Skocz do zawartości
Nerwica.com

Powiedzieć sprawcy - czy warto?


Dorotk@

Rekomendowane odpowiedzi

Po raz pierwszy postanowiłam się założyć temat, bo wcześniej chyba nikt nie poruszył tego problemu.

 

Czy kiedykolwiek odważyliście się powiedzieć sprawcy Waszego cierpienia, co Wam zrobił, wygarnąć mu swój żal? Jakie to miało konsekwencje? Czy uważacie, że było warto?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że niekoniecznie. Czynienie krzywdy często wynika z nieświadomości własnego błędu. Dlatego ktoś krzywdzi, bo sądzi że wszystko jest okej. Stąd zapewne będzie upierał się przy swojej pozycji, mając w nosie argumenty, do zmiany trzeba dojrzeć, nikt nie lubi, gdy obciąża się jego sumienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To zależy od relacji z katem. Np. ojcu powiedziałem z nawiązką, wujkowi nic nie mówiłem, bo ten jeden jedyny raz w mojej obronie ojciec zrobił z niego szmatę, zresztą byłem chyba na to za mały, typowi, który chciał mnie zabić nie mogę nic powiedzieć, bo nawet nie wiem kto to, a jeden z tych, którzy mieli do mnie jakiś problem w podstawówce, poszedł na dno k***a utonęła w wodzie po pas, hehehe (dlatego też nasz dialog/monolog z góry skazany jest na porażkę).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

matce nigdy nie powiem , bo nie zrozumie mnie i jeszcze wyjdzie , ze ja obwiniam za cale zlo , ona sama jest psychiczna .. ojcowi nie raz wykrzyczalam , ze jest ...ujem najgorszym na swiecie i wiele innych okropnych slow polecialo w jego strone , ale to tez penwie nie dotarlo do niego tak jak mialo dotrzec , najwieksza kara za to wszystko bedzie to , ze nei zobacza mnei juz nigdy i swoich wnukow tez , niech sie katuja myslami dlaczego ... bo ja codziennie sobie zadaje to pytanie .. dlaczego ja?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ludzie, ludzie, zwróćcie uwagę w jakim dziale znajduje się temat- PTSD - Zespół Stresu Pourazowego. Sprawa dotyczy molestowania seksualnego/zgwałcenia, więc sprawcą jest/są gwałciciel/e, molestatorzy. Jak nie kwestionuję, że matka, ojciec, wuj, ciotka, dziadek, szwagierka, kuzyn, sąsiad wyrządzili Wam cierpienie, ale to ma się z tym tematem jak piernik do wiatraka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dark Passenger, wiem, trochę popłynąłem, ale próba zabicia zakończona ciężkim pobiciem się jak najbardziej tu kwalifikuje. W tym moim przypadku nic bym nie mówił, pod sąd i do więzienia.

 

-- 12 Oct 2013, 11:34 --

 

Znaczy do PTSD ogólnie się kwalifikuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ok, macie rację, po prostu nie chciałbym, żeby ten temat "popłynął" jak poprzedni- gdzie dziewczyna zakłada temat, że nie akceptuje swojego ciała i czuje do niego wstręt bo została zgwałcona, a pod spodem komentarze w stylu "ja nie akceptuję ciała, bo mam zaskórniki", "ja nie akceptuję, bo mam 20dag nadwagi".

 

Co do tematu- uważam, że nie warto mówić. Te osoby z reguły są już na tyle stare, zakorzenione w swojej patoli, że to nie ma sensu- jak rzucanie grochem o ścianę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ok, macie rację, po prostu nie chciałbym, żeby ten temat "popłynął" jak poprzedni- gdzie dziewczyna zakłada temat, że nie akceptuje swojego ciała i czuje do niego wstręt bo została zgwałcona, a pod spodem komentarze w stylu "ja nie akceptuję ciała, bo mam zaskórniki", "ja nie akceptuję, bo mam 20dag nadwagi".

