Skocz do zawartości
Nerwica.com

Sama jestem sobie winna


szopka404

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem typem, który sam rozwiązuje swoje problemy, ale to mnie przerosło. Zrobiłam coś bardzo głupiego i nie radzę sobie z tym.

 

Jestem w związku z dobrym facetem. Bardzo dobrym dla mnie, chociaż oczywiście z wadami, ale któż ich nie ma. W sumie było mi z nim dobrze przez rok. Po roku zaczęłam się nudzić. I to co najgorsze... seksem. To powtórka w moim życiu w sumie. Z poprzednim facetem byłam wiele lat i stało się "mi" podobnie. Wtedy nie miałam jaj żeby go zdradzić, a kiedy umówiłam się z kolegą na piwo i okłamałam partnera, że dłużej pracowałam, nie mogłam z powodu wyrzutów sumienia spać przez dwa miesiące. I nie, nie jestem ciepłą kluchą, czy niezaradną laleczką. Wręcz przeciwnie, zazwyczaj jestem ostoją emocjonalną rodziny i przyjaciół. Ale co najciekawsze, nasze życie seksualne ożyło na jakiś czas. Nie wiem.. może potrzebowałam odżywki dla wyobraźni, nie żeby tej było mi bardzo brak... Sama nie wiem. A wyrzuty sumienia skąd? Bo mam takie popierniczony kodeks moralny i staram się go trzymać...

 

Tym razem "zaszalałam"... Zdradziłam i co najgorsze, nie bardzo żałuję. Wybór kochanka był dobry, bo spełnił moje wszystkie wymagania. Facet z wyobraźnią i inteligentny. Świetny w łóżku. A przy tym realista: rozumie, że jestem z kimś, więc siedzi cicho i nie gada nic nikomu. Tylko nie doceniłam, że:

1. Będę miała wyrzuty sumienia

2. Kochanek okaże się zbyt dobry... Zadurzyłam się, a on chce być ze mną.

 

Zaczęłam więc myśleć o tym co mam, o tym co mogłabym mieć. Klasyczny gołąb na dachu i wróbel w garści. Zaczął się dół. Poważny. Płakałam i śmiałam się na przemian. Mój partner szalał ze strachu, ale przecież nie powiem mu, że go zdradziłam dla "kaprysu", bo to by go zabiło. Płakałam i myślałam przez 3 miesiące. Wczoraj nie potrafiłam już wstać z łóżka. Nie chce mi się robić absolutnie nic. Tak naprawdę to, że chce mi się umrzeć, a żyję z poczucia obowiązku wobec tych którzy są ode mnie zależni. Wczoraj powiedziałam partnerowi, ze chcę zerwać. On się z tym nie zgodził, chce walczyć o nasz związek. A ja po prostu nie mam już na to wszystko siły. Co robić? Jestem tak rozbita, że nawet teraz pisząc to przy komputerze w pracy ryczę jak bóbr. Chcę być wolna... od tego wszystkiego. Od rodziny (którą kocham na życie - jestem potworem!), od rewelacyjnego faceta (jestem nienormalna chyba) i o jakichkolwiek obowiązków... Mam już tego wszystkiego dość...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No faktycznie Twój kodeks moralny jest mocno popierniczony. Musisz coś z tym zrobić i coś postanowić. Teraz abstrahując od tego, że ranisz innych to ranisz też okrutnie siebie.

 

Czy Twój partner wie dużo? Czy masz w nim przyjaciela? Albo masz przyjaciółkę z którą możesz być o tym szczera? Tylko nie przyjaciela - kolejny chłopak w łóżku to kolejne wyrzuty sumienia.

 

Musisz się najpierw sama pozbierać i sama dowiedzieć czego chcesz.

 

Co znaczy, że się zadurzyłaś? Co to dla Ciebie oznacza? Chcesz mieć kochanka/faceta który być może będzie jeszcze miał kogoś na boku i któremu to nie robi różnicy, że rujnuje Tobie życie, i że masz prócz niego swojego faceta? Chcesz mieć swojego faceta który pewnie teraz jest załamany, z którym już nie jest Tobie dobrze w łóżku, ale któremu na Tobie zależy?

