Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 10 lis 2015, 07:00
Fatalnie...jeszcze tydzien temu wróciłem z uk gdzie pracowalem w nocy...niby zasypiam teraz ale okolo 19-20 i budze sie 5x w nocy więc rano jak zombie jestem...zawroty glowy sie nasilaja po takiej nocy, boli głowa i ogolnie jestem bez życia...ja juz mam dosyc, nie mam siły by z tym walczyc...czasamu mam ochotę sie poddać. Kiedys byly dni ze budzilem sie wyspany, ladna pogoda, bez ciaglych objawow to az chciało się żyć...a teraz tylko sie budze i nic mi sie nie chce bo czuje sie fatalnie... Fajnie ,że można sie tu trochę wyzalic dziewczyny:) chociaż Wy mnie rozumiecie...rodzina się smieje, dziewczyna stara się zrozumieć ale też nie do końca... 5:50 a ja już leżę spięty, to głupie uczucie w głowie... Mam nadzieję ,ze w koncu ktos mnie zmotywuje do psychoatry...Buziaki dziewczyny, nie poddawajcie sie!!!!!
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez carita 10 lis 2015, 09:54
Alexandra, ja po wzięciu większej dawki fluoxetyny byłam bardzo podenerwowana, niespokojna i w ogóle nie mogłam zasnąć, nie mogłam usiedzieć w miejscu, myślałam, że będę chodzić po ścianach. I nie była to taka pozytywna euforia jak mawiają po prozacu, tylko bardzo niemiłe pobudzenie. Lekarka powiedziała mi, żeby nie brać większej dawki, że powinno dobrze działać 20 i że trzeba się z lekiem zgrać i poczekać. I rzeczywiście zadziałało. Może to przez tę większą dawkę masz takie objawy nasilone. Ja nie zwiększam dawki i nie pozwalam sobie na myślenie, że może by tak coś jeszcze łyknąć albo może by się tak czymś jeszcze znieczulić, chociaż często mam taki stan, że połknęłabym natychmiast cokolwiek, żeby nie czuć tego czegoś. Wczoraj byłam w galerii (musiałam kupić prezent, na szczęście konkretny, książkę) i tam mnie nagle dopadła jakaś derealizacja, wyobcowanie, skrajna samotność... Nie wiem, jak to określić nawet. Lęk paraliżujący. Spociłam się w minucie jak mysz. Wszyscy ludzie są wtedy tacy obcy, jak z innej planety. Ale nie uciekłam. Powtarzałam sobie, że to wszystko to wytwór mojego chorego ja i że to zaraz przejdzie. I w duchu zaczęłam tak jakby te moje objawy lekceważyć, trochę się z siebie śmiać, na zasadzie: "Oj taka z ciebie galaretka agrestowa, potrząś się jeszcze, będzie zabawnie". Wiem, że to może wydawać się głupie komuś z zewnątrz, ale mnie pomaga takie wyśmiewanie objawów, marginalizowanie ich, mówienie sobie: "No to co jeszcze do kompletu, proszę bardzo, czekam...". Wtedy objawy szybciej mijają lub mają mniejsze natężenie.
Cortezjusz, ja dziś nie obudziłam się o 5.00 po raz pierwszy od nie wiem kiedy. Ale niestety, nie był to żaden cudowny sposób. Po prostu pies miał no... hmm biegunkę i budził mnie regularnie co godzinę, że chce na dwór. Więc jak mnie obudził koło 3.00, to doszłam do wniosku, że nie ma sensu zasypiać i włączyłam sobie "Teorię chaosu". Nie wiem, jaka była końcówka filmu, bo zasnęłam snem kamiennym, zaspałam i biegiem pognałam do pracy. Nie dość, że czuję się niewyspana, to jeszcze nie wiem, jak skończył się film :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 wrz 2014, 11:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 10 lis 2015, 15:57
A u mnie mimo kiepskiej nocy dzień wydaje się być całkiem ok...dzisiaj objawy jakieś słabsze.. nie wiem czemu ale może przez dobry humor.. cały dzień staram się śmiać i nie zamartwiać :)))))))
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Alexandra 10 lis 2015, 18:03
Cortezjusz, ale super, że się dobrze czujesz. Ja wczoraj miałam do wieczora bezobjawowy dzień, ale od wieczora do dzisiaj mam taki ból/ucisk głowy, nosa, że już nie mogę. Trzyma mnie od rana praktycznie non stop, spałam teraz 2h, to tylko wtedy nie czuję. W pracy prawie zwariowałam.

Carita, ja po fluoksetynie tej 30mg tak samo jak Ty- okropny niepokój, nie moglam nawet na chwilę usiąść, lęk, nawet w nocy się wybudzałam.
Ja akurat w calej mojej chorobie jedynie sen mam niezaburzony- mogę spać non stop, choć parę razy zdarzyło mi się wybudzić z lękiem. O dzisiaj biorę 20 mg.
Z galerii w niedzielę musiałam wręcz uciekać.

