Skocz do zawartości
Nerwica.com

reakcja lękowo-depresyjna na strate/rozstanie


wieslawpas

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

 

Czy ktos z was to przechodzil? Rozstalem sie z dziewczyna i zaraz popadlem w lek i depresje.

Naprawde bardzo mocne objawy. Psychiatra powiedzial, ze to naukowo nazywa się rekacja lękowo depresyjna na strate/rozstanie. Myslalem, ze to chyba nie do konca precyzyja diagnoza bo slaba nerwice mialem juz od dawna (ale lekka). Po rostaniu objawy nasilily sie

do tego stopnia, ze mialem nawet napady paniki. To znaczy gorzej rozlozylem sie mocno, takiej nierwicy i depresji w zyciu nie mialem. Ale myslelem zo to moze przyczyny sa ogolne.

 

Probowalem kilina klinem. Czyli poznac inna dziewczyna, ale po pewnym czasie okazalo sie, ze nie pasujemy do siebie - ona chcialaby mnie zdominowac, stlamscic. Balem sie tego zwiazku. Znowu sie rozstalem. I co nastapilo nasilenie lekow, paniki depresji. Czyli ja tak mam ze w ten sposob reaguje na rozstanie.

 

Czy ktos jeszcze tak ma?

Skad to sie bierze. Dlaczego reakcja taka a nie normalna typu smutek, zal itd.

 

Wieslaw

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też miałam taką sytuację - Chłopak mnie zostawił, bo wydarzyło się mnóstwo rzeczy, same nieporozumienia! Rozumiem Cię, ale myślę, że może warto pokusić się o wizytę u specjalisty skoro nie dajesz sobie sam z tym rady! Ja odczuwałam potworny ból - do tego stopnia, że nie wiedziałam co się dzieję - nie jadłam, nie spałam a żyłam!!! Albo po prostu samo to minie z czasem albo zrób coś z tym!!! Na pewno Ci się uda!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziekuje za odpowiedzi, chozie juz na psychoterapie, chodzilem wczesniej, ale tamte problemy to bylp pikus w porowaniu do nerwicy i depresji po rozstaniu. Wczesnjej niebralem zadnych lekow a prblemem byla lekka nerwica, glowanie chyba zwiazana z praca. Teraz to sie rozlozylem totalnie, ciągły lęk do tego napady paniki ze dwa razy w tygodniu. Leki pramolan i afoban na napady. A najorsza jest ta teskonta, i wspomnienia, poczucie zalu, złości, gniewu - to wszysko sklada się na obraz depresji. Przedmioty, miejsca, muzyka to wszytsko przywoluje wspomnienia, a kiedy przychodza wszoche w te stany lekowo-depresyjne.

 

Nie moge sie skupic na pracy. Perspektywa siedzenia 8h za komputerem jest doujaca. Czasami mysle, ze nie wytrzymam i wyjde z pracy.

 

Wciaz odczuwam samotnosc, szukam innej dziewczyny i nie moge znalezc. Eche meczace jest to, przechodziliscie przez cos takiego? Czy to kiedy w ogole minie?

 

Wieslaw

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej,

 

I jak sie potoczyla Wasza historia?

Ja przezylem dwa powazne rozstania w swoim zyciu.

 

Po pierwszym ucieklem w prace... zapomnialem, zaklepalem, choc wciaz troche boli.

Ostatnie rozstanie (z osoba, z ktora myslalem ze sobie uloze zycie) boli mnie juz 6 miesiac.

Na domiar zlego lub nie poznalem nowa fajna osobe, z ktora bym chcial sobie ulozyc zycie,

ale moj stan pcha mnie w zupelnie inna strone, mimo ze ja chcialbym inaczej...

 

Czy wy sobie jakos z tym poradziliscie?

Czy po prostu niektorzy maja tak, ze sie przywiazuja jak psy?

Co za syf!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy wy sobie jakos z tym poradziliscie?

Czy po prostu niektorzy maja tak, ze sie przywiazuja jak psy?

Co za syf!

ja byłam z moim ostatnim facetem tylko 3 miesiące, ale po rozstaniu dostałam MEGA histerii. moja dość zaleczona nerwica się ujawniła z taką ogromną siłą, że przez tydzień nie chodziłam w ogóle do szkoły tylko szlajałam się po jakichś dziwnych norach, ataki paniki miałam co pare godzin, byłam pewna że umieram, potem w kółko ryczałam, w szkole też, myślę że nauczyciele wzięli mnie za rozhisteryzowaną kujonice (znajomi przynajmniej wiedzieli mniej wiecej w jakiej jestem sytuacji)... oj dlugo to trwalo... niedlugo minie pol roku od rozstania, jestem juz w lepszym stanie, sa dni ze w ogole nie mysle o tamtej osobie :roll:

coz, czas leczy rany...

obawiam sie ze ja wlasnie mam tak ze przywiazuje sie jak pies. przykre, ale przynajmniej mam nauczke zeby sie nie bawic juz w zadne zwiazki :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ehh... ja tez mialem takie postanowienie, ale milosc jest chyba narkotykiem po prostu ;)

Wiec nie deklaruje juz, ze nie bede "bawil sie w zwiazki".

 

Chyba nawet nie napisze, ze "mloda jestes, nie panikuj, cale zycie przed Toba",

bo odkad pamietam rozstania bola mnie w podobny sposob i nie zauwazam, ze

im starszy jestem to mi latwiej. Chyba nawet na odwrot... ;)

Wiec przewrotnie napisze, ze rozumiem... uwazaj na siebie i powoli sobie uswiadamiaj,

ze ludzie przychodza i odchodza i takie jest zycie... ale co zrobic ;) wszyscy mamy tak samo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×