Skocz do zawartości
Nerwica.com

Ważni ludzie w życiu "nerwicowca"


Monia130

Rekomendowane odpowiedzi

Jaką rolę w

 

chorobie i kolejnych etapach zdrowienia mają ludzie,którzy są wokół nas?Rodzina,przyjaciele,znajomi...

Czy mówić o tej

 

chorobie,żeby nie było niedomówień,czy nabrać wody w usta i pozwalać myśleć o sobie jak o człowieku z fochami?

Moje

 

doświadczenia w tej kwestii nie są najprzyjemniejsze,jeśli chodzi o najbliższych znajomych i jednego jedynego

 

Przyjaciela.

W związku partnerskim nie jestem,bo wydaje mi się,że przez nerwicę,nie nadaję się do bycia z kimś.

Choć

 

głęboko wierzę,że wszystko,co najlepsze jeszcze przede mną,a nie już za

 

mną...

 

Temat przeniesiony do subforum 'O nerwicy lękowej...' (dop.

 

Lith)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie każdy chyba jednak potrafi to zrozumieć,że to choroba

 

taka jak każda inna.Może tak piszę,bo jestem rozżalona zachowaniem znajomych.Może to znów mój błąd polegający na nie mówieniu

 

o problemie.Chociać znajomi wiedzieli czytając mojego bloga.

Na pewno taki zawód i rozczarowanie najbliższymi ludźmi nie

 

pomaga w leczeniu.Z drugiej strony wiem,że ciężko wytrzymać" z nerwicowcem.Tak źle i tak niedobrze.

Najlepiej będzie mi

 

chyba w domu.Na pewno najbezpieczniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W domu?A co bedziesz robić w domu?Przed samym soba nie

 

uciekniesz.A wiem z własnego doswiadczenia,ze siedzac w domu najlepiej nakreca sie lęki...Ps.Pierwsza osobą którą musisz

 

przekonac,że to choroba taka jak kazda inna jestes sama TY.Musisz to sama zrozumniec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W domu czuję się najbezpieczniej.Powiem szczerze,że nie chcę

 

się już spotykać ze znajomymi,dla których moja choroba i mój problem,to dobry temat do plotek i śmiechu.Tym bardziej,że to

 

najbliżsi mi ludzie.

Mój błąd polegał jeszcze na jednej sprawie.Ja,poza znajomymi z ekipy,z którą spotykam się już bardzo

 

długo,w zasadzie nie mam innych znajomych.Jedynie w pracy,ale stosunki z ludźmi z pracy nie są aż tak zażyłe.

Może w końcu

 

czas się otworzyć na innych?Ale to nie będzie proste,bo ja byłam z wszystkimi emocjonalnie związana,a szczególnie z moją

 

Przyjaciółką,która...chyba tylko nazwy nią była.

Jutro może na to wszystko spojrzę lepszym okiem i bez emocji.

Dlaczego

 

mnie w udziale przypadła nerwica i takie życie?Czym zawiniłam?Tylko tym,że dorastałam w domu,gdzie moim nieodłącznym

 

towrzyszem był STRACH?To niesprawiedliwe...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasami się zastanawiam nad tym wszystkim i mam wyrzuty do

 

Tego Najwyższego i żal mam do Niego,że taką właśnie drogę życia dla mnie przewidział.Za słaba jestem na to wszystko.Z

 

drugiej,jednak,strony patrząc,to przeżyłam i wytrzymałam już tak wiele,że może jednak silna kobita ze mnie i już gdzieś

 

niedalko jest kres tej udręki i już niedługo będę tak niemoralnie i nieprzyzwoicie szczęśliwa.

A szczęście dla mnie,to

 

życie bez strachu.Czy to tak dużo?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć Moniko . Mam bardzo podobne myśli do Twoich i wiele

 

żalu czuję czasem do najwyższego , że dopuścił do tego , że jako dziecko doznałem tyle cierpienia u pokożenia i strachu . Ale

 

najgorsze jest to , że teraz niestety nadal moje zycie przesączone jest strachem czy może raczej lekiem i niepokojem i te

 

uczucioa często odbierają siły i chęć do życia.

I często pytam dlaczewgo ,,, czym zawiniłem. I wiem , że tak naprawdę nikt

 

mi nigdy na to pytanie nie odpowie.

Pozdrawiam Cię i życzę pogody ducha pomimo wszystko

Mirek z Rybnika

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niesprawiedliwe to życie,niestety.Czasami szukam ratunku w

 

najbliższych mi ludziach,ale nie zawsze znajduję.Rodziców już nie chcę zamęczać,że znów coś nie tak.Na znajomych liczyć nie

 

bardzo mogę,bo przecież to moje fochy i widzimisię.Więc będę sobie z tym sama i albo się wezmę w garść albo pogrążę się

 

całkowicie.

Czasami wystarczy tak niewiele,żeby zrobić tak wiele...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam sama choruje na nerwice w wiem ze to ogromny

 

problem ,ale moim zdaniem nie powinnismy miec pretensji do Boga,bo przeciesz ludzie choruja na straszniejsze choroby takie

 

jak rak i jedyne co im zostalo to wiara ,kazdy ma do dzwigania swoj krzyz.Mi tez jest cholernie zle ale staram sie walczyc i

 

nie tracic nadzieji

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo ciekawy temat.

Moim zdaniem przyjaciele i rodzina

 

są najważniejszym elementem naszego życia.

Niestety nie każdy potrafi nas zrozumieć, z jednej strony się nie dziwię, no bo

 

jak zdrowa osoba może pojąć że czasem boje sie wsiąść do tramwaju.

Nikt tego nie zrozumie do końca jeśli sam nie

 

zachoruje, czego nikomu nie życzę.

