Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 24 paź 2013, 10:54
Victta, kiedys tez wyczytalam, ze w napadach paniki to jest lęk przed lękiem, a w uogólnionych lękach - to jest lęk przez zamartwianiem się. Wiec tez czesto jest tak, ze tak jak napisalas - inny czlowiek tez sie boi, tez sie zamartwia, tez ma noce podczas ktorych tylko mysli. Tylko to sa jakies pojedyncze rzeczy, mijaja i czlowiek przechodzi do dalszego życia normalnego. A u nas jest caly czas taka obawa, ze to wroci, ze to znowu sie pojawi - i jak tak jest, to i sie niestety pojawia czesciej.

hania33, ja dalej chora, chociaz katar mi mija ale chyba przerzucilo sie bardziej na gardlo... :-/ Ale powiem Wam... w tej chorobie lepiej mi sie chociaz spi :) bo czasem troche goraczke mam, i taka oslabiona jestem i jakos latwiej zasnac.

A jak pracowac ze soba - najlepiej na terapii :) Oczywiscie z jakims sensownym terapeutą ktory jest w stanie Was poprowadzic tak, ze dojdziecie do konfliktów itd. A nie ktory jest tylko do "wygadania sie".
Bo zobaczcie, np. taki prosty przyklad: Ktos mial nadopiekuncza matke, i oczywiscie czesto ludziom trudno byc zlym na takie cos, bo wiaodmo, ze ta osoba robi to w dobrej wierze. Ale jednoczesnie był na to zły (gdziestam wewnetrznie). To od razu zostalo stlumione (ta emocja) - bo jak moza byc zlym na matke, ktora chce dla Ciebie jak najlepiej, a poza tym przeciez ją kochasz. Wiec taka osoba nie odczuwala tej zlosci, ale.. ona gdzies zostala. Nawet na cale lata. Stworzyl sie taki konflikt wewnetrzny: złość vs miłosc. I to sie czesto objawia jako np. stany lękowe. I teraz samemu, np. trudno do tego dojsc i to odkryc. A podczas takiej rozmowy z terapeutą (jak jakis ogarniety), to potrafi podczas rozmowy naprowadzic nas na jakis temat i potem np. wychodzi, ze mimo, ze najpierw osoba mowi - "nie no, kocham matke - jest dla mnie wazna, wszystko dla mnie zrobi", ale potem z czasem jakos zaczyna odkrywac, ze gdzies pod tym wszystkim jest jednak też złość. Ona zaczyna byc juz swiadoma (i to juz duzo daje, jak sie ma swiadomosc emocji czy konfliktow), i już nie tworza się od niej lęki.

Albo np. ktos pod presja rodziców idzie na studia i zostaje prawnikiem , ma kupe kasy, dobra prace - ale pojawiaja mu sie tez stany lękowe. I np. moze sie okazac, ze tak świadomie, jest zadowolony z pracy, nie ma na co narzekac itd. Ale potem po uswiadomieniu sobie roznych rzeczy wychodzi, ze np. on nie chce chodzic w garniturze codziennie, chce zalozyc powycierane spodnie i pojezdzic sobie po świecie z plecakiem na plecach. Takie są jego pragnienia - i przez to, ze były stłumione i przez presje otoczenia przez lata robił co innego - znow, mamy lęki.

Na tej zasadzie to działa (ja tak przynajmniej uwazam i pasuje mi ta teoria :) ), I praca nad soba polega na odkryciu tych swoich pragnien, emocji ukrytych, konfliktow. I teraz tak - najlepiej byloby to zrobic samemu, i jak ktos umie, no to super! TYlko problem w tym, ze czesto my sami nie umiemy dojsc do tych nieusiwaodmionych rzeczy. Ktos z boku latwiej moze to widziec i nawet jak nie powie nam wprost (bo nie moze tego zrobic, nie wie na 100% jak jest, moze tylko podejrzewac), to chociaz zadajac umiejetnie pytania zmusza nas to zastanowienia sie nad pewnymi sprawami i byc moze do odkrycia czegos o sobie.

Ja na chwile obecna robie tak, ze zaczynam sobie o czyms mowic, co sie wydarzylo lub ogolnie o pracy czy czymkolowiek, i tak sama sobie staram sie zadawac pytania :) Moze to glupie, wiem - ale tez kilka razy udalo mi sie cos "odkryc" samej. Wiec tez mozna jakos tak probowac.

