Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez achino 01 lip 2015, 04:41
carita napisał(a):achino, objawy fizyczne, o których piszesz, to to samo, co ja mam podczas napadów paniki. Mnie w takiej sytuacji pomaga jakby spojrzenie na siebie z zewnątrz. Na zasadzie: "Dziewczyno, spójrz na siebie. Normalny dzień, normalni ludzie obok ciebie, normalna sytuacja, w jakiej byłaś tysiące razy, a twój organizm zaczyna jakąś jazdę. No cóż, skoro musi, to niech sobie pofika, ale beze mnie. I tak to tylko fizyczne objawy, które nie sprowokują mnie do wkręcenia się w ten stan". Tego typu autosugestia mnie pomaga. Po prostu bagatelizuję swój stan. Już na samym wstępie, kiedy zaczynam czuć ścisk w żołądku i zimno na karku. Czyli nie dopuszczam do nakręcania się. Czasem mówię do swojego ciała w myślach jak do psa: "Spokój, siad i grzecznie mi tu". Najważniejsze to uwierzyć, że to tylko reakcja organizmu, która nie ma nic wspólnego z tym, co się dzieje naprawdę. Bo naprawdę nie dzieje się nic. Ani rzyganie, ani zemdlenie, ani żadna inna reakcja nie nastąpi, jeśli przestaniemy o tym myśleć, jeśli nie dopuścimy do nakręcenia się w głowie. Wiem, że to trudne, ale mózg jest plastyczny. Tak jak plastycznie wypaczył się na nasze chore myślenie, tak samo możemy go uplastycznić w tę stronę, w którą będziemy próbować. Najważniejsze, to nie pozwolić mu za długo na takie chorobowe utrwalenie. Osoby z nerwicą mają objawy fizyczne większości chorób, które to objawy wywołane są tylko i wyłącznie przez psychikę. Twoje częste chorowanie może też mieć podłoże psychiczne. Życie w dużym stresie jednak wypłukuje z organizmu wiele substancji i pierwiastków, więc może być i tak, że masz jakieś niedobory i stąd Twoje osłabienie. Zrób sobie badania krwi podstawowe plus tzw. chemia, czyli stan pierwiastków. Przy nerwicy może być niski poziom magnezu, żelaza, cynku, miedzi, potasu. A brak choćby tych pierwiastków powoduje bardzo duży dyskomfort życia plus wiele objawów.


Dzieki za ten wpis. Masz całkowitą racje. I jest mi bardzo milo, ze poświeciłaś czas na napisanie tego. :*
Avatar użytkownika
Offline
Posty
776
Dołączył(a)
05 kwi 2015, 12:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez carita 01 lip 2015, 09:56
Dodam do moich sposobów radzenia sobie z chorobą jeszcze coś. Dużo czytam o tym, jak inni sobie radzą, jak wychodzą z tych stanów, a także czytam rzeczy, które pozwalają mi pookładać sobie w głowie to, co się zepsuło i przez co popadałam w taki stan, w jakim jestem. Wczoraj znalazłam w moich notatkach takie uwagi, które zamieszczam, bo może akurat komuś będą pomocne. To przecież wątek radzenia sobie z atakami. A najlepszym sposobem dla nas byłoby tak się zabezpieczyć i wzmocnić, żeby uprzedzać ataki.

Wytrącaj się z emocjonalnej strefy komfortu
Lubimy to, co jest nam znane. Nasza strefa komfortu to nasze przyzwyczajenia, to co wiemy, umiemy i robimy, to z czym czujemy się znajomo, ciepło i domowo. Wychodząc poza tę strefę doświadczamy nieswojości. Jak wielu rzeczy w życiu nie zrobiłeś ze względu na ten nieswojski dyskomfort?
Paradoksalnie w naszej strefie komfortu mieszczą się również nawyki niezdrowe i bolesne, a jednak tak utarte i znajome, że dają nam poczucie bezpieczeństwa. Natomiast większość naszych pragnień i nowych możliwości leży poza znajomą strefą komfortu.
Dlatego jeśli chcesz mieć zdrowe i bogate życie musisz co jakiś czas przemóc poczucie nieswojości i wytrącić się ze swojej strefy komfortu. Rzuć się na głęboką wodę. Tylko w ten sposób twoja strefa komfortu będzie się poszerzać. Rzeczy dotychczas nieznane wkrótce staną się bezpieczne i znajome.

