Skocz do zawartości
Nerwica.com

Strach przed myślami natrętnymi


carola

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, to znowu ja

Od kilku dni przeżywam prawdziwe piekło. Jak już pisałam w innym temacie, dokładnie kilka dni temu dowiedziałam się, że przez moje nieobecności w szkole grozi mi nieklasyfikacja. I wtedy coś we mnie pękło. Popadłam w depresję, natręctwa zwiększyły się o 1000%, teraz obejmują każdą najmniejszą czynność, którą wykonuję, tak, że nie mam od nich ani chwili odpoczynku. Poza tym w końcu zaczęłam odczuwać do nich straszliwą niechęć, która przerodziła się w strach przed tymi właśnie myślami. W rezultacie utkwiłam w martwym punkcie, niezdolna do robienia czegokolwiek. Co zrobić? Czy ktoś z was był już w takiej sytuacji?

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tak mam. Moje myśli naprowadzają mnie na lęk przed każdą sekundą mojego istnienia przez to, okropna rzecz. A kiedy myślę, że zczynam to opanowywać jest jeszcze większy nieład. Nie znam lepszego lekarstwa jak chwilowe zapomnienie o tym poprzez jakieś zajęcie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety w stresie się to dziadostwo pogarsza. Ja mam nawrót z powodu stresu w związku z upływającym terminem pracy mgr. Uważałam się za wyleczoną z natręctw, a są takie chwile, kiedy mam z powodu każdego drobiazgu, jedno po drugim. Więc pewnie trzeba się zabrać najpierw za stres, pomyśleć jak zamienić go w mobilizację czy coś. (Łatwo powiedzieć!). Do końca roku chyba da się jeszcze coś zrobić, zaczynając od rzeczy najłatwiejszych? Jak raz się uda wyjść z tego napięcia, to następnym razem już będzie mniejsze, ale sama poszukuję patentu na pozytywną mobilizację zamiast stresu. Widzę z doświadczenia, że warto poświęcić dwa dni na relaks i pogodzić się z tym, że się nic nie robi (a robić rzeczy przyjemne, czy tkwić przed telewizorem itp.) aby stres trochę opadł, a potem już łatwiej. Do następnego razu...Sorry, za ten pesymizm końcowy, ale też mam kolejny zjazd. Dobrze, że choć przerwa była dwutygodniowa...

 

[Dodane po edycji:]

 

Ale faktycznie to się chyba ze strachu zaczęło. Dotarło do mnie, że kolejny termin minie i pomyślałam: Żeby tylko nie złapać jakiegoś natręctwa...To zupełnie, jakby All Bundy powiedział: Żeby tylko nie było burzy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie wiem do kogo sie zwrocic z tym pytaniem choc 2 lata chodze na psychoterapie nadal nie wiem co to jest dopiero teraz mysle ze moze jest to nerwica natręctw wyglada to tak

 

mam partnera jak wiekszosc ludzi ale problem polega na tym ze ciagle kolacza sie gdzies w glowie mysli o nim ciagle i nieustannie w sumie nawet nie wracaja bo ciagle sa nawet jka cos ogladam czytam robie cokolwiek innego ciagle mi towarzysza sa bardzo meczace potrafie zamkanc sie w pokoju i myslec o tym jak sie uwolnic od niego i od tych mysli to chore, bledne kolo do tego zamknelam sie w domu bo wydaje mi sie choc to tez paranoja ze jestem wtedy blizej niego jak go nie ma

jka nie dzwoni lub nie okazuje mi zainteresowania nie potwierdza ze mnie kocha pojawia sie wlasnie napiecie i panika ze go trace ze to nie ja o tym decyduje itd

czy myslicie ze to nerwica natręctw ????????????

pytalam terapeutki na sesji ale jak zwykle nic sie nie dowiedzialam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Anka, w temacie problemy w związkach i rodzinie jest wątek o uzależnieniu od partnera ("produkt miłościopodobny..."), poczytaj, może coś ci się rozjaśni. Wszystko jedno, jak to się nazywa, ale lepiej, żeby coś z tym robić. Powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To znowu ja. Piszę, bo sytuacja się jeszcze pogorszyła. Natręctwa już dotyczą każdej głupiej czynności (nawet zmywania naczyń, bądź zapisania czegoś w celu pamiętania o tym). Strach przed myślami natrętnymi też się wzmocnił. Mój schemat myślenia jest prosty, lecz niepoprawny: pojawia się myśl, natychmiast przekształca się w natrętną, nie mogąc sobie z nią poradzić przechodzę do rytuału, mój organizm stawia opór przed rytuałem. Efekt końcowy - zdruzgotana, zapłakana i spanikowana nie wiem co dalej robić.

Czy ktoś wie jak wyjść z tak potężne impasu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam akurat... Tak, chyba mogę to nazwać natręctwami.

Spieram się z życiem. Dosłownie jak sobie pomyślę, że żyję,chodzę, jem i zaczynam analizować swoje myśli ( każdą, nawet błachą typu muszę coś zjeść ) to wpadam w dyskomfort, uczucie derealizacji i panikę. taki nakręcony chodzę i to jest coś podobnego do Ciebie jeżeli chodzi o wiecznie złe samopoczucie. Jedyne co mnie odciąga, to jakieś wciągające zajęcie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam strach i lęk przed natrętnymi myślami, porostu budzę się w strachu, prawie w panice, tak się nie da żyć, myślę że niedługo się zabiję
Próbowałeś może ACT (Terapii akceptacji i zaangażowania)?

 

Tutaj założyłem temat o proponowanym podejściu wobec myśli natrętnych:

 

nie-negocjowac-z-terrorystami-t63088.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×