Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez PJT 06 lis 2013, 15:03
fatuma03, co jest ?
Restate my assumptions: One, Mathematics is the language of nature
I know the pieces fit.
Avatar użytkownika
PJT
Offline
Posty
5593
Dołączył(a)
01 paź 2013, 12:19

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 06 lis 2013, 17:27
A wiecie co moim zdaniem jest najgorsze? Jak jest zły stan, lęki itd. to czlowiek cały czas ma w głowie - że tak bedzie juz zawsze, że nie bedzie sie czuł lepiej itd. I jak tak się mysli, to pewnie tak bedzie. A założe się, ze kazdy z was mial juz w swojej karierze, takie ataki, że myslal, ze na 100% umrze. Albo siedział w domu z lękiem i myslal, ze juz nigdy nie wyjdzie z domu przez ten lęk, a po jakims czasie - byliscie znowu na zakupach czy na spacerze, czy w autobusie i bylo ok. I to chyba najwazniejsze - nie wkrecac sie, ze to cos permanentnego, wtedy samo szybciej tez odejdzie. A jak podsycamy to myslenie, ze nei ma wyjscia, nie ma ratunku, że tak bedzie zawsze - tym gorzej. Wpadamy w błędne koło, to powoduje pogorszenie nastroju, i napędza się wszystko.
Tak jak boli nas glowa (czasem kazdemu sie zdarza) czy brzuch - to przeciez nie boimy sie zaraz, ze "o nieee, pewnie mi nigdy nie przejdzie, pewnie mnie bedzie bolalo kolejne dni, tygodnie i miesiace, i nie bede w stanie nic zrobic".
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
4029
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Megi_ 06 lis 2013, 17:45
nerwa, jest dokładnie tak jak piszesz...ja wczoraj mysłałam, ze juz nie wstane, ze braknie mi sił na cokolwiek...a dzis jak nowonarodzona! :)
..."Troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało..." ( Łk 10, 42)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
466
Dołączył(a)
29 paź 2013, 16:08
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez platek rozy 06 lis 2013, 18:09
czesto mysle ze juz z tego nie wyjde ... Tyle ze ja to znam od 20 lat prawie bo tyle choruje na nerwice lękowa i tak naprawde przez ten czas takich momentow gdy bylo naprawde zle czyli gdy mialam lęki i był czas ze nie wychodzilam z domu nawet to zbierajac to razem moze za te 20 lat zbierze sie tego ze dwa lata a reszta to czas reemisji i w ogole nie mialam zadnych lękow ani nic mi sie nie dzialo ---funkcjonowalam normalnie. Nie wiem czemu teraz sie nie moge wygrzebac. :bezradny:

Malo tego byl czas ze tak samo mialam problem ze srodkami lokomocji jak teraz. do pracy potrafilam jechac dwie godziny a zajechalabym w pol jeslibym jechala "normalnie" I pewengo dnia po prostu wsiadlam i pojechalam bez lęku i tak juz zostalo na kilka dobrych lat, teraz zachodze w glowe jak ja to zrobilam?Nie bralam wtedy zadnych lekow ani nie mialam psychoterapii po prostu wsiadlam i pojechalam .
Nigdy nie zaprosiłabyś do swojego domu złodzieja, więc czemu pozwalasz, aby myśli , które kradną Twoje szczęście rozgościły się w Twojej głowie?

Mój mózg jest fabryką strachu. Produkuje bzdury na skalę masową. ;)


http://vimeo.com/48594258
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15971
Dołączył(a)
08 sie 2013, 18:53

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Skullcap 06 lis 2013, 18:26
A ilu z was tak szczerze, rozmawia z tym problemem ?
To się może wydawać irracjonalne, ale skutki u mnie powoli bo powoli przynosi, mówię do niej po imieniu, dosłownie w myślach jej tłumaczę, że nie może mi szkodzić, tylko z miłości do mnie powinna mnie mobilizować wspierać itd. Po prostu interpretuje ten problem, jako kogoś w rodzaju odrzuconej kochanki, która teraz się na mnie mści, za odrzucenie. Coś w tym jest, bo z żadną kobietą nie byłem tyle co z nią (Nerwicą) :D. Nawet jubileusz obchodzimy hehe :), wychodzę z założenia, że po co mieć w kimś lub czymś wroga, skoro można, bynajmniej powinno się starać mieć przyjaciela / przyjaciółkę. Dzisiaj rano np. mówiłem do niej "Nie męczyłaś mnie w nocy, zuch dziewczynka " :). To się może wydawać dla niektórych dziwne, ale nie interesuje mnie to, ważne by jej ataki zmalały. To nasz ból, który warto spróbować zamienić w arsenał, pamiętajmy o tym.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
27 paź 2013, 23:08

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Megi_ 06 lis 2013, 18:49
Skullcap, grunt to znaleść metode na to by sobie pomoc! Jeśli robisz cos co Ci pomaga to nieważne czy to "poważne" czy nie ważne że działa. Fajnie by było gdyby każdy potrafił znaleść dla siebie coś takiego
..."Troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało..." ( Łk 10, 42)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
466
Dołączył(a)
29 paź 2013, 16:08
Lokalizacja
Wrocław

