Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Paula28 23 sie 2014, 09:49
Chyba sobie wydrukuje Twoj post :O
A czujecie czasami jakby hmm żołądek miał sienWam odkleic? Strasznie to nieprzyjemne


claudiam napisał(a):hej,

Tak, ja też mam skurcze wyczuwalne w okolicy brzucha, wówczas takie nieprzyjemne bóle, ciepło. Miałam już mrowienie, drętwienie kończyn. Kłucie, pieczenie skóry, fale gorąca, napięcie w kręgosłupie, skurcze klatki piersiowej, uczucia ciężkości niemalże ciągle, duszności, bóle głowy, bóle kręgosłupa, kłucia nerwów w wielu częściach ciała ( nie myślcie, że to serce ), czasami zawroty, często derealizacja, senność, niesamowicie "ciężka" lewa ręka. Zażywam doraźnie hydroksyzynę 10 mg. Kołatanie było kilka razy, zrezygnowałam z ćwiczeń bo panikuję, że jak będę ćwiczyć to jeszcze gorzej. Czuję też takie prądy i fale przez całe ciało, uczucie przelewania się w głowie. Wiecie dlaczego to nas tak męczy? Dlatego, że za każdym razem objawy są inne, a nie daj Boże dojdzie do tego infekcja np. gardła tak, jak u mnie kilka dni temu - od razu podejrzewanie wszystkiego, co najgorsze dopóki nie odkryłam, że nasze ciało naturalnie posiada brodawki okolone :-D Nakręcamy się sami.. Izolujcie się od pesymistów, ludzi nerwowych.. ja muszę ograniczyć kontakty z przyjaciółką.. / poza tym kiedy ostatnio próbowałam jej wytłumaczyć, żeby o tym nie gadała, to zaczęła się na mnie wydzierać.. więc sobie pomyślałam, że to ona jest chora bardziej ode mnie, tylko ja to przeżywam..
Uwierzcie w siebie, jesteście silni na tyle, żeby sobie z tym poradzić, drzemie w Was ogromny potencjał, nie dajcie sobie wmówić, że jesteście chorzy.
Pamiętam mój pierwszy, ale mały atak, rok wcześniej przed konkretnym.. powiem Wam, że praktycznie nic mi się nie działo, miałam tylko uczucie gorąca w brzuchu i nie mogłam się uspokoić, nie wiedziałam co to jest.. i obawa przed śmiercią... ta choroba podsuwa Wam jeden scenariusz nawet wtedy, gdy nic się znaczącego nie dzieje, dlatego psychika się nakręca gdy objawy są bardziej konkretne - bo ma podstawy i argumenty.. tylko dlatego.
Pomyślcie o dobrym jedzonku, jacuzzi, kupcie sobie jakiś olejek eteryczny, fajny, pachnący żel do kąpieli, nowe kolczyki, buty.. kupcie mamie kwiaty, upieczcie ciasto z zaskoczenia, zróbcie obiad, zróbcie coś (dobrego) czego do tej pory nie robiliście. Pozwólcie sobie wyjść na ulicę bez makijażu, idealnej fryzury, w bluzie, adidasach, na luzie i uśmiechajcie się do ludzi tak, jak gdyby nigdy nic.. ;-)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
24 cze 2014, 10:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Kajmaann 23 sie 2014, 11:21
Tego jeszcze nie doswiadczylem Paulo. :roll: :D

-- 23 sie 2014, 11:33 --

TylkoSteki napisał(a):claudiam : 0

widze pozytywnie :)
co do skurczy mam je codziennie najczesciej na klatce piersiowej . wszystko co na poczatku opisalas to mialem wszystko jak na 17 latka przezywam to jakos :) jednak ze mam dosc nerwowe zycie i stresujace kazdy gdy cos do mnie powie odrazu pyskuje i sie wkurzam . tak juz mam. ale najbardziej mnie obawia puls .. sam mi sie podwyzsza w stanie spoczynku normalnie mam 70-75 to jest super ale czasami mi skacze 90-120 . dzis mialem 90 i klocie w klatce piersiowej po lewej stronie :( pozdrawiam :)



