Skocz do zawartości
Nerwica.com

.............


M_I

Rekomendowane odpowiedzi

Jeśli jesteś na studiach,to nie jesteś imbecylem,jedna rada: jak najszybciej znajdz pracę,wszystko jedno jaką, wynajmij jakieś mieszkanie, wynieś się od rodziców i zacznij żyć na własny rachunek, na 100% usłyszysz, że sobie nie poradzisz i wrócisz z płaczem po tygodniu, nie słuchaj,bo tak nie będzie!!!Znalezli sobie kozła ofiarnego,ot co!!!Pępowinę czas odciąć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Musisz się "uniezależnić" emocjonalnie od rodziny. Można to zrobić nawet mieszkając ciągle w domu. Nie możesz "wkoło macieju" analizować tego, co kiedyś zrobił czy powiedział ojciec czy ktoś. Wiadomo, że od tego nie można się tak po prostu odciąć, ale staraj się na to zobojętnieć, nie nakręcać się tym.

Co do problemów z nauką - fakt - ludzie z nerwicą muszą pracować 10 razy dłużej i jest to dla nich 10 razy większe obciążenie, a i tak mają gorsze wyniki w porównaniu ze zdrowymi. Tak po prostu jest. Nie ma rady. Musisz skończyć studia. Musisz zacząć pracować, choćby parę godzin w tygodniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Coś czuję, że chyba jednak z pracy nie opłacisz studiów ani mieszkania - generalnie nie wyżyjesz.

Gina ma rację - jeśli studiujesz to głupi nie jesteś :) Wierzę, że znajdziesz miłość, która pokocha Cię całym sercem - dla której nie będzie ważne to, że jesteś outsiderem i zaakceptuje Twoją odrębność i pomoże Ci w walce z Twoją chorobą oraz problemami.

Pozdrawiam ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mialem kiedys kolege, ktory byl sparalizowany i poruszal sie na wozku. Spedzalismy sporo czasu ze soba, znalem jego marzenia: o rodzinie i wielkiej milosci. Bylem pewien, ze nigdy sie nie spelnia, chociaz staralem podtrzymywac go na duchu. Ktoregos dnia spotkal jednak dziewczyne - nie tylko zdrowa, ale i bardzo ladna. Po prostu cud natury. Bardzo sie polubili, potem on przeprowadzil sie do niej do Wroclawia, skonczyl studia, teraz sa szczesliwym malzenstwem i maja dwojke dziecie. On ma 39 lat. Czakal dlugo, ale sie doczekal.

Ty tez spotkasz taka cudowna dziewczyne. Zobaczysz! I pamietaj: Twoje mysli kreuja rzeczywistosc. Jezeli uwazasz sie za gamonia, Twoj umysl bedzie sie tak zachowywac, jakbys nim byl. Chociaz to cholernie trudne, mysl pozytywnie. Dasz rade chlopie!!! Trzymam kciuki!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się z przedmówcami. Głupi ludzie raczej na studia się nie dostają. Skończ je, znajdż pracę - może nie będziesz mógł się od razu wyprowadzić, ale będziesz bardziej niezależny finansowo. A może jakiś kumpel ze studiów szuka współlokatora? Powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuje za wszystkie podpowiedzi.....

 

Już rozwiązałem problem w swojej rodzinie i z samym sobą. Pozostaje już tylko pracować nad samym sobą i iść do przodu....

 

Rozwiązałem ten problem za pomocą PRAWDY O SOBIE SAMYM I O SWOJEJ RODZINIE - NAJWAŻNIEJSZA JEST SZCZERA ROZMOWA....

 

"NIGDY W MYŚLACH NIE MÓWIĆ NIEMOŻLIWE"

 

Pozdrawiam

Wszystkiego dobrego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam wszystkich. Dwa lata temu stwierdzono u mnie depresje w tym roku dolaczyla sie jeszcze do tego bulimia. Ponad dwa miesiace lecze sie seronilem ale Zdecydowanie nadal nie radze sobie sama z soba, a gdy zwracam sie do kogos o pomoc lub mowie o swoich uczuciach, emocjach(ktore i tak bardzo trudno jest mi wyrazic) mam olbrzymie wyrzuty sumienia. W tej chwili mam jeden cel, tzn wynagrodzic rodzicom caly ten trud jaki wlozyli w moja edukacje i wychowanie. Czyli na to wychodzi ze przestalam zyc dla siebie. A co bedzie jak ich zabraknie? Coraz czesci popadam w bledne kolo swoich mysli, absolutnie nie mam ochoty na kontakt z innym ludzmi. Najgorsze jest chyba to ze sama borykam sie z ta cholernymi chorobami... ale boje sie reakcji bliskich...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie bój się, jeżeli masz z kim porozmawiać nie uciekaj. Leczenie nie przynosi od razu efektów, więc musisz trochę poczekać, ale żyj zawsze nadzieją, przecież ta choroba jest w końcu wyleczalna.Przyjmij pomoc od bliskich jeżeli chcą ci ją zaoferować, nie odsuwaj się od nich. I jeszcze jedno, pamiętaj nie jesteś sama!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba nie mam takiej osoby z ktora moglabym szczerze porozmawiac... wiedzac ze mnie wysluchac i nie zmiesza z blotem albo ktora nie bedzie dawala wskazowki typu wez sie w garsc czy przeciez nic takieg sie nie stalo.

