Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość

Myśli samobójcze

Rekomendowane odpowiedzi

Ci co chcą umrzeć żyją a ci co chcą żyć umierają, popierdzielone.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, JERZY62 napisał:

Ci co chcą umrzeć żyją a ci co chcą żyć umierają, popierdzielone.

Smutne, ale prawdziwe. Życie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Neurotica_Lostica Tak już jest w depresji, zdarzają się myśli samobójcze. Sam nie miałem powodu, żeby się zabijać i tego tak naprawdę nie chciałem, ale mimo to pojawiały się takie myśli. Jak Ci się teraz funkcjonuje?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może nie zawsze te myśli są chorobowe. Może czasem to naprawdę jest jedynym wyjściem. Może to nieprawda, że "zawsze jest inne rozwiązanie". Może nie jest warto kopać się z koniem, może nie do wszystkich walk warto stawać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 10.07.2019 o 21:46, wTymTygodniu napisał:

Może nie zawsze te myśli są chorobowe. Może czasem to naprawdę jest jedynym wyjściem. Może to nieprawda, że "zawsze jest inne rozwiązanie". Może nie jest warto kopać się z koniem, może nie do wszystkich walk warto stawać.

Tylko, że tego nie można cofnąć. To rozwiązanie absolutne. A co, jeśli jednak się mylimy i to nie jest jedyne wyjście? Zapamiętałam jedną ciekawą rzecz, którą powiedziała kiedyś w rozmowie ze mną psycholog - czasami nie widzimy innego wyjścia, ponieważ stoimy do niego tyłem i nie możemy się odwrócić. Myślę, że inne wyjście zawsze istnieje, ale często nie jesteśmy w stanie z jakiegoś powodu go zobaczyć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Albo dlatego że to inne wyjście też jest beznadziejne? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Reaper napisał:

Albo dlatego że to inne wyjście też jest beznadziejne?

W depresji każde wyjście jest beznadziejne i dominuje brak jakiejkolwiek chęci do działania i poszukiwania optymalnego rozwiązania. I tu jest problem, ponieważ beznadziejność generuje zaburzenie, które można leczyć. Jednak podjęcie leczenia to również działanie, które stopuje depresja. I koło się zamyka. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaburzenie zaburzeniem, ale czasem wynika to z przenikliwego spojrzenia na świat i życie. Nie każdy musi zadowalać się ochłapami które dostaje od niego. I ja w pełni rozumiem ludzi którzy są zdrowi, ale i tak uważają świat za okropne i niesprawiedliwe miejsce. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
51 minut temu, Reaper napisał:

Zaburzenie zaburzeniem, ale czasem wynika to z przenikliwego spojrzenia na świat i życie. Nie każdy musi zadowalać się ochłapami które dostaje od niego. I ja w pełni rozumiem ludzi którzy są zdrowi, ale i tak uważają świat za okropne i niesprawiedliwe miejsce. 

To co innego. Mieć realne spojrzenie na to, jaki jest świat, a myśleć o samobójstwie, to dwie różne rzeczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem, że zaczynają już pukać do świadomości, że jeszcze nie są wyraźne, mają swoje "powody". Dziś są w formie "jak by wyglądał świat gdyby się udało/nie udało". Wiem, że to dopiero początek, że będą kroczyć coraz śmielej do przodu przez obojętność, zniechęcenie, zaniechanie, tajfun zmian i porządków, by wszystko było gotowe... Mogę wiedzieć, że mam po co tu być, mam wiele do zrobienia, ale co z tego. Nie jestem panią świata, nie jestem niezastąpiona. Zawsze znajdzie się ktoś, kto da radę zrobić to co ja... Więc po co?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 10.07.2019 o 21:10, Blendzior napisał:

@Neurotica_Lostica Tak już jest w depresji, zdarzają się myśli samobójcze. Sam nie miałem powodu, żeby się zabijać i tego tak naprawdę nie chciałem, ale mimo to pojawiały się takie myśli. Jak Ci się teraz funkcjonuje?

 

W sumie to ten, może to trochę głupio zabrzmi, ale zaczęłam je po prostu ignorować i udawać, że ich nie ma... :v

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ogólnie temat nie dla mnie bo umarłam już, ale ok, ok ciało fizyczne jest dla niepoznaki (samo zemrze jak się zorientuje że mnie już we mnie nie ma) lubię temat śmierci, śmierć jest spoko - chyba że umrze mi pies : o to takie okropne bo one nie wiedzą że umrą, są takie beztroskie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zastanawiam się czy nie powrócić do tematu z T. Niby teraz jest spokojniej, nie są intensywne, powiedziałabym, że taka norma. Nie wiem czy rozmowa, kolejna analiza z T coś wniesie nowego. Wiem, co jest pstryczkiem, które je uruchamia, ale na razie nie mogę/nie potrafię/nie chce się od niego odciąć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 2.12.2009 o 09:10, Gość napisał:

Cześć natti

Jak wiele nas łączy......

