Skocz do zawartości
Nerwica.com

Problemy z agresja mojej dziewczyny!!!


jocker

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

Mam problem dotyczacy agresji mojej dziewczyny, jestesmy ze soba juz 3 lata, mniej wiecej po 1,5 - 2 latach wyszly jej atakii agresji. Nie sa one czeste i zaczynaja sie jedynie jak zaczynamy sie klocic ale kiedys to musialo byc cos powaznego teraz dochodzi do tego ze o kazda pierdole potrafii sie na mnie rzucic. Była raz u psychologa ale to nic nie dało, im czesciej dochodzilo do takich sytuacji tym czesciej zaczela sie zaslaniac ze nie panuje nad tym i nie umie sie powstrzymac itd. Jej atakii wygladaja tak ze poprostu zaczyna sie rzucac na mnie i macha rekami uderzajac mnie z calej sily gdzie popadnie szczeze to wytrzumuje to do jakiegos momentu nawet sie nie broniac ale ona im bardziej widzi ze mi to nie sprawia bolu tym mocniej uderza, gryzie, szczypie, potrafi nawet rozerwac mmi koszulke, albo rzucac moimi rzeczami, az w koncu peka we mnie bo juz jestem caly podrapany caly czerwony po sladach uderzen i na poczatku probuje ja powstrzymac czyli trzymam ja za rece i umie ze ma sie uspokoic ale to zawsze wychodzi na jeszcze gorsze bo z wiekszym impetem zaczyna atakowac, nastepnym etapem jest ze zaczynam jej oddawac np oddpycham ja od siebie albo klapsy w tylek, nie dziala tylko jeszcze gorzej ale co moge zrobic skoro sam jestem nerwowy i nie wytrzymuje, nigdy jej nie uderzylem w twarz, jedynie szarpie ja zeby wrescie sie odemnie odczepila, sam nie jestem zadowolony ze wogole musze ja odpychac klepac szarpac ale poprostu jestem wobec tego bez silne nie raz probowalem byc jak posag nic to nie dalo rozwalala mi rzeczy itp jest to naprawde ciezka sytucja z ktorej nie mam pojecia jak wyjsc, wczasie takich oczywiscie dalej trwa klotnia Ty zrobiles to i to i to, oczywiscie zawsze jest to moja wiana, i zawsze ja doprowadzilem do takiej sytuacji, czasem po czyms takim przeprasza czasem uchodzi samo, zazwyczaj byla to moja wina ze ja to spowodowalem napewno czesto jest tak ze sie klocimy i powiem do niej idiotko a ona sie na mnie rzuca ( tylko oda potrafi rzucac we mnie takimi wyzwiskami, ale to juz jest nie wazne wazne ze ja ja tak nazwalem) i tak sie zaczyna. Chcialem sie zapytac co robic w takich sytuacjach? Prosze o pomoc bo jestem wobec tego bezsilny!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jocker, szybko i to nie tylko do psychologa ale do psychiatry.

Musisz ją przekonać, że to konieczne jeśli dalej chce normalnie żyć.

Jedno spotkjanie z psychologiem nie da nic nikomu....to tak jakbyś na poważną chorobę wziął jedną dawkę leku - tu jest potrzebna konkretne terapia i prawdopodobnie leki na ustabilizowanie nastroju.

To jest groźne, skoro teraz tak się zachowuje, prawdopodobnie nieleczona ta przypadłosć się tylko pogorszy, kiedyś zrobi krzywdę komuś albo i sobie, nie mówiąc już o tym, że może kiedyś będziecie chcieli założyć rodzinę - dzieci nie można narażać na takie ataki!!!

Jeśli zalezy ci na niej i na jej związku proszę idź z nią do psychiatry i zapisz ją na terapię.

 

Ps. Czy ona ma problemy z samoakceptacją? Autoagresją? Nigdy nie miała stanów depresyjnych? Jaka jest jej sytuacja w domu? Czy kiedyś byłą ofiarą przemocy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

Dziekuje bardzo za rade ciezko bedzie ja namowic, szczegolnie jak by zobaczyla ze wogole o tym pisze byla by napewno nie zadowolona i by sie obrazila. Ona jest bardzo spokojna dziewczyna, bardzo otwarta, mysle ze nie miala wiekszych problemow depresyjnych, bardzo latwo przychodza jej kontakty z nowymi ludzmi i ogolnie jest bardzo kochana osoba, jest poprostu wspania ale wszystko do momentu kiedy nie obudzi w niej sie tego typu atak agresji. Ma problem rodzinny rodzice sie rozwodza, napewno jest to powod ze gdzies gleboko w sobie jest zalamana i przygnebiona, ale te problemy bylu juz wczesniej, mysle ze nie byla ofiara przemocy napewno sie zdazalo ale raczej nic powaznego i napewno poczatek w tym wzystkim ma sytuacja rodzinna klotnie pomiedzy mama - tata. (wydaje mi sie ze jej mama jest identyczna)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi sie ze brakuje jej pikanterii w zwiazku, nudzi jej sie. Jak mi sie troche zaczelo nudzic w związku (jestesmy 2,5 roku razem) to tez mailam takie napady agresji bezpodstawnej. Przeszly na szczescie. Moj chlopak dobrze robił- olewał mnie na maxa. A ja biłam. Potem zaczynał płakać- i nagle do mnie docieralo co ja robie! Dodam, ze czulam sie jak smiec przez kolejnych kilka tygodni. I wkoncu mi przeszlo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam podobne zdanie jak przedmówczyni. Myślę, że brakuje jej pikanterii w związku. Co do ignorowania, to musi ono być konsekwentne. Jeżeli rzuca przedmiotami ok, nie to robi. Jeżeli bije, złap ją za ręce i trzymaj tak aż się uspokoi. Wizyta u psychiatry będzie jak najbardziej wskazana, no chyba, że sam poradzisz sobie z problemem. Warto z nią porozmawiać, spokojnie bez emocji. Jak Ty będziesz robić się agresywny wobec niej, ona odpowie większą agresją, a jak będziesz spokojny to jest szansa, że ten spokój przejdzie na nią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

