Skocz do zawartości
Nerwica.com

:( jestem smutna moj facet juz mnie chyba nie chce


Rekomendowane odpowiedzi

jestem z facetem 3lata kiedys bylo pieknie czulam ze mu zalezy ze mnie kocha teraz wszystko jest inaczej przychodzi z pracy zje obiad i wychodzi na silownie wraca idzie przed komputer nawet nie mamy o czym juz rozmawiac bo nawet nie spedzamy za duzo z soba czasu choc razem mieszkamy ja tak go kocham i jest mi z tym tak zle czy to duzo odrobina milosci o glupie przytulenie sie prosze a jak probuje o tym porozmawiac to mowi ze niepowazna jestem i koniec rozmowy co mam zrobic czy to ma wogole dalej sens

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nie takie proste jak piszecie "porozmawiajcie szczerze". Jestem w bardzo podobnej sytuacji i wielokrotnie probowalam rozpocząć rozmowę ale dla faceta problem nie istnieje. Przecież wciąż jesteśmy razem, mieszkamy ze sobą więc o co mi jeszcze chodzi. Ja już zaczęłam myśleć że to rzeczywiście ja mam jakiś problem i rozpoczęłam poszukiwania specjalisty. Wydaje mi się że po pewnym czasie w związku może pojawić się nuda. Żeby ją przerwać potrzeba współpracy partnerów a kiedy jedno nie widzi problemu to drugie próbując coś naprawić pogrąża się w najgorszych myślach które prowadzą do kolejnych kłutni. No i jest coraz gorzej :/ My próbujemy spędzać jakoś nietypowo czas, na tyle ile to możliwe. Jednak ja czuję że wciąż za mało czasu spędzamy razem a on odwrotnie że za dużo i kolo sioe zamyka. Ja się czuję zaniedbana niedoceniania a on znowu zmęczony mną.

Nie mam chyba pomysłu na tą sytuacje. Może ktoś mądrzejszy napisze coś co pomoże, chętnie skorzystam z rad. Ale błagam nie piszcie więcej porozmawiaj z nim!!! No chyba że ja żle się do tych rozmów zabieram.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gloria widze ze masz ten sam problem co ja a rozmowa do niczego tak szczeze nie prowadzi i to jest racja poniewaz facet nie widzi problemu dla niego jest wszystko dobrze on robi co chce a ja ciagle sama rozmowa jest daremna i konczy sie tak O CO CI ZNOW CHODZI PRZECIEZ JEST DOBRZE a to wlasnie pomylka dla niego jest dobrze tylko co ja czuje tego nie wie nikt

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

emily800, macie jakieś zwierzaki? Moja matka ku naszemu wielkiemu zdziwieniu zaczęła rozmawiać NORMALNIE z ojcem i ze mną jak przyjechałam do nich z moim kotem, oczywiście głównie o kocie, ale zawsze to coś :roll:

 

Może jakbyście wzięli jakiegoś kociaka albo psa, ożywiłoby to wasz dom?

Ja mysle że mu zależy, tylko opanowała go stagnacja, potrzebne wam są jakieś zmiany - niezbyt obciążające ale istotne :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gloria i emily, a moze to czas na dziecko?

 

ja tez mam to samo w małżenstwie, czuje ze brakuje nam wspólnych celów, ja tez juz nie mam potrzeby ciagłego przytulania sie i absorbowania sie soba nawzajem itd i wiem ze dziecko by nas bardziej związalo. myśle ze takie etapy w zwiazkach sa normalne.

 

ile mozna siedziec i sie na siebie patrzec? albo na sile wymyslac jakies ekstremalne rozrywki?przeciez nie o to chodzi.

 

rozumiem i was, i waszych facetów.

 

a jesli nie dziecko to niech bedzie ten pet, ale to wystarczy na krotsza metę.

