Skocz do zawartości
Nerwica.com

związek na odległość... prośba o pomoc!


gralurg

Rekomendowane odpowiedzi

Witam

Po krótce opiszę problem z jakim się borykam od kilku dni.

Jestem w poważnym, 3 letnim związku na odległość (700km) z dziewczyną. Przez pierwsze 2,5 roku wszystko szlo świetnie, dogadywaliśmy się ze sobą, było cudownie. Od ostatniego półrocza, niestety już nie jest kolorowo. Z racji moich problemów zawodowych nie mogliśmy razem zamieszkać. Kiedy prosiła o datę, zawsze mówiłem, że już niedługo, ciągle przekładając datę. Od 6 miesięcy moja narzeczona również boryka się z problemami zawodowymi. W ciągu tego czasu zmieniła 2 razy pracę w korporacjach, które to potwoernie ją wycieńczyły emocjonalnie. Na porządku dziennym był płacz w pracy, stres i obawy (nie mogła nawet wyjść do toalety). Do tego studia i brak mnie obok siebie. Moja narzeczona jest osobą bardzo zamkniętą w sobie, do tego stopnia, że nie potrafi powiedzieć wprost co jej leży na sercu, Tłamsi wszystko w sobie, wyniszczając się od środka.

Nic na to nie wskazywało (a może nie dostrzegłem) ale po ostatnich 2 sprzeczkach postanowiła się rozstać. Rozstaniu towarzyszy potworny gniew i epitety pod moim adresem typu "nie kocham, daj mi żyć, odejdź nie męcz, chcę zacząć życie z kimś innym, nie dzwon nie pisz". Nie da się z nią porozmawiać o nas, każdą próbę kwituje, jest już za póżno, 3 lata robiłam co chciałeś, teraz Ty zrób to co ja chcę i odejdź.

Tutaj zaczyna się nieprzyjemny zbieg okoliczności, gdyż w całym tym zajściu napatoczyła się pomocna dłoń w postaci znajomego, który niedawno zakończył podobny związek na odległość. Rozmawiając z nim wprost stwierdził, że cyuję "jeżeli nie poczuję prawdziwej miłości do niej to nie będę stawał między Wami, bo wiem z doświadczenia jak to jest" deklarując przy tym chęc pomocy (nie mieści mi się to w głowie?!).

Moja narzeczona jest do tego stopnia przygnębiona, że wymiotuje to co zje, ma skurcz zołądka, a na pytanie "o Nas", spotkanie, rozmowę czy cokolwiek reaguje płaczem i słowami "dość, nie chcę już tego". Ważne jest to, że zakończyła ten swiązek przez SMSY, panicznie sie broniąc przed spotkaniem!! (to jest szczególnie ciężkie).

Paradoksem jest to, iż podczas ostatnich 2 dni bycia razem, poprosiła o samotny wyjazd w celu zebrania myśli, mi się udało dopiąć wszystko tak aby już być razem. Co się okazało, te 2 dni spędziła z tym znajomym. Kiedy wspominam, że już (a może dopiero) możemy być razem, odpowiada "Za późno".

 

Nie wiem jak się zachować w tej sytuacji!! Wewnętrznie chcę jej dać czas, ale wiem też, że wypełni go takimi zajęciami, które nie kojarzą się ze mną, a to będąc na odległość sprawi, że z czasem coraz mniej będzie nas łączyć..

Przypominać się?? Prosić tego faceta o pomoc w scaleniu Nas razem?? Pisać, nie pisać?? Jak pisać to co i o czym?? Jestem kłębkiem nerwów (bardzo to przeżyłem), proszę o jakiekolwiek porady...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przykre to co piszesz. Teraz dopiero przeczytałem. Jak się potoczyło dalej?

 

Ona wróciła? Obiłeś łeb "pomocnemu przyjacielowi"? Wytrzymałeś ten szantaż emocjami?

 

[Dodane po edycji:]

 

Acha - i zmartwię Cię - ale pewnie już teraz wiesz.... Znam to z autopsji i autopsji u wielu znajomych. Samotny pobyt w celu zebrania myśli to inaczej bzykanie się z kochankiem. Niestety.... Dlatego potem może ruszać sumienie i "jest już za późno". Bo jak powiedzieć. Nawet jak by chciała wrócić to czuje, że coś się rozje... .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety ale masz rację potrzebuje czasu to bzykanie się z innym i nie wiem dlaczego tak kobiety robią ale tak naprawdę jest. Moja obecna :P tak zrobiła powiedziała że musi odpocząć a praca ją wykańczała a że ze mną widziała się może z 2 h dziennie to w jej miejscu pracy znalazł się ktoś to ją pocieszał przez 8 h. Nie wiem jak cudowny możesz być ale nie wygrasz z takim... I stało się jednego dnia z rozpędu spakowała się i sru do niego. Oczywiście nakłamała że musi przemyśleć i będzie u koleżanki. Oczywiście ja wiara pełną gębą ha ha co później się okazuje iż z źródeł koleżanki i kolegi dowiaduje się że nie ma takiej możliwości aby ona mieszkała u jakieś koleżanki bo wszystkie wynajmują u rodziny i nie da rady. Po 3 dniach sms przepraszam kocham cię itd. Ja oddzwaniam i umawiam się z nią aby porozmawiać. Okazuje się że przyznała się odrazu że mnie zdradzała przez dwa miesiące i że ostatnie 2 noce spała z nim. Zapytanie czy może wrócić i czy jej wybaczę. Byłem w takiej desperacji że z miejsca powiedziałem tak bo wiedziałem że gość to psychol i skończy marnie z nim. Później się okazało że ją bił, a tuż po tym jak go zostawiła wyzywał ją od dziwek i tym podobnym. I zdawało mi się że tak tylko dzieję się tylko zagranicą że po 1 roku wspólnego życia twoja kobieta zostawia cię dla hindusa ponieważ był dla niej miły i nic nie wymagał od niej. I powiem ci brachu tak albo ją kochasz i jesteś w stanie jej wybaczyć i zaufać jeśli nie potrafisz spełnić choćby jednego z tych warunków to daj sobie błogi spokój i zacznij szukać sobie kogoś innego. W tym przypadku nie trzeba się zakładać iż ona się z nim przespała....

 

Your choice your life and only one result :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×