Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez neopunk 02 paź 2014, 10:07
Ten brak energii to tłumione emocje. Ja tak ciągle mam.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
06 sty 2013, 18:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Beniusiacium97 04 paź 2014, 12:08
Witam :) Mam 17 lat , dopiero weszłam na to forum. Chciałam się podzielić z Wami historią o mojej nerwicy
Wszystko zaczęło się rok temu :(
Moj pierwszy atak wyglądał tak : derealizacja, palpitacje serca, brak możliwości brania głębokiego oddechu, trzęsienie się całego ciała, strach przed śmiercią, zwariowaniem. I tak ataki powtarzały się przez 3 kolejne dni :(
Potem po powrocie do Polski dostałam kolejnych objawów : męty przed oczami, dd, tiki nerwowe, napięcie okropne ( które jest objawem który najbardziej mi przeszkadza ) brak możliwości skupienia się, szybkie denerwowanie się, płaczliwość,drętwienie części ciała,biegunki, częste oddawanie moczu, uczucie lęku, strach przed schizofrenią, szukanie chorób oraz napięcie przed miesiączkowe . Swoje pierwsze objawy pamiętam w podstawówce, niska samoocena, tiki okiem, brak możliwości złapania głębokiego oddechu.. :(
Po 5/6 miesięcznej terapii psychologicznej (diagnoza nerwica lękowa :( )uświadomiłam sb ze moja nerwica wyklucza schize, gdybym miała mieć schize to uaktywniła by się ona a nie nerwica, miała bym objawy psychotyczne, z tym już się nie mecze. Zniknęły ataki, dd pozostały tylko męty przed oczami silne napięcie, tiki nerwowe, płaczliwość
Na razie chce wyjść z nerwicy bez leków, jak na razie świetnie sobie radze, bo była tragedia, moja nerwica jest spowodowana konfliktami wewnętrznymi przez ciężkie dzieciństwo :(
Mam 17 lat, możne pomożecie mi jakoś ? Jak radzić sobie z objawami które mi pozostały ?
Z góry dziękuje za pomoc, buziaczki :*
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
04 paź 2014, 11:48

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez stefania 04 paź 2014, 18:28
Im wiecej czytam was, tym wiecej widze w tych objawach siebie.
Odrealnienie, nasilenie kolorow, chaos mnogosci elementow (np. W sklepie, masa towaru, albo tlumy na ulicy, pod szkola). , plywanie obrazu, zawroty.
Objawy nasilaja sie barzo w wysokich temperaturach. W upaly wrecz tragedia :-(
Najwieksze ataki mam gdy jestem sama z mlodszym dzieckiem. Boje sie ze zemdleje, ze cos sie stanie wtedy z moim dzieckiem. Kto sie nim zajmie, moze go zabierze, maly bedzie plakal... Koszmar. :-(

Zapisalam sie do psychologa na pierwsza wizyte. Nawet nienwiecie jak bardzo wierze ze mi pomoze, prawie jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki, choc wiem ze to wcale nie bedzie takie latwe a juz na pewno nie szybko :-(
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
03 paź 2014, 20:51

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Psotka45 05 paź 2014, 09:37
chcę wam podsunąc pewną myśl odnośnie zmęczenia. Otóż przyczyna takiego ciągłego zmęczenia może być nadczynności PRZYTARCZYC nie tarczycy. ja miałam guzka na przytarczycy, nadmiar wapna który on powoduje wpływa na nas tak że jesteśmy zmęczeni. wystarczy żrobić badania w kierunku wapna.
A teraz o strachu...
Pojechałam ostatnio z córką załatwiać sprawy i musiałysmy jechać metrem ( metro w Londynie) sam przejazd nie stanowi problemu, problemem sa schody ruchome. ponieważ tunele tutaj kopane sa bardzo głeboko to schody wydają się nie mieć końca. Żeby było smieszniej , pomyliłam stacje. Pokonałam strach i wjechałam na górę ale jak się okazało że mam nimi wrócić na dól to nie było mowy. Spytałam pracownika o windę, okazało sie że nie ma ale uprzejmy pan pozwolił mi zejśc nieczynnymi ruchomymi schodami na dól :) gdzie mogę schodzę pieszo, albo windą. Dłuuuuugie schody to bariera do pokonania tylko wtedy jak ktos ze mna jest, wtulam sie albo nie patrze i jakos idzie. Czasem w ataku paniki zastanawiam sie : dokąd chcesz uciec z tych schodów?? Nie ma wyjścia po za tym że trzeba dojechac na dól..
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
04 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
London

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Beniusiacium97 05 paź 2014, 10:47
Jakie daje objawy niedoczynność tarczycy ? ;)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
04 paź 2014, 11:48

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Psotka45 05 paź 2014, 15:52
głownie wychodzi to w badaniach krwi, kilkakrotnie podniesiony jest poziom wapna

