Skocz do zawartości
Nerwica.com

Lęk napadowy - uczucie, że zaraz oszaleję


Estel86

Rekomendowane odpowiedzi

Chciałabym zapytać czy ktoś ma podobnie. W momencie silnego lęku napadowego boję się (co oczywiście naturalne :lol: ), że zaraz oszaleję, zwariuję... Mam takie uczucie, że za chwilę mogę stracić kontrolę. Nigdy jej nie tracę, ale to dziwne uczucie jest przerażające. Podobno to tak właśnie wygląda przy napadowym lęku...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Również się pod tym podpisuje. Obłęd totalny. Uczucie jakby się odchodziło od zdrowych zmysłów. Atak paniki żywi się tym, im bardziej się boisz, tym bardziej czujesz że oszalejesz, a to z reguły jeszcze bardziej podsyca strach, i tak w koło aż do upojenia na maxa lękiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Estel86, oj tak! :)

W ogóle to jaką byś nie otworzyła strone o nerwicy, książke o tym schorzeniu, chociaż to oczywiście i tak nie oddaje tego co przezywamy, to podstawą jest lęk przed obłędem, śmiercią i utrata kontroli, w sumie to dziwne by było gdybyś tego nie miała..:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj, to "dobrze", bo myślałam, że coś gorszego się dzieje... Ja przy lęku napadowym miałam przeważnie strach przed zemdleniem, albo śmiercią, a nie szaleństwem. Strach przed szaleństwem jest gorszy... Tak się dziwnie wtedy robi, tak okropnie... U mnie jest to bliskie histerii. MASAKRA!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak właśnie robię. A, że mam wtedy nadaktywność, wstaję, łażę po domu, coś tam biorę do rąk, czymś się bawię, przełączam programy itd. Ostatnio miałam to jak byłam na ruinach zamku, skakałam po skałkach jak kozica :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

z kąd ja to znam w tym stanie gdy przyjdzie ten napad po prostu nie mogę usiedzieć na miejscu,bo gdy siedzę i prubuje się uspokoić jest jeszcze gożej,chodzę wtedy po całym mieszkaniu,prubuję robić różne ćwiczenia,najbardziej pomaga mi bieg w miejscu,a najgorsze jest to że te napady miałam w nocy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

faktycznie - myśli o tym, ze się zwariuje są całkowicie normalnym objawem i niestety, nakręcają lęk.

 

kiedyś miałam naprawdę spotegowany atak i niezwykle natrętne myśli, że zwariuję, umrę. działo się to w nocy, a więc byłam przykuta do łóżka niemalże. najgorsze jest właśnie to, że się myśli, że się zaraz zwariuje i nic nie da się z tym zrobić (teoretycznie). osobiście najbardziej boję się zwariować... cóż, słaba psychika...

 

te myśli i odczucia somatycznie przychodza takimi falami. lęk, potem rodzi się panika, człowiek sobie wmawia, że nic się nie dzieje, że nic się nie może stać, lek an chwilę maleje, a potem nagły wybuch - z podświadomości idzie nowa dawka natrętnych mysli.

 

w związku z tym, im bardziej się skupiamy na odczuciach i myślach, tym bardziej przegrywamy. gdy siedzimy w miejscu przeżywamy każde odczucie spotęgowane. dlatego lepiej wyładowac z siebie negatywną energię poprzez ruch.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie tak Cytryno... Kiedy czytam Wasze posty, widzę jak bardzo nasze objawy są podobne. A kiedy siedzimy w tym sami, wydaje nam się, że jesteśmy jedynymi osobami, które tak się boją. Ten lęk, panika to mechanizm. Jeśli zrozumiemy jak to działa to może kiedyś przestaniemy się bać. Czego sobie i Wam życzę...

 

Ten skutek uboczny paniki jest dla mnie najbardziej przykry...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To sobie pomyślcie jak dziś mnie coś takiego podobnego dopadło na maturze. Już wczoraj się bałem, że na maturze coś będzie nie tak, i pewnie to ten strach zrodził tak silny lęk. Wyobraźcie sobie.. Masa ludzi na dużej sali, dużo odgłosów, śmiechów itd. A wy siedzicie, i nie wiecie co macie zrobić, bo jeszcze dobrze egzamin się nie rozpoczął a wy już chcielibyście iść do domu... Powiem wam, że totalnie nie wiem jak to zrobiłem ( uprzedziłem komisję, o swoim problemie i że może zaistnieć straszliwy wariant ), ale przesiedziałem tam do końca i napisałem.. Mimo, że nie za bardzo mogłem się skupić na zadaniach, to udało mi się sobie w miarę racjonalnie przetłumaczyć, że nic mi tam nie grozi.. Jutro oby było w mniejszych salach hehe, chociaż nie wiem czy będzie to miało jakąś różnicę. Postaram się jakoś opanować... Ale co będzie jak mi tak na ustnej się zrobi? Oby nie! Muszę to zwalczyć, bo nie jestem szalony!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja tez mam takie napady mysle ze zaraz ze mna koniec ze cos mi sie stanie i ja caly czas o tym mysle i nie mogie przestac juz nie wiem jak mam sobie z tym radzic juz mam dosyc i caly czas zadaje sobie pytanie kiedy mi to wszystko przejdzie :-( cala sie trzese

 

[Dodane po edycji:]

 

mam jeszcze pytanie tez macie takie akcje ze jak juz sie dobrze czujecie to myslicie ze cos jest nie tak ze sie dobrze czuje i wszystko wraca spowrotem ???????

