Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

czyli jestem beznadziejna głupia bo godze się na to...

Nie. Jesteś zapatrzona we własne emocje.

 

... nie umiem się od niego uwolnić raz chcę się uwolnić raz nie...

Niektórym udaje się nauczyć. Próbując do skutku.

 

... przyzwyczaiłam się chyba do bólu fizycznego i upokorzeń z jego strony...

To oczywiste.

 

... nie wiem czy bym zaznala kiedyś szczęście w normalnym związku i czy bym umiała czerpać radość że sfery seksualnej...

No właśnie - nie wiesz. Po co teraz to rozważać, kiedy jesteś uwikłana w obecny układ?

 

... coraz bardziej się waham czy do niego wrócić ostatnio zaczął dzwonić i prosić o powrót choć po dziś dzień pamiętam wszystkie przykre sytuacje z jego strony.

Nie wracaj. Szybciej nauczysz się uwalniania.

 

... przepraszam za poruszenie tego tematu nie powinnam.

Tego nie rozumiem. Dlaczego nie powinnaś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ciężko jest walczyć o siebie i uwierzyć że spotka mnie szczęście kiedy nie ma się nikogo obok siebie a on jest na wyciągnięcie ręki i może teraz będzie dobrze narazie mam blokadę i nie umiem się do niego przekonać ale to kwestia czasu i teraz będę z nim szczęśliwa może on naprawde jest szczery. jestem od niego uzależniona nie wiem może nie umiem chyba bez niego żyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
... nie

umiem się od niego uwolnić raz chcę się uwolnić raz nie...

Niektórym udaje się nauczyć. Próbując do skutku.

 

właśnie niektórym nie koniecznie mi szczególnie ze ja go chyba kocham o ile to można nazwać miłością.

 

... nie wiem czy bym zaznala kiedyś szczęście w normalnym związku i czy bym umiała czerpać radość że sfery seksualnej...

No właśnie - nie wiesz. Po co teraz to rozważać, kiedy jesteś uwikłana w obecny układ?

wrócił nie dawno i myślę że pomimo że mnie skrzywdził to może zmienił się i z nim będę teraz szczęśliwa również w tej sferze choć do końca nie jestem tego pewna

 

... coraz bardziej się waham czy

do niego wrócić ostatnio zaczął dzwonić i prosić o powrót choć po dziś dzień pamiętam wszystkie przykre sytuacje z jego strony.

Nie wracaj. Szybciej nauczysz

się uwalniania.

 

tylko jak to zrobić

 

... przepraszam za poruszenie tego tematu nie powinnam.

Tego nie rozumiem. Dlaczego nie powinnaś?

 

nie powinnam nikogo

obciążać swoimi problemami ale jestem w kropce i nie wiem tak do końca robić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ciężko jest walczyć o siebie i uwierzyć że spotka mnie szczęście kiedy nie ma się nikogo obok siebie a on jest na wyciągnięcie ręki i może teraz będzie dobrze narazie mam blokadę i nie umiem się do niego przekonać ale to kwestia czasu i teraz będę z nim szczęśliwa może on naprawde jest szczery. jestem od niego uzależniona nie wiem może nie umiem chyba bez niego żyć.

 

Agnieszka 31 może nie masz nikogo obok siebie, bo obecna relacja zajmuje ci w głowie za dużo miejsca? Bez względu na to jaką podejmiesz decyzję dotyczącą związku, dobrze jest mieć wsparcie w postaci jakiejś koleżanki. Ludzi można poznać na różne sposoby. Jest dużo osób, ktore mają podobne problemy. Może jakaś grupa wsparcia dla osób z twoim problemem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

dla mnie widzę tylko jedno rozwiązanie ale wolę o nim nie pisać bo może zostanie źle odebrane. dziękuję każdemu z was za wsparcie i chęć pomocy. dlaczego to wszystko takie trudne mam klapki na oczach jakby ktoś lub coś przeslonilo mi cały świat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Szybciej nauczysz się uwalniania.

 

tylko jak to zrobić

Nie wiem jak Ty możesz - każdy wypracowuje własny sposób.

W ogólności polega na dystansie do własnych emocji, co prowadzi do uzyskaniem pewnej, mniejszej albo większej, kontroli nad nimi.

Ja osobiście potrafię się koncentrować na zagadnieniach technicznych. Mózg jest na tyle zajęty rozwiązywaniem konkretnych problemów, że na emocje nie ma mocy.

Psychoterapia też wydaje się być nie najgorszym punktem zaczepienia.

 

... przepraszam za poruszenie tego tematu nie powinnam.
Tego nie rozumiem. Dlaczego nie powinnaś?

 

nie powinnam nikogo

obciążać swoimi problemami ale jestem w kropce i nie wiem tak do końca robić.