-- 24 paź 2013, 09:58 --

Oczywiscie to nie dotyczy tylko przeszlosci, bo lęki moga wynikac np. tez z obawy przed przyszloscia. Ktos np. jest mega pracoholikiem, i tak naprawde niczym sie nie przejmuje. Az tu nagle pojawily sie stany lękowe n ie wiaodmo skad. A ma stałą prace i wszystko. I np. moze się okazac, ze taka osoba, niby zadowolona z zycia, ale jednak ma jakies wielkie obawy co do przyszlosci, jak to bedzie itp. tlumi je pracą wiec nei są one świadome - ale swoje robią (produkują np. lęki).

Njgorzej, ze takich powodow mogą być dosłownie tysiące.

-- 24 paź 2013, 10:04 --

sorry, za taki dlugi post, ale juz chcialam napisac wszystko co mam do powiedzenia w tej sprawie ;)

Jeszcze - zazwyczaj jest tak, ze to nie jest jedna rzecz, jeden konflikt do odkrycia. Przwaznie z jedbym moze nawet dalo by sie żyć. Tylko problem powstaje, gdy np. na roznych plaszczyznach pojawiaja sie rozne rzeczy i juz pewnie jakos organizm nie wytrzymuje.

A teraz mysle (w dzisiejszch czasach) jest i bedzie coraz gorzej z nerwicami i depresjami, bo ludzie nie maja ze soba kontaktu, zyja w wirtualnych swiatach i mają potlumione baaardzo duzo rzeczy. A dookla pęd, presja itp. i takie efekty... :hide:
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
4029
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victta 24 paź 2013, 11:10
nerwa, Tylko widzisz, ja do tej pory myślałam, że jak porozwiązuje te wszystkie konflikty, odkryje potrzeby i uwrazliwie się na własne emocje (chodziłam na terapie), nerwica - objawy miną.
A tak się nie stało i nie dzieje. Dlaczego?
Ponieważ, na życie (stresy,wewnętrzne impulsy), reaguje napięciem umysłowym, które powoduje lęki, które powodują napięcie, które powoduje lęki itd. A to znowu wywołuje objawy.To jest u mnie schemat, program, automatyzm. I to działa niezaleznie od wszystkiego co nieuświadomione.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
127
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 24 paź 2013, 11:19
Victta, no ale czy nie ma jakiegos powodu, że na te stresy reagujesz napieciem? Czy jest to czysto fizjologiczne, czy wlasnie tez laczy sie z jakims mysleniem, obawami itd. Jesli z mysleniem, no to znaczy, ze moze nie masz jeszcze odkrytego wszystkiego, albo masz - ale pojawiaja sie mysli negatwyne? A z kolei jesli to jest typowo fizjologiczne, to znaczy, ze moze to byc na zasadzie warunkowania - masz jakikolowiek stres i Twoje cialo "nauczylo" sie tak reagowac automatycznie. A wtedy to chyba najlepiej oduczyc sie tego behawioralnie. No ale to i tak juz dobrze, bo jak starasz sie odczucyc czegos behawioralnie, a masz wew. konflikty - to to i tak (moim zdaniem) nic nie da - bo wczesniej czy pozniej lęki wroca. Ale jak Ty masz juz to przepracowane, to wlasnie moze powinnas takie behawioralne techniki stosowac i wtedy jak nauczysz organizm - on zobaczy, ze nie trzeba tak na cos reagowac, to bedzie ok?
- czyli jakies relaksowanie się - w sytuacjach stresowych
- desensytyzacja (ekspozycja na takie stresujace sytuacje)
- to wypisywanie mysli i poznanie schematow myslowych
(nie wiem czy probowalas poznawczo-behawioralnego podejscia, ja ostatnio przeczytalam ksiazke o tym, i w sumie mniej wiecej na tym to polega)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
4029
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez platek rozy 24 paź 2013, 11:41
Hey Hey.
Wczoraj pojechalam na maisto. Tramwajem, w jedna strone na dwie raty ale w druga juz normalnie...Nie martwcie mnie ze tyle sie morduje z tym antydepresiakiem i nic ma z tego nie byc .Boje sie tego wyprania z emocji chociaz teraz moja glowna emocja jest lęk :bezradny: Boje sie ze pozniej znow tych emocji bedzie za duzo tak jak piszecie... A najbardziej sie boje ze z tego nie wyjde nigdy. Nie bede mogla sie cieszyc jak dawniej ani isc do pracy bo teraz to niewyobrazalne dla mnie.
Nigdy nie zaprosiłabyś do swojego domu złodzieja, więc czemu pozwalasz, aby myśli , które kradną Twoje szczęście rozgościły się w Twojej głowie?

