Skocz do zawartości
Nerwica.com

WENLAFAKSYNA (Alventa, Exyven, Efectin ER, Efevelon SR, Faxigen XL, Faxolet ER, Lafactin, Oriven, Prefaxine, Symfaxin ER, Velaxin ER, Venlafaxine Aurovitas/ Bluefish XL, Venlectine)


Miss Worldwide

Rekomendowane odpowiedzi

picziklaki, Ten wątek jest tak aktywny dlatego bo wenlafaksyna jest prawdziwą perełką :smile:

gatt, Było właśnie tak jak piszesz. Odstawiłem bo kiedy lek zaczął już na mnie działać, pomyślałem sobie, że jestem już tak zdrowy i silny, że nie potrzebuję już więcej leczenia bo z wszystkim doskonale sobie radzę. Nie pojechałem na wizytę do swojego lekarza. To był mój pierwszy lek antydepresyjny i nawet nie przypuszczałem co mi się może stać po nagłym odstawieniu. Kierowało mną wspaniałe samopoczucie, nie pomyślałem, że moja decyzja o nagłym przerwaniu leczenia spowoduje tak katastrofalne dla mnie skutki. Żyłem chwilą i nie zastanawiałem się nad konsekwencjami. Wszystko było lekkie i przyjemne. No i po nagłym przerwaniu, po odstawieniu 150mg z dnia na dzień zaczęła się rzeź. Myślałem, że w miarę upływu czasu po odstawieniu zrobi się lepiej, ale tak nie było. Ciągły płacz bez powodu, lęk i ataki paniki, koszmary senne, drgawki całego ciała, objawy grypopodobne i dużo innych objawów. W miarę upływu czasu od odstawienia co prawda fizyczne objawy odstawienne ustępowały, ale psychiczne jazdy zostały. Pomieszało mi się coś w głowie, organizm a właściwie mózg zwariował. To była bardzo pochopna, nieprzemyślana decyzja, która spowodowała daleko idące konsekwencje. Wpadłem w jedną wielką depresję i nerwicę lękową. Cierpiałem tak bardzo długo. W zasadzie aż do dzisiaj tak naprawdę nie udało mi się z tego wygrzebać. Wracałem dwa razy do wenlafaksyny i nie przyniosło to już żadnego skutku. Pisałem już o tym wcześniej jakich leków jeszcze później próbowałem. Co prawda sertralina i paroksetyna jakoś tam działały, ale działały w ten sposób, że tylko zamulały, otępiały i zobojętniały. Tak więc koiły moją depresję i nerwicę w niewłaściwy sposób. Byłem jednak już tak zdesperowany swoim stanem, że nawet pocieszało mnie to zamulenie i otępienie bo nie cierpiałem aż tak bardzo jak wcześniej bez niczego. Brałem też później pregabalinę i ona nawet bardzo dobrze sprawdziła się na zespół lęku uogólnionego. Uwolniłem się od niego, ale lęki napadowe choć mniejsze, fobia społeczna i depresja trzymały nadal. Pregabalina powodowała u mnie jednak trochę skutków ubocznych. Dodam jeszcze, że na działanie wenlafaksyny podczas swojej pierwszej kuracji czekałem aż 6 miesięcy. Przez pierwszy miesiąc od rozpoczęcia leczenia brałem 75 mg a od drugiego miesiąca już przez cały czas 150 mg.

 

 

To jest strasznie smutne co piszesz. przygnębiło mnie to, tak serio. Dowodzi to tylko tego, że leki działające na OUN są tak naprawdę narkotykami, tyle że bezpieczniejszymi, i z trochę mniejszą szkodliwością, ale to jak zmieniają postrzeganie, jak powodują że żyjemy iluzją, jest jednocześnie przerażające i fascynujące. To tak jakby dzięki czemuś przez lata żyć w bańce mydlanej, która nagle pęka.

