Skocz do zawartości
Nerwica.com

Mój Największy film .. czyli co ,,wkręciła'' wam nerwica??


Nicole19

Rekomendowane odpowiedzi

Pomijając fakt żę często myśle że dostaje zawału to pewnego dnia gdy wracałam z pracy zachaczyłam o koleżanke która sprzedawałam pączki w budce..latało tam pełno os..w pewnym momencie gdy otworzyłam buzie coś połknęłam..ubzdurałam sobie że to właśnie ose..nie mogłam przełykać..oddychać..prawie zemdlałam..w domu podniosłam alarm że jezdziemy na pogotowie..nawet patrząc w lustro wydawało mi się że szyja mi puchnie..w końcu mama mi przemówila do rozumu że bym już nie zyła gdybym ją połknęła..jak można sobie takie coś wkręcić.Jak myślicie i czy mieliście taką sytuacje??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie nerwica najczęściej wkręca, że każdy chłopiec/mężczyzna ma okrutne zamiary i nie zalezy mu na niczym innym oprócz zaspokojenia własnych potrzeb seksualnych... Nie ma mężczyzny, którego uznałabym za godnego zaufania; choćby był nie wiem jak nieśmiały i tak podejrzewam, że jest z dziesięcioma dziewczętami jednocześnie. Niestety ten "wkręt" bardzo rzadko mnie opuszcza. Trudno mi z tym żyć, a jakikolwiek związek w ogóle chyba nie wchodzi w grę na razie...

 

Z takich innych 'wkrętów": wiedziałam, że do któregoś tam, powiedzmy siódmego lipca, muszę zapisać się w internecie na studia. Od początku byłam pewna, ze oznacza to, że mam czas do północy, jednak kiedy jechałam tego dnia do psychologa dostałam sms od nieznającej się na nowych zwyczajach mamy, żebym pojechała do dziekanatu, bo za chwilę zamykają dziekanaty... Niby wiedziałam, że nie muszę jechać do dziekanatu (wsyatrczył internet) i że mam czas do północy, a nie do 16, jednak dopadł mnie wielki wkręt :P. Za sekundę byłam już przekonana, że powinnam olać wizytę u psychologa i pędzić na dziekanat (tylko po co?)... Wysiadłam z tramwaju i zaczęłam biec raz w stronę dziekanatu, raz w stronę psychologa, dzwoniąc przy okazji do wszytskich zapisujących się na studia, bez względu na stopień znajomości z nimi, i pytać, do której można się zapisywać... Później usiłowałam swojemu akomputerowemu tacie wytłumaczyć przez telefon, jak ma się zalogować w tym systemie, ale straciłam cierpliwość... W końcu rozdygotana wpadłam do gabinetu psychologa i ten dopiero mnie doprowadził do porządku :D.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja prawie codziennie "miałam zawał", poza tym wkręcam sobie, ze na ulicy kazdy na mnie patrzy, zna moje mysli itp., często doszukuję sie teorii spiskowych, raz połknełam tabletkę na ból zęba i byłam przekonana , ze w połączeniu z moimi lekami na nerwicę doszło do jakiejś reakcji chemicznej i zaraz umrę, widziałam białe swiatło w tunelu i życie mi przed oczami smignęło :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moje wkręty czyli zaraz zemdleje,nie umiem samodzielnie oddychać, zaraz oszaleje zrobie coś nie kontrolowanego i i bedzie wstyd ogolnie mam też ostatnio napady złości a potem atak lęku to jest chore wiem ze to jest tylko wkrętka ale jak mnie dopada nie potrafie tego zwalczyć czuje sie wtedy jak taki mały chłopczyk mami synek i wogóle chce sie ryczeć zacząłem właśnie odstawiać seroxat z 1.5 na połowe i wczoraj znowu wjechało chciałem jechać do szpitala najlepsze jest jeszcze to że nie palilem fajek od 6 miesiecy i wczoraj zajarałem FUCK hehehe ale to tylko wkręty ale jak wjadą to tak łatwo nie idzie tego wytłumaczyćpozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja największy wkręt mam przed chorobą psychiczną- schizofrenią chyba najbardziej.

Przeczytałam coś kiedyś o tej chorobie i się zaczął koszmar... A to wszystko przez ataki derealizacji.

I cały czas się zastanawiam jak sprawdzić czy to "tylko" nerwica.