U mnie jeden objaw się kończy, za chwilę jest kolejny, już nie mam siły :( W domu czuję się najbezpieczniej.
Offline
Posty
595
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 12 lis 2015, 08:49
Dzien był ok ale wieczorem znów sie zaczęło....dziwi mnie to budzenie w nocy...po powrocie z Anglii sie zaczelo...trwa to juz ponad tydzien, tsm pracowalem na nocki ale dziwne zebym sie tak dlugo przestawial? 2 tyg prawie juz... Mam zamiar wrocic do sportu bo miałem super cialo, lepiej się czułem i wszystko zepsulem:( wkrecilem sobie ze te objawy to przez silownie i wgl i ostatnio jak próbowałem wrocic to sie zle czulem na treningu...czas sie przelamac...
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Hologram 12 lis 2015, 17:44
Te uciski w glowie i w nosie które w tej chwili doświadczam jaka maja przyczynę?
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
12 lis 2015, 09:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Alexandra 12 lis 2015, 22:29
Ja mam prawie codziennie uciski w głowie i nosie plus kręcenie się w głowie i też szukam przyczyny :? teraz czytam o uszkodzeniu błędnika, może powinnam sie przebadać :/
Offline
Posty
595
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Hologram 13 lis 2015, 00:37
A na co sie leczysz?
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
12 lis 2015, 09:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 13 lis 2015, 01:01
Ola ja juz sobie znalazlem 3 przyczyny moich zawrotow:P blednik, kregoslup, brak snu...
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Hologram 13 lis 2015, 11:20
A mi przykładowo po dobrym snie wszystko minelo ;) i jestem happy :)
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
12 lis 2015, 09:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez carita 13 lis 2015, 13:38
Obejrzałam dziś film "Chemiczny spokój". Spora dawka prawdy o psychotropach . Jest w kawałkach na YouTube. Zrobiło mi się bardzo smutno. Najpierw poczułam się jak żałosny królik doświadczalny firm farmaceutycznych, potem jak narkoman, a na koniec jak kretynka, która wraz z pierwszą tabletką zafundowała sobie zamknięte koło. Sztucznie podnoszę sobie serotoninę, więc mój organizm nie dość, że nie produkował jej wystarczająco dużo lub szybko ją wywalał, to teraz zwolnił się z jej produkcji w ogóle. Tak więc jak tylko przerwę branie tabletek, to wiadomo, że nastąpi zjazd, bo nie ma innego wyjścia (tak było, kiedy chciałam odstawić leki, bo poczułam się lepiej). Fakt, że w tym czasie, kiedy zaczęłam brać tabletki, byłam takim stanie, że nic by do mnie nie dotarło z tej wiedzy, ale mam pretensję do lekarzy, do farmaceutów tworzących leki, że wydają na rynek coś, co pod pozorem pomocy, zabija, a w najlepszym razie bardzo utrudnia życie. Kiepski to partner życiowy: psychotrop. Kiepski i toksyczny.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 wrz 2014, 11:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Alexandra 13 lis 2015, 18:32
Cortezjusz, byłeś na badanich czy sam się zdiagnozowałes? :smile:

Ja też zaczęłam myśleć o tym błędniku, zwłaszcza ze po obustronnym zapaleniu uszu, a to już 6 tyg, zawroty nie minęły. A zaczęły się wraz z infekcją.

Dzisiaj mialam kiepski dzień- dużo zawrotów, uczucie ściągania w głowie, zaciskania. Dostałam takiego lęku, że polożyłam się spać na 3h i obudziłam z lękiem na całym ciele. Ale nie chcę brać Xanaxu, bo jak przestaje działać jest jeszcze gorzej.

hologram, ja mam depresję, nerwicę lękową i nerwicę natręctw

Carita, ja jestem od 14 lat na fluoksetynie. :(
Offline
Posty
595
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 13 lis 2015, 18:38
a ja w ogóle nie wierzę w żadne antydepresanty.
Doraźne środki na uspokojenie - owszem, bo somatykę czasem wyciszyć trzeba, ale że tabletka WYLECZY mnie z depresji/nerwicy? W życiu. Pamiętajcie, że pacjent wyleczony to klient stracony.
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Alexandra 13 lis 2015, 21:49
Alu, to nie chodzi o to, że tabletka wyleczy. Po prostu biorąc lek, wiele osób żyje na co dzień normalnie, a nic innego im nie pomogło.

Mnie tabletki podniosły z łóżka, sprawiły, że funkcjonowałam i żyłam normalnie. Po 2 tygodniach poczułam się świetnie na tyle, aby normalnie zacząć funkcjonować. One nie leczą, pomagają gdy się je zażywa.
Offline
Posty
595
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 49 gości

Przeskocz do