Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nasze sposoby na wyzdrowienie


madeleine

Rekomendowane odpowiedzi

Pokrzepiające :D Szkoda tylko, że czasami to wstręciostwo właśnie na to szczęście i na tych przyjaciół zamyka... Wtedy trudniej czerpać z tego korzyści. Ale fajnie, jeśli jesteś na tyle silny by czerpać... Ja czytałam taką siążkę Franka Tallisa "Wolni od obsesji". Jak kogoś interesuje terapia behawioralna, autoterapia, etc. i chce sam na siebie wpłynąć - to polecam. Ja, niestety, nie miałam tyle samodyscypliny, póki co - ale nie wykluczam jak już się "zdyscyplinuję" :). Ostatecznie po wyjściu z gabinetu psychoterapeuty albo połknięciu tabletki i tak wszystko w naszych rękach...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie,

Mój sposób na natręctwa - zrozumienie, że to nie moje myśli, fakt produkuje je mój mózg ale skoro się z nimi nie utożsamiam, na dodatek są dla mnie wręcz jak gwałt na mojej osobie i wiem, komu mogę za nie podziękować jakoś łatwiej wyzwolić się od poczucia winy, które natręctwa wywołują. Przestałam się nimi przejmować odkąd zrozumiałam, że za ich treścią kryją się nasze stłumione dawniej negatywne emocje w stosunku do ludzi, którzy wyrządzali mi krzywdę i to przez nich teraz cierpię i to oni są odpowiedzialni za moją chorobę. Kiedyś nie miałam wpływu albo ten wpływ był niewielki na swoje życie ale jako dorosła osoba wreszcie mogę kształtować siebie tak jak chcę i tylko ja jestem za siebie odpowiedzialna i to ja ponoszę konsekwencje swoich decyzji. Życie jest jak lekcja w szkole każdego dnia nowych rzeczy dowiadujesz się o sobie i swoim życiu ale twoje życie nigdy nie będzie prawdziwe jeśli nie poznasz całej swojej nawet tej najboleśniejszej historii jaką przeżyłeś/aś do momentu w którym jesteś teraz.

"Rzadko zdarza mi się by wpadać w spełnianie natręctw przy osobach mi bliskich na których opinii mi zależy." - Hampelmani wpadasz tym stwierdzeniem w niebezpieczną pułapkę bowiem uzależniasz swoje dobre samopoczucie od innych ludzi. Nie neguję a wręcz popieram z całego serca, że ważne jest otoczenie, w którym przebywasz ale twoje szczęście, zdrowie, dobre poczucie, radość nie zależy od innych ludzi, jest tylko jedna osoba, która może Ciebie uszczęśliwić, wprawić w dobry nastrój, uspokoić, dać poczucie bezpieczeństwa i tą osobą jesteś Ty!

Do poczytania polecam Alice Miller bo trafia w sedno sprawy.

Będzie dobrze ale trzeba dużo samozaparcia i cierpliwości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale coś w tym jest, że przy ludziach te natręctwa odchodząna drugi plan. Może ze wstydu, a może po prostu nasza uwaga jest od nich odwrócona. Piszę "nasza" ,ale myślę, że to zależy od osoby, stopnia "zaawansowania" natręctw, etc. Ale w moim przypadku jest podobnie - ludzie hamują natręctwa, przynajmniej w pewnym stopniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u mnie jest odwrotnie - im wiecej ludzi wokół tym wiecej natrectw :| a jesli chodzi o metody samoleczenia to udalo mi sie kiedys tak postepowac ze kiedy natrectwa sie pojawialy to mowilem sobie "Nie przejmuje sie nimi" i w koncu ich czestotliwosc sie zmniejszala. Ale to jest kwestaia ktora trzeba sobie wypracowac, nie mozna ot tak sobie tego powiedziec. Trzeba to postanawiac codziennie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To są sposoby na tuszowanie objawów, a nie leczenie nerwicy. Może warto pomyśleć o terapii, nad czym warto popracować i zastanowić sie nad samym sobą razem z terapeutą.

To tak wielkim ogółem ;) chociaż wiem, że bez objawów człowiek czuje sie super to mimo wszystko kiedyś trzeba to wyleczyć na stałe, a to zapewnia terapia, nawet nie leki od psychiatry,które tylko też mają za zadanie tuszować objawy.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moze i jest to tuszowanie objawow, ale jak inaczej podejsc do nerwicy jak nie poprostu, w ten sposob wlasnie?? Przeciez nie zatrzymam mojego mozgu, nie powiem mu: "Nie generuj natrectw", albo nie wylacze go specjalnym przyciskiem. To jest sprawa bardziej skomplikowana, oparta na chemii, na polaczeniach nerwowych wewnatrz i tego nie mozna "leczyc" w sposob tradycyjny. Mozna brac leki, ale to jest wyjscie pozorne, poniewaz w moim przypadku powoduje ze staje sie roslinka. Jesli znasz sposob na inne "leczenie" nerwicy to napisz prosze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jak inaczej podejść do nerwicy? ja też choruję i raz jest lepiej a raz gorzej. Są różne sposoby żeby objawy nie były tak uciążliwe jednak zdałem sobie sprawę, że najważniejsze jest poznanie przyczyn, których jesteśmy nieświadomi, chociaż wydaje nam się że wiemy już wszystko na temat swojej choroby. Dlatego tak ciężko samemu wrócić do zdrowia