przede wszystkim szczera rozmowa

taka agresja moze swiadczyc np o glebokim zalu jaki ma do ciebie a negatywne uczucia budza sie w sytuacji nawet drobnej sprzeczki

chyba ze zachowuje sie podobnie w stosunku do innych osob?

byc moze ma jakies genetyczne skolonnosci do agresji ale dopoki jej zlosc jest uzasadniona to nie jest wg mnie jeszcze choroba

-jesli nazywasz ja idiotka to sie nie dziwie ze budzi to jej wscieklosc

co oczywiscie nie daje jej prawa do bicia cie i prawdopodobnie powinna popracowac nad swoimi reakcjami

ale aby problem zniknal calkowicie trzeba sprobowac uzdrowic przyczyny nie tylko objawy

jesli sie nie dogadacie sami to moze warto isc na wspolne spotkanie z terapeuta

dla mnie to nie tyle problem twojej dziewczyny co problem zwiazku

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

muszę szczerze przyznać, że zaintrygowały mnie te posty. pozwolę sobie zatem na luźne spostrzeżenie. zastanawiam się czy odpowiedzi byłyby dokładnie takie same, gdyby to dziewczyna napisała, że jej chłopakowi zdarza się ją "poszturchać", czy "pouderzać" podczas kłótni. sama jestem kobietą i nie wyobrażam sobie robić krzywdy fizycznej osobie, którą kocham, przecież to niesamowity dar mieć przy swoim boku osobę, którą się kocha i przez którą jest się kochanym.

 

to nic nie oznacza, po prostu głośno się zastanawiam co by było, gdyby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

metempsychoza, sama dokładnie o tym samym pomyślałam ostatnio...pewnie, że wtedy byłby inne rady - odejdź i to jak najszybciej....jeszcze nie słyszałam o takim przypadku, ąe facet uderzył kobiete i - nie robił tego później, - nagle się "odzwyczaił" czy uleczył, a moim zdaniem nie ma to nic do rzeczy z pikanterią w związku.....jak ma być pikanteria skoro jedna osoba krzywdzi drugą?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

linka656 :) zastanawiam się jakiegoż to rodzaju pikanterii przedstawicielem może być stosowanie przemocy wobec partnera. jeśli się kogoś kocha bez względu na wszystko (niby takie pitu pitu, ale to jest przecież takie możliwe:) to niepotrzebne są sztuczne barwniki, "podsycacze" w postaci "bomby w ryj". już sobie wyobrażam jak dziewczyna pisze, że chłopak ją ostatnio w nerwach uderzył, a pani magdalenaBMW, bądź Abradab ze stoickim spokojem uświadamiają dziewczynę, że to normalne, bo chłopakowi brakuje pikanterii w związku. *prycha*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Patrzymy na to łaskawym okiem bo to przecież "tylko" dziewczyna...a chłopak silniejszy, to się obroni itd....bardzo minimalizujemy to jaki wpływ ma to nie na jego ciało a na psychikę......to jest agresja, bicie, szarpanie.....nic w tym zdrowego i nie wynika to z problemów w związku tylko z zaburzeń dziewczyny. Żeby nie wiem jak źle było - nie wolno używać przemocy fizycznej............ :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

znam ten ból, kiedyś pod presją rodziny (nie mogli juz ze mną wytrzymac) udalam sie na grupową terapię zwalczania agresji. niewiele pomogło szczerze mówiąc, pisalismy na karteczkach co nas boli, a pozniej darlismy to na milion kawałków, byly walki na poduszki i inne bzdury... przeszło mi samo, gdy zdalam sobie sprawę jaka jestem chamska i gdy zauwazylam, ze ludzie sie ode mnie odwracają...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gwoli scislosci - kazda przemoc jest krzywdzaca nie tylko fizyczna :roll:

nie wiem czy komukolwiek zdarzylo sie nie sprawic przykrosci nawet tej ukochanej osobie (chocby nienaumyslnie)

