Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cześć wszystkim.


Modern

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć,

 

Zarejestrowałem się aby dołożyć wiary forumowiczą .

Nerwica dopadła mnie na studiach to było około 4 lat temu, złożyło się na to kilka czynników w jednym czasie.

Brak snu przez tydzień i bach, stało się! Płacz, strach, lęk, dół wszystko w jednym.

Te wspaniałe uczucia nie odpuszczały mi dobre 2 lata dzień w dzień.

Nie będę sie tu rozpisywał szczegółowo bo chyba wiecie jak to jest uciekać nie wiadomo przed czym.

 

Od dwóch latek stany lękowe i następstwa depresyjne zaczeły mi przechodzić. Na początku zdarzał się jeden dzień w miarę normalny i tak już poszło. Na dzień dzisiejszy lęki i strach (tak intensywny) nie dopada mnie wogóle. Przytrafiają mi się krótkie depresje takie jedno,dwu dniowe co jakieś dwa/trzy miesiące ale jest to całkowicie akceptowalne. Również nie będe przedstawiał tutaj sposobu w jaki sie uleczyłem, ba powiem wprost odwróciłem się do góry nogami. Ogólnie okres pod czarnymi chmurami uważam za nie stracony ponieważ dużo zyskałem, poznałem siebie i swoje granice.

 

Chce napisać: nerwica jest uleczalną chorobą i nie ma co tracić nadzieji :-)

 

pozdrawiam i życzę powrotu do zdrowia.

Marcin.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej ja mam do Ciebie takie pytanko, czy w tych ostatnich stadiach choroby dochodziło jeszcze do takich krotko terminowych nawrotów nerwicy, bądź silnych ale bardzo krótkich napadów lęku. Po prostu czy siła napadów była caly czas porównywalna z wczesniejszymi doświadczeniami tylko ich częstotliwość malała, czy zarówno moc napadów jak i czestotliwość równolegle zmniejszały nasilenie i czestotliwość?

 

Pytam bo kiedyś jak dostawałem nawrotu to mnie trzymało 2 miesiące, ostatnio nadszedł bardzo mocny ale za to krótki bo dwu dniowy nawrót. i po prostu nie wiem jak to interpretować, przed tym nawrotem miałem już 2 tygodnie totalnego zdrowia :) dlatego widzisz poczułem smak zdrowia i chciałbym wiedzieć czy jestem już blisko czy to były 2 tygodnie tzw cichej wody, pozdrawiam i gratuluję! :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Modern, dzięki za podniesienie na duchu. Czy częstotliwość ataków tak sama z siebie zaczęła się zmieniać? W jaki sposób "przewróciłeś" siebie?

Czytałem ostatnio "Psychopatologię nerwic" Kępińskiego i podaje on tam pewną receptę na pokonanie nerwicy. Mianowicie, trzy składniki:

-uregulowanie uczuć do otoczenia;

-uregulowanie uczuć do samego siebie;

-znalezienie sobie twórczego zajęcia typu malowanie np.

Ponoć pierwszą fazą ustępowania nerwicy jest przełamywanie własnego egocentryzmu.

Czy zalecenia Kępińskiego coś Ci mówią? Czy też pokonałeś sucz w inny zupełnie sposób?

 

Pozdrawiam wszystkich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fajnie, że chciało Ci sie tu wejść i napisać.

Też miałam taki zamiar, pół roku temu. Byłam pewna że już jestem zdrowa i chciałam tu wejść i napisać ze jest to uleczalne. Ale z dnia na dzień -bez przyczyny!- wróciło jak bumerang. Dlatego jak ja slysze ze ktoś sie wyleczyl, mam ochotę powiedziec : Nie ciesz sie tak, wróci na pewno :smile: ...

 

p.s.

'-uregulowanie uczuć do otoczenia;

-uregulowanie uczuć do samego siebie;

-znalezienie sobie twórczego zajęcia typu malowanie np.'

 

Ja uwielbiam moje otoczenie, kocham siebie bardzo, mam twórcze zajęcie (malowanie takze :) ) i jakos nadal mam lękową. To, co mnie wtedy 'uleczylo' to nowa szkola, imprezy, przyjaciele, alkohol, seks... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×