Skocz do zawartości
Nerwica.com

Wpływ stresu na organizm?


szaredrzwi

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.

 

Niedawno wróciłam od lekarza, na razie pierwszego kontaktu, który jak mi się wydaję olał całkowicie to co ja mówię.

 

Może zacznę od tego, że jestem poddana niesamowicie wielkiemu stresowi, nerwom. Nie chcę dokładnie opisywać jakiemu, chyba że to konieczne to spróbuje się przełamać. Ale na razie.. ogólny zarys. W każdym razie do czynienia mam z nim już od ponad roku, tylko w czasie ostatnich dni wyjątkowo zwiększył swoją moc. Za ten czas cały czas chudłam, jednocześnie jedząc nie mniej niż wcześniej. Teraz po tej 'kumulacji' dopiero mnie od jedzenia odrzuciło, ale dosyć efektownie. Aktualnie męczą mnie nudności, a jednocześnie czuję ten pusty brzuch, jakby ten kwas żołądkowy miał mnie zeżreć od środka, choć wiem, że to mało możliwe. Często płakałam, chodziłam poddenerwowana. Bywały momenty, że ten stres objawiał się drżeniem, trzęsieniem się całego ciała. Pół miesiąca temu nawiedziły mnie uciski w mostku, klatce piersiowej, ostre strzyknięcia, bardzo bolesne ale tego samego dnia minęły choć kilka razy nastąpiły w ciągu kilku godzin. Do wczoraj, dzisiejszej nocy nic specjalnego prócz odrzucenia od jedzenia, płakania, chudnięcia i takich lekkich objawów nic się nie działo...a tej nocy że tak się wyrażę zostałam poddana większym nerwom. Trzęsłam się cholernie, brało mnie na wymioty, w końcu poczułam w całym ciele takie napięcie mięśni i ból jak podczas skurczu. Ucisk serca jakby miało je zmiażdżyć, tak cholerny ból, że szczęściem wydawało mi się umrzeć w tej chwili. Po prostu zesztywniałam z bólu i leżałam czując jakby mnie coś miażdżyło, od środka. Przestraszyłam się... dochodziłam do siebie ponad dwie godziny, w czasie tych minut jeszcze kilka razy mnie 'to' napadło, choć mniej intensywnie. Nigdy jeszcze tak nie zareagowałam na nic. Dlatego dziś wybrałam się do lekarza pediatry, ale przepisał mi wyłącznie jakąś mieszankę na apetyt po której będę chodzić jak nawiedzona. Niestety w moim przypadku powodu stresu nie da się wyeliminować, jedynie zniszczyć objawy, dlatego piszę. Czy to wyłącznie wpływ stresu, czy jakieś inne czynniki? I czy ktoś z Was zna taki przypadek? Może powinnam sprawdzić czy już nie naraziłam się na jakieś ubytki w organizmie. Boję się, bo jak do tej pory znikałam w oczach, to teraz zaczynam wręcz od środka... Do tej pory zresztą czuję lekki ucisk na sercu, ciężej funkcjonuję, a ja nie chcę w tym tkwić... Będę bardzo wdzięczna jeśli ktoś jakkolwiek się na ten temat wyrazi. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

szaredrzwi, to stres - wpędza Cię powoli ze stanów depresyjnych (były wcześniej) w nerwice jak widzę... skoro przyczyny stresu nie można wyeliminować lub choćby zmniejszyć jego udział w Twoim życiu, to będzie bardzo ciężko Ci poradzić sobie ze skutkami... co nie oznacza, że to nie wykonalne - są różne metody radzenia sobie ze stresem, kursy o tej tematyce itp... na pewno dobrze skorzystać z nich. Ale obecnie priorytetem wydaje mi się szybka konsultacja ze specjalista w sprawie objawów somatycznych, które Cię dotykają. Jeśli je zignorujesz lub będziesz liczyć, że się nie powtórzy - to będzie coraz gorzej nie oszukujmy się. Na objawy somatyczne można zastosować leki ale to tylko połowa sukcesu jeśli nie tylko 1/3 XD Nauczenie się radzenia sobie ze stresem jest ważniejsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witaj