Przesada. Nikogo nie obciążasz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

dziękuję próbowałam skupić się na jednym obszarze do tej pory udawało mi się bo jego nie słyszałam nie widziałam ale wrócił i to już nie skutkuje będę próbować dalej albo zabraknie mi sił i motywacji i odblokuje się i wrócę do niego trudno jeżeli się nie zmienił to już chyba tak musi być że będę w toksycznym związku ale będę miała kogoś obok siebie dlaczego ja jestem taka głupia.

nie przesadzam nie powinnam tego pisać ale muszę to gdzieś komuś powiedzieć tak teraz czuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
...nie przesadzam nie powinnam tego pisać ale muszę to gdzieś komuś powiedzieć tak teraz czuję.

Właśnie dlatego powinnaś pisać. :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

I co mi po tym pisaniu jak on zadzwonił przed chwilą i pyta się co dalej trudno zasluzylam na taki los ból i cierpienie można znieść ale będzie że mną a to dużo prawda?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Agnieszka 31, skoro chcesz być z kimś takim to Twój wybór szkoda że tak fatalny dla Ciebie Ty naprawdę nie rozumiesz mie czujesz jak Cię skrzywdzil? a ktos inny mógłby sprawić że poczujesz się kochana i szanowania przy nim będziesz tylko cierpiała.Ratuj siebie on chce dobrze dla Siebie dlatego o Ciebie zabiega jesteś jego ofiarą .Zmien nr telefonu nie wiem odtetnij się od tego człowieka na zawsze zasługujesz na szczęście.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Agnieszka 31, nieprawda. Siebie trzeba szanować i jeśli ktoś Cię krzywdzi, to znak, że na Ciebie nie zasługuje i powinien się dmuchnąć w trąbkę. Jeśli Ty o siebie nie zadbasz, to kto inny to zrobi? Można być w związku i nie doświadczać przemocy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasem wszystko jest dobrze a czasem sa takie chwilę jak te teraz... Kiedy nawet nie potrafię nazwać tego jak się czuje. Wracają wspomnienia, wyrzuty, żal,smutek i wkurwienie... nawetw nocy nie idzie odpocząć przez te cholerne koszmary. I co wtedy robić. Jest tu ktoś mądry ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
... Jest tu ktoś mądry ?

Nie ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak u Was? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej,

Co tam u Was słychać? Cisza tutaj ostatnio.

 

U mnie różnie bywa. Od dłuższego czasu jest lepiej, od dawna nie biorę leków, trochę poukładane życie. A jednak znowu się boję- koszmary, lęki. Wspomnienia wracaj pomimo braku konkretnego powodu... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 5.11.2019 o 10:09, Illi napisał:

Co tam u Was słychać? Cisza tutaj ostatnio.

Cisza już tutaj trochę trwa. Myślę, że dziewczyny obserwują, ale mają blokadę, żeby się odezwać. Temat jest ciężki. Mam jednak nadzieję, że się ośmielą, bo razem zawsze lepiej niż w pojedynkę. 

 

W dniu 5.11.2019 o 10:09, Illi napisał:

A jednak znowu się boję- koszmary, lęki. Wspomnienia wracaj pomimo braku konkretnego powodu... 

A nie masz przypadkiem jakiegoś cięższego okresu? Jakichś stresów, zmartwień? Nawet takich zupełnie z tym tematem niezwiązanych? Może się czymś denerwujesz? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie już nazwa tego tematu rujnuje. Dwa słowa, których unikam jak mogę.

Chyba łatwiej mi wejść i coś napisać gdzie indziej.

Ten tak strasznie definiuje...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Disappear napisał:

Mnie już nazwa tego tematu rujnuje. Dwa słowa, których unikam jak mogę.

Chyba łatwiej mi wejść i coś napisać gdzie indziej.

Ten tak strasznie definiuje...

To nie wątek definiuje, ale Ty samą siebie. Rozumiem, bo przez długi czas również tak miałam. Dla mnie pisanie w tym wątku kiedyś stanowiło pewnego rodzaju konfrontację. Teraz nie czuję już nic patrząc na temat wątku. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciężko było mi w szpitalu. Do tej pory nie lubię dotyku obcych osób. A tam nie dość, że dotykali wszyscy, to jeszcze można było zapomnieć choćby o podstawach intymności. Często nawet nie było możliwości, żeby się zakryć, co z początku było dla mnie mnie koszmarem. Z czasem jednak ustąpił wstyd i opory. Na pierwszy plan wysunął się ból złamanej nogi, potem ból po operacji. Pobyt w szpitalu był dla mnie czymś w rodzaju małej traumy. Mam nadzieję, że nieprędko będę musiała przeżyć coś podobnego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
1 godzinę temu, Lilith napisał:

To nie wątek definiuje, ale Ty samą siebie. Rozumiem, bo przez długi czas również tak miałam. Dla mnie pisanie w tym wątku kiedyś stanowiło pewnego rodzaju konfrontację. Teraz nie czuję już nic patrząc na temat wątku. 