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez nerwosol-men 06 lis 2013, 19:22
no cóż dziś były ,ataki jeden przed jechaniem do pracy, drugi w pracy oba zwalczone , jakoś, albo można to nazwać przetrwaniem , nie ma wyjścia czasem zaciskać zęby i do przodu ,
Załóż wy­god­ne bu­ty, bo masz do przejścia całe życie... Obrazek

http://www.poomoc.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7538
Dołączył(a)
03 lis 2013, 00:13
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Megi_ 06 lis 2013, 21:48
nerwosol-men, :yeah: zawsze do przodu małymi kroczkami... mozesz byc z siebie dumny :)
..."Troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało..." ( Łk 10, 42)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
466
Dołączył(a)
29 paź 2013, 16:08
Lokalizacja
Wrocław

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victta 06 lis 2013, 22:25
nerwa, jest dokładnie tak. U mnie się tak ma sprawa z bezsennością. Za każdym razem jak mnie franca dopada to wpadam w panike, ze nie dam rady, strace prace, nie bede spac do konca zycia, uzaleznie sie od Stilnoxu i wyląduje pod mostem. Kolejnosc katastrof w mojej glowie sie zmienia, tylko, ze bezsennosc mnie juz zlapala z 10 razy i zawsze po paru nockach zarwanych sen wraca. Ale co sobie nawkrecam to moje.
Skończyłam książke "Powrót z krainy lęku" i tam tez jest opisany przypadek babki, ktora cierpiala na bezsennosc i autor pisze, ze bezsennosc jest wtedy gdy swiadomosc musi nad czyms popracowac. A ją już nie obchodzi, ze jutro trzaba wstac i zapinkalac do roboty.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
127
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 06 lis 2013, 23:14
Victta, ta bezsennosc jest koszmarna :-/ jeszcze "normalny" czlowiek, to ma tak - ze jak nei moze spac w nocy, to nie ma najlepszego dnia, ale co - walnie kawe czy dwie i jakos tam funkcjonuje. A my po takiej bezsennej nocy mamy masakre. Ja nie moge wcale funkcjonowac, mam duzo wieksze lęki, nie wiem co sie dzieje dookola - straszne to jest.
Ja dlugi czas mialam tak, ze zasypialam kolo 3-4 a czasem to i 5 albo 6. Ale ostatnio jakos mi sie troche polepszylo. Wylaczam komputer i wszystko o 23, mam juz przygaszone swiatlo, i tak do 24 czytam cos sobie, popijam melise, biore Kalmsy i o 24 juz mi sie chce spac. Klade sie i o dziwo w miare szybko zasypiam. Oczywiscie budze sie w nocy ale to juz nie taki problem. Ale ogolnie.. zle sie czuje jakos w lozku. Tak jak sie klade to tak mi niewygodnie, nie wiem - moze juz mi sie zle kojarzy, bo materac to mam w miare wygodny.

Ale najgorsza jest ta presja - ze trzeba rano wstac. Ja w sumie takiej nie mam teraz, bo chodze do pracy troche pozniej, wiec zawsze wiem, ze ostatecznie moge rano odespac. Ale pamietam jak na studiach mialam raz w tygodniu zajecia na 8 rano, i przez caly semestr nie spalam tej nocy. Bo wiedzialam, ze msuze isc, a ze to rano i jak nie bede mogla spac to juz rano tez nie moge odespac i tak sie wkrecalam, ze nigdy nie spalam :) pamietam ledwo ogarnialam co sie dzieje dookola, podczas tych zajec... i potem jak najszybciej do domu wracalam.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
4029
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez jazzowa 06 lis 2013, 23:41
ja znowu w sytuacji mega lękowo kryzysowej, myśli samobójczych- sięgnęłam po alkohol, wiele razy, cały tydzień
teraz stwierdzam że i z tym jest problem, więc idę na odwyk, doraźnie Atarax (oprócz codziennego Prefaxine) plus T na bezsenność.

mało pozytywnie
lepiej złamcie mi serce niż nos.
Offline
Posty
461
Dołączył(a)
12 kwi 2012, 11:32
Lokalizacja
music music music

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 07 lis 2013, 00:09
co u was moi kochani
HANIA JAK U CIEBIE, LEPIEJ?

ja dzis ciezszy dzien mialam, musialam sama autem jechac ponad 100km, troche strachu bylo, telef.. mi padł, ale jaka ulga jak dojechalam do domu :D a teraz w klacie mnie kuje milion szpilek....
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez PJT 07 lis 2013, 00:13
Hania chyba gdzieś pisała że głowa nie boli
Restate my assumptions: One, Mathematics is the language of nature
I know the pieces fit.
Avatar użytkownika
PJT
Offline
Posty
5593
Dołączył(a)
01 paź 2013, 12:19

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 07 lis 2013, 01:06
nerwa, miałem kiedyś po 3 napadu paniki dziennie przez 4 tygodnie, wypelnniałe takie specjalne kartki z terapii w ktorych był punkt
jaka mysl wywowala atak no i okazalo sie, że sa to wkołki te same mysli, pozniej na terapii omwawialem te swoje obawy i tak pomału przechodziło. A całkiem przeszło jak stwierdziłem, że to wcale nie działa taka terapia jest nieskuteczna. Na drugi dzien wszytko przeszło jak ręką odjął. Bardzo to dziwne, ale muszę dodac, ze wdety wchodziłem na większa dawke paroxetyny, no ale fakt ze przeszło jak nożem uciał jest dziwny.

Bardzo mnie wtedy męczyły te napady. Teraz mam wciąż te cholerne stany spięcia i napięcia. Byłem przed chwilka w Gnieździe Piratów, gdzie mnie to dopadło.
Wcześniej czułem się dobrze i nie wiem po jaka cholerę ja tam pojechałem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7887
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 34 gości

Przeskocz do