Klucia miałam w klatce piersiowej,coraz mniejszy apetyt - zaczely sie kłucia w okolicach serca - trwalo to jakieś dwa miesiace. Nie dałam sobie rady - poszłam do psychiatry - powiedziała,ze to nerwobole. Idz do krdiologa - zobaczysz co powie. jak będzie ok - to proponuje wizytę u psychiarty. zapisała mi Seroxat - tabletka na dzien - biore dwa tygodnie - klucia sa mniejsze. pewnie zaproponuje Ci psychoterapie - podobno pomaga - zaczęlam chodzic ,ale to początki ,wiec za duzo nie powiem. pozdrawiam

Zrob sobie jeszcze badania - magnez, leukocyty - a może masz niedobor -

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja moge ci opisac na swoim przypadku wplyw stresu na organizm. Krotkimi slowami jest bardzo ogromny. Cialo wprawdzie niezostaje bezposrednio zniszczone, ale stres mu odbiera energie, zabiera mu zycie, zachwiane jest prawidlowe funkcjonowanie ciala, w oczach znika blask, pojawia sie szarosc, wlosy nie sa miekkie jak aksamit tylko jak szorstka szczotka, o zrelaksowaniu nie ma mowy, orgaznim trudno sobie radzi z oczyszczaniem siebie, nie mozna sie umyc, dzieki temu zacyznasz wygladac tragicznie, nie mozesz sie usmiechnac nawet przez sile, obdzierasz palce, kiedys obdzieralem usta ze leciala mi krew, lekarze mowili ze mam slaba odpornosc ust, od pieciu lat kontroluje sie ze usta sa w zdrowym stanie, ale napiecie stresowe nieraz wzrasta ze nastepuja przygryzania ust, usta zaczynaja schnac, robic sie czerwone i dopiero zapomnienie o nich i przeniesienie objawow stresu jak obdzieranie na palce powoduje ze usta sie zagajają lagodnieja i jasnieja, nieraz wystepuja drzenia w rekach, albo w klatce piersiowe cos boli - zaleznie dokladnie od napiecia stresowego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od tamtej pory miałam jeszcze jeden 'atak' zeszłej nocy, już mniej intensywny ale jednak. A od tego pierwszego ciągle czuję się zmęczona, słabo mi, dziś ból nad skronią rozsadza mi głowę i ciągle mam ochotę wymiotować, do czego jeszcze na szczęście nie doszło. Lekkie zdenerwowanie, stres i muszę się położyć bo serce zaczyna.. no jakby je uciskało. Źle się czuje i jak już coś przełknę to wyłącznie muszę mieć na to coś wielką ochotę. Rozmawiałam z rodziną, jestem umówiona do psychologa jak na razie na wtorek. Ponoć wyjątkowo szybko, ale to ze względu na mój wiek. Właściwie nie mogę się już doczekać tej wizyty. Z jednej strony już chcę się lepiej poczuć, znaleźć 'światełko'. A z drugiej... nie wiem jak się otworzę. Mieliście z tym też wielkie problemy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

szaredrzwi, z otwarciem nie, ja juz czulam taki max objawow, ze szukalam pomocy. Na poczatek kup sobie Kalms i pij melise, jak psycholog zaleci to sie udasz do psychiatry, ale byc moze sama terapia u psychologa wystarczy, poczytaj tez na temat technik relaksacyjnych. Warto tez dotleniac organizm, wiec duzo spaceruj i najlepiej zacznij uprawiac jakis sport, np jazda na rowerze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z pewnością bym zaczęła gdyby nie szkoła i kompletny brak czasu. W kazdym razie postanowiłam mega otworzyć się psychologowi bo sensu nie ma czegoś ukrywać. Jakoś wcześniej nie zagłebiałam sie w tym temacie i nie jestem w stanie sama określić jak poważny jest mój stan. A jedyne co wiem to to, że chce już skończyć z tymi atakami, chudnięciem, płakaniem i wszystkim. Wielkie nadzieje pokładam w psychologu czy tam psychiatrze, zobaczymy.. ale mam nadzieje, że pomoże.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×