Pozdrowienia :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewnego razu zdarzyo mi się usiaść na czymś bliżej niezidentyfikowanym, czym wybrudzilam sobie zadek. Moja kolezanka zazartowala, ze siadlam na "spermie". Przez jakies pierwsze 30 sekund wydalo mi sie to jedynie glupie i wyjątkowo niesmaczne, ale potem nagle dostalam 'olsnienia': a co, jesli...? i wtedy się zaczęlo... naprawdę myslalam, ze moglam w ten sposob zajsc w ciażę! Analizowalam wszelkie warunki, jakie musialyby zaistniec do tego niepokalanego poczęcia, ale, mimo iż za kazdym razem dochodzilam do wniosku, ze najzwyczajniej trace na tym czas, i tak nie bylam przekonana. W koncu doszlo do tego, ze zrobilam sobie test ciążowy. Wynik negatywny- oczywiscie. Spokoj na tydzien. Pozniej wrócilo: przeciez testy nie daja 100% pewnossci, itd itp... Dostalam okresu. Hah, to tez nie pomoglo(!!!!), wszak nawet w ciazy zdarza się krwawienie (co potwierdzila moja mama, nieswiadomie "wpędzając mnie do grobu"). Zupelnie przeszlo dopiero przy kolejnej miesiączce - ale podejrzewam, ze tylko dlatego, iz po prostu skonczyla mi się "zajawka" na to urojenie. Koszmar!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie nerwica pojawiła się na studiach, tuż przed pisaniem pracy mgr :lol: Kiedy przygotowywałam konspekt na temat pierwszego rozdziału wkręciłam sobie film pt "definiowanie każdego słowa". Myślałam, że mój promotor będzie kazał mi dookreślać każde słowo. I tak np było takie zdanie: "Wyprowadzając z etymologii słowa animare: z łac, ożywiać polega na nadawaniu przedmiotom martwym, zjawiskom przyrody lub pojęciom abstrakcyjnym cech istot żywych. Innymi słowy, ożywianie możemy określić, jako zdolność do poruszania się, wzrostu, rozwoju." I chciałam zaznaczyć w przypisach, co to jest istota żywa, co to jest rozwój. Oczywiście korzystając z przeróżnych słowników. Nie byłam w stanie napisać kolejnego zdania. Musze dodać, że u mnie na studiach panowała obsesja definicji. No i tak fiksowałam przy pisaniu pracy. :shock:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja prosiłem obce osoby na ulicy aby mi pomogły,mówiąc,że mam "atak serca".

bałem się wejść do autobusu,bo mi to wracało...ostatnio przeczytałem gdzieś objawy choroby wieńcowej i nagle zacząłem mieć te objawy :D

miałem,też takie ataki szybkiego bicia serca,lęki i prosiłem,żeby mnie ktoś przytulił,bo wtedy mi przechodziło :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wkręty to moja specjalność :P tracę oddech, mam zawał, umieram a mimo to nadal żyję :) Raz będąc na ulicy w środku miasta tak sobie wkręciłam że nie mogę oddychać że wylądowałam w szpitalu gdzie nagle oddech mi wrócił :P Parodia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja znowu mam takie wkrety ze jak gdzies jestem dalej poza domem to boje sie ze zapomne drogi do domu i ze zwariuje gdzies na uliczy czy wpadne pod samochod :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A mi się wkręciło że już powoli tracę świadomość swojej choroby, że popadam w schizofreemie(aż do dzisiaj), na dodatek miałem wkręt że nie żyje na serio, że tak na prawdę rzeczywistość nie istnieje, że to złudzenie(przez to że się naoglądałem filmów na temat powstania wszechświata, wielka zagadka...). Kiedyś idąc do sklepu miałem wrażenie że zaraz przestanę oddychać, stojąc w kolejce miałem ochotę uciekać z poczty, ludzie wydawali mi się insektami... Najgorszy wkręt to też który powodował że, nie miałem pewności co do składni pisanego zdania lub którego wypowiadałem:D Na dzień dzisiejszy jest dużo lepiej niż wcześniej, moje tamtejsze lęki już nie robią takiego dużego wrażenia jak wcześniej, lecz bywają napady ale, o małym nasileniu, nie takim jak kiedyś. I mam do was pytanko jeszcze:

Powiecie mi może czy mieliście/macie poczucie innej rzeczywistości? np oglądaliście film i po jakimś czasie czuliście taką rzeczywistość jak z tego filmu, albo też oglądając zdjęcia z dzieciństwa, z przeszłości czuliście tamtejszą rzeczywistość, choć trochę? Dodam jeszcze że czasami takie uczucie sprawiało przyjemność a, czasami to było okropne...

Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kiedyś, kiedy nie wiedzialam ,że mam nerwicę, dostalam ataku w nocy. Byłam sama, bo rodzice pojechali na wczasy, brat chyba na studiach i do pokoju wpadł jakiś dziwny robak. Tak się wystraszyłam, że uciekłam z pokoju i zadzwoniłam do mamy w środku nocy płacząc, że nie zasnę, bo się go boję i że jest brzydki na co mama odpowiedziała:

- A myślisz, że Ty mu się podobasz?

hehe, oczywiście pół nocy nie moglam zasnąć bo patrzyłam, czy czasem nie wchodzi do pokoju przez szparę pod drzwiami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×