(oczywiście nie jest to próba podrywu ,hehehehehe )

Dobrze , że mamy to forum i mamy siebie i wiemy , że nie jesteśmy sami na swoich bezludnych wyspach cierpienia. Każdy z nas ma swoją wyspę , to fakt , ale jak widać możemy przesyłać sobie słowa otuchy i zrozumienia. Piszę , że są to wyspy bezludne, bo choć wokół nas są ludzie bliscy i dalecy -nigdy nie pojmą tego co nam choroba robi-odbiera chęć posiadania tego co najcenniejsze -ŻYCIA !!

Czytam uważnie Twojego posta i muszę powiedzieć , że nasuwa mi się pewna myśl-czy Ty czasem nie cierpisz podobnie jak ja na Chorobę Afektywną Dwubiegunową ( CHAD )

 

http://www.csk.lodz.pl/depresja/Choroba_afektywna_dwubiegunowa.htm

 

Ona ma wiele odmian, m.in taką typ mieszany przypominający objawami ciężką depresją)że prawie cały czas przeważa depresja (ponoć cięższa i lekooporniejsza od "zwykłej " ) Ciężka mania nie występuje, tylko lekka hipomania i to bardzo rzadko. Z tego powodu jest często mylona z depresja i bardzo źle leczona gdyż antydepresanty tylko pogarszają sprawę !! ZNAM TO Z AUTOPSJI !!!

Podczas gdy w depresji masz stały niedobór jakiegoś neuroprzekaźnika (serotonina, noradrenalina ) tak w CHAD masz totalnie rozchwiane te poziomy i podawanie leku zwiększającego poziom jednego z nich pogarsza tylko sprawę !!! ja dlatego pod wpływem SSRI (podnoszące poziom serotioniny ) czułem sie jak po narkotyku LSD dosłownie , miałem omamy i byłem gotów na samobója. Widocznie akurat miałem nadmiar serotoniny i podawanie jeszcze typowego antydepresanta podnoszącego jej poziom o mało nie doprowadziło mnie do tragedii.

Ja pół roku temu po okresie prawie 2 letniej masakry i chęci zakończenia tego gówna też wstałem pewnego ranka całkowicie zdrowy!!! CUD Matko Boska ! Od rana zacząłem niezwykłą mi (a zwykłą przed chorobą ) krzątanię, snucie planów, zapisałem sobie aż na kartce (zrobiło się z tego A4 )sprawy które mam załatwić. Pożyczyłem kasę , kupiłem drugie auto (przecież jestem już zdrowy-zarobię szybko kasę i oddam ), zapisałem się na studia itd.....i nagle po 3 tygodniach czar prysnął-rano wstałem i ta sama ciężka depresja-to była najstraszniejsza chwila w mojej chorobie-myślałem że wtedy na serio ze sobą skończę...okazało się że stan pozornego zdrowia to była właśnie hipomania-cechująca obraz CHAD

Nasunęło mi się niedyskretne pytanie-czy w Twojej rodzinie ktoś chorował na coś dziwnego , niezrozumiałego dla innych, dziwnie się zachowywał, był nadpobudliwy ??

Moja ciocia podcięła skutecznie żyły, a jej brat czyli mój ojciec chlał przez kilka ładnych lat właściwie bez powodu (teraz wiem jaki to byl powód) i potem jak miał 40 lat się powiesił (ja miałem 18 ) Nikt nie przypuszczał wtedy że to efekt choroby.(jakieś pieprzenie o słabych charakterach itp )To potwierdza diagnozę mojej CHAD-jest to choroba niestety dziedziczna....ojciec chlal , bo nie wiedział co sie z nim dzieje ,a ja teraz widzę po sobie że wóda baaaardzo łagodzi objawy choroby...( ale ja pije normalnie-raz tydzień,może żadziej ) Statystycznie bardzo duży odsetek ludzi chorych na ta odmianę CHAD co ja odbiera sobie życie (potwierdza to mój Ojciec i Ciotka )

Jestem teraz zupełnie inaczej leczony

Przede wszystkim LIT oraz znaleziony tu na forum dzięki miko84 i Anna R. fluanxol

Czuje znaaaczna ulgę i poprawę (mimo że nie zażywam typowych antydepresantów depresja ciężka i lęki zostały przesunięte na dalszy stan.....