 

a jesli nie pet to idzcie do fryzjera, kupcie ladne ciuchy, zacznjcie nosic spódniczki i umawiac sie z kolezankami albo chodzic na basen czy fitness i zobaczycie jak sie wasi faceci od razu zainteresują!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdrada? Hm mam nadzieję że nie. Na pewno dziecko to najgorszy sposób jaki mogę sobie wyobrazić na naprawę związku. Co prawda myśleliśmy już o tym i mój chłopak bardzo by chciał ale ja się boję że nic się nie zmieni a dodatkowo zniszczymy życie temu niewinnemu maleństwu. Dlatego na początek postanowiliśmy sprawić sobie zwierzątko No i mamy od poł roku pieska. I jest tak jak się tego spodziewałam. Na początku piesek zajmował cały nasz czas było super ale z czasem coraz mniej go interesował. A teraz wraca z pracy dosłownie 10 minut zajmuje sie maluchem a reszta jest na mojej głowie. Czyli pojawił się kolejny powód do kłutni. Bardzo spodobał mi się ten pomysł ze zmianą ubierania się, wychodzeniem gdzieś bez niego. Sama też już o tym myślałam ale w moim przypadku jest to dość trudne. Po pierwsze ja chcę każdą możliwą chwile wykożystać na bycie z nim. A po drugie ostatnio mam straszne problemy w kontaktach z innymi ludźmi. Przeraża mnie myśl o fitnesie, kosmetyczce, pubie czy kinie gdzie spotkam innych ludzi lepszych ode mnie. Co gorsze kiedy idę z moim facetem jest ok czuję się pewnie bo wiem że ktoś za mną stoi :) Eh poplątane są te nasze relacje. Teraz idzie wiosna więc i tak trzeba będzi zmienic garderobę, zobaczymy co to da.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słuchajcie... życie razem to nie bajka, nie ma czegoś takiego jak "żyli długo i szczęśliwie" - są wzloty i upadki. No i trzeba pamiętać, że uczucie zakochania, fascynacja, motylki i te sprawy trwa najwyżej ze 2-3 lata. Potem jest to przede wszystkim przyzwyczajenie, a jak dobrze pójdzie przyjaźń, przywiązanie, zaufanie i głęboka miłość. Trudno jest przez całe życie wariować na punkcie drugiej osoby. Związek prędzej czy później zostaje zdominowany przez codzienność i to nie jest jeszcze powód, by rozpaczać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, ale tak wynika z moich obserwacji. A poza tym na przestrzeni czasu wydają mi się przywiązanie i wzajemny szacunek dużo ważniejsze niż szalone zauroczenie (ono bywa złudne).

 

Myślę, że mężczyźni nie odczuwają tak bardzo tego przejścia od zakochania do normalności. Właśnie dla nich nic się nie zmieniło, a kobieta, bardziej emocjonalna, snuje już czarne scenariusze.

 

Sztuką jest nabrać dystansu do tych spraw. Ja się tego wciąż uczę, ale warto, bo to cenna umiejętność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czesc

czytam to co piszecie i szukal w waszych slowach pocieszenia.Przechodze bardzo powazny kryzys malzenski,jestesmy razem od 18lat,od dziecka wlasciwie.Zawsze razem,zawsze nierozlaczni i stało sie ...zmeczenie materialu.Wiem ze zauroczenie dawno mineło,ale ja wciaz byłam zakochana w moim mezu i co sie stało?

Nie wiem co moge zrobic,jestesmy ludzmi aktywnymi,duzo pracujemy,uprawiamy sporty,imprezujemy,a jednak znudzil mi sie.Zaczeło sie od seksu a wlasciwie jego braku,poczulam sie nie atrakcyja,wiec zaczelam kupowac ciuszki erotyczne,wprowadzac zmiany w seksie,pomoglo na miesiac. W koncu poszlam za dorada kolezanek i znalazlam sobie kochanka,tylko ze zakochalam sie w nim,maz sie o nim dowiedzial,poprosil zebym skonczyla z tym i pytal czemu mu to robie,wiec powiedzialam dlaczego.Ze przestal sie mna interesowac,jestem tylko dla niego eleganckim meblem.Czy cos pomoglo?-nie!!A na dodatek kochanek mnie zucil dla innej!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

KORBA mysle ze sie mylisz ok norma nic nie jest ciagle kolorowe ale brak czasu dla osoby ktora sie niby kocha olewanie jej to chyba nie z powodu ze dlugo z soba jestesmy to sie poprostu czuje ze druga osoba jest juz toba znudzona a z garderoba hmm probowalam bylo fajnie tylko to tez juz nie dziala nie wiem co mam robic mysle juz ze to powoli koniec a ja tak go kocham tak bardzo to wszystko mnie rani nie ma dnia bez placzu przykrosci i uczycia ze jestem niepotrzebna.Pisaliscie o zwierzatku mam slicznego kochanego malenkiego kotka ma 5tyg poglaska go pobawi sie z nim i tyle tak to ja ciagle sie nim zajmuje szczeze chociaz tyle dla mnie mam z kim porozmawiac przytulic tylko ja chce mojego faceta czy to juz jest nierealne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Korba ma 100% racji.

