Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
whiteblackchocolate

Obsesyjna niemożność podjęcia decyzji

Rekomendowane odpowiedzi

Cierpię na taką właśnie przypadłość nerwicową: nie potrafię pojąć najprostszych decyzji, zajmuje mi to godziny, a jak już się na coś zdecyduję, to potem rozważam w kółko wszystkie za i przeciw, zazwyczaj żałując tego co zrobiłam/ na co się zdecydowałam. To mi cholernie utrudnia życie, ale nie mogę z tym skończyć.... Ktoś z Was sobie poradził? Przy pomocy psychologa? Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Może w momencie, gdy stajesz przed wyborem, wybieraj to, co wzbudza w Tobie strach/lęk. A gdy pojawią się myśli, o katastroficznych następstwach decyzji, to uspokój się sama powiedzeniem np. to trudno.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

miki74, to nie działa. Wiem o co chodzi, bo sama mam problemy z podejmowaniem decyzji. Ja mam akurat to z powodu mojej mamy, która zawsze nade mną stała i pilnowała czy mam lekcje odrobione, czy się spakowałam, co kupuję, itp. Teraz w dorosłym życiu nie umiem samodzielnie żyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Paranoja

 

dokładnie ta sama sytuacja. Tylko że u mnie w domu wszyscy mi to robili (podejmowali decyzje, wyręczali lub wręcz negowali każde moje posunięcie) i.... Najgorsze jest to, że oni chcieli dla mnie dobrze, ich rady są i były rozsądne, korzystne dla mnie, ale ja na zasadzie buntu i uporu pchałam się w drugą stronę.... Teraz jest o tyle lepiej, że czasem pomyślę co i jak.... Ale i tak nie wiem co robić.

 

miki74

 

Tak miałam tą metodę, wybierać opcję najbardziej wzbudzającą lęk. Płacę za to somatyzacją i depresją.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja uważam że ma to związek z depresją/nerwicą czyli z zabużona gospodarką neuroprzekaźników.

Ja znowu zawsze umiałem podejmować decyzję i robiłem to szybko i raczej celnie.

Od momentu gdy mam depresję/nerwice stanowi to mega problem.

 

Generalnie uważam że w tym stanie jest osłabiona nasza wola, czyli motywacja i to ma zwiazek z decyzyjnością

Szukam na to jakiś dodatkowych leków, chyba cos na dopaminę pomoże

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

whiteblackchocolate, ja potrafiłam zadzwonić do mamy żeby przyszła do sklepu zobaczyć co chcę kupić i jak w niej wyglądam bo nie wiedziałam czy kupić. Mama zawsze wszystko lepiej wiedziała, chciała mnie uchronić przed złymi wyborami. Wiem, że źle nie chciała

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja równierz od zawsze mam problemy z podejmowaniem najprostszych decyzji. Wk.u.r.w.ia mnie to strasznie. To bardzo przeszkadza w życiu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
miki74, to nie działa. Wiem o co chodzi, bo sama mam problemy z podejmowaniem decyzji. Ja mam akurat to z powodu mojej mamy, która zawsze nade mną stała i pilnowała czy mam lekcje odrobione, czy się spakowałam, co kupuję, itp. Teraz w dorosłym życiu nie umiem samodzielnie żyć.

 

Paranoja, nie pisz proszę - to nie działa. Uogólniasz. Być może to nie działa na Ciebie (ani na whiteblackchocolate). Ale może działać na innych (np. mnie ta metoda pomaga rewelacyjnie).

 

Nie piszę tego, by Cię skrytykować, tylko, że tak powiem - dla przyszłych pokoleń ;). Bo jak ktoś będzie czytał ten post, to nie powinien odnieść wrażenia, że moja metoda jest bezwartościowa. Nie jest taka. Tylko po prostu na jednych działa, na innych, mających inne przypadłości - nie. Więc może przyszłemu czytelnikowi (pozdrawiam go już teraz :) ) ta metoda pomoże.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Próbowałam tak, ale zawsze sie wycofywałam... A teraz nawazniejsza decyzja przede mna ponownie i pozostawie to by ktos za mnie podja te decyzje. Takie wybieranie tego czego sie boimi moze pomóc jezeli wybór okaze sie własciwy po fakcie, to wtedy nabierasz pewnosci siebie i pózniejsze niepowodzenia znosisz łagodniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

miki74

Cieszę się, że Ci to pomaga. Kontynuuj, a pewnie ktoś też jeszcze spróbuje.