 

Pomyśl też co chcesz na przyszłość. Jeżeli problem z nudą w seksie jest jedyny to może to powinien być otwarty związek. Ty i partner byście się spotykali z innymi tylko dla seksu i pilnowali nawzajem by się w kimś nie zadurzyć? A może to tylko jakiś ukryty inny problem?

 

Warto się chyba spotkać z kimś "dobrym w te klocki" i spróbować poskładać życie. Psychoterapeuta? Psycholog?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moonlightsonata, jak to Ona jest zniewolona ja widze że to silna kobieta i nie waha się brać życia własne ręce po opisie sytuacji widać że wie czego chce tylko się pogubiła troszku "myśli o własnym szczęściu" ale ją to po prostu w pewnym momencie przerosło i teraz dołek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bo ja wiem..... hmmmm jest chyba za mało zdecydowana mimo wszystko :) nie jest silna, nie ma własnej autonomii. Powiedziała facetowi "NIE" a on chyba nie zrozumiał ;) Nie mam złudzeń co do tego, że szopka404, ma potencjał, ale zamiast zatrzymywać się na skrzyżowaniu powinna wbijać szpile w chwile jak pineske w deske :) Im dłużej stoi się na rozdrożu tym bardziej jest się ukrzyżowanym - decyzje podejmować i do przodu :) tak żeby jej było dobrze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moonlightsonata, przecież w związku są dwie osoby. Nie wiem jak byli umówieni - ale jak miała się nim tylko pobawić to powinna mu to powiedzieć na początku. Facet to nie tylko taka maszynka do robienia dobrze i zarabiania kasy, że można go tak brać i wyrzucać. Tak samo jak kobieta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Musisz się najpierw sama pozbierać i sama dowiedzieć czego chcesz.

 

Staram się od 3 miesięcy :(

 

Co znaczy, że się zadurzyłaś? Co to dla Ciebie oznacza?

 

To znaczy, że jest to więcej niż flirt. Nie miłość, bo to dla mnie olbrzymie słowo, ale wystarczająco dużo żeby myśleć o kimś częściej niż raz dziennie.

 

Pomyśl też co chcesz na przyszłość. Jeżeli problem z nudą w seksie jest jedyny to może to powinien być otwarty związek. Ty i partner byście się spotykali z innymi tylko dla seksu i pilnowali nawzajem by się w kimś nie zadurzyć?

 

Podoba mi się, tylko gdzie takiego znaleźć? ;)

 

Warto się chyba spotkać z kimś "dobrym w te klocki" i spróbować poskładać życie. Psychoterapeuta? Psycholog?

 

Myślę, że się w końcu wybiorę... Ale wiesz, ja? Taki posąg ;)

 

szopka404, Dlaczego boisz się być samodzielna? tzn. sama?
Facet to nie tylko taka maszynka do robienia dobrze i zarabiania kasy, że można go tak brać i wyrzucać.

 

Nie boję się być samodzielna. Ja jestem samodzielna. I to ja jestem w naszym związku maszyną do robienia kasy. Tak się akurat złożyło. A bycie samą to takie minusy jak brak ręki która Ci poda aspirynę kiedy masz grypę... Tego się boję. Samotności.

 

widać że wie czego chce tylko się pogubiła troszku "myśli o własnym szczęściu" ale ją to po prostu w pewnym momencie przerosło i teraz dołek

 

Bingo... Nie potrafię znaleźć drogi powrotnej do tego szczęścia po prostu :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hahaha, bycie samodzielną poniekąd właśnie polega na tym, że jak trzeba to sami weźmiemy sobie aspirynę :) bogowie, przecież partner nie jest od tego żeby podawał nam kawę, polopirynę czy mył okna :) Sama mówiłaś, że powiedziałaś mu, że już nie chcesz z nim być. Najwidoczniej znak, że coś się już skończyło - sex Cie nie łechce, to normalne i raczej zdrowy objaw tego, że po jakimś czasie czujemy znużenie. A gotowi na zdradę najczęściej bywamy wtedy, kiedy jesteśmy gotowi na nowy związek lub wtedy kiedy czas zakończyć obecny. W układ łóżkowy możesz wejść będąc singielką z jakimś innym singlem, a jak facet będzie fajny to nawet może kiedyś poda Tobie aspirynę. Wiary w siebie trochę dziewczynko :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×