Mam jednak nadzieję, że jakoś uda Ci się to poskładać i trafisz jeszcze na "swój" lek. Naprawdę na Twoim miejscu spróbowałabym z duloksetyną. Czy Twój lekarz, proponując Ci inne rzeczy po drodze, nigdy jej nie sugerował? Zastanawiające. poza tym... mój autorytet w psychiatrii zawsze powtarza jak mantrę, że nie można wykluczyć/uznać za nieskuteczny żadnego leku, do póki nie wypróbuje się go w najwyżej dopuszczonej dawce. O wenlafaksynie piszesz, że brałeś 150, tak? może teraz, jakbyś doszedł do 300 to zaczęłaby działać jak kiedyś, albo chociaż podobnie. Choć jeśli próbowałeś już 2 razy, to nie wiem, czy zdecydowałabym się na trzeci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gatt, Dokładnie jest tak jak piszesz. Dzięki działaniu wenlafaksyny przez kilka tygodni żyłem jak w bańce mydlanej, która po odstawieniu nagle pękła. Wenlafaksyna w trakcie jej działania tak jakby uzewnętrzniła moją prawdziwą osobowość przez lata przykrytą lękami i depresją. Nagle okazało się, że bez lęków i depresji jestem zupełnie innym człowiekiem. Tak samo jak inni potrafię się bawić, żyć. Zniknęło we mnie coś co towarzyszyło mi od lat, a więc poczucie bycia innym, gorszym. Zacząłem widzieć w sobie osobę godną do życia i przebywania wśród innych ludzi, osobę, która zasługuje na szacunek, a co najważniejsze, stałem się w swoich oczach atrakcyjny towarzysko co wcześniej było zupełnie nie do pomyślenia. Skończyło się w końcu moje ciągłe analizowanie siebie pod każdym względem, rozmyślanie czy powinienem zaczynać jakąkolwiek relację towarzyską. Po prostu wiedziałem, że każda nowa sytuacja w moim życiu zakończy się moim sukcesem no bo przecież jak mogłoby być inaczej skoro stałem się odważny, błyskotliwy, elokwentny i otwarty na ludzi. Moja samoocena niebotycznie poszybowała w górę. Zauważyłem wtedy, że życie naprawdę nie musi polegać na ciągłej walce, tak z nim, ze sobą jak i z innymi ludźmi. Zauważyłem, że można żyć ze sobą i z innymi ludźmi w wielkiej harmonii. Wcześniej ciągle coś mi nie pasowało w sobie i w innych. Dużo narzekałem, ciągle marudziłem. Nie lubiłem i bałem się ludzi. Wiodłem życie samotnika. A to po prostu było spowodowane fobią społeczną, depresją i ogromnym lękiem. Ale co z tego skoro teraz od kilku lat po odstawieniu znowu jest tak samo jak dawniej :( No i zobacz. Kiedy w czasie pierwszej kuracji wenlafaksyną działała, brałem maksymalnie 150 mg. Przy pierwszym powrocie do wenlafaksyny brałem ją rok czasu w maksymalnie 225 mg a przy drugim powrocie przez 9 miesięcy, maksymalnie 300 mg i nic z tego. Tak więc nie dawka ma tutaj znaczenie w tym, że lek ponownie nie zadziałał. To jest coś bardziej skomplikowanego, coś na co nie potrafię znaleźć odpowiedzi i podejrzewam, że nikt inny też, nawet lekarz. Po prostu tak się dzieje i już. Trzeba to zaakceptować chociaż jest ciężko, no bo jak zaakceptować stan choroby, tym bardziej, że już wcześniej posmakowało się normalnego życia. Teraz to dopiero źle. Trzeba było chyba nie zaczynać leczenia i żyć ciągle tak samo jak do tej pory a w zamian nie wiedzieć jak może wyglądać życie bez lęków i depresji no bo teraz to tylko żal doszedł do tego wszystkiego. Żal i ogromne poczucie winy, że samemu zgotowało się ten los. No bo gdybym wtedy nie odstawił to pewnie do dzisiaj byłoby super. Chociaż to też nigdy nie wiadomo. Często lek z upływem czasu traci na sile działania, ale też nie zawsze. Np. u tracershy ciągle było tak samo dobrze przez lata.

