicznego lęku w szkole, czy potrafi sie rozpłakać na lekcji. Kto normalny czasami nie potrafi wstać z łóżka przez kilka dni i nie pojawić się na zajęciach szkolnych. Niestety od ponad roku choruje na depresje, która mnie wykańcza, ale mimo że czasami jest ciężko, nie trace nadzieji . Wierzę że kiedyś będzie lepiej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie jest podobnie jak u Deana .

 

Co śmieszniejsze, ja jestem bardzo lubiana przez innych, czasami mam wrażenie, ze jestem uważana za taką miłą osóbkę przy której jest zawsze wesoło. Więc ludzie do mnie lgną, pomimo tego, że nie znoszę gdy wokół mnie jest za dużo osób, ale potrafię z tym żyć. Nie mam i nie miałam nigdy fobii społecznej, po prostu preferuję samotność. Poza tym ja w każdym otoczeniu czuje się dobrze, choć jest to dla mnie męczące (nie mam żadnych obaw z tego powodu, ale mimo to nie lubię być wśród ludzi - wiem, że nie logiczne, ale nie wiem jak to wyjaśnić) o ile nie ma w nim złych osób, wtedy wychodzę, bo nie mam zamiaru tracić czasu wśród takich osób.

 

Nigdy tez nie byłam ofiarą dręczenia w szkole... w podstawówce byłam nawet pod "ochronką" dziewczyn, które były postrachem w szkole ...bo mnie lubiły - to jest naprawdę ironiczne, inni mnie lubią a ja siebie nie znoszę. W sumie taka dziwaczka jak ja musi być dla nich atrakcją dnia, stąd takie miłe reakcję z ich strony.

 

Poza tym byłam (piszę w czasie przeszłym bo nie wiem jak bym zareagowała teraz, kiedy moje problemy uważam za jedyne na świecie, nie wiem czy potrafiłabym się postawić w sytuacji innej osoby. Z wiekiem dorobiłam się egoizmu na pełny etat.) osobą, która staje w obronie innych, fakt byłam świadkiem jedynie kilku takich sytuacji (też spotykam gównie dobrych ludzi), ale potrafiłam zawalczyć o inne osoby - w domu byłam często mediatorką, więc poza domem umiałam to wykorzystać. I tu też zabawna historia, o innych potrafiłam zawalczyć, ale o siebie już nie (w domu)... no i wyrosło duże dziecko z problemami emocjonalnymi.

 

[Dodane po edycji:]

 

Innymi słowy Onanek, nie wiem czy zdanie innych jest tak bardzo ważne. Skoro dręczyciele zaczynają kogoś prześladować, to najwyraźniej znaleźli w tej osobie słaby punkt i potrafili go wykorzystać. Jeśli człowiek jest słaby psychicznie (strasznie nie lubię tego określenia, ale jakie jest słowo zastępcze?) to ich słowa zabolą, po innych osobach takie zaczepki spłyną. Ah! Pamiętam jedną sytuację, stara jak świat, ale jednak. Miałam ok. 10 lat i sąsiad zaczął mówić do mnie pyza (i pomyśleć, że z powodu zdjęcia świnki morskiej, ale nieważne), no i tak mówił to przez całe wakacje, a ja nic, bo co mnie obchodzi jego zdanie na mój temat. ale kiedyś wszedł ze mną do klatki i ciągle mnie zaczepiał, zdenerwowałam się, popchnęłam go pod ścianę i coś tam pokrzyczałam ... i od tamtej pory miałam ciszę i spokój, bo zrozumiał, że nie dam sobie w kaszę dmuchać. Miałam tez kłótnie z tego okresu z sąsiadem, który wyprowadzał akurat dobermana, poszczuł mnie nim dla postrachu ... pies się zerwał i mnie ugryzł, od tamtej pory też się ze mną nie spierał o NIC.

 

Fakt nie są to przykłady notorycznego dręczenia, ale wydaje mi się, że jeśli słowa ani czyny innych nie będą miały dla nas znaczenia, wtedy cały ten mobbing będzie niczym, a oprawcy albo się znudzą ... albo nasilą działania - a co wtedy? Zemsta?Policja? Nie mam pojęcia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×