 

do dziewczyn

 

Wiecie, to jest taki koszmar, bo ja mam od razu 1000 pomysłów w głowie i nie mam filtra na lepszy i gorszy.... Wszystkie opcje takie same. A jak dokonam złego wyboru.... uuu, sama się na sobie mszczę, otoczenie mi tym oczy wykuje... Ale podobno nie podejmowanie decyzji to też jakaś decyzja :twisted:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

whiteblackchocolate, Cześć

 

Ja byłem do jakiegoś czasu "synkiem mamusi" (do tej pory czasem nim bywam), ale jakoś mi przeszło, choć przy podjęciu jakiejś decyzji czasem się łapię na myśli "co na to mama?" :lol: ale od od razu parskam śmiechem i mówię sobie "no co Ty Piotrek dorosły chłop z ciebie, sam podejmij decyzje - lepszą/gorszą będzie twoja w każdym razie".

 

Podobno kobiety zawsze są niezdecydowane, to wasza naturalna cecha :?:P . Przy nerwicy problem się wyostrza. Jednak skupiając się na rozwiązaniu problemu chciałbym zasugerować wam, żebyście może zaczęli od innej strony? Skupiacie się na samym momencie decyzji, a wydaje mi się że może powinniście zastanowić się co jest dla was ważne, co lubicie i co wy uważacie za słuszne. Gdy się tego dowiecie, sama decyzja nie będzie stanowić problemu. System wartości macie podporządkowany Matkom i członkom rodziny, dlatego że nie macie własnego zdania, a dlaczego nie macie? Bo się o nie siebie nie pytaliście.

 

Może zrobicie teraz kilka ćwiczeń :D :

 

1. Weźcie kartkę papieru. Wypiszcie wszystkie wartości jakie wam przyjdą do głowy i jakie uważacie za cenne, np. zdrowie, pozycja społeczna, miłość, praca itd. Potem poukładajcie je w hierarchie. Zatrzymajcie się na dłużej przy każdej z nich i wymyślcie jak najwięcej przykładów co konkretnie każda dla was oznacza. Pracujcie z tym ćwiczeniem co jakiś czas, gdyż elementy te są zmienne.

 

2. Podsumowujcie i wyciągajcie wnioski według siebie np. po obejrzeniu filmu zadajcie sobie pytanie, "co JA o nim sądze?" "co dla MNIE znaczył? "co MI się w nim podoba". Tak samo róbcie widząc np. bluzkę w sklepie. Wypowiedzcie sie o pierwszej z brzegu, "nie podoba mi się bo...". Wymyślcie inne pytania, nauczcie się mieć własne zdanie na różne tematy. Stosujcie sformułowania: uważam, tak myślę, to moje zdanie.

 

Zachęcam też byście zajrzeli do mojego artykułu o afirmacji ( ale innej od wszystkich), mam nadzieję, że wam się przyda, BĘDĘ WDZIĘCZNY ZA OPINIE ;)

 

http://www.rozwojduchowy.net/artykuly-120_afirmacja_wedlug_full_moon_1.html

http://www.rozwojduchowy.net/artykuly-124_afirmacja_wedlug_full_moon_2.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prometeus

Po pierwsze: dzięki za odpowiedź.

