Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość gregory21

Pobyt w szpitalu...

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

POBYT W SZPITALU PSYCHIATRYCZNYM NA ODDZIALE ZABURZEN AFEKTYWNYCH I DEPRESJII + I - PODEJSCIE DO WYBORU LECZENIA

 

Witam , ostatnio zadko tu bywam i w sumie jeszcze troche mnie nie bedzie.. sadze ze jest sporo osob ktore zastanawiaja sie nad podjeciem terapi , dziennej badz calodobowej w celu poradzenia sobie z nl,nn,depresja,anoreksja etc..

 

Ja sam interesowalem sie tym dosc sporo , nie podjolem sie terapi indywidualnej bo osoba majca naprawde mocne stany lękowe, badz głeboka depresje , nie nadaje sie na taka terapie..w moim odczuciu..terapia to wyzwolenie jakis emocji czesto uwstecznienie sie lękow..

 

przed podjeciem decyzji jak chcemy sie leczyc powinnismy odpowiedziec sobie na pytanie jak zle z nami i jak intensywnego leczenia oczekujemy/wymagamy.. ja nie wybralem terapi grupowej dziennej bo jakos mam odczucie ze to jakl kolko gospodyn wiejskich wszystcy siedza , pija kawe/herbate i opowiadaja sobie na temat co wczoraj bylo w tv jak mina weekend etc.. zdecydowalem sie na oddzial calodobowy w szpitaluy psychiatrycznym..szczerze mowiac mialem 2 podejscia do tego bo sama nazwa , swiadomosc badz co badz osoby "zdrowej" trafienia w takie miejsca konfrontacja z innymi oddzialami znajdujacymi sie tam nie napawa optymizmem... klamka zapadla , zdecydowalem sie , przyjecia na oddzial taki nastepuje po skierowaniu nawet od lekarza ogolnego rozmowa wstepna rozpoznanie diagnoza w moim przypadku 6 dni i oddzial..spotkalem sie z innym swiatem..bardzo zyczliwi ludzie z grupy ,bardzo napiety plan terapeutyczny ,sesje joga,jacobsen,gimnastyka,relaksacja,koncentracja..i 40 fajek dziennie ..wybor szpitala zdecydowanie jest dla osob ktore chcialy by naprawde mocno popracowac z samym i nad samym soba..jest to ciezka praca niejednokrotnie duzo lez,wzruszenia,ale rowniez zlosci i emocjonalnego wybuchu..niby nic efekty widac po kilku dniach , rany na nowo rozblizniaja sie ..tym razem zagoja sie o wiele lepiej..do tego bardzo fachowa opieka terapeutow praktycznie 24/h same plusy ..jest tylko jak narazie jeden minus...tak jest jakby w innym swiecie..taka terapia trwa 8 tygodni mozna przyzwyczaic sie do dobroci plynacej zewszad...i pozniej prawdopodobnie po wyjsciu poczuje sie jak ktos wylewa na mnie kubel zimnej wody..ponowne zderzenie ze swiatem zewnetrznym..ale jesli to ma dac odpowiedz na to z kad ja mam to co mi dolega..pomoc sie z tym uporac to chyba niewielka cena..a jakie wy macie odczucie ,doswiadczenia??przedemna jeszcze 7 tygodni..pozdrwiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie takiego tematu było mi trzeba, choć ja nie z nerwicą, a z depresją i po próbie samobójczej. Ostatnio lekarka chciała mnie wysłać, ale się nie zgodziłam. Teraz zainteresował mnie ten temat, a mianowicie: na jak długo by mnie zamknęli, czy mogłabym mieć ze sobą telefon, czy można by mnie było odwiedzać, czy mogłabym na przykład wrócić na noc w weekend z soboty na niedzielę. Jeśli ktoś ma taką wiedzę, proszę, niech się ze mną nią podzieli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja leżałam raz.I nie wspominam mile... Lekarze , pielegniarki , terapeuci mili ludzie , ale obojętni.Inni chorzy ( np ze schizofrenią) biegający nago po korytarzach, kradzieże , zanieczyszczone kałem toalety , ściany , klamki... Szok.Kradli sobie wszystko.Papierosy , mydło , szampony do włosów , jedzenie.Uciekłam stamtad po 3 tygodniach.I prosze Boga , żeby wiecej tam nie wrócić.Takie są moje wspomnienia.Przykre.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skutecznie odstraszyłaś mnie tą wizją. Teraz wolę się zabić niż trafić w takie miejsce. Chociaż nie..nigdy więcej nie targnę się na własne życie. Nie wolno mi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ja leżałam raz.I nie wspominam mile... Lekarze , pielegniarki , terapeuci mili ludzie , ale obojętni.Inni chorzy ( np ze schizofrenią) biegający nago po korytarzach, kradzieże , zanieczyszczone kałem toalety , ściany , klamki... Szok.Kradli sobie wszystko.Papierosy , mydło , szampony do włosów , jedzenie.Uciekłam stamtad po 3 tygodniach.I prosze Boga , żeby wiecej tam nie wrócić.Takie są moje wspomnienia.Przykre.