Moi rodzice wiedzą o nerwicy, mama w miarę możliwości stara się mi pomóc a dla taty

 

taka choroba to abstrakcja, więc z jego strony nie mam żadnego wsparcia i zrozumienia.

Nie mówiłam o chorobie znajomym,

 

nie czuję się jeszcze na to gotowa ale kto wie, może kiedys się przełamię...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja o mojej wapaniałej i wspierającej mnie, jak się da,

 

rodzince pisałam już w innym topiku, a co do znajomych...

 

Hmm miałam podobny problem jak Cicha Woda, bałam się, że

 

nie zrozumieją jak im o tym opowiem. Ale ostatnio powiedziałam o tym koleżance i to wcale nie takiej "zaufanej, długoletniej

 

przyjaciółce" ;) tylko kumpeli ze studiów, którą znam raptem 2,5 m-ca (!). Wbrew moim obawom nie wyśmiała mnie ani też nie

 

potraktowała jak nienormalnej, zrozumiała mnie (na tyle, na ile to możliwe dla zdrowej osoby). Teraz jak mam atak na

 

zajęciach, to jej o tym mówię i czuję się, jakby ubyła mi połowa lęku :) Ostatnio doszłam nawet do tego, że gdy na wf-ie

 

poczułam się jakbym miała zemdleć to wcale nie wpadłam w panikę, tylko razem z kumpelą zaczęłyśmy się z tego śmiać

 

:D

 

Naprawdę warto o tym mówić, wtedy nie czujemy się tak bardzo wyobcowani z naszymi lękami. Tylko trzeba się przestać

 

bać odrzucenia... Powiesz komuś i nawet jak ten ktoś nie zrozumie to co z tego?? To nie twój problem!!! Nerwica to choroba

 

jak każda inna, nie ma potrzeby się jej wstydzić!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasami się zastanawiam nad tym

 

wszystkim i mam wyrzuty do Tego Najwyższego i żal mam do Niego,że taką właśnie drogę życia dla mnie przewidział.Za słaba

 

jestem na to wszystko.Z drugiej,jednak,strony patrząc,to przeżyłam i wytrzymałam już tak wiele,że może jednak silna kobita ze

 

mnie i już gdzieś niedalko jest kres tej udręki i już niedługo będę tak niemoralnie i nieprzyzwoicie szczęśliwa.

A

 

szczęście dla mnie,to życie bez strachu.Czy to tak dużo?

"Najwyższy" wie najlepiej co ci jest

 

potrzebne, ciężko mi teraz jakoś to opisać, ale nie martw się w życiu wszystko jest absolutnie poukładane, być może ta

 

choroba jest ci potrzebna po to żebyś nabrała odpowiedniego doświadczenia np żeby za niedługo wychować gromadkę

 

znerwicowanych, śliczniutkich dzieci :wink: Bo tak naprawde takie podchodzenie do sprawy jest nieuczciwe, pomyśl - przecież

 

to życie dostaliśmy na krechę, a wszystko co teraz wycierpisz "Ten Najwyższy" Ci nie zapomni, Twoja "przyjaciółka" dla

 

przykładu takiej szansy nie otrzymała :idea:. A nikt tego nie wie czy w piekle czasem nie choruje się na nerwicę :lol:

 

:lol::lol::lol: A tak na poważnie, jak zresztą pisałem wcześniej może to co przechodzisz ma służyć komuś jezcze na tym

 

świecie, może masz do spełnienia jakąś misję, a może dzięki temu poznasz swojego księciulka :wink: Pomyśl też jak dzięki temu

 

będziesz doceniać szczęście kiedy już do ciebie przyjdzie :twisted: . Podejście izy 23 lata też jest bardzo mądre. Zresztą...

 

nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, troche cierpliwości :wink::wink::wink:

 

Jeszcze tylko wam powiem, że

 

nie wszyscy moi przyjaciele wiedzą do końca co mi jest i wcale nie domagają się wyjaśnień z mojej strony. Za to asolutnie

 

akceptują mnie takim jakim jestem i wszystkie moje dziwactwa bez żadnych definicji i wydaje mi się że to jest najlepsze

 

rozwiązanie.

 

Swoją drogą czy dla tych waszych "przyjaciół" nerwica to taka ciężka do zaakceptowania sprawa :?: Sądzę

 

że gdybyście mieli jakieś stwardnienie rozsiane to może by mogła być :shock: Cicha wodo :wink: zdrowa osoba jeśli tylko chce

 

to bez problemu może pojąć że czasem boisz sie wsiąść do tramwaju. Punkt patrzenia wcale nie zależy od punktu

 

siedzenia, ale od sumienia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u mnie wszyscy wszystko wiedzą.

 

nawet w pracy. i mam we wszystkich oparcie. w pracy jestem tylko na popołudnie, mogę dłużej pospać, wszyscy są na telefon

 

gdyby coś się działo. JAKA JESEM SZCZĘŚLIWA ŻE ICH WSZYSTKICH MAM!!!

I co się cieszysz i tak masz

 

nerwicę :twisted::twisted:

 

 

 

Żart ! to był żart :!: :shock::roll::wink:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Swoją drogą czy dla tych waszych "przyjaciół"

 

nerwica to taka ciężka do zaakceptowania sprawa :?:

 

Niestety nie wszyscy to rozumieją :( zdarzają się tacy,

 

którzy wolą obwiniać nas o jakieś fanaberie, niż zastanowić się nad tym czym jest nerwica, bo tak łatwiej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ewo ja też jestem daleko od rodziny - zaczęłam studia w nowym

 

mieście i na początku nie znałam tam nikogo... Jest trudno ale uwierz mi, że z czasem trudności jest coraz mniej, do

 

wszystkiego można się przyzwyczaić :) Życzę powodzenia i trzymam kciuki :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×