Widzę, że Tobie terapia pomogła :) Jestem córeczką Mamusi, ale córeczką, która oszukuje, stawia na swoim, robi różne dziwne rzeczy a dopiero potem mam wyrzuty sumienia ;( do tej pory wydawało mi się, że realizuję swój system wartości, ale zrobię sobie ćwiczenie, może coś nowego się urodzi. BTW, polecam książkę Padesky, Greenberger "Umysł ponad nastrojem", niezła, ćwiczenia z koncepcji poznawczych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Idź za głosem serca i rozsądku. :) Zaprzyj się siebie, swojej choroby i wybieraj to, co uważasz w głębi za słuszne. Nie rozmyślaj za dużo nad tym

 

Ja mam często taki sam problem, ale wszystko zalezy od nastawienia, przeciez muszą być jakieś normy i prawda w tym, co się powinno robić

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też tak mam. Jestem jedynaczką, pół roku temywyprowadziłam się z domu. Mama nie zgadzała sie z tą decyzją od początku. Gduy zamieszkałam sama okazało się że nie mam pomysłu na to by cokolwiek zrobić. Zawsze mieszkałam z mamą i babcią i to One robiły wszystko za mnie - nie pamiętam żebym cokolwiek sama chciała - nie musiałam bo mnie w tym wyręczały, podejmowały każdą decyzję, nawet odpowiadały za mnie gdy ktoś mnie o coś pytał, do jakiegoś czasu ich słuchałam. Przyszedł okres "buntu" i myślałam że jak powiem nie to już jest moja własna decyzja, i to jest mój pomysł na siebie. Dostrzegłam teraz że nigdy nie wyszłam z uzależnienia od nich i nigdy nie zrobiłam nic "mojego". One zawsze były i są moją odskocznią, potrafię zrobić co mi każą, potrafię im się sprzeciwić, ale nie potrafię znależć nic swojego, nie mam pomysłu na siebie. I przez pół roku mieszkania samotnie, chociaż rzadko się z nimi kontaktuję i odwiedzam by nie miały na mnie wpływu, to i tak go mają - nie zrobiłam nic, bo potrzebuję ich by mieć jakiekolwiek zdanie. Nie potrafię się uwolnic od tego choć się staram. Przede mną parę ważnych decyzji do podjęcia ale mam w głowie chaos, przychodzą mi różne pomysły ale nie potafię sie na żaden zdecydować, do żadnego nie jestem przekonana, wszystkie możliwości budzą mój lęk. I tak oto jestem ciągle na etapie zastanawiania się a czas ucieka, nawet jak wybiorę którąś to czuję że i tak nie będę z niej zadowolona. Męczę się z tym strasznie i mój chłopak również, bo jedna z decyzji dotyczy Naszego bycia razem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Eh te decyzje nieszczęsne! 

Też miałam kiedyś taki problem. 

Był on dla mnie wagi życia i śmierci. 

Bo ludzie wokół tak to wyolbrzymiaja bezsensownie.

Kiedys siedziałam na podjęciu decyzji miesiącami,by wszystko było idealnie. 

Wychodziło na to, że i tak wszystko idealnie nie szło, a ja wpadalam we frustrację. 

Bo to nie o to chodzi. 

Tu chodzi o WOLNOŚĆ. 

Chodzi o to, by płynąć w życiu. 

Teraz zakazalam sobie "podejmować decyzje" :D hah.

Otóż,jak się z tym uporalam? 

Gdy mam do podjęcia jakąś "decyzję", tj stoję przed wyborem A lub B, lub mam jeszcze więcej decyzji patrzę, która na ten moment jest dla mnie najbliższą,nie rozważając żadnych za i przeciw XD po prostu, jak w życiu, idę za tym co ono mi przynosi nie patrząc w przyszłość tylko na ten moment co ze mną gra a co nie :) cała filozofia.

I zakazalam sobie podejmować decyzji tzn mówić sobie ze ojej, teraz muszę podjąć decyzję i dobrze ja podjąć bo od tego zależy CAŁE MOJE ZYCIE. 

Co za okrucieństwo. 

A do czego mi teraz jest najbliżej? 

Co teraz jest w moim zasięgu najbliżej? 

Jak mogę to wykorzystać? 

Jak moge ew nadrobić braki w tej decyzji i poszukać do niej czegoś co by ją dopełnilo?

Nie ma idealnych decyzji, są zwykle. Ja to traktuje juz jak wybór lekarza czy to którym busem pojadę :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×