Skocz do zawartości
Nerwica.com

obwiniam siebie za nieszczęścia innych ludzi, pomóżcie....


truskawa22

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Piszę na tym forum pierwszy raz. Opiszę w skrócie mój problem. Otóż już jako dziecko miałam nerwicę natręctw. Można powiedzieć, że moje objawy były bardzo charakterystyczne jak dla osoby z tą chorobą. Natrętne myśli na tle religijnym, obwinianie się za nie i wszelakie rytuały jak nie wchodzenie na linie pomiędzy płytami chodnikowymi no i oczywiście pilnowanie kurka z gazem przez wiele godzin żeby czasem moja rodzina nie zginęła w wybuchu..... Męczyłam się tak od 7 do około 12 roku życia. Na 10 lat nerwica można powiedzieć całkowicie zniknęła (nie licząc małej mani czystości). Teraz natomiast wróciła wręcz ze zdwojoną siłą i już kompletnie nie wiem jak sobie poradzić. Tak naprawdę to nawet nie wiem czy to nerwica natręctw. Zaczęło się od tego, że jako osoba religijna i zaznajomiona w temacie piekła i zbawienia zaczęłam obwiniać się, że przez to, że mało się modlę za innych ludzi to idą oni do piekła. Przeczytałam róże objawienia prywatne które głosiły, że wiele ludzi jest potępionych przez brak wstawiennictwa i ofiar ludzi żyjących... To jak tu się tym nie przejmować? Obraz ludzi cierpiących katusze w piekle przez brak mojej modlitwy mnie załamywał... Więc miałam obsesję, że powinnam najlepiej cały dzień się modlić i ofiarowywać żeby tylko czasem żadna dusza z braku mojej modlitwy do piekła nie poszła... Potem to trochę ucichło i miałam obsesję, że powinnam namawiać innych ludzi do takiej modlitwy... I zaczęłam wysyłać masowo prośby na różnych forach katolickich z prośba o modlitwę. To oczywiście było za mało, bo potem wpadłam na pomysł roznoszenia ulotek, zakładania grup parafialnych itd....... Ale jakby miało być mi mało wpadłam w nowa obsesję. Teraz obwiniam się, że przeze mnie umierają dzieci w Afryce.... Przeczytałam, że np. 100 zł wpłaconych na UNICEF zapewnia kilkadziesiąt szczepionek dla dzieci to zrozumiałam, że przez moje zachcianki typu kupno ubrania czy książki, umierają dzieci, które dzięki tym kwotom mogłyby przeżyć.... Teraz mam obsesję, że powinnam sprzedać wszystko co mam i już nigdy w życiu nic sobie nie kupić żeby ratować życie innych. Miałam tyle marzeń - o kupnie małego domku, urządzeniu go, poza tym chciałam uprawiać różne sporty, poznawać wschodnie kraje. Teraz już jest to niemożliwe, ponieważ KAŻDA wydawana przeze mnie suma pieniędzy powoduje ogromne wyrzuty sumienia, że za te pieniądze komuś można by uratować życie..... I jak tu teraz normalnie funkcjonować jak nic co sprawia mi przyjemność a kosztuje jakieś pieniądze nie mogę robić? Błagam o jakąkolwiek radę. Czy znowu wróciła mi nerwica natręctw? A może myślę całkowicie normalnie? Niestety mam wrażenie, ze to ja myślę dobrze a wszyscy ludzie wokół mnie nie mają racji i żyją w błędzie. Do psychologa idę na początku lipca. Jednak do tego czasu nie wiem jak wytrzymam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Faktycznie moze to byc nerwica natretcw.

To ze chcesz pomagac innym to bardzo dobrze o Tobie swiadczy aczkolwiek wsyztsko trezba robic z umiarem!

 

Moze na czas przetrwania kup sobie w aptece jakies ziolowe tabletki na uspokojenie i gdy ebdziesz czula ze te mysli nadchodza wezmiesz tabletke.

 

Badz sprobuj w momencie gdy masz te mysli odwrocic soja uwage od tego- poprzez czytanie ksiazki, wyjscie na spacer, ogladanie teklewizji.

 

powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie się wydaje że to jest związane z zaburzonym poczuciem winy, wydaje mi się ponieważ nie jestem terapeutą, ale ja mam podobnie: obwiniam się za choroby bliskich albo boję się że sprowadzę nieszczęście na ludzi czy na obiekty i próbuję tłumaczyć sobie, że to tylko chore poczucie winy, ale to trudne.

 

[Dodane po edycji:]

 

Chodzi mi o to że ktoś kiedyś może w domu, może w szkole obarczał nas odpowiedzialnością za "zło" żeby samemu nie brać na siebie winy, a my jako dzieci ,które nie posiadają mechanizmów obronnych uwierzyliśmy w to że ponosimy winę za wszystko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najgorsze w tym jest to, że nie potrafię spojrzeć na całą sprawę obiektywnie. Jestem przekonana, że wszyscy się mylą i żyją w zakłamaniu, tylko ja mam racje.... Czy znajdzie się ktoś kto wytłumaczy mi racjonalnie, że wyjazd na wakacje, który sobie ufunduje lub kupienie auta nie spowoduje, że ktoś umrze na jakaś chorobę bo zabraknie mu pieniędzy, które ja mogłabym oddać zamiast sobie sprawiać przyjemność....? Nie umiem sobie wytłumaczyć tego... Stawiam obok siebie kupno mieszkania i uratowanie komuś życie przez danie pieniędzy na przeszczep... I nikt nie jest w stanie mi tego wyjaśnić. Bo przecież tak jest, moje pieniądze na własne wydatki mogłyby komuś uratować życie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to dobrze,że pomagasz potrzebujacym ,ale jeżeli będziesz tak martwić się o życie innych możesz zmarnować swoje ,można pomagać ale z umiarem ,może jak czujesz potrzebę pomagania innym rób to charytatywnie ,czasem ludziom potrzebna jest odrobina ciepła i zainteresowania niż pieniądze , nie jestem znawcą takich natręctw ,to jest tylko moje zdanie ,psycholog na pewno będzie wiedział co zrobić,powodzenia :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie masz racji, nie jesteś odpowiedzialna za zdrowie i życie wszystkich ludzi na świecie, i tak nie dasz rady pomóc wszystkim a zaszkodzisz sobie, a Twoje życie i zdrowie jest tak samo ważne jak innych. Twoje przekonanie że powinnaś poświęcać swoje pieniądze dla zdrowia innych czy modlić się za wszystkie dusze jest objawem choroby, to przekonanie nie jest racjonalne i kiedy znajdziesz przyczynę swoich natręctw to zobaczysz jak irracjonalnie myślałaś i działałaś. Przekonanie o nieomylności własnych wniosków wynika z doświadczeń jakie miałaś i to te doświadczenia ukształtowały w Tobie taką postawę a nie rzeczywistość. Każdy ma swoje przekonania i zobacz jak ludzie się różnią w prawdach jakie głoszą i dla każdego jego prawda jest tą najprawdziwszą. Jeżeli robisz coś co Cię męczy a nie uszczęśliwia to nie może być słuszne działanie. Pomagać innym jak najbardziej trzeba ale nie tak żeby samemu przez to cierpieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję Wam za wsparcie. Data piszesz, że:

 

Nie masz racji, nie jesteś odpowiedzialna za zdrowie i życie wszystkich ludzi na świecie, i tak nie dasz rady pomóc wszystkim a zaszkodzisz sobie, a Twoje życie i zdrowie jest tak samo ważne jak innych.

 

Faktycznie moje zdrowie też jest ważne, ale mówiąc o wydawaniu pieniędzy na siebie mam na myśli np. rozrywki typu wyjścia ze znajomymi do kina, czy kupno sobie ubrania. Albo wyjazd na wakacje. Jeśli wyrzeknę się tego wszystkiego to nie zaszkodzę swojemu zdrowiu, a mogłabym uratować komuś innemu życie....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie musisz nikomu pomagać.

Jezus będąc Bogiem nie uzdrowił wszystkich chorych.

Na pierwszym miejscu kochaj siebie potem rodzine potem przyjaciół i kolegów na końcu obcych.

Nie jesteś dzieciom z Afryki nic winna.

Zajmij się leczeniem, rozwojem siebie i ciesz się życiem.

Kup sobie mieszkanie i zapomnij o innych.

Objawienia prywatne nie są nakazane do wierzenia przez KK.

Większość tych prywatnych objawień jest pełna herezji.

Piekło jest puste.

Religia polega na przyjaźni z Bogiem a nie obsesyjnym lęku przed piekłem.

Twoje działania są niedorzeczne.

Uczynki z poczucia winy, przymusu i poczucia obowiązku są bezsensu. Bóg tego od Ciebie nie oczekuje.

Jesteś wolna i robisz co chcesz.

Bóg też nie karze w siebie wierzyć.

Zawsze pyta jeżeli chcesz to wejde do Twojego serca, jeżeli nie to mówi bądź wola Twoja.

Idź jak najszybciej do psychologa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to są własnie natrectwa co bysmy nie powiedzieli nie doradzili ty i tak doszukasz sie swego, a te natrecwa sa przeciwienstwem ciebie? odczuwasz lęk jak wydajesz pieniadze na rozrywki i te mysli cie zadreczają ? nie chcesz tych mysli?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No nie chce tych myśli ale teraz mi się wydaje, że są słuszne i że pomimo tego nie nie mam ochoty tak się poświęcać to i tak powinnam to zrobić dla dobra innych ludzi. Każde logiczne tłumaczenie przestaje do mnie przemawiać kiedy obliczę sobie, że za cenę mojego pięknie urządzonego domu ktoś np. mógłby przejść operacje przeszczepu nerki i przeżyć....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×