 

wydaje mi sie ze osobom na ktore naskakujecie nie chodzilo o usprawiedliwienie ale zasugerowanie powodu agresywnego zachowania

nie chodzi o uniewinnienie dziewczyny a o dotarcie do przyczyn ktorych uleczenie jest wazniejsze niz zlikwidowanie samych objawow

mniej wiecej tak kiedy np alkoholika bijacego swoja zone leczy sie nie na ataki agresji ale na alkoholizm bo kiedy nie jest pod jego wplywem alko nigdy nie podnioslby na nia reki

tutaj mamy w pewnym sensie uzasadniona zlosc (i to uczucie nie jest zle) choc jej natezenie i sposob jej wyrazania przekracza norme

gdyby ataki mialy miejsce bez zewnetrznej przyczyny zgodzilabym sie ze to sprawa tylko dziewczyny

ale w tej sytuacji jest to sprawa ich obojga

oczywiscie jesli kolega ma dosc moze odejsc ale widac ze zalezy mu na rozwiazaniu problemu

tak ze najpierw proba dogadania sie wybadania dziewczyny a potem wysylanie do lekarzy ktorzy i tak g. pomoga jesli ona nie bedzie chciala sie leczyc o ile zdiagnozuja jej zaburzenie bo od tego sa niestety oni nie my

agresja czesto wynika z nagromadzenia (negatywnych) emocji

 

btw przydaloby sie wiecej szczegolow: czy tylko w twojej obecnosci nastepuja te ataki i jak konkretnie ona sie na nie zapatruje gdy o tym potem rozmawiacie (czy ma poczucie utraty kontroli czy robi to z premedytacja?)

 

[Dodane po edycji:]

 

e: aah doczytalam ze tlumaczy sie utrata kontroli

jestem ciekawa co powiedzial psycholog?

ja w takiej sytuacji chyba sama bym sie do niego wybrala :mrgreen:

po rade i zeby nabrac dystansu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jocker, tkwisz w toksycznej relacji, nie ma na co czekać. Dziewczyna ma obowiązkowo iść do psychiatry, posunąłbym się nawet w tej sytuacji do ultimatum. Monstrualna machina emocji, napięć i afektów, które są na razie jej udziałem w pewnym momencie uderzą w Ciebie, dojdzie do krytycznej sytuacji, w której dziś nie wiesz, jak się zachowasz, a której skutki mogą nieobliczalne i na resztę Twoich lat stygmatyzować Twoje życie.

 

Piszesz, że problem zaczął się po jakimś czasie. Dokładne wyjaśnienie jego natury leży w gestii specjalisty. Ale piłeczka jest także po Twojej stronie, powinieneś w sytuacjach, gdy zachowuje się normalnie rozmawiać z nią otwarcie o Waszym związku bez żadnego tabu. Może coś ją zraniło, tkwi w niej niezaleczona rana? Fakt, że napady agresji zaczęły się po jakimś czasie jaskrawo świadczy o tym, że coś zostało przeoczone.

 

Gdy pojawi się kolejny napad, nie przyjmuj postawy, która dodatkowo ją pobudza i generuje przemoc fizyczną. Nic nie usprawiedliwia zadawania Ci ran cielesnych, o niszczeniu mienia nie wspominając. Reaguj trzeźwo i sprawnie. Staraj się ją unieruchomić, wyprowadzając z miejsca, w którym jesteś i zamykając je na klucz. Jeśli dotyczy to pokoju, to nie masz niestety wyjścia, unieruchom, usuń z mieszkania i zamknij je na klucz. Jednego jednak pod żadnym pozorem robić Ci nie wolno - uderzyć ją w twarz.

 

Jeśli Twoja dziewczyna będzie przeciwna terapii i nie będzie przejawiała woli, aby się jej podjąć, moim zdaniem powinieneś się z nią rozstać. Sam miałem do czynienia z osobą najprawdopodobniej niezrównoważoną psychicznie (acz to była autoagresja, którą przejściowo udawało mi się opanowywać), postawiłem warunek: leczysz się albo do widzenia (zwłaszcza że już jedno świństwo miała na koncie i łgała w sprawie flirtu z innym człowiekiem), a ponieważ ciągłe szantaże emocjonalne w postaci wymuszania pożądanych przez siebie postaw jako warunków niepopełnienia samobójstwa zszarpały mi kompletnie nerwy, powiedzialem, że wznowimy relację, kiedy jej leczenie potrwa już parę miesięcy, bo mam wszystkiego serdecznie dosyć. Nie zgodziła się i powiedziała, że w takim razie ona rezygnuje. Przez wzgląd na własne nerwy nawet jej nie zatrzymywałem, a rozstanie z nią przyniosło mi prawdziwą ulgę. Dziękuję losowi, że zrezygnowała, zabierając w jasną cholerę swoje toksyny. Niestety, Jocker, Twoje partnerstwo jest naznaczone chyba jeszcze większą skazą niż moje. Czasem należy liczyć się z podjęciem męskiej decyzji i stawiania pewnych spraw jasno, tak jak uczyniłem to ja. Jeśli sytuacja będzie się przedłużać, nie zastanawiaj się i odejdź od niej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×