 

Ewciu, jak czytałam to co napisałaś to aż mnie ciarki przeszły... :shock::shock::shock: Przecież w takich warunkach to można się do reszty dobić!!! Nie dziwię Ci się, że stamtąd "uciekłaś"... :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ewaryst7 była na oddziale łączonym, gdzie chorzy psychicznie są razem z nerwowcami. A w wielu szpitalach jest podział i to są dwa oddzielne oddziały które się (wydaje mi się) nie stykają - wtedy nie ma takiego hardkoru ;) tak mi się wydaje, nie byłam. Ale tu na forum widziałam wiele pozytywnych opisów - po prostu jest to intensywna terapia. Wydaje mi się że nikt nie jest ubezwłasnowolniony. Więc Pain, nie zrażaj się, czytając forum wiem że wielu osobom taki szpital pomógł! To powinnien być oddział leczenia nerwic, a nie chorób psychicznych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fajnie Grzesiu, cieszę się,że jestes zadowolony. Zazdroszczę. POszłabym....boję sie co z pracą, ........byłam już tyle czasu na L-4, a nie mam wicedyrektora:(

Ostatnio obserwuję u siebie straszliwe napięcie.Sięga ono Zenitu.Wczoraj nie mogłam zasnąć, w łóżku ruszałam stopami, klatka piersiowa unosi mi się nawet teraz....mam w sobie takie napięcie....chyba ze złosci.

 

Będę myślala. Fakt, chodzę na psychodynamiczną, tyle spraw rozgrzebanych, taki mam bałagan.Ale jakoś daję radę. Jak wyładować tą złość cholerną?Mam taką złość,że mi sie wydaje,ze zaraz od niej strace przytomnosć i wtedy uaktywnia się lęk....ze to może zawał od tego napięcia..............

 

Porozmawiam o tym z terapeutką w poniedziałek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja leżałam raz.I nie wspominam mile... Lekarze , pielegniarki , terapeuci mili ludzie , ale obojętni.Inni chorzy ( np ze schizofrenią) biegający nago po korytarzach, kradzieże , zanieczyszczone kałem toalety , ściany , klamki... Szok.Kradli sobie wszystko.Papierosy , mydło , szampony do włosów , jedzenie.Uciekłam stamtad po 3 tygodniach.I prosze Boga , żeby wiecej tam nie wrócić.Takie są moje wspomnienia.Przykre.
Mam za soba kilka miesiecy w szpitalu na Srebrzysku i nie potwierdzam powyzszego. Lekarze, pielegniarki w porzadku, jeden tylko krzywy pielegniarz, ktorego nikt nie lubil. Chorzy na schize, owszem, ale w niezlej formie i cyrków nie bylo. Poza kilkoma drobnymi incydentami nic powaznego nie mialo miejsca. Raz tylko jeden zdemencialy dziadek zawinął mi kapcie, a raz pewna staruszka puscila pawia na podloge w korytarzu, salowe posprzataly w 10minut. Warunki sanitarne w porzadku, wanny, prysznice, kibelki, wszystko w miare czyste. Zadnych regularnych kradziezy - jeden dzieciak swisnal raz komorke kolezance, ale szybko sie znalazla. Pacjenci w porzadku, mozna bylo pogadac, zagrac w 1000ca, w szachy, w kierki, zadnych przejawow agresji, kulturka. Na sesjach terapeutycznych czasem studenci, ale mozna bylo sie dogadac, kilku wolontariuszy. Obchody pewnie jak zwykle, mechaniczne i pozbawione kontaktu, ale bezstresowe. Zadnego zmuszania do leków, zadnych kontroli, na oddziale wolno miec i uzywac komorki, wolno czytac ksiazki, dostepna nawet minibiblioteka, salki terapii manualnej itd. Odwiedziny kazdego dnia, w weekendy nawet dluzej. Pacjenci wzglednie "bezpieczni" moga wychodzic na spacery pod opieką pielegniarki, chocby mieli nawet schize. Bez dozoru na spacery wypuszczani sa pacjenci z pobytem kilkutygodniowym z rozpoznanymi zaburzeniami afektywnymi, ale wtedy, gdy ustepują objawy. Jadlospis urozmaicony, glodny nikt nie chodzil. Wolno miec kawe, herbate, wolno je pic i palic do woli. Na oddzial zaglada sędzia raz na jakis czas, wiec mozna popytac jesli ktos ma jakies watpliwosci. Z lekarzem natomiast mozna pogadac doraznie kiedy sie chce, podobnie z psychologiem, z ktorych to mozliwosci korzystalem na maksa. Ogolnie, to sobie chwalilem. Pozdrawiam ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Byłem w szpitalu we Wrocławiu na ul.Kasprowicza, nie potwierdzam tego co napisałą Pain, w szpitalu pielęgniarki miłe nawet potrafią same przyjść i zagadać, ja odczuwałem mocno nerwicę bo wymioty codziennie, częsta biegunka, była jedna dziewczyna ze schizofenią, nie robiła nikomu krzywdy, nawet można było z nią pogadać.