Ten tekst uświadamia mi to, o czym przez chorobę zapomniałam. Każdy, nawet zdrowy i bardzo odważny człowiek, w pewnych sytuacjach odczuwa niepewność, lęk, obawy. Tylko że u nas te odczucia są posunięte do granic możliwości, do paraliżu. Ale jednak cały wic polega na tym, że ludzie te lęki pokonują, bo inaczej nie zrobiliby w życiu nic do przodu, nie spełnialiby swoich marzeń, nie rozwijaliby się, nie pracowaliby, nie uczyliby się... A my za bardzo chcemy się zaszyć w tej naszej przestrzeni komfortu i nasze życie staje się taką nieprzyjemną wegetacją w trzęsącej się galaretce. Jedną ze strategii wojennych jest atak. Czemu by nie zastosować go w walce z naszą chorobą? Czyli nie szukamy sytuacji, żeby jak najczęściej być w strefie komfortu, tylko atakujemy, a więc wychodzimy doświadczać nieswojości. Świadomie. To nic, że raz, drugi polegniemy. A trzeci raz może nam się uda dłużej bez ataku. Wtedy należy samego siebie pochwalić i jakoś nagrodzić. Ja stosuję coś takiego wobec siebie i powiem, że to działa. To tak jak z uśmiechem na siłę. Spróbujcie, kiedy jesteście w czarnej d... (albo teraz) wykonać grymas twarzy szerokiego uśmiechu i utrzymajcie go przez dłuższą chwilę. Ten grymas pociąga za sobą zmianę myślenia, mózg zaraża się od tego grymasu i robi się trochę lepiej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 wrz 2014, 11:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez NerwowaKobieta 01 lip 2015, 11:52
Nieszczęsna strefa komfortu.. Oswajałam lęk w tej strefie. Zgodnie z zaleceniami terapeuty wywoływałam lęk w miejscach w których czułam ten komfort bezpieczeństwa oraz momentach relaksu. Myślę, że swój lęk trzeba poznać, żeby móc sobie z nim zacząć radzić.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
01 lip 2015, 01:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 01 lip 2015, 12:08
Ja przestaję unikać miejsc, w których najczęściej ujawnia się nerwica. Trochę pomogło.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 03 lip 2015, 09:35
Hej wam nerwuski, a ja jak zawsze się dusze, teraz bardziej, lęki powracają i jakoś muszę z tym życ, troszkę mi ostatnio dały popalić sytuacje zdrowotne, leczyłam poważn ą bakterię, teraz inne dziadostwa!!! Wszystko naraz, te jebane duszności mnie dobijają, mam wrażenie że jestem jak ta ryba na brzegu !!! :why:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 03 lip 2015, 12:25
oooo dusznomi !!! przegapilam Twoj wielki come back na forum! :) :uklon:

A jak tam u was w te upaly? Bo ja kiepsko znosze, wtedy jakos latwiej o rozne ataki, czy to w samochodzie czy ogolnie na zewnatrz :-/
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
4021
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 03 lip 2015, 15:53
nerwa, no dużo gorzej w upale. Wolę chłodną pogodę, bo jak w czasie ataku wyjdę np. na mróz to szybciej mi mija. U mnie dziś klasyka gatunku. Czułam się super, poszłam załatwić sprawę w przychodzi, siedzę sobie, czytam książkę, wszystko gra i nagle duszno, dłonie spocone, mdłości.. aż się śmiać zaczęłam z siebie 8)
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 03 lip 2015, 18:42
alu, hehe :) No standard!
Ja ostatnio zaliczylam dwa ataki - jeden w kolejnce w markecie, a drugi w samochodzie w korku. W sumie juz nawet nie boje sie wtedy, ze cos mi sie stanie, bo wiem, ze to 'tylko' lęk. Ale po prostu jest to tak nieprzyjemne i przerazajace, ze ciezko to ciagle przezywac...
Dzisiaj jak wracalam, mialam w samochodzie tak goraco, ze serio mysallam, ze zemdleje. Co prawda nie doszlo do takiego pelnego ataku, ale mialam bardzo podwyzszony lęk :-/

A w zimie to faktycznie - śniegiem w twarz i od razu lepiej :D
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
4021
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Noria 03 lip 2015, 20:20
Ja chyba wolę jak jest ciepło :)
Moje ataki najczęściej mają miejsce jak coś sobie wkręcam, psychika wariuje.

Staram się wtedy wyciszyć i właśnie sprowadzić myśli na inny tor, obejrzeć film, porozmawiać z kimś, gdzieś wyjść jeśli mogę lub iść spać jeśli jest noc. Przechodzi.

Pomaga również bagatelizowanie problemu, patrzenie na siebie jak na inną osobę. Ja staram się opowiedzieć sobie swój atak w głowie tak jakbym mówiła do innej osoby, jakbym chciała komuś opowiedzieć czego dokładnie się boję i jak to robię to zdaję sobie sprawy z tego jak nierealne są moje myśli. To pomaga mi się uspokoić.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
03 lip 2015, 19:05

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 04 lip 2015, 08:52
Jestem jestem NERWA, czasem zaglądam i sledze co sie tu nanerwicowało, a nie pisze, bo cóż u mnie bida z nyndzą- duchota duchota i duchota, nie ważne, czy jest wiatr, słońce czy deszcz, czy sneig, czy cokolwiek- ja się dusze tak czy siak!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Rebelia 04 lip 2015, 10:08
Czułam się super, poszłam załatwić sprawę w przychodzi, siedzę sobie, czytam książkę, wszystko gra i nagle duszno, dłonie spocone, mdłości.. aż się śmiać zaczęłam z siebie

A jak sobie z tym poradziłaś? Ciekawi mnie. :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 04 lip 2015, 13:35
Rebelia, wiedzialam, że to atak (no bo co innego spadłoby na mnie tak nagle) i siedziałam aż troszkę ustąpiło - niestety nawet jak atak zasadniczy minie, to pozostają mi dolegliwości somatyczne :(
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Noria 04 lip 2015, 16:19
Pamietam takie ataki dusznosci jakie mnie dopadaly czasem na uczelni... :( Nagle duszno, nie mozna nabrac powietrza, musialam wychodzic w polowie wykladu i lecialam od razu do lekarza, ktory rozkladal rece bo bylam zdrowa jak ryba, w glowie to siedzialo.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
03 lip 2015, 19:05

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez achino 05 lip 2015, 10:07
Nie wiem, dlaczego sie zaklada, ze w czasie ataku paniki nic nie moze sie stac.... Akurat moze - olbrzymi stres moze przyczynic sie do wylewu - wystarczy, ze ktos akurat w tym momencie bedzie mial wysokie cisnienie. Mozna tez dostac drgawek i stracic przytomnosc. To nie do konca jest tak, ze atak paniki jest zupelnie bezpieczny i nieszkodliwy.
Fevarin 100, Trittico 15 mg (okruszek), Alpragen 0,5
Zolpidem, Phenibut
(to jest tragedia ! jeszcze po łbie mu chodzą GBL , kodeiny i inne odrdzewiacze ! Szok !Wóda go za mało niszczy. )
Avatar użytkownika
Offline
Posty
776
Dołączył(a)
05 kwi 2015, 12:17

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 42 gości

Przeskocz do