 

sztuka jest pozostac w zwiazku po zauroczeniu, czujac do siebie szacunek i zaufanie, ale nie jest to juz ta sama szalona milosc, a my kobietki strasznie przezywamy bo 'cos jest inaczej' 'cos sie skonczylo', tym czasem po prostu zwiazek wkracza w inny etap.

 

duzo ludzi bedacych w zwiazku konczy go po kilku latach, bo cos sie wypalilo... po zauroczeniu stwierdzaja w zwiazku nude.

 

DYSTANS sie liczy ;p jezeli przetrwacie ten etap zwiazku, zdystansujecie sie do tego, bedzie lepiej i wam to gwarantuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

laguna, z tego co czytam w innych tematach (choć mogę się mylić bo dopiero zaczynam czytać) to raczej to co napisałaś tu nie wynika z autopsji. Jak najbardziej jest to mądre i rozsądne tylko trudne do zrealizowania w życiu. Szczególnie jeśli masz jakieś problemy ze sobą a zakładam że raczej zaglądają tu tacy ludzie. Nasz problem jest dla nas poważny i dość destrukcyjny dlatego proszę darujcie sobie dobre rady w stylu trzeba mieć do siebie dystans. Ja raczej wolałabym przeczytać jak to osiągnąć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gloria, moja piekna moj problem teraz obecnie jest z zupelnie innego powodu mianowicie zdrady mojego partnera i jest to juz zupelnie inna sprawa. jestem z nim od 5 prawie lat takze juz mam za soba faze zauroczenia, i ja wiem wierz mi ze jest bardzo trudno sie zdystansowac. bo ja mialam z tym straszny problem i to dlugi czas. czulam, ze zwiazek nie jest juz taki jaki byl wczesniej, ze cos jest nie tak, cos sie zmienilo i ze chyba on nie czuje do mnie tego co kiedys, ze mu sie znudzilam i jest ze mna z przyzwyczajenia. dopiero po czasie doszlam, ze po prostu nasz zwiazek wszedl w inny etap, i powoli powolutku tlumaczylam sama sobie, ze to normalne ze trzeba sie zdystansowac.bylo to bardzo trudne, nieraz chcialam sie rozstac bo myslalam ze juz nam jest zle, ze nie bedzie dobrze, i powiem Ci ze to, co bylo miedzy Wami, ten zar jaki byl na poczatku, namietnosc, byc moze juz nigdy nie wroci. mozna probowac to zmienic, jakos urozmaicac seks itp., ale tamten etap minal, i trzeba sie do tego przyzwyczaic. to i dla mnie jest smutne, ze po jakims czasie okazuje sie, ze juz nic w zwiazku mnie nie zaskoczy, ze juz zawsze bedzie tak jak jest teraz, bo jest nuda, no bo kazdy marzy o namietnej milosci az do smierci, jak w bajkach.... ale zycie to nie bajka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gloria, myślę, że powinniście popatrzeć w przód.

Jeżeli tak zostanie dalej, to po pewnym czasie będziesz czuła się tak niezadbana przez niego, że MIMO WŁASNEJ WOLI będziesz szukała tego gdzieś indziej. Musicie koniecznie taki stan rzeczy zmienić.

Ktoś pisał o jego zdradzie. Wywnioskował to z jego zachowania i kompletnego braku zainteresowania. Ale absolutnie to nie musi być od razu zdrada.