 

Co do tematu- uważam, że nie warto mówić. Te osoby z reguły są już na tyle stare, zakorzenione w swojej patoli, że to nie ma sensu- jak rzucanie grochem o ścianę.

na tą patole są pigułki z miedzianym ściętym płaszczem stalową koszulką i ołowianym rdzeniem

kalibru 0,5 cala podawana domózgowo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ludzie, ludzie, zwróćcie uwagę w jakim dziale znajduje się temat- PTSD - Zespół Stresu Pourazowego. Sprawa dotyczy molestowania seksualnego/zgwałcenia, więc sprawcą jest/są gwałciciel/e, molestatorzy. Jak nie kwestionuję, że matka, ojciec, wuj, ciotka, dziadek, szwagierka, kuzyn, sąsiad wyrządzili Wam cierpienie, ale to ma się z tym tematem jak piernik do wiatraka.

ah jo ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

raz próbowałam, skończyło się to pyskówką... chcę powtórnie, chcę kuzynowi powiedzieć że jest skurwielem, tak mu napisałam na fb, ale niech usłyszy w twarz! za te moje łzy tyle lat, koszmarne sny... życzę mu śmierci, a jak to się stanie na pogrzeb nie pojadę!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chyba wrócę do starego sposobu, nakłuwania specjalnie uszytej laleczki... tak, prześlę mu złą energię, niech w jego życiu dzieje się najgorsze, a najlepiej niech rozbije się bo głupek ponoć jeździ bez prawka... szkoda małego dziecka, jakim on będzie ojcem, co przekaże niespełna 2 miesięcznemu dziecku? czy wyrośnie następny alkoholik i gwałciciel? dla mnie taki sposób na wyżycie się jest dobry, lepiej czułam się jak go stosowałam... ha, dobrze że nie mamy średniowiecza bo zostałabym na stosie spalona :pirate:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzę, że jak zwykle u mnie wszystko jest na odwrót.

 

Sama ponad pół roku temu zdecydowałam się napisać przez NK do tego faceta, który skrzywdził mnie najmocniej. Taki zamiar chodził za mną od jakichś sześciu lat. Myślałam, że się wścieknie, ale efekt totalnie przerósł wszelkie oczekiwania. Przejął się bardzo mocno, odpisał że czuje się winny. W wakacje spotkałam się z nim. Nazwał się "szmatą", powiedział mi kilkukrotnie, że to wcale nie była moja wina i że skąd to mi w ogóle przyszło do głowy. Potem przez dwa dni leżałam praktycznie przez cały czas w hamaku i nie byłam w stanie robić nic innego.

 

Czy było warto? I tak i nie. Tak, bo po pierwsze - to że czuje się winny i źle mu z tym jest dla mnie jakimś sposobem ukarania go, po drugie - gdy nachodzi mnie znowu myśl, że to była moje wina, przypominam sobie to co usłyszałam. Nie, bo chyba łatwiej by mi było, gdy mnie jednak op...ył.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja się rzuciłam na niego z pięściami jak go spotkałam.

Teraz nie czuję do niego nienawiści. Powoli zapominam, że on gdzieś tam żyje, gdzieś chodzi, pewnie ma teraz dziewczynę...

Za to przez długi czas miałam żal do osób, które były świadkami na rozprawie. Im bym kiedyś wygarnęła sporo, teraz już nie. Nie chciałoby mi się tracić energii na tych ludzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie byłam nigdy molestowana ani bita, ale zawsze kiedy ktoś zrobi mi krzywdę mam bardzo długo ochotę wykrzyczeć mu co o nim myślę. Zauważyłam, że brak możliwości zrobienia tego przedłuża mój powrót do normalności i to solidnie. Może dlatego, że w domu nigdy wolno mi było mieć własnego zdania i musiałam chować te chore emocje głęboko w środku. Myślę, ze dlatego jest to dla mnie takie ważne. Są jednak sytuacje kiedy nie wolno wykrzyczeć komuś prosto w twarz co się o nim myśli. I to jest okropnie trudne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedy dowiedziałem się, że osoba której imię powodowało u mnie przez kawał życia paniczny lęk popełniła parę lat temu samobójstwo poczułem wielką ulgę. Wstydzę się tego i sprzeczne to z moją ideologią i wartościami, ale ulga nie minęła.

 

Pozdrawiam.

 

Hagawrot

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×