Skocz do zawartości
Nerwica.com

jakie macie lęki???


luga

Rekomendowane odpowiedzi

moj lęk jest absurdalny, ale jakze przykry jak sie pojawia, a mianowicie, ze cos jest ze mna nie tak ,ze jestem homoseksualna mimo iż jak go nie ma, to nigdy bym tak nie pomyslala i uwielbiam facetow a nie babki:/ ale jak sie juz pojawi, to czlowiek zaczyna sie bac i wszystko staje sie realne poki nie minie, okropne doswiadczenie:/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój największy lęk to obawa przed tym, że znowu wpadnę w derealizację - boję się tego najbardziej na świecie. Poza tym okrutny lęk przed śmiercią - moją i bliskich mi osób. Boję się jeszcze tego że zwariuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Magda ma podobne lęki :( , lęk przed utratą najbliższych, przed utratą kontroli nad własnym ciałem(że mogła bym zabić kochaną osobę), przed chorobą psychiczną, i jak się zamyślę co mnie czeka po śmierci, jak tam będzie- to te myśli także wywołują u mnie silny lęk, chyba największy z tych wszystkich wymienionych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

luga, Lęki mają to do tego, że dotykają najważniejszych dla nas rzeczy, dobrze wiesz, że lubisz facetów więc zapisz sobie na kartce

Kocham Facetów!

Jak będziesz miała lęk to przeczytaj kilka razy, powinno pomóc.

P.S Możesz się podpisać na tej kartce. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja panicznie boję się tego, że mój chłopak mnie zostawi. Śmierci. Tego, że jednak mam schizofrenię. Ale najgorsze jest to ciągłe gadanie w głowie 'nie rób tego, tamtego, bo cię zostawi i będziesz musiała się zabić, skoro przestaniesz istnieć dla wszystkich swoich bliskich'. Bardzo utrudnia mi życie. To chore bać się, że mnie zostawi, kiedy kocha mnie nad wszystko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziekuje za pomoc, sprobuje tej metody:) dziwne tylko ,ze nikt nie ma tego typu leku co ja:/zastanawiajace..:(jak zaczne nad tym rozmyslac to w lek wpadne..:/ przeszkadza mi to w wejsciu w zwiazek

wiadomo, ze martwimy sie o swoich bliskich, ale sa rzeczy nieuniknione, gdybym zaczela sie zastanawiac kiedy ktos dla mnie bliski odejdzie, to popadlabym w paranoje, czasem lapie sie na takich myslach i od razu sie denerwuje, wiec wtedy zmieniam czynnosc, zeby zapomniec - odwrocic mysli, najlepsza metoda zajac sie czyms ale nie w samotnosci, bo wtedy sie mysli, wyjscie z przyjaciolmi dziala jak balsam polecam :)

Kolezanko - nie mysl, ze Twoj chlopak Cie zestawi, takie cos moim zdaniem to lek przed odrzuceniem (moze w przszlosci ktos Cie w ten sposob zranil), wydaje mi sie, ze powinnas popracowac nad swoja samoocena :)

 

 

ps. polecam "sakrbczyk mysli pozytywnych" i muzyke ralaksacyjna do snu - w najgorszej chwili - wybuchu nerwicy pomoglo mi przetwac

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trafiłaś idealnie, to lęk przed odrzuceniem. W przeszłości wiele osób mnie skrzywdziło, a ja dawałam się krzywdzić. Naiwna pakowałam się w relacje, które mnie niszczyły. Teraz znalazłam szczęście i boję się je stracić. Poza chłopakiem nie mam już nikogo. Wszyscy mnie opuścili, a rodzina nie rozumie problemu. Moja samoocena jest totalnie zaniżona. Teraz coraz bardziej. Zaczęłam się głodzić, a jak zjem coś ponad miarę, idę zwrócić. Wiem, że to niezdrowe, ale cóż..chcę być idealna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lęk przed lękiem! Mam zakorzenione wizje przyszłych wydarzeń z dużym prawdopodobieństwem wystąpienia ataku paniki.

Poza tym, jak poprzednicy, lęk przed odrzuceniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lepiej zapytać jakich lęków nie mamy :) Krócej wyjdzie :)

 

Lepiej nie można było tego ująć :)

 

czego się boję?

- chorób i związanych z nimi powikłan/ leczenia szpitalnego/ śmierci

- niespodziewanej i niezaplanowanej ciąży

- tego, że mój stan się pogorszy

- tego, że o mojej chorobie dowiedzą się osoby, które nie chcę żeby wiedziały,

- tego, że nigdy nie będę normalnie funkcjonować,

- pracy poza domem- wśród ludzi (do tej pory pracowałam w domu)

- że mąż przy mnie w końcu nie wytrzyma

 

itp, itd...

 

Chyba rzeczywiście łatwiej wymienić rzeczy które nie napawają nas lękiem, choć z drugiej strony, jak to z nami nerwicowcami bywa, jak zaczniemy mówić o tym czego się nie boimy i zaczniemy się nad tym zastanawiać to pewno zacznie nas i to napawać lękiem więc może lepiej dalej wymieniać to co wywołuje lęk, nie przeciwnie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

choć z drugiej strony, jak to z nami nerwicowcami bywa, jak zaczniemy mówić o tym czego się nie boimy i zaczniemy się nad tym zastanawiać to pewno zacznie nas i to napawać lękiem więc może lepiej dalej wymieniać to co wywołuje lęk, nie przeciwnie :)

 

No i bardzo mi to teraz wszystko skomplikowałaś :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jak się tak zastanowić nad tym czego sie nie boję to nie wiem :( ja się życia boję :( boję się straty swoich najbliższych, ich śmierci, więc wolałabym wcześniej od nich umrzeć, swojej śmierci tak strasznie się nie boję, tylko bólu, boję się kontaktów z ludźmi, sytuacji społecznych, pracy zawodowej, bo będę musiała się tam stykać z ludźmi, kierowania samochodem (mam prawko od niecałych 9 lat, a od zdania egzaminu prawie wogóle nie jeżdżę), bo boję się, ze spowoduję wypadek, boje się pająków, szczurów, myszy i innych obrzydliwych zwierząt...że nigdy nie wyjde z wszystkich tych leków, że zawsze się będę wszystkiego bać i strasznie denerwować

 

właśnie mnie oświeciło, że jest jedna rzecz, której się nie boję...wysokości, nie mam lęku wysokości :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

o widzisz!!!! to juz 1 pozytyw calej sytuacji!!!!!:)

Kolezanko lęk przed lękiem moze spowodowac, ze zastanawiajac się czy w "danej sytuacji w przyszlosci bedziesz sie bac" jego urzeczywistnienie, tak jakby samo spelniajaca sie przepowiednia. jak ja zaczne zastanawiac sie kiedy moj lek powroci, to powraca on szybciej a potem to juz spirala im bardziej sie w niego wkrecam tym staje sie mocniejszy i bardziej realny, wiec opatentowalam (oczywiscie nie zawsze sie udaje) odwracac od niego uwage jak tylko probuje "wkrasc sie" do moich mysli. jesli uda mi sie zajac czyms innym to mam dyskomfort ze lek powrocil i czesto choruje ze 2-3 dni zanim powroce do normy, ale czasem udaje mi sie go "olac" akceptowac go i nie bac sie jego i wtedy jakby zanim wystartuje jest zabity :)

co do leku przed smiercia i innych o strate bliskich jest to calkowicie normalne, ale lepiej za dlugo sie nad tym nie zastanawiac, bo czlowiek sie zestresuje

 

po tak dlugiej walce o to zebym sie czula dobrze i mogla funkcjonowac po wybuchu nerwicy (najgorsze trwalo az okolo 2,5roku) i czytajac Wasze posty mysle, ze powinnismy dzielic sie naszymi lękami, bo to b. pomaga, ale jednoczesnie i wspolnie jako osoby ktore znaja ten problem - probowac wspolnie znalezc jakis skuteczny patent na pozbycie sie ich raz na zawsze :)

jak powiedziala mi kiedys terapeutka - nasze mysli ida utartymi szlakami neuronow w mozgu, inne sa malo uzywane, trzeba zmieniac myslenie, zeby uruchomic inne, te lepsze tory a te ktore nam szkodza wyciszac!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×