A może będąc przeświadczonym o tym, jak bardzo go kochasz, czuję się na tyle pewnie że wydaje mu się, że nie musi nic od siebie dawać? Powiedz mu to, co napisałem. Na spokojnie. Nie, że to zrobisz, ale że boisz się, że kiedyś tak będzie. Że to musi kiedyś z Ciebie wyjść. Jeżeli kocha, powinna zaświecić się jakaś lampka w głowie. A w ogóle dla mnie dowodem miłości jest zazdrość, niech uświadomi sobie, że to nie jest tak, że kochasz go bezgranicznie i nigdy Cię nie straci...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja zasugerowalam zdrade:D i lepiej gloria sie upewnij bo ja tak przymknelam sobie oko na mojego faceta i uznalalm ze to wszystko jest norma, a on posuwal moja przyjaciolke. lepiej uwazac

Też uważam, że na wszelki wypadek powinnaś go sprawdzić. Dla własnego spokoju.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I tu pojawia się problem. Bo widzicie ja chyba jestem za bardzo zazdrosna. Ciągle sprawdzam analizuje dopytuje. Kiedy myślę o tym na spokojnie to raczej jestem pewna że on tego nie zrobił ale kiedy dochodza do tego emocje związane właśnie z brakiem uwgi to pewność mija. Oczywiście mówię mu o tym ale to go tylko denerwuje i prowadzi najczęściej do kłutni. Próbowałam wzbudzić w nim zazdrość bo tez myślę że w pewnym stopniu świadczy ona o naszym uczuciu. opowiadałam o tym jak jakiś nieznajomy adorował mnie czy o tego typu "niebezpiecznych" sytuacjach a on nic. Nawet gdy był świadkiem takich sytuacji pozostawał niewzruszony. Gdy się pytałam czy nie przeszkadza mu to to odpowiadał że przecież on wie że go kocham, ufa mi, więc go nie zdradze. I co powiecie mi teraz? Dziękuje wam za wszystkie odpowiedzi bo to pomaga mi zrozumiec co sie dzieje ze mna i moim związkiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jezeli nic nie robi jak inny sie do Ciebie dostawia to znaczy ze ma do Ciebie wielkie zaufanie co jest na plus, a procz tego nie pokaze pewnie tego po sobie ale pewnie sie w nim gotuje jak cholera.

 

tez jestem bardzo zazdrosna ;) i teraz po czasie uwazam ze lepiej byc troche zazdrosnym niz potem sie obudzic tak jak ja sie obudzilam :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Delikatna zazdrość w postaci jakiejś uwagi czy gestu jest jak najbardziej ok. Ale jeśli jest się tak jak ja bardzo zazdrosnym to powoduje to liczne napięcia a ani trochę przed zdradą nie broni. Bo przecież zdradzić można wszędzie. Teraz jest w pracy niby dzwonił z pracy numer się wyświetlił ale przecież nie pracuje sam. I do tego ostatnio powiedział (później twierdził że nie to miał na myśli że źle go zrozumiałam) że jak tak ciągle będę go podejrzewać to w końcu stanie się to czego się obawiam a on przynajmniej nie będzie musiał wysłuchiwać rzeczy na które sobie nie zasłuzył. Pisząc tu nachodzi mnie myśl że może rzeczywiście nastąpił koniec zauroczenia, ja ten etap przechodze dużo gorzej myśląc że już mną się nie interesuje, nie chce ze mną spędzać czasu. Pojawiła sie ogromna zazdrość z mojej strony o jego czas. No i kłutnie tym powodowane nie zbliżją nas do siebie a wręcz odwrotnie. Więc moż jakies rady jak wyzbyć się zazdrości?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

laguna, z tego co czytam w innych tematach (choć mogę się mylić bo dopiero zaczynam czytać) to raczej to co napisałaś tu nie wynika z autopsji. Jak najbardziej jest to mądre i rozsądne tylko trudne do zrealizowania w życiu. Szczególnie jeśli masz jakieś problemy ze sobą a zakładam że raczej zaglądają tu tacy ludzie. Nasz problem jest dla nas poważny i dość destrukcyjny dlatego proszę darujcie sobie dobre rady w stylu trzeba mieć do siebie dystans. Ja raczej wolałabym przeczytać jak to osiągnąć.

 

nie chcę być niegrzeczna, ale czy masz jakieś zaburzenia depresyjno-nerwicowe, czy jesteś tylko smutna, bo facet się Tobą nie interesuje.....? bo tu jest wiele osób z poważnymi problemami, czy naprawdę chcesz tu szukać porad w sprawach sercowych?

a uzależnianie się od drugiego człowieka i tym samym definiowanie swojego szczęścia przez drugą osobę jest rzeczywiście niezbyt zdrowe, więc zalecany dystans nie jest wcale głupim pomysłem.

nikt Ci tu nie da gotowej recepty - Ty sama powinnać w sercu znaleźć odpowiedź, a jak nie w sercu, to u partnera może....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×