Ja nie zamierzam się tam wybierać, bo znalazłem dobrego terapeutę na miejscu.

Nie można mieć telefonu ale jest na korytarzu, jak się ma 16 lat to wypuszczają samego na godzinny spacer, oczywiście jak się chce.

Nudzić się można było do południa bo inni szkoła, a po południu telewizor plazmowy. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

jesli ktos ma pytania odnosnie tego tematu prosze pisac na gg 3272481, obecne stany lękowe nie pozwalaja mi na pobyt przed kompem , a gg mam w komorce wiec spokojnie odpisze z szpitala..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Grzesiu

 

Widzę zaostrzenie objawów......to chyba dobrze świadczy........pracujecie tam pelną parą chyba......

 

Grzesiu......wyjdziesz uzdrowiony! :-) Życzę Tobie tego!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja nie chciałabym znowu trafić do szpitala, nie żeby tam było jakoś strasznie źle, ale czułam się tam jakoś klaustrofobicznie. najgorzej było jak trzeba było mówić przed wszystkimi o swoim samopoczuciu, a że tam było dużo ludzi to mnie to przerażało, no i dyżury czy inne formy aktywności "towarzyskiej"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

maggieflakes,

 

 

Domniemywam,że klania się brak przełamania, a to pdstawa szczerej komunikacji na terapii gupowej.Domyślam się,że później się przełamałaś.

Dyżury i inne formy aktywności to czesc terapii. Tez miały m.in. na celu włączenie do społeczności.

 

Jak się czujesz po terapii?

Minęły objawy?

Uważasz sie za zdrową?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moniko, trochę się przełamałam, ale nie do końca...w moim przypadku wygląda to tak, że robię jeden krok do przodu, a dwa się cofam...pobyt w szpitalu pomógł mi na tyle, że nie chce targnąć sie na swe życie, choć mój lęk się pogłębia...a do zdrowia to mi chyba jeszcze daleko

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

maggieflakes,

 

Czyli terapia nie została calkowicie zakonczona.

Przełam sie i terapeutyzuj sie......napewno to będzie kolejny krok do przodu.

 

A to,że nie masz już myśli,żeby targnąć sie na własne życie.......to jeden z najwazniejszych kroków. Skoro te myśli jużprzeszły...to te inne........w porównaniu z tamtymi to już połowa sukcesu.