Tak-choroba napadła mnie w ciągu jednej nocy-to był szok !!!! i koniec znanego mi dotychczas świata ( nie pracuję normalnie jak wszyscy-robie raczej "interesy" z "chłopakami" )

Byłem typem pewnego siebie zarobionego faceta a tu taki krach ( koledzy myśleli , że jestem w więzieniu-jak sie dowiedzieli że w psychiatryku to w szoku byli )

Teraz dzięki ponad dwuletniej walce pomału wracam do życia sprzed choroby...

jak sobie radzę?? Przede wszystkim NIENAWIDZE choroby , i samego siebie w stanie jakim byłem do niedawna i wala mnie porady psychoterapeutów o jakichś tam akceptacjach i innych bzdurach dobrych do amerykańskich oper mydlanych...WALKA, NIENAWIŚĆ !!

I pogodzenie się z faktem , że jak nie dam rady dłużej to zawsze jest wyjście wygrać z chorobą-unicestwić ją wraz ze sobą samym.Oswoiłem się z tą myślą i to mi dawało (daje-bo nie wiem czy ta poprawa jaką mam teraz jest stała-oby-bo kolejnego ciężkiego nawrotu mogę nie wytrzymać) siły przetrwać każdy dzień

I każdego ranka w ciężkim stanie myślałem tylko jak przetrwać do wieczora i co zrobic żeby się ratować.Jak sama nie pomożesz sobie i nie będziesz walczyć o siebie to nikt tego nie zrobi za CIebie-uważają że przesadzamy i histeryzujemy i powinniśmy raczej "wziąść się w garść ",hehehehehe

Jak masz jakieś pytania-pisz śmiało towarzyszko cierpienia

Jeśli tylko będę mógł -pomogę wiedzą i doświadczeniem

Robert

Mówisz lekarzowi, że były " dziwne" przypadki w rodzinie, ale on to olewa. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 11.08.2019 o 20:06, el33 napisał:

Zastanawiam się czy nie powrócić do tematu z T. Niby teraz jest spokojniej, nie są intensywne, powiedziałabym, że taka norma. Nie wiem czy rozmowa, kolejna analiza z T coś wniesie nowego. Wiem, co jest pstryczkiem, które je uruchamia, ale na razie nie mogę/nie potrafię/nie chce się od niego odciąć.

Myślę, że byłoby dobrze do tego wrócić. Teraz, kiedy są w mniejszym natężeniu można je rozłożyć na czynniki pierwsze za pomocą rozmowy. Może to przyniesie jakiś pozytywny skutek długofalowy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Lilith napisał:

Myślę, że byłoby dobrze do tego wrócić. Teraz, kiedy są w mniejszym natężeniu można je rozłożyć na czynniki pierwsze za pomocą rozmowy. Może to przyniesie jakiś pozytywny skutek długofalowy.

Wątpię by coś nowego udało się wyciągnąć z tego. A nie chce by T wzięła to za jakiś szantaż z mojej strony lub sprawdzenie po raz kolejny jej kompetencji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, el33 napisał:

Wątpię by coś nowego udało się wyciągnąć z tego. A nie chce by T wzięła to za jakiś szantaż z mojej strony lub sprawdzenie po raz kolejny jej kompetencji.

A powiedz mi....co Cię interesuje perspektywa terapeutki i to, w jaki sposób zostanie to przez Nią odebrane? Nie zrozum mnie źle, ale terapeuta jest tam dla Ciebie, a nie odwrotnie. Jeśli coś jest nie tak, to po prostu mówisz i nie boisz się konsekwencji. Terapeuta się po prostu do tego odniesie, powie, co myśli i tyle. A Ty nie będziesz musiała się z tym wszystkim gnieść sama.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Lilith napisał:

A powiedz mi....co Cię interesuje perspektywa terapeutki i to, w jaki sposób zostanie to przez Nią odebrane? Nie zrozum mnie źle, ale terapeuta jest tam dla Ciebie, a nie odwrotnie. Jeśli coś jest nie tak, to po prostu mówisz i nie boisz się konsekwencji. Terapeuta się po prostu do tego odniesie, powie, co myśli i tyle. A Ty nie będziesz musiała się z tym wszystkim gnieść sama.

Mam taką dziwną przypadłość, że martwię się, staram się opiekować ludzmi, którzy stają mi się bliscy. Miałyśmy już trochę rozmów o tym. Ostatnio włącza mi się blokada, by "nie martwić" T tym tematem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×