Jas ostatnio podczas mierzenia mialem puls 148 i myslalem, ze juz zegnam sie z tam swiatem na dobre. Minelo po kilkunastu minutach. Od tamtej pory obawiam sie wyjsc z domu . Normalnie skacze mi od 70 do 120 i sie tym nie przyjmuje, przyzwyczailem sie. Znam kogos kto mial po 180 i ladowal w szpitalu i wyleczyl chorobe i funkcjonuje normalnie. Pozdrawiam.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
09 maja 2014, 00:14

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Zalatana23 23 sie 2014, 16:38
Ja mam kuku od wczoraj :-(
Boli mnie głowa, ciągły ucisk, jakby mi ktoś wciskał za małą czapkę ;-) Serducho wali 90/min, ciśnienie skacze :why:
I już sama nie wiem czy to nerwica czy może faktycznie coś mi jest :bezradny:
Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1128
Dołączył(a)
25 paź 2013, 11:31
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ala1983 23 sie 2014, 16:40
Zalatana23 napisał(a):Serducho wali 90/min

Nie jest źle.
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3520
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Zalatana23 23 sie 2014, 16:46
ala1983 dzięki :-)
Najgorzej że jak wali to ja co chwilę sprawdzam czy jest gorzej czy się uspokaja... Przez to jeszcze większy stres i szybsze tętno...

-- 23 sie 2014, 16:49 --

Podłe to choróbsko jak nie wiem co. Syn wrócił dziś z obozu a ja zamiast się cieszyć, zabrać go na lody albo co to czekam na zawał lub wylew :twisted:
Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1128
Dołączył(a)
25 paź 2013, 11:31
Lokalizacja
Wrocław

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez claudiam 23 sie 2014, 18:02
"Zabawna" sytuacja. Nie mogłam dzisiaj i nie mogę pozbyć się ucisku w klatce oraz duszności, ciągły ból i jazdy..hydroksyzyna 10 mg zażyłam rano i ok 14.. pojechałam więc na dyżur do lekarza.. powiedział mi, że nie mogę zażywać Xanaxu ale Abofam mogę.. poszłam do apteki.. nie dość, że wystawił złą receptę, to jeszcze okazało się, że Xanax i Abofam to to samo.. powiedzcie mi proszę, czy można zażywać Xanax po hydroksyzynie? niewiele np. pół tabletki 0,25 mg...
Ciągle czuję klatkę piersiową, rozmaite prądy, bóle, kłucia..można oszaleć ;-)

-- 23 sie 2014, 18:59 --

http://www.youtube.com/watch?v=RGvh1KGRuBo

http://www.dominikwaszek.com/


on do mnie przemawia, zaczynam myśleć o hipnozie
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
09 sie 2014, 21:26

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Rico 24 sie 2014, 21:34
To każda nerwica jest związana z jakimś bólem, kołataniem itp.?
"Zaniedbuje sprawy, wkurwiający nawyk mam, byle dalej od problemów, obowiązków, oto ja! Cały czas byle jak, byle brak koncentracji, na znikających dniach ciągły brak akceptacji dla świata, który zjada mnie od środka niczym rak."

http://youtu.be/Y5qKI95C0FQ

Łajz lajf...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
473
Dołączył(a)
03 gru 2013, 00:40