 

Trzymam kciuki!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

polecam poszukanie na google cos o szpitalu psychiatrycznym borki katowice szopienice oddzial leczenia chorob afektywnych i depresji(na stronie sa komentarze o zlej jakosci szpitala ale chodzi o oddzial 2 pietra nizej)to bodajze jedyny taki osrodek w polsce.. sa tutaj osoby z bardzo daleka.. po 2 tyg nie mam ochoty z tad wychodzic bardzo mila ciepla atmosfera , zrozumienie grupy i terapeutow.. mozna wyjsc dziennnie na 2 h na spacer , jest wiele cwiczen i super terapia,weekendy przepustki..jeden minus wyzywienie..ale to juz polska sluzba zdrowia:)pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Grzesiek?

 

Mówiłeś,że ostro pracujecie....napisz coś więcej!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

dużo się tam zmieniło w ciągu 4lat - byłam tam 4latka temu - obcięli trochę program (ale i tak jest dobry jakościowo) i zaostrzyli warunki pobytu ale mimo wszystko polecam - ze mną cuda zrobili... a i widzę, że Tobie greg służyXD Pozdro dla dr.WronyXD

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Grzesiek?

 

Mówiłeś,że ostro pracujecie....napisz coś więcej!

 

moja grupa jest nastawiona na mocna prace... 3 h dziennie 5 dni w tygodniu i czujesz sie jak plug po calym dniu orki..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gregory21,

 

A efekty? Jeszcze chyba za wcześnie,żeby o nich mówic co?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

 

poraz pierwszy piszę cokolwiek na forum, aż ręce mi się trzęsą, ale mogę napisać coś odnośnie pobytu w szpitalu, dokladnie w Katowicach-Szopienicach. Byłam tam rok temu na oddziale nerwic i zaburzeń afektywnych. Myślę że pobyt w szpitalu pomógł mi bardziej oswoić moją chorobę i w ogóle dowiedzieć się co mi jest, chociaż i tak do końca tego nie wiem. Trfiłam tam raz, że w bardzo złym stanie a dwa przy beznadziejnych warunkachm bez pracy, mieszkajaca z ciągle pijanymi rodzicami. Nie byłam w stanie skupić się na terapii tak do końca. Też w sumie pobyt w szpitalu potraktowałam jako ucieczkę od życia, od domu, ludzi. Przynajmniej tak mi sięwydawało na początku. Potem i tak wróciłam do tego samego środowiska, choć z większą motywacją do znalezienia pracy i mieszkania. W szpitalu nabrałam sił, trochę "odpoczęłam". Owszem mam zastrzeżenia do pobytu w tym szpitalu, ale też ja sama nie badzo chciałam pracować. Od momentu wyjścia ze szpitala zaczęłam chodzić na teapię indywidulaną. Pomaga mi to również zrozumieć siebie, ale wiem, że przede mną jeszcze dużo pracy. Bo znowu zostałam zwolniona z pracy (kolejnej już), jednak teraz nie mam mysli samobójczych z tego powodu, tylko więcej siły, żeby zrozumieć schemat, dlaczego tak się dzieje.

Podsumowując: mój pobyt w szpitalu trwał 8 tygodni. Od poniedziałku do piątku były zajęcia 0d 9 - 13(terapia grupowa)

Po południu autorelaks i potem czas wolny. póżniej relaksacja. Aha z samego rana koncentracja.

Warunki ogólnie dobre, na to nie mogłam narzekać (oczywiście biorąc pod uwagę warunki szpitalne).

Czasami tęsknięza pobytem tam, pomimo, żebyło ciężko.

Może kiedyśpodejmędecyzję, żeby jeszcze raz tam pójśc, ale tym razem z pełną gotowością do intensywnej pracy nad sobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Witam,

 

poraz pierwszy piszę cokolwiek na forum, aż ręce mi się trzęsą, ale mogę napisać coś odnośnie pobytu w szpitalu, dokladnie w Katowicach-Szopienicach. Byłam tam rok temu na oddziale nerwic i zaburzeń afektywnych. Myślę że pobyt w szpitalu pomógł mi bardziej oswoić moją chorobę i w ogóle dowiedzieć się co mi jest, chociaż i tak do końca tego nie wiem. Trfiłam tam raz, że w bardzo złym stanie a dwa przy beznadziejnych warunkachm bez pracy, mieszkajaca z ciągle pijanymi rodzicami. Nie byłam w stanie skupić się na terapii tak do końca. Też w sumie pobyt w szpitalu potraktowałam jako ucieczkę od życia, od domu, ludzi. Przynajmniej tak mi sięwydawało na początku. Potem i tak wróciłam do tego samego środowiska, choć z większą motywacją do znalezienia pracy i mieszkania. W szpitalu nabrałam sił, trochę "odpoczęłam". Owszem mam zastrzeżenia do pobytu w tym szpitalu, ale też ja sama nie badzo chciałam pracować. Od momentu wyjścia ze szpitala zaczęłam chodzić na teapię indywidulaną. Pomaga mi to również zrozumieć siebie, ale wiem, że przede mną jeszcze dużo pracy. Bo znowu zostałam zwolniona z pracy (kolejnej już), jednak teraz nie mam mysli samobójczych z tego powodu, tylko więcej siły, żeby zrozumieć schemat, dlaczego tak się dzieje.