 

-- 26 kwi 2018, 15:00 --

 

Dodatkowo jeszcze od października ubiegłego roku zachorowałem na coś i nikt nie wie co to jest. Badania, lekarze i nadal tkwię w martwym punkcie. Podejrzewam boreliozę i inne odkleszczowe, ale to tylko moje podejrzenia. Tak więc teraz nie dość, że mam depresję, nerwicę i fobię społeczną, ale coś jeszcze. Totalne załamanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naprawdę przykra jest twoja historia i szkoda że nic nie jest w stanie cię wyciągnąć z tego stanu. Mam nadzieję że jakiś lek w końcu ci pomoże.

 

Ja w sumie też przez lata przed leczeniem żyłem w ciągłym lęku, fobii społecznej i takim zamknięciu w sobie. Czułem że nie pokazuję swojego wnętrza i prawdziwego charakteru, wciąż trzymałem się jakby na upiornej smyczy kontrolnej, blokowałem się na każdym kroku. Wenlafaksyna uwolniła to wszystko co we mnie siedziało w środku i w końcu byłem taki jak zawsze wiedziałem że jestem. Z introwertycznego zachukanego chłopaka zrobiłem się ekstrawertycznym, odważnym gościem, który bierze życie w swoje ręce. I w zasadzie skończyłem leczenie wenlą w tamtym roku i to co ona uwolniła zostało. Nie wróciłem już do tego zamkniętego w sobie, zmęczonego chłopaka sprzed 9 lat. Owszm bywam nieśmiały, czas m czuję lęk w nowych trudnych sytuacjach, ale nie uciekam jak kiedyś. Na początku wiadomo, było trochę słabo przez parę miesięcy po odstawieniu wenli ale to i tak nie było to co kiedyś. Po prostu wiedziałem że jestem kimś innym, kimś lepszym i z inną świadomością siebie. I to choćby teraz świadczy o tym, że antydepresanty na ten moment są mi niepotrzebne. Mimo mojego częstego narzekania jak to wenla ma dużo skutków ubocznych itp.to jednak zrobiła dobrą robotę. Fakt, żyje się na niej trochę jak w bańce mydlanej, ale okazało się że poza tą bańką też jest dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No ty przerwałeś leczenie po kilku miesiącach, ja brałem lek 8 lat, jak dla mnie wystarczy.

 

-- 26 kwi 2018, 18:50 --

 

Może ten czas na leku tak mi pomógł, że czuję się uleczony. Czuję się teraz niegorzej niż na wenlafaksynie, a często wydaje mi się że nawet lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tracershy, Chyba te 8 lat brania wenli u Ciebie zrobiło swoje. Zazwyczaj u większości ludzi po odstawieniu leku przeciwdepresyjnego objawy wracają. Nawet nie wiesz jak żałuję, że odstawiłem wtedy wenlę. Gdybym tego nie zrobił myślę, że moje życie wyglądałoby dzisiaj zupełnie inaczej. Osiągnąłbym do dzisiaj znacznie więcej. Eh.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

picziklaki, Ten wątek jest tak aktywny dlatego bo wenlafaksyna jest prawdziwą perełką :smile:

gatt, Było właśnie tak jak piszesz. Odstawiłem bo kiedy lek zaczął już na mnie działać, pomyślałem sobie, że jestem już tak zdrowy i silny, że nie potrzebuję już więcej leczenia bo z wszystkim doskonale sobie radzę. Nie pojechałem na wizytę do swojego lekarza. To był mój pierwszy lek antydepresyjny i nawet nie przypuszczałem co mi się może stać po nagłym odstawieniu. Kierowało mną wspaniałe samopoczucie, nie pomyślałem, że moja decyzja o nagłym przerwaniu leczenia spowoduje tak katastrofalne dla mnie skutki. Żyłem chwilą i nie zastanawiałem się nad konsekwencjami. Wszystko było lekkie i przyjemne. No i po nagłym przerwaniu, po odstawieniu 150mg z dnia na dzień zaczęła się rzeź. Myślałem, że w miarę upływu czasu po odstawieniu zrobi się lepiej, ale tak nie było. Ciągły płacz bez powodu, lęk i ataki paniki, koszmary senne, drgawki całego ciała, objawy grypopodobne i dużo innych objawów. W miarę upływu czasu od odstawienia co prawda fizyczne objawy odstawienne ustępowały, ale psychiczne jazdy zostały. Pomieszało mi się coś w głowie, organizm a właściwie mózg zwariował. To była bardzo pochopna, nieprzemyślana decyzja, która spowodowała daleko idące konsekwencje. Wpadłem w jedną wielką depresję i nerwicę lękową. Cierpiałem tak bardzo długo. W zasadzie aż do dzisiaj tak naprawdę nie udało mi się z tego wygrzebać. Wracałem dwa razy do wenlafaksyny i nie przyniosło to już żadnego skutku. Pisałem już o tym wcześniej jakich leków jeszcze później próbowałem. Co prawda sertralina i paroksetyna jakoś tam działały, ale działały w ten sposób, że tylko zamulały, otępiały i zobojętniały. Tak więc koiły moją depresję i nerwicę w niewłaściwy sposób. Byłem jednak już tak zdesperowany swoim stanem, że nawet pocieszało mnie to zamulenie i otępienie bo nie cierpiałem aż tak bardzo jak wcześniej bez niczego. Brałem też później pregabalinę i ona nawet bardzo dobrze sprawdziła się na zespół lęku uogólnionego. Uwolniłem się od niego, ale lęki napadowe choć mniejsze, fobia społeczna i depresja trzymały nadal. Pregabalina powodowała u mnie jednak trochę skutków ubocznych. Dodam jeszcze, że na działanie wenlafaksyny podczas swojej pierwszej kuracji czekałem aż 6 miesięcy. Przez pierwszy miesiąc od rozpoczęcia leczenia brałem 75 mg a od drugiego miesiąca już przez cały czas 150 mg.

 

 

To jest strasznie smutne co piszesz. przygnębiło mnie to, tak serio. Dowodzi to tylko tego, że leki działające na OUN są tak naprawdę narkotykami, tyle że bezpieczniejszymi, i z trochę mniejszą szkodliwością, ale to jak zmieniają postrzeganie, jak powodują że żyjemy iluzją, jest jednocześnie przerażające i fascynujące. To tak jakby dzięki czemuś przez lata żyć w bańce mydlanej, która nagle pęka.

Mam jednak nadzieję, że jakoś uda Ci się to poskładać i trafisz jeszcze na "swój" lek. Naprawdę na Twoim miejscu spróbowałabym z duloksetyną. Czy Twój lekarz, proponując Ci inne rzeczy po drodze, nigdy jej nie sugerował? Zastanawiające. poza tym... mój autorytet w psychiatrii zawsze powtarza jak mantrę, że nie można wykluczyć/uznać za nieskuteczny żadnego leku, do póki nie wypróbuje się go w najwyżej dopuszczonej dawce. O wenlafaksynie piszesz, że brałeś 150, tak? może teraz, jakbyś doszedł do 300 to zaczęłaby działać jak kiedyś, albo chociaż podobnie. Choć jeśli próbowałeś już 2 razy, to nie wiem, czy zdecydowałabym się na trzeci.

 

 

Dokładnie tak. Bo to są narkotyki legalnie nie na darmo się nazywają drugs.

Ja biorąc leki miałem wywalone na wszystko szkołę ,prace itp. Dokładnie leki działały jak narkotyki na mnie . Leki rządziły mną nie ja nimy . Nie piłem nie paliłem a wpadłem w takie coś .

Nikt nie ostrzegł w wieku 17 lat.

A moje matce nie wybacze .