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Paula28 25 sie 2014, 07:26
Na noc wzięłam hydroksyzyne, serce spowolniło i zaczęłam si bac, ze stanie. Całą noc nie spałam. Myślałam, że umrę... Chyba jeden z najgorszych ataków lęku jaki miałam. Nie wiem co robić, bo powinnam iść do pracy za godzinę
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
24 cze 2014, 10:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez claudiam 25 sie 2014, 10:34
Byłam wczoraj na dyżurze u lekarza (Babińskiego) dostałam skierowanie od marnego lekarza, który wykazał się niekompetencją, ale dostałam skierowanie... zależało mi na sprawdzeniu siebie, okazało się, że wszystko książkowe, ale ja odczuwałam najgorsze palenie w klatce piersiowej, ból i bóle brzucha, spięcie pleców, łzy mi płynęły z tego bólu. Porozmawiałam z psychiatrą i mnie uspokoiła - nie mogłam funkcjonować od samego rana i zażywałam 3 tabletki hydroksyzyny dziennie, po wizycie u lekarza, rozmowie (przede wszystkim) czułam się zdrowa i poczułam niesamowitą zmianę, a to tylko jedna rozmowa (nie zażywałam nic od 17h) a już miałabym za sobą kolejne 2 tabletki.. coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu jak potrzebna jest nam psychoterapia, hipnoterapia i rozmowa z człowiekiem kompetentnym, nie lekceważcie tego, wydaje mi się, że to jest najważniejsza. Pomyślcie o wysokiej suplementacji magnezem, potasem. Ja jem dużo białka, a wapń wypłukuje magnez, zastanówcie się nad swoimi błędami żywieniowymi - to wynika z diety, braku ruchu bądź normalnych osób do rozmowy.

Miłego dnia
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
09 sie 2014, 21:26

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 25 sie 2014, 11:49
claudiam, ja juz nie raz przekonalam sie jak szybko moze zmienic sie moj stan pod wplywem tego co pomysle czy zrobie. I zdarzalo mi sie, ze mialam straszny atak lęku, nie bylam w stanie zrobic dokladnie nic - a nagle zaczelam cos rozkminiac, o emocjach przewaznie, uswiadamiac sobie itd. I nagle, w ciagu 5min oslabienei mijało, lęk mijał, aja dostawalam mega energii. Wiec wszystko bierze sie z glowy, a najwazniejsze to dotrzec do przyczyn. A od terapeuty to juz w ogole zawsze wychodzilam w super stanie :)(no chyba, ze akurat byla trudna sesja).
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
4022
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez jagodna 26 sie 2014, 14:04
Witam, nie udało mi się przeczytać wszystkich wpisów - awykonalne. Ale zapoznałam się z historiami niektórych osób. Jasne, że nie jestem tutaj przypadkowo. Zmęczyło mnie chodzenie do lekarzy i szukanie chorób, więc w końcu wpadłam na to, że musi być coś nie tak z moją psychiką. W zasadzie, po lekturze forum, powinnam wiedzieć, co robić, jak sobie radzić, jak walczyć, ale jakoś nie wystarcza. Mam nadzieję, że ten niedosyt zapewnień, że jak wyjdę z domu to nic mi się nie stanie, dotyczy nie tylko mnie.
Któregoś pięknego dnia zasłabłam - nie straciłam przytomności. Po prostu poczułam się słabo. I od tego czasu unikam spacerów, kolejek w sklepach i jak już idę to nigdy się nie zatrzymuję. Boję się, że jak tylko stanę w miejscu to się przewrócę. Poruszam się tylko samochodem, masakra. Dramat. Dostałam namiar na dobrego psychologa, ale nie odpisuje na maila. I myślę, co zrobić, żeby przetrwać ten czas zanim się z nim spotkam.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
26 sie 2014, 13:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez claudiam 26 sie 2014, 17:14
jagodna napisał(a):Witam, nie udało mi się przeczytać wszystkich wpisów - awykonalne. Ale zapoznałam się z historiami niektórych osób. Jasne, że nie jestem tutaj przypadkowo. Zmęczyło mnie chodzenie do lekarzy i szukanie chorób, więc w końcu wpadłam na to, że musi być coś nie tak z moją psychiką. W zasadzie, po lekturze forum, powinnam wiedzieć, co robić, jak sobie radzić, jak walczyć, ale jakoś nie wystarcza. Mam nadzieję, że ten niedosyt zapewnień, że jak wyjdę z domu to nic mi się nie stanie, dotyczy nie tylko mnie.
Któregoś pięknego dnia zasłabłam - nie straciłam przytomności. Po prostu poczułam się słabo. I od tego czasu unikam spacerów, kolejek w sklepach i jak już idę to nigdy się nie zatrzymuję. Boję się, że jak tylko stanę w miejscu to się przewrócę. Poruszam się tylko samochodem, masakra. Dramat. Dostałam namiar na dobrego psychologa, ale nie odpisuje na maila. I myślę, co zrobić, żeby przetrwać ten czas zanim się z nim spotkam.