Podsumowując: mój pobyt w szpitalu trwał 8 tygodni. Od poniedziałku do piątku były zajęcia 0d 9 - 13(terapia grupowa)

Po południu autorelaks i potem czas wolny. póżniej relaksacja. Aha z samego rana koncentracja.

Warunki ogólnie dobre, na to nie mogłam narzekać (oczywiście biorąc pod uwagę warunki szpitalne).

Czasami tęsknięza pobytem tam, pomimo, żebyło ciężko.

Może kiedyśpodejmędecyzję, żeby jeszcze raz tam pójśc, ale tym razem z pełną gotowością do intensywnej pracy nad sobą.

 

 

witaj co do pobytu i cwiczen to pewnie nie wiele sie zmienilo..ale mysle ze powinnas sie zdecydowac pojsc tam jeszcze raz..ja na obecna chwile zostalem wypisany po 3 tyg po czesci na wlasna prosbe..mam dalsze skierowanie do kliniki leczenia zaburzen osobosciowych co kolwiek to znaczy...chyba bardzo nie normalny jestem... ale wroce tam napewno..bardzo duzo sie tam dzieje ..bardzo fajnie ludzie...tylko teraz musze powalczyc od innej strony...a tam tego nie potrafia..pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

witajcie... teraz moge sie wypowiedziec z drugiej strony...

 

pisalem wczesniej o oddziale leczenia zaburzen afektywnych i depresji..oddzial calodobowy.. teraz moge cos naprawde powiedziec o szpitalu dzis z wlasnej woli zglosilem sie na oddzial psych. zamkniety w celu ustawienia lekowego , przed ponownym podejsciem do terapi... jakie bylo moje zaskoczenie...na przyjeciu przeswietlili mi bagarz.. zabrali ladowarki , mp3 slychawki etc na oddzial z pielegniarka wszystko pod kluczem.. dostaje sie na sale ... wymieszane choroby schizofrenicy , maniacy , depresanci i sam Bóg wie kto jeszzcze na jednym oddziale, lepiej na jednej sali...pierwsze wrazenie KOSZMAR!!! poprostu przeroslo mnie to , moze przesadzam ale przy mojej nl to wszystko jest mozliwe... ogolnie wykonalem szybki telefon prawdopodobnie rano wypisze sie na wlasne zadanie... ten sam szpital 2 rozne pietra niebo a ziemia... jedyny plus mam laptopa internet i gofry z smietana:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Temat stary co prawda ale być może ktoś się odezwie :) Chodzi mi głównie o kontakt z kimś kto przebywał na oddziale całodobowym leczenia zaburzeń afektywnych i depresji w Szopienicach.

Po pięciu latach latach walki ,upadkach i wzlotach dostałam na owy oddział skierowanie.Myślę że to najbardziej konstruktywne rozwiązanie jeśli chodzi o moja agorafobię więc nic innego mi nie pozostaje ;) Mam jednak obawy i byłabym bardzo wdzięczna gdyby zechciał skontaktować się ze mną ktoś kto zna troszkę ten oddział ,chciałabym zapytać o kilka rzeczy :)

 

Będę naprawdę ogromnie wdzięczna.

Pozdrawiam. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ponawiam temat, czy ktoś w ostatnim czasie był na całodobowym oddziale leczenia zaburzeń afektywnych i nerwicowych w Szopienicach ?

Zastanawiam się nad podjęciem tam leczenia i chciałbym uzyskać informację na temat obecnego funkcjonowania tego oddziału.

Czy plan terapeutyczny rzeczywiście jest taki jak opisywany na stronie tego oddziału ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×