Bo później dzieci płacą za błędy rodziców.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Elendil, Ja będąc na wenlafaksynie, kiedy zaczęła na mnie działać nie miałem na nic "wywalone". Wręcz przeciwnie. Dopiero wtedy zaczęło mi naprawdę zależeć na moim życiu. Miałem ochotę naprawiać stracone lata. "Wywalone" to miałem wcześniej przed kuracją wenlafaksyną kiedy będąc w depresji i nerwicy nie zależało mi na niczym, i później będąc na kuracjach: paroksetyną i sertraliną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Elendil, Ja będąc na wenlafaksynie, kiedy zaczęła na mnie działać nie miałem na nic "wywalone". Wręcz przeciwnie. Dopiero wtedy zaczęło mi naprawdę zależeć na moim życiu. Miałem ochotę naprawiać stracone lata. "Wywalone" to miałem wcześniej przed kuracją wenlafaksyną kiedy będąc w depresji i nerwicy nie zależało mi na niczym, i później będąc na kuracjach: paroksetyną i sertraliną.

 

Ja leki biorę przez błąd lekarza. Przed lekami cieszyłem się życiem ,potrafiłem w ciągu miesiąca poprawić wszystkie oceny.

Motywacja była . A teraz mam zespół metaboliczny po lekowy.

Zamiast leków trzeba zmienić w dużo w głowie. Wiem coś o tym . Trzeba naprawdę zachorować na ciężką chorobę żeby sobie zdać sprawę .

Warto obejrzeć:

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No może zrobiłeś błąd że przerwałeś leczenie. Ale czasami też leki średnio działają bo gdzieś tam wcześniej inne działały inaczej, może lepiej a potem nastawiamy się na konkretny efekt. Nie wiem nie znam się aż tak, ale moim zdaniem jak już się bierze leki to powinno się o nich jak najmniej myśleć. Bierzemy leki ok ale zapominamy o nich podczas leczenia. Często ludzie za dużo dumają nad tym co jak na niego działa i niektórym takie myślenie nie pomaga a szkodzi. Jak jak brałem wenlafaksynę to w pewnym momencie przestałem o niej myśleć. Brałem rano tabsa i tyle, zajmowałem się życiem i wtedy zaskoczyło.

 

-- 27 kwi 2018, 20:42 --

 

Jak kiedyś się posypuję i będę zmuszony do powrotu to podejdę do tego jak za pierwszym razem, tabletka swoją drogą, ale nie będę czekać aż zacznie działać. Czasem trzeba się zmusić i zrobić pierwszy krok a może za tym krokiem zaskoczy lek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jest prawda że nie same leki, ale też praca nad sobą. Gdybym nie pracował nad swoją głową to by nie było dziś tak jak jest. Leki mogą pomóc, ale dużo trzeba samemu włożyć w swoje zdrowienie.

 

Dokładnie. Gdybym dostał od razu na skierowanie na psychoterapię nawet leków bym nie brał. Przez takie coś żeby leki brać..ehh

 

Tracershy mogę spytać od jakiego wieku zacząłeś brać leki?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

WYPIEEEEERDOOOOOOLIŁEM tu solidnego POSTa , pisałem około godziny , chcę go wysłać , a tu Ku----rwwaaaa!!!! zostaję wylogowany Forum ,a moja wiadomość znika . Robie wszystko by ja odnależć , stajena huuuuuuuuj---u i gówno wielkie po moich usilnych zabiegach .

Ale żem sie wkurwił , bo chyba zdarzyło mi sie bodajże, taka spina ze skasowanie tego co pisałem dłużej ze 3 razy .

CZY TO UCZCIWE , pytam ? za wała - Normalne na pewno nie ,,,a le wkurwiające i tak moje nadszrpnięte nerwy wyjątkowo i szczególnie TAk , TAK , TAK .

Co za niedouczony i sfajtłapiony amator lipny programista pisał ten program i jego wytyczne ?

Dziadu jeden , mógłbyś tak zrobić ,że po jakiejś dłuższej chwili zapisuje sie kopia robocza , jak w każdym e-mailu ?