-- 05 paź 2014, 17:55 --

moje ataki związane są ściśle z moimi "kiszkami" jak jadę pociągiem do pracy to wystarczy że się nakręcę (wiem że robię to sama) i zaraz mam potrzebe skorzystania z kibelka. Mam takie parcie ze nie moge wytrzymac, pomaga mi wtedy rozmowa przez telefon, coś co zajmie moją głowę.
Mam problem z górnym kręgosłupem ale jak poszłam zrobić rezonans i załozyli mi ta klatkę na twarz to praktycznie uciekłam. Miałam złogi w nerce, nie zrobili mi scanu bo nie wjechałam do maszyny....cięzko. Jedni to rozumieją inni są zdziwieni. Miła pani obróciła cała maszynę żebym mogła zlokalizować moje guzy przytarczyc. Moim problemem jest jeszcze to że gdzie nie pójde do lekarza to czarny, a ja nie dogaduję sie z nimi.
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
04 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
London

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez vespertine 06 paź 2014, 10:46
Ja od rana mam atak paniki. Coś czuję, że wraca mi fobia szkolna-dziś zaczynam kurs chińskiego i te 1.30h mnie przeraża. Mam chęć uciekać i rzucić to... Od rana mi niedobrze, boli mnie brzuch itp. Wysiedzenie tego 1.30 dosłownie mnie przeraża (wysiedzenie w pomieszczeniu zamkniętym itp. wiem, że mogę wyjść zawsze no ale...to nie działa bo zawsze myślę, że to tak głupio...) A do 18 tak daleko...masakra, droga przez mękę...
Gdziekolwiek jestem, bądź będę niebo należy do mnie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
08 paź 2013, 12:07

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez stefania 06 paź 2014, 11:29
Dziekuje wam za ten watek. Przeczytalam chyba caly. Dzis nawet zastosowalam niektore wasze rady stojac w kolejce do kasy. I nawet ciut pomogly!!
Ale wiecie co mnie wkurza i doluje najbardziej? Ze cierpia na tej chorobie rowniez moje dzieci. Ze im spieprzam dziecinstwo. Ze przeze mnie traca fajne wyjscia, okazje, spacery, itd.... Plakac mi sie chce. Mija czas, za chwile mama nie bedzie juz do niczego potrzebna oprocz wyprania i wypelnienia szafy czystymi ubraniami. A ja chce z nimi spedzac czas. Chce im dawac mozliwosci wyjscia z domu, wielu atrakcji.... :-(
Musze pokomac te leki. Musze wyjsc z tej cholernej nerwicy. I musze zdarzyc to zrobic zanim moje dzieci dorosna!!!!
I zrobie to. Zapisalam sie do psychologa. Zakupie plyte z treninhiem autogenicznym, bede robic wszystko by byc znowu zdrowa i radosna mama dla moich dzieci. I tez dzieki wam mi sie to uda. Stoje na poczatki drogi do zdrowia i drzwi sie juz otwieraja,. Dam rade.

Dziekuje wam!
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
03 paź 2014, 20:51

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez asl 13 paź 2014, 16:08
Psotka45 napisał(a):głownie wychodzi to w badaniach krwi, kilkakrotnie podniesiony jest poziom wapna

-- 05 paź 2014, 17:55 --

moje ataki związane są ściśle z moimi "kiszkami" jak jadę pociągiem do pracy to wystarczy że się nakręcę (wiem że robię to sama) i zaraz mam potrzebe skorzystania z kibelka. Mam takie parcie ze nie moge wytrzymac, pomaga mi wtedy rozmowa przez telefon, coś co zajmie moją głowę.
Mam problem z górnym kręgosłupem ale jak poszłam zrobić rezonans i załozyli mi ta klatkę na twarz to praktycznie uciekłam. Miałam złogi w nerce, nie zrobili mi scanu bo nie wjechałam do maszyny....cięzko. Jedni to rozumieją inni są zdziwieni. Miła pani obróciła cała maszynę żebym mogła zlokalizować moje guzy przytarczyc. Moim problemem jest jeszcze to że gdzie nie pójde do lekarza to czarny, a ja nie dogaduję sie z nimi.

znaczy że czarni "gadają" jakoś inaczej?? :mrgreen:
Avatar użytkownika
asl
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
30 gru 2013, 15:38
Lokalizacja
DE

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Nerwowa0 16 paź 2014, 01:28
a mnie czesto nerwica łapie jak jestem sama w domu, przed snem kiedy jest taka głucha cisza a ja wtedy wsluchuje sie w swoje cialo....nie moge spac (tak jak teraz, jest 1.25). Najgorsze jest to uczucie jakby dusznosci, otwieram wtedy okna ii łapie powietrze. Ostatnio meczy mnie ból pod lewą łopatką, ktory promieniuje do szyi i w potylice....narazie radze sobie ziołami uspokajającymi i tabletkami ziołowymi. Caly czas waham się z wizyta u psychologa bo łudzę sie ze to minie... :(
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
19 wrz 2014, 14:53