 

Pewnie tak jest, dlatego unikam nazywania tego i swojej roli w tym. Bo to takie ostateczne przyznanie się przed samą sobą.

To co dzieje się "wokół" nie pomaga, więc nie wiem czy kiedykolwiek to wszystko się skończy i będę mogła żyć nie będąc emocjonalnym warzywem. Bo na razie tylko w takiej formie jestem w stanie "jakoś" funkcjonować.

 

Współczuję historii z nogą.

Edytowane przez Disappear

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, Disappear napisał:

Bo to takie ostateczne przyznanie się przed samą sobą.

Rozumiem, że na chwilę obecną przez wzgląd na czynniki zewnętrzne nie czujesz się na tyle bezpiecznie, żeby próbować to zrobić. Mam jednak nadzieję, że to się za jakiś czas zmieni. To trudne - przyznanie się przed samą sobą i nazwanie rzeczy po imieniu - ale wierz mi, z czasem dzięki temu jest trochę lżej. Inaczej to funkcjonuje w umyśle, kiedy zostanie wyciągnięte na światło dzienne, przepłakane, nazwane. Mam nadzieję, że przyjdzie czas, kiedy będziesz miała warunki i siłę na to, żeby to zrobić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tylko podczytywałam. Raz chyba sie udzieliłam i wiecej nie dałam rady.

Dwa tygodnie temu dowiedziałam sie, że bede miała zabieg ginekologiczny. Muszę go mieć.

Ja przecież odważna, twarda, niczego nie bojąca się podczas badania ginekologicznego wysiadłam. Atak paniki i Pani Doktór, która nie wiedziała co ze mną zrobić. 

I znowu ból przeszywający tak jak kiedyś, nie umiałam powiedzieć, że mnie boli tylko leżałam jak kłoda i błagałam w myslach, żeby juz sie skończyło. 

I wszystko wróciło.

Kilka dni temu konsultacja do zabiegu. Szpital- Męzczyzna ginekolog i 7 studentów. Koszmar goni koszmar. 

I czuje, że nie dam rady, myśli szaleją.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@antylopamyślę, że bardzo siebie w duchu karcisz za to, co opisałaś powyżej - za swoje reakcje. Zupełnie niepotrzebnie. Niestety - w takich sytuacjach wspomnienia wracają i niewiele można na to poradzić. Skoro zareagowałaś tak, a nie inaczej, to znaczy, że tego potrzebowałaś. Nie chodzi tu o bycie twardą i silną. Każda reakcja jest w jakimś sensie potrzebna i jedyne, co można zrobić, to zaakceptować. A życie toczy się dalej. Przy następnej wizycie może być podobnie. A może nie. Może mimo wszystko będzie już trochę lżej, nie zareagujesz tak bardzo? Nie jesteś w stanie tego przewidzieć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Temat jakże mi bliski w ostatnim czasie. W ub.tygodniu pierwsza w życiu wizyta u gina i od tego czasu beznadziejne poczucie upokorzenia jakiegoś, psychiczny niesmak napięcie, nieopisane bagienko emocjonalne, choć gin profesjonalny i z najwyższej próby kulturą osobistą, więc nie mam do niego osobiście żadnych uwag.  Oj boże wielkie mi halo, 1526 pacjentka, a robię w psychice problem nie z tej ziemi. Z najzwyklejszej normalki. Mam nadzieję, że po prostu taka jestem z natury pojechana i to stad to poczucie, a nie stąd, co się zdarzyło w prehistorii. Nie chce mi się wierzyć, że tak mnie mógl zdeterminować jeden czynnik, w końcu człowiek składa się z wielu czynników a i zażenowanie sobą byłoby tak jakby mniej dokuczliwe. Tylko szkoda, że zjechanie moje się objawia głównie w obszarach genitalno-seksualno-medyczno-cielesnych, co wskazuje niestety na wpływ jednak tego konkretnego czynnika.

Edytowane przez wTymTygodniu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Lilith

Cholernie sie wstydzę takich reakcji. Mam wrażenie, że ludzie patrzą na mnie jak na panikare.

Nie moge sobie z tym poradzic. W środku cała krzycze, serce szaleje.

Myślałam, że po 15 latach to jakoś samo minie, zostawią mnie wspomnienia w świętym spokoju.

We wtorek kolejna wizyta i badanie. I czuje, że te kilka dni bedą na totalnym rozjeździe emocjonalnym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×