To chyba w dzisiejszych czasach jest już możliwe przy obecnej technice ,,, pytanie tylko czy znajdą sie na górze chęci i poświęcenie czasu robocizny wi swojej wiedzy ???

Mam wielką nadzieje ,że moja prośba zostanie jakoś uwzględniona i następnym raem jak będe pisał dłuższy , mocniej przemyślany post na Forum nie zostanę potraktowany z buta w dupę jeża ???

 

Co wy Na To Forumowicze , macie też takie cos jak ja przed chwilą ,że przy dłuższym pisaniu kasują was jak na gilotynie ?

Bardzo prosze o komentarze na powyższy Temat .

z góry dzięki .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

WYPIEEEEERDOOOOOOLIŁEM tu solidnego POSTa , pisałem około godziny , chcę go wysłać , a tu Ku----rwwaaaa!!!! zostaję wylogowany Forum ,a moja wiadomość znika . Robie wszystko by ja odnależć , stajena huuuuuuuuj---u i gówno wielkie po moich usilnych zabiegach .

Ale żem sie wkurwił , bo chyba zdarzyło mi sie bodajże, taka spina ze skasowanie tego co pisałem dłużej ze 3 razy .

CZY TO UCZCIWE , pytam ? za wała - Normalne na pewno nie ,,,a le wkurwiające i tak moje nadszrpnięte nerwy wyjątkowo i szczególnie TAk , TAK , TAK .

Co za niedouczony i sfajtłapiony amator lipny programista pisał ten program i jego wytyczne ?

Dziadu jeden , mógłbyś tak zrobić ,że po jakiejś dłuższej chwili zapisuje sie kopia robocza , jak w każdym e-mailu ?

To chyba w dzisiejszych czasach jest już możliwe przy obecnej technice ,,, pytanie tylko czy znajdą sie na górze chęci i poświęcenie czasu robocizny wi swojej wiedzy ???

Mam wielką nadzieje ,że moja prośba zostanie jakoś uwzględniona i następnym raem jak będe pisał dłuższy , mocniej przemyślany post na Forum nie zostanę potraktowany z buta w dupę jeża ???

 

Co wy Na To Forumowicze , macie też takie cos jak ja przed chwilą ,że przy dłuższym pisaniu kasują was jak na gilotynie ?

Bardzo prosze o komentarze na powyższy Temat .

z góry dzięki .

To chyba norma na każdym forum , zawsze gdy pisze poemat i chce go zamieścić na forum robie wcześniej magiczne "zaznacz tekst-kopiuj tekst" by nie dopuscić do sytuacji jaka Ciebie spotkała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To chyba norma na każdym forum , zawsze gdy pisze poemat i chce go zamieścić na forum robie wcześniej magiczne "zaznacz tekst-kopiuj tekst" by nie dopuscić do sytuacji jaka Ciebie spotkała.

 

 

masz rację Marku ,bo też tak czasami robię, jak mówisz ( jak nie zapomnę ) , ale dzisiejszej nocy tak się wciągnąłem w to co pisałem ,że nie w głowie mi były jakieś kopiowania tekstów . Potem , gdy skńczyłem juz pisać i powyczyszczałem błędy ortograficzne , stylistyczznie to wygładziłem i dałem do wysłania ,,,, a tu taka niespodzianka , w dupę kopane dziady , taki numer mi wywalić .

To co mam pisac ze stoperem , który będzie dawał mi znać ,że zaraz trzenba szybko kończyć bo moja cięzko wyparcowana treść zniknie na wieki i hu---j z niej zostanie . To nie powinno tak być , w końcu taka duperelę fachowcy od spraw technicznych forum mogli by bezproblemowo naprawić . Juz zgłosiłem sprawę do Administratorki i będę próbował zmienić u Tych specjalistwó na górze takie felery , jawne defekty , owocujące dla mnie i jeszcze innych wkurwem i cierpieniem .