Mój mózg jest fabryką strachu. Produkuje bzdury na skalę masową. ;)


http://vimeo.com/48594258
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15971
Dołączył(a)
08 sie 2013, 18:53

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victta 24 paź 2013, 11:59
nerwa, Jest dokładnie jak piszesz tzn opcja nr 2. Ja myslę, że analiza jest bardzo, bardzo pomocna, ale można wpaść w pułapkę przeanalizowania. Często czytam, że ludzie analizują wiele lat i do pewnego czasu to pomaga, a potem zaczynają tkwić w martwym punkcie, albo zaczyna im to szkodzić.
Ja myślę, że wielkim krokiem w leczeniu nerwic jest nowa metoda w psychoterapii, czyli Analiza Schematów. To jest generalnie metoda behawioralna, ale opierająca się chyba na teorii, że leczy właściwa relacja. Myślę, że to taka rekonstrukcja przez terapeutę "Dobrego Rodzica", który daje wsparcie emocjonale, ale jednocześnie wyposaża w narzędzia do radzenia sobie ze stresem, lękiem itd.
Słyszeliście o tym?

-- Cz paź 24, 2013 12:02 pm --

platek rozy, Spokojnie. Nie będziesz wyprana z emocji. Dasz radę i no i super z tym wyjazdem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
127
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 24 paź 2013, 12:13
platek rozy, super!!! wczoraj tramwaj, jutro autobus, pojutrze samolot!!!! :) Bedzie na pewno coraz lepiej.

Victta, ja troche czytalam, chociaz dla mnie to ogolnie jest podobne do tego co jest w poznawczo-behawioralnej, ze odkrywasz swoje myslenie, jak reagujesz na pewne sytuacje. I racjonalnie probujesz zrozumiec, ze to jest bledne myslenie i reagowanie i zmieniasz to - uczysz sie nowego. Chcociaz zdaje się, ze jednak troche inaczej to wyglada, tak jak napisalas, ze tam ten schemat relacji wazny - ciekawe w sumie.
Ja to w ogole mysle, ze najlepiej to łączyć rózne metody. Bo wlasnie jedna costam robi, cos daje, ale czegos nie zmienia (co robi z kolei inna).

A ja zaczelam czytac ten artykul o relaksacji, chyba dzisiaj wyprobuje! :)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
4029
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 24 paź 2013, 12:17
Osz kurecze, noca zasnalem dopieo o 5 takie mailem napiecia i pobidzenie. Dobrze ze dzis, terapia. Nie moge sie doczekac.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7887
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victta 24 paź 2013, 12:20
wieslawpas, Nawet na Stilnoxie nie zasnełeś? A Hydroxyzyna Ci pomaga, bo na mnie super działa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
127
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 24 paź 2013, 12:25
Jak wizlaem cala tabletke to usnalem, ale chcialem na polówce. No nic trzeba walnosc kawe i zabrac sie do pracy.

-- 24 paź 2013, 12:55 --

hydroksyxyny nie biore/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7887
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 24 paź 2013, 13:04
hej, jak u was? ja sobie jakoś radze, raz lepiej, raz gorzej. Dzis pobudkę miałam fatalną, mąż rano wychodził do pracy, aj się przebudziłam z ogromnym lękiem, tak ogromnym, ze nie chciałam go z domu wypuścić!!! Ca,łe szczęście jeszcze udało mi się zasnąc, ale wstałam i od razu tętno szalone ;/ ide zaraz na miasto, zajmę się gotowaniem, później przychodzi uczeń na korepetycję, może po lekcjach upiekę jakieś ciasto, jakoś żyć trzeba. Powiem wam, że mam super znajomą, która tez tu gościła na forum i tak zaczęła sie nasza znajomość, ma bloga kulinarnego i odkryła we mnie pasję do pichcenia. Teraz dużo czasu spędzam w kuchni i nie mysle o tej k*rwicy, choc mysli natretne sie pojawiaja. coz... tak juz chyba bedzie!!!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 24 paź 2013, 13:52
dusznomi, Brakowało mi tutaj Ciebie :D
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10865
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 24 paź 2013, 14:09
Victta, ja mam dokladnie to samo, na stresy raguje napieciem i takim roztrzesieniem. Leki woloplynace mam bardzo rzadko.

Napisz czy terapia pomogla ci, chociaz troche to zminimalizowac?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7887
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 24 paź 2013, 14:38
Ja dzis kiepsko , mam lęki takie w srodku ..nie umiem dac sobie rady...
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10865
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victta 24 paź 2013, 14:54
wieslawpas,
Terapia pomogła mi dotrzeć do emocji, zrozumieć pewne schematy, ale nie pomogła mi zmienić schematu stres-napiecie-lęk.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
127
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 9 gości

Przeskocz do