Każdy kiedyś z nas zasłabł, zrobiło mu się ciemno przed oczami.. to normalne, każdemu choć raz się to zdarzyło nawet przed nerwicą lękową.. ( bo w lękowej się to nie zdarza, bo zasłabnięcie jest niemożliwe). Wystarczy, że wykonałaś duży wysiłek fizyczny, a potem wsiadłaś do zapchanego autobusu i np. nie piłaś nic wcześniej albo nie jadłaś i skrajnie wyczerpałaś organizm.

Do reszty..
Wiecie co, tak sobie myślę, że my się sami wykańczamy tymi lekami, że wystarczy psycholog. Spróbujcie tego nie brać, róbcie wszystkie badania żeby się uspokoić. Niestety, najlżejsza hydroksyzyna ma ogromne skutki uboczne. Wydaje mi się, że odkąd ją zażywam to mam skurcze klatki piersiowej, duszności, zatykają mi się uszy..suchość w ustach, uczucie jak gdyby ktoś mi siedział na ramionach, nie mam siły w mieśniach. Hydroksyzyna hamuje dopaminę i serotoninę, hormony szczęścia i naszą sprawność fizyczną. (!!!)
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
09 sie 2014, 21:26

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez gusia85 27 sie 2014, 14:18
Witam
większość z was pisze o skokach pulsu i ciśnienia, a ja dla odmiany mam niski puls bo bardzo żadko przekracza 60/min,zazwyczaj jest to 48-55/min. Ciśnienie zazwyczaj ponizej 120/70 a mimo wszystko odczuwam kołatanie. Cały czas kontroluje serce. Jedynie 3 tyg temu w nocy obudziło mnie walenie serca i wpadłam w taką panikę, że ciśnienie mi skoczyło na 180/110 i puls 118. Wylądowałam na pogotowiu. Oczywiscie okazało się że za bardzo nic mi nie jest ciśnienie spadło, no ale strach pozostał, teraz jak mój chłopak jedzie na nockę do pracy a ja zostaje z dziećmi sama to cały czas boję się że znowu w nocy dostanę takiego ataku...i co wtedy? A jak coś ni się stanie? Co będzie z dziećmi...i w koło Macieju takie myśli których nie umiem opanować :(
Nie chcę się zagubić szukając siebie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
27 sie 2014, 09:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez claudiam 28 sie 2014, 10:48
Nie powiem Tobie nic o Twoim ciśnieniu, chociaż wydaje się w normie całkowicie. Puls masz wymarzony, masz kondycję osoby uprawiającej sport wyczynowo, im mniejszy puls tym mniejsze ryzyko zawału, chorób serca, a co za tym idzie dłuższe życie min. o 15 lat. Jesteś osobą, która bardzo poświęca się dla dzieci i często jest w biegu? Na to wygląda. ;-)

-- 28 sie 2014, 10:51 --

Mam na myśli oczywiście puls w spoczynku. Na Twoim miejscu wykonałabym tylko podstawowe badania..EKG, holter, tarczyca itp. Zrób je, to się uspokoisz.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
09 sie 2014, 21:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 26 gości

Przeskocz do