Jak forum ma byc coraz lepsze i jakoś sie rozwijać - ulepszać w lepszą strone to ów usterka powinna być jaknajszybciej naprawiona .

Marek sam powiedz , bo jak to inaczej nazwać jak nie bublem technicznym ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To chyba norma na każdym forum , zawsze gdy pisze poemat i chce go zamieścić na forum robie wcześniej magiczne "zaznacz tekst-kopiuj tekst" by nie dopuscić do sytuacji jaka Ciebie spotkała.

 

 

masz rację Marku ,bo też tak czasami robię, jak mówisz ( jak nie zapomnę ) , ale dzisiejszej nocy tak się wciągnąłem w to co pisałem ,że nie w głowie mi były jakieś kopiowania tekstów . Potem , gdy skńczyłem juz pisać i powyczyszczałem błędy ortograficzne , stylistyczznie to wygładziłem i dałem do wysłania ,,,, a tu taka niespodzianka , w dupę kopane dziady , taki numer mi wywalić .

To co mam pisac ze stoperem , który będzie dawał mi znać ,że zaraz trzenba szybko kończyć bo moja cięzko wyparcowana treść zniknie na wieki i hu---j z niej zostanie . To nie powinno tak być , w końcu taka duperelę fachowcy od spraw technicznych forum mogli by bezproblemowo naprawić . Juz zgłosiłem sprawę do Administratorki i będę próbował zmienić u Tych specjalistwó na górze takie felery , jawne defekty , owocujące dla mnie i jeszcze innych wkurwem i cierpieniem .

Jak forum ma byc coraz lepsze i jakoś sie rozwijać - ulepszać w lepszą strone to ów usterka powinna być jaknajszybciej naprawiona .

Marek sam powiedz , bo jak to inaczej nazwać jak nie bublem technicznym ?

Myśle ze na mocy Twojej sugestii zalatają tą techniczną dziure.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myśle ze na mocy Twojej sugestii zalatają tą techniczną dziure.

 

 

Raczej dziady nie wezma się do tej roboty , albo lenie , albo tacy z nich fachowcy - komputerowcy , albo są tu tylko od reklam i trzepania kasy z tego , a nas szajbusów mają ( wiadomo gdzie ) . Rozmawiałem przed chwilą z Administratorką , nawet Ona niewiele może zrobic pomimo licznych monitów , na które zdecydowanie najczęściej nie odpowiadają . KUUURWA!!!

To co ja mogę , jak Administratorka nie ma takiej możności by coś zmienic na lepsze w powyższym temacie -usterce :evil:?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myśle ze na mocy Twojej sugestii zalatają tą techniczną dziure.

 

 

Raczej dziady nie wezma się do tej roboty , albo lenie , albo tacy z nich fachowcy - komputerowcy , albo są tu tylko od reklam i trzepania kasy z tego , a nas szajbusów mają ( wiadomo gdzie ) . Rozmawiałem przed chwilą z Adminisreatorka , nawr Ona niewiele może zrobic pomimo licznych monitów , na które zdecydowanie najczęściej nie odpowiadają . KUUURWA!!!

To co ja mogę , jak Administratorka nie ma takiej możności by coś zmienic na lepsze w powyższym temacie -usterce :evil:

Czyli pozostaje zaznacz-kopiuj :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najlepsze lekarstwo. Ochlonac. Otworzyć worda. Napisać jeszcze raz ten post z pamięci (wiem że to już nue będzie to samo ale zawsze coś). Wkleić tutaj bo czekamy na ten poemat :) i pogodzić się z rzeczami na które nie mamy wpływu (na ile oczywiście nerwy nam pozwolą) :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zwracam nieśmiało uwagę, że jesteśmy w dziale Wenlafaksyna :D Przy okazji, wracam do wenli po wielu latach, aktualnie od kilku dni przyjmuję dawkę 75 mg. i odczuwam dość mocne podekscytownie adrenergiczne... Miał tak ktoś na początku? Uczucie niezbyt przyjemne a ja nie pamiętam czy za pierwszym razem tak miałem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×