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Beniusiacium97 18 paź 2014, 13:17
Dziękuję Ci bardzo, zacznę stosować te treningi na rozluźnienie mięśni, dzisiaj pobiorę mp3 na tl z treningiem :-) Dałeś mi motywację, że wyjdę z tej nerwicy, bo większość forumowiczów na forach pisze, ze jest to nie możliwe, że jeśli ją pokonamy to i tak wraca, ale ja jestem zdania, że jeśli pokonamy wszystkie złe emocję które są w nas, ' usuniemy ' wszystkie ' wirusy ' które ' zaśmiecają ' nasz organizm od dzieciństwa, złe nawyki i postawy to dam rade wygrać z tą, wszyscy damy ! :) Tylko przede wszystkim moi drodzy MOTYWACJA, ignorowanie objawów ( Bo naprawdę gdy je ignorujemy i nie nakręcamy się nimi to one znikają ) , zmiana stylu życia, nadanie życiu celów, rozwiązanie problemow, i powtarzanie sobie to TYLKO NERWICA i ona zacznie odchodzić .. :) Powiem, jeszcze, że nerwica jest po to , żeby wskazać nam dobrą drogę w życiu, poinformować, że z naszym organizmem jest coś nie tak, nie daje sobie rady, trzeba coś zmienić. Odrealnienia, które tak przerażają też są dobre bo dzięki nim nie przezywamy tak bardzo emocjonalnie niektórych sytuacji, nasz organizm odpoczywa, spójrzmy na to z tej strony, zacznijmy walczyć i wygramy :)
Życzę Miłego Dnia :* :great: :D :yeah:
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
04 paź 2014, 11:48

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dumps 19 paź 2014, 21:03
Pierwszy ogromny atak dzisiaj na studiach :( od bardzo dawna...próbowałam już powoli leki odstawiać.. jestem załamana... niech mi ktoś pomoże nie wiem co mam robić... myślałam, że to się już skończyło, nie chce przechodzić tego od nowa :(
Bo każdy walczy tu o przetrwanie
w świecie gdzie nic nie jest pewne
bądź pewien swojej woli walki
zbieraj siły, dąż do tego by coś zmienić!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
05 mar 2013, 10:25

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez zwyklyczlowiek 20 paź 2014, 13:22
U mnie też raczej nie będzie optymistycznie, czułem się dobrze od 3 tygodni, zero jakichkolwiek ataków paniki, jednym słowem czułem się "zdrowy", aż do wczoraj... Znów mnie napadło te cholerstwo... Chodziłem na terapie, którą postanowiłem zakończyć wspólnie z terapeutą i teraz nie wiem czy dobrze zrobiłem, w ogóle nie wiem czy ta terapia była taka jaka powinna być. Nie powiem, na pewno jakoś pomogła bo ataki stały się rzadsze i radzenie sobie z nimi było niby łatwiejsze, ale sam nie wiem jak na to patrzeć, pomyślałem żeby znów się zapisać, jednak w inne miejsce bo nie mam porównania jak to ma wyglądać. Człowiek głupi myślał, że dostanie konkretną "receptę" jak sobie z tym poradzić, a tutaj chyba niestety tak łatwo nie jest... A może trafiłem na nie tą osobę? Człowiek już myśli, że coś zaczyna się układać, a tutaj znów te kur****o zaczyna dopadać (przepraszam inaczej nie mogę tego napisać). No i najgorsze jest te radzenie sobie z tym, bo w sumie co to za radzenie? Przeczekanie, ignorancja, stawienie czoła? Nie wiem czy to jest poradzenie sobie z tym, raczej pogodzenie się i chwilo trwaj, musi przecież przejść nie?
Pozdrawiam

Będzie dobrze!
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
28 gru 2013, 17:52

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Ginny 29 paź 2014, 15:40
Dołączam do osób u których było dobrze i nagle to cholerstwo wróciło. Mimo mojej nieśmiałości udało mi się zapisać do szkoły językowej, zawsze przed lekcjami rozmawiam na korytarzu z obcymi osobami z innych grup. Potrafię wyrazić na lekcjach swoje zdanie, rozmawiam w innym języku. Już było wszystko w porządku czułam, że mogę podbijać świat. I na tym się skończyło. Dzisiaj dostałam takiego ataku paniki jak nigdy i czuję, że wszystko do mnie wraca. Do tej pory jakoś udawało mi się z tym radzić, znajdywałam sobie jakieś zajęcie. Dzisiaj to nie pomogło i spowodowało u mnie dodatkowy stres. Ciągle zadaję sobie pytanie dlaczego moje koleżanki wyjeżdżają za granicę, mają chłopaków, imprezują, a ja siedzę w domu i staram się uspokoić podczas napadów paniki.
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
27 paź 2014, 14:10

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 39 gości

Przeskocz do