Zamykam wszystkie uczucia i emocje w sobie zarowno pozytywne jak i negatywne. Swoja droga mam trudnosc z zaufaniem ludziom :(

Nie mam pojęcia co moge zrobic aby sobie pomoc a jednoczesnie nie utrudniac niczego innym ludziom :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem nowym forumowiczem i postanowilem sie podzielic z Wami moimi problemami.Jak kazdy w depresji, co chwile znajduje nowy przedmiot swocih zmartwien i ulomnosci, ale to taki krotki brief.

Pokrotce opowiem wam moja historie.Moze niektorym pomoze.

Tak wiec cale moje zycie jest zagmatwane.W wieku 10 lat dowiedzialem sie.ze moj prawdziwy ojciec jest kubanczykiem,przez cale 10 lat zylem w zaklamaniu i obludzie.Nie mowiac juz o nieprzyjemnosciach jakie mailem w szkole.Co chwile wymyslalem nowe hostorie na temat mojego oryginalnego nazwiska czy urody sam nawet nie domyslajac sie prawdy.o ojcu dowiedzialem sie pzypadkiem ogladajac rodzinne zdjeica u mojej chrzestnej- glownej przyczyny mojej dpresji i nerwicy..Najlepsze jest to,ze nie wywolalo u mnie to zadnych emocjiZadnych!!Nienormalne co?Jednak w konfrontacji z calym moim zyciem jak najbardziej normalne.W domu od zawsze panowala patologia.Bieda,ubustwo,zacofanie i glupota.Odizolowani od restzy rodziny zylismy w tym bagnie.Nadal zyjemy.Ojciec awanturnjik,pijak i ciepriaca matka.I my, ja moj brat i siostra.Aha no i ona....ciotka.Chrzestna,ktora miala byc lekiem na cale zlo.Ucieczka do wolnosci.Gdybym tylko wiedzial....Zostalbym w tym bagnie.Od momentu mojego urodzenia walczyla o mnie.Tak walczyla!!!Ona i babka.Zabierajac mnie do siebie.nie raz na sile,szntazhjuac emocjonalnie.Jednak w ich rekach bylem tylko przedmiotem.Taka pokazowka,Ciotka przedstawiala mnie jako wlasne dziecko podkreslajac,ze to "ten",ktorego ojciec jest kubanczykiem.Nagabujac przeciwko rodzicom.A ja ich mimo wszytsko kochalem.I rodzenstwo.Przeciez byli moimi biskimi.Sa,ale juz tego nie czuje.Nie mam z nimi takiej wiezi emocjpnalnej.Ale oni wciaz mnie kochaja.Czuje sie winny,ze nie potrafie tego odwzajemnic.Nie tak jak bym chcial.Cala podstawowka to niekonczace sie ucieczki od babki i ciotki do rodziow i odwrotnie.Dwa skrajne swiaty ale jak do siebie podobne.Liceum.Ze wzxgledow materialnych zostalem u babki i ciotki.Wierzylem w mozliwosci rozwoju,lespza przyszlosc,wyksztalcenie itp.Jaki glupi bylem.Ilekroc probowalem robic to co lubie,samoorealizowac sie,usamodzielniac podcinano mi skrzydla,szantazujac i uzelezniajac emocjonalie.Skutecznie.Potem studia,dupny kierunek ale wazne ze studia!!Bo tak musi byc.Bo czlowiek z mr przed nazwsikiem to juz cos itp.A teraz.Mam 23 lata i mieszkam z ciotka.Zarywam studia z powodu depresji i nerwicy.Jestem typowym nieudacznikiem zyciowym,nie potrafiacym sie usamodzielnic emocjonalnie czy tez fizycznie.Ciamajda,fajtlapaniedolega,oferma zyciowa.Przeklada sie to na wszytskie aspekty zycia.Glupi,maly,szary czlowiek,bez zainteresowan,ambicji celow,przyszlosci.Nadodatek egoista!!!!.Traktujacy ludzi interesownie nic nie dajac.Bo nie umie.Nie potrafie.A tak wiele bym chcial dac,pomoc.,nie umiem.chalem to zmieic.Myslalem ze leki,psychioterapia mi w tym pomoze.A pzeciez nikt nam nie powie jak zyc.Powoli zaczynam rozumiec,ze pozostaje mi to zaakceptowac i nauzyc sie z tym zyc.Oj ciezko bedzie.Gdzie tu ,prawdeziwe zyciowe problemy.Czym na ich tle sa moja.Niczym.Tym bardziej juz dla siebie nie widze przyszlosci.

"...nic niumiwiem zrobic wedle zswoch mysli....za kadzym razem jak zaczynam od nowa kasuje ludzi z komórki i gg, i wtedy jest dobrze nieonanizuje sie , nie pije, ale to traw najdłuzej dwa tygodnie, wtedy znowu któres z moim przyczen pada..."

Postepuje tak samo.Tez w ten sposob traktuje ludzi,probujac odciac sie od przeszlosci.Nienawidze siebie za to,ale inaczej nie umiem.Ale wiem,ze trzeba z tym walczyc.Nie wiem jeszcze jak ale wiem,ze trzeba.

Pewnie gdy na moment ustabilizuje sie emocjonalnie bede zalowal,ze to napisalem,wyjalem,wszytskie swoje brudy rodzinne,ale przynajmniej dalem upust swoim emocjom.Jest troszke lepiej.

Zachecam do dzielenia sie ze swoimi problemami.Pozdroofka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sweety wszystko jest dla ludzi pij ale w umiarze , onanizuj sie to akurat mozesz robic bez umiaru bo to samo zdrowie! ;)

tak na serio to idz do specjalisty !widzisz piszesz nam i mowisz ze Ci ulzylo, czyli znasz przyczyny ,wystarczy cie tylko odpowiednio nakierowac. powodzenia i oby raczkowska Cie nie bolala 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

×