Skocz do zawartości
Nerwica.com

Niestety powróciła......


Megi79

Rekomendowane odpowiedzi

Przez nerwicę przechodziłam już kiedyś dawno temu......myślałam że z nią wygrałam.Głównym powodem mojej wcześniejszej choroby były ciągłe problemy jak i stresy ,wszystko się nazbierało skumulowało i wybuchło.Byłam wtedy u psychologa kazał zacząć budować sobie "od nowa swój świat a przeszłość pozostawić w tyle"

No i budowałam ,stopniowo miesiąc po miesiącu dochodziłam do siebie ,zaczełam od nowa budować swój maleńki świat. Wyszłam do ludzi,znalazłam pracę która po pewnym czasie zaczęła mi sprawiać niesamowitą radość.W niej znalazłam przyjaciół i miłość mojego życia.Wszystko wróciło do normy .Każdy kolejny dzień dodawał mi coraz większej wiary i siły że znowu może być dobrze.Moją miłością okazał się być mój kierownik na którego przez bardzo długi czas nie zwracałam żadnej uwagi ,lecz kiedyś wystarczyło jedno dłuższe spojrzenie sobie głęboko w oczy i popłynełam ,zakochałam się jak głupia nastolatka.Moja nerwica zniknęła całkowicie ,rozpłyneła się i odeszła w zapomnienie.On ,moja praca ,moi przyjaciele stali się dla mnie sensem mojego zycia ,moją codzienną radością ,moim powodem do tego żeby się nie poddawać tylko iść przed siebie.Byłam najszczęśliwszą kobietą na ziemi.Lecz niestety widocznie ta bajka nie miała się dobrze skończyć.Po dlugim czasie okazało sie że mój Pan M ma żonę ,jaka byłam na siebie wściekła że dałam się wpuścić w coś takiego z żonatym facetem ,on to cały czas ukrywał ,czarował słodził komplementami z każdym dniem coraz bardziej mnie w sobie rozkochiwał.Po tej wiadomości całkowicie zerwałam z nim kontakt.nasze rozmowy ograniczały się jedynie do stopy służbowej co nie oznacza że przestałam go kochać ,nie, kochałam chyba jeszcze mocniej ale moje sumienie nie pozwalało mi na tą miłość.Męczyłam się z tym strasznie ,ale fakt że on poprostu był obok ,sprawiał że dalej byłam szczęsliwa.Nie musiałam go mieć ,nawet nie chciałam ,wystarczyło mi to że był blisko...że dawał mi powód dla którego codziennie rano miałam siłę wstawać z łóżka.Jednak jak widać faceci są tacy jak sie o nich mówi s**********.On znalazł sobie nowy obiekt zainteresowań ,byłam zazdrosna ,jak ja cholernie byłam wtedy zazdrosna ,nie powinnam ale byłam .Pewnego dnia nie wytrzymałam i wgarnełam mu co o nim myślę i o jego zdobywaniu kobiet.

Niestety chyba lekko przesadziłam ,to był mój ostatni dzień w pracy......on się wściekł tak strasznie że mnie zwolnił za to co powiedziałam........

 

Od tego momentu mój świat się rozsypał ,wszystko co budowałam przez parę lat legło w gruzach ...moja praca ,zerwany kontakt z przyjaciółmi z pracy i on....

A ja nie potrzebowałam niczego więcej oprucz tego żeby tylko był blisko.....

 

Znowu powróciły lęki ,depresja ,napady paniki ...

Już nie wiem jak zaczynac wszystko od nowa ,jak znowu zacząć coś budować zeby za chwilę nie rozsypało się jak domek z kart.....

Jak zacząć na nowo żyć i pogodzić się z przeszłością która tak cholernie boli.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć.

 

smutna ta Twoja historia. Miałaś pecha. Los Cię trochę poobijał....

 

Widzę dwa jasne punkty w tej całej historii. Po pierwsze - że Cię wywalił z pracy. Tutaj mała dygresja - facet naprawdę ma tupet. Zawrócić głowę kobiecie, ukrywając, że jest żonaty, a później nie mieć na tyle wstydu, by kręcić się wokół następnej. Niezły gość. No ale do rzeczy. Dobrze, że już nie pracujesz tam. Że już nie jesteś, jak sama piszesz z przyjemnością, blisko niego. Takie sprawy jednak dobrze jest kończyć jak ucięciem noża (przenośnia, to tylko przenośnia :twisted: ). Gratulacje i wyrazy szacunku za zakończenie tej relacji, lecz drugim krokiem, równie rozsądnym byłoby właśnie opuszczenie tej pracy. Wiem, że to strasznie bolesne. Jednak przeciąganie tej sytuacji działałoby tylko na Twoją niekorzyść. Za długo by o tym pisać, dlaczego.

 

Druga (i ważniejsza) rzecz pozytywna, jaką wyczytałem w Twojej historii, to to, że tak wszystko dobrze sobie ułożyłaś w życiu. Twoje zdanie: "Przez nerwicę przechodziłam już kiedyś dawno temu......myślałam że z nią wygrałam" nastraja bardzo optymistycznie. Mówi o tym, że z nerwicy da się wyjść i być szczęśliwym! Każdy nowy członek forum, który zrozpaczony tu zagląda na forum, powinien czytać to zdanie, bo ono daje nadzieję. No więc byłaś szczęśliwa, wyszłaś z nerwicy. Niestety, miałaś traumatyczne przeżycie ostatnio, i kłopoty z psychiką wróciły. Jednak, nie jest tak, że przyszły one "same z siebie", bez powodów. Powód jest i to poważny. Więc kłopoty z psychiką masz takie, jak każda inna zdrowa osoba. W Twojej sytuacji każdy chyba byłby zdołowany, przygnębiony, smutny, wściekły i rozżalony. To chyba normalne. Po prostu trzeba chyba ten czas przeczekać. Pozwolić się wypalić tym wszystkim dobrym uczuciom, jakie żywiłaś do tego człowieka. Dlatego dobrze się wtedy odsunąć od danej osoby. Smutno i dramatycznie to brzmi, lecz taka jest prawda. Przeżyć swoistą żałobę. A później zacząć odbudowywać swoje życie i swoje szczęście, co raz Ci się już doskonale udało.

 

Pamiętaj, czas leczy rany. I pamiętaj jeszcze to, że raz wygrałaś już walkę o swoje szczęście. Więc cierpliwości. Wierzę, że po pewnym czasie znowu staniesz na nogi. I będzie to historia zwycięstwa powtórnego. Czego Ci życzę.... Amen. :D

 

Więc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miki bardzo mnie podbudowało to co przeczytałam ,chyba właśnie czegoś takiego potrzebowałam.

Z jednej strony bardzo się cieszę że mam to już za sobą ,że go nie widźę ,że teraz przyszedł czas na zapomnienie i odbudowę na nowo mojego życia ,lecz z drugiej strony to cholernie boli ,wszystkie uczucia związane z nim są jeszcze bardzo świeże wywołują u mnie sporo emocji ,z którymi sobie nie radzę stad też pewnie i powrót moich objawów.Bardzo mocno to wszystko przeżyłam ,oprócz tego ze mam złamane serducho , straciłam zaufanie do ludzi ,a szczególnie do facetów nawet nie chcę mi się pisać jak wspaniałym człowiekiem ,przyjacielem ,facetem on przez długi czas starał się być.Zaufałam mu ,jak nikomu innemu wcześniej ,uzależniłam sie od niego od jego widoku ,od rozmów z nim ,od usmiech po prostu od wszytskiego i nagle to straciłam .oprócz tego straciłam pracę którą bardzo lubiłam w której czułam się spełniona i dowartosciowana ,a co za tym idzie kontakt z ludźmi dzięki którym miałam codziennie usmiech na twarzy.No nic ale teraz chyba pozostaje już tylko poczekać aż rany się zabliźnią i zacząć od nowa odbudowywać swój maleńki swiat ,lecz tym razem ostrożniej .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No jak Ty o mnie napisałaś coś miłego, to i ja o Tobie napiszę. :D

 

Mnie z kolei podobała się Twa odpowiedź. Jest w niej chyba wszystko, co w tej chwili można napisać w Twoim położeniu. Zrozumienie swojej sytuacji i spokojny, dojrzały optymizm.

 

Pewnie, że boli. I będzie bolało, bo to w końcu strata kogoś bliskiego, może najbliższego. Wszystkie te myśli, wspomnienia, nadzieje, marzenia będą do Ciebie niestety wracały w najbliższym czasie. Nic się na to nie poradzi. Dlatego ważne jest odcięcie się od danej osoby, by nie dawać im pożywki. Zdjęcia i przedmioty od niego też lepiej zniszczyć lub oddać na przechowanie koleżance.

 

W Twojej sytuacji dodatkowo jeszcze pewnie bardzo boli to, że on Cię oszukał, że wykorzystał Twe zaufanie. I strata zaufania do ludzi też boli. Niestety, nic na to nie poradzimy. Tak się stało. To też musisz przecierpieć, niestety. Mdło wypadną pewnie moje zapewnienia, że nie wszyscy ludzie czy faceci są niegodni zaufania. Ale po jakimś czasie ta prawda powróci do Ciebie. Czego Ci życzę.

 

Proponowałbym Ci zająć się czymś, by nie siedzieć bezczynnie w domu. Nie znaczy to, bym radził Ci rzucać się bezmyślnie w wir pracy i wszystkiego innego, by zapomnieć. Bo wspomnienia i tak będą wracały. Chodzi o to, by dać sobie jakieś zajęcie, by nie wypełniały one całych dni. (Bo tylko przedłuży to Twe cierpienia). Podaruj swej obolałej i zmaltretowanej psychice chwile przyjemności, zapomnienia, relaksu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj powiedziałam sobie dość ,zaczynam od nowa budować swój swiat ,wiem ze droga będzie ciężka i kręta ,i nie raz jeszcze upadnę ,ale się nie poddam. Na razie przeszłość strasznie boli ,ale myślę że z czasem pozbędę się tych przykrych emocji ,mam nadzieję że z czasem zaczne się znowu uśmiechać ,że z czasem zacznę znowu żyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Magi79 po przeczytaniu wojego posta wydajes zmi sie być bardzo wartościową dojrzałą osobą - praca, miłość, przyjaźń - to wartości na które nie każdego stać. Jednak stwierdzenie wszyscy faceci to s... :) nooo... nie do końca sie z tym zgodzę, bo ja po moim rozstaniu i podobnych doświadczeniach jak Twoje jestem gotów powiedzieć wszystkie laski to ku... :) ale to wyraz bezradności wściekłości na tą drugą osobę i oboje wiemy, że to nie prawda. Tj pisalem Twoj przypadek jest inny i on faktycznie kawał gnoja. Oczywiście naszym płciom jest się cieżko dogadać, ale to dlatego, że nie możemy trafić na swoją połowę, a wbrew pozorom nie jest to takie łatwe. Zakochać sie a trafic na miłość swego życia to zupełnie co innego. Gdybys trafiła na tego wartościowego porządnego człowieka, na pewno nie wypisywałabys takich rzeczy. Tj. sama napisałaś czułaś się jak nastolatka, i tak też zareagowałaś po tym jak się to wszystko zakończyło. W sumie jestem facetem, a tez cierpiałem po zakończeniu związku, więc wiem, że wtedy zdrowy rozsądek też ma swoje granice. Nie łam się to minie, ja męczyłem sie kilka miesięcy, póxniej przeszło, w tym przypadku stwierdzenie "czas leczy rany" ma swoje uzasadnienie. Najlepiej znaleźc kogoś innego - wartościowego, kochającego i to pomoże zapomnieć i dodaje sił. Powodzonka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Racja ,faktycznie nie powinnam tak oceniać wszystkich facetów ,i w sumie to wcale tak nie myślę ,napisałam tamto zdanie pod wpływem emocji ,byłam ,jestem ,wściekła i teraz na większość patrzę przez pryzmat tamtych wydarzeń.

 

[Dodane po edycji:]

 

Wziełam się ostro do roboty ,od dzisiaj zaczynam stosować "Metodę 1000 kroków" ,mam nadzieję że pomoze mi szybko pozbyć się moich objawów

 

[Dodane po edycji:]

 

Ja chyba po prostu spanikowałam za bardzo ,wystraszyłam się że w tych okolicznościach które nastąpiły moja nerwica na pewno powróci ,sama to sobie wkręciłam.No i pewne objawy powróciły ,ale zaraz wziełam się do roboty i do pracy nad sobą ,musiałam trochę pousuwać lęków które we mnie siedziały do tego trochę metod relaksacyjnych ,pozytywne nastawienie i już jest ok.Zdecydowałam się na zastosowanie tej metody o której pisałam ,ona podobno nie działa tak od razu na to potrzeba czasu ,a u mnie wyszedł bardzo pozytywny i zadziwiający efekt ,po przeczytaniu jej i zastosowaniu przez parę dni ,uwolniłam się całkowicie od wszystkiego co we mnie siedziało ,być może przez to że już raz przez to wszystko przechodziałam i podeszłam juz z innym nastawieniem ,a może no sama nie wiem co ,normalnie jestem bardzo saskoczona ,że okazało sie to takie proste.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×