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ewa22, prawdopodobnie większość z nas ma właśnie ten objaw, o którym mówisz. czyli przez jakiś czas ma sie ataki, odczuwa niepokój, a potem wszystko przechodzi, jak za działaniem czarodziejskiej różdżki, wracamy do normalnego życia, nie myślimy o neriwcy, a wtedy my zastanawiamy się, czy na pewno jest wszystko okej, czy aby za chwile nie zacznie się atak.

 

to po prostu błędne koło lęku przed lękiem. człowiek myśli, że skoro już ataki trwają tak długo,bez przerwy, to czemu niby miałyby odejść same z siebie. człowiek się nakręca, że zaraz coś się stanie, a tak naprawdę to jest nieuzasadniony lęk. wtedy nalezy skupic się na przebłyskach normalnego żcyia, bo w przeciwnym wypadku samoczynnie napędzamy sobie konflikt wewnętrzny przyczyniając się do ataków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od 2 dni myślałam ze nerwica mija, zaczęłam wychodzić normalnie z domu, uśmiechałam się a dziś od rana jeszcze nie wstałam z łóżka. Kręci mi się w głowie, slabo mi i w dodaku te okropne myśli. Nienawidzę tego i oddałaby, wszystko żeby to mineło!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No ja wam mówię to jest masakra z tym wszystkim. Ale że akurat teraz, gdy matura?!?!

Myślę, że może wiązać się to ze zmianą pogody, albo nabawiłem się fobii szkolnej/społecznej. Przez cały dzień po 1 godzinie w szkole czuje się fatalnie :(. Dziś było nieco "lepiej", ale to i tak mnie nie satysfakcjonuje. Jeszcze tylko jutro z pisemnych i wsio! Nie wiem jak sobie poradzę z praktyczną częścią egzaminu zawodowego, bo trwa 4 godziny :(, jednak nie będę się tym martwił na zaś! Ogólnie to ja rozumiem mechanizm mojego lęku. Skoro przez cały dzień boje się kolejnego dnia w szkole, a dokładniej siedzenia w sali na maturze, i w myślach mam tylko wyobrażenia , że coś tam się dzieje... To rodzi lęk, i później cały dzień się na nim skupiam, a przed egzaminem szczególnie. Staram się to odpychać, ale w trakcie egzaminu nachodzi mnie myśl, że nie wytrzymam do końca, że zaraz oszaleję, chociaż wiem że to jest totalnie niemożliwe!

 

Najlepsza ironia była wczoraj, bo tekst czytania ze zrozumieniem, jaki był na maturze, był o HIPNOZIE. I było też tam wspomnianie, że hipnoza przyniosła wielu osobom z nerwicą spokój ducha, jako forma kuracji/terapii. Chyba kiedyś się na to skuszę.

 

Pozdrawiam lękowcy! :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zrządzenie losu :) Trzymam za Ciebie kciuki!!! Zobaczysz, że wszystko będzie dobrze. Zdasz śpiewająco. Szkoda tylko, że musimy tak cierpieć, że mamy pod górę, że musimy napracować się milion razy bardziej niż inni...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie to od paru dni wyjątkowo męczy... Ja jestem przekonany, że już mi odbija :(. Widzę wszystko tak inaczej. Czuję strach, ból i pustkę w kółko. Boje się patrzeć nawet za okno, bo nasuwa mi się myśl " Ty jesteś chory, zaraz nie wytrzymasz, zrobisz coś sobie". Odpieram to tysiącami różnych myśli i słów, ale wobec tych szarych i negatywnych lęków nie działają one zbyt mocno...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Carlos gratuluje wytrwania na maturze :) A wiem że na pewno było ciężko, co prawda ja maturke miałem dosyć dawno i bez nerwicy ale mogę się domyślać co czułeś.

A tak w ogóle to zauwazyłem że nie ma sensu odpierać tych myśli im więcej to robię tym gorzej się czuję czasem tylko akceptowanie tego mi pomaga na tyle że nie wpadam w panikę. Wiem że ciężko takie coś zastosować bo ja tez się boję nawet po pokoju momentami rozglądać bo czuję STRACH, przeraźliwy lęk. A widzę wszystko po prostu dziwnie, bo nie wiem jak inaczej to ująć, tak jakbym już zwariował, patrzę na coś i nie rozumiem. Damy radę!

Trzymaj sie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem dziś w okropnym stanie, naczytałam się jakichś wypowiedzi schizofrenika, wszystkie zaczęłam pod siebie podpisywać, natrętne myśli interpretować jako głosy. Z tej okazji przypaliłam naleśniki i uznałam, że zaraz oszaleję. Wzięłam Xanax, bo ręce chodziły mi jakbym miała jakiejś padaczki dostać, położyłam się i spałam całe do południe. Zaraz znowu się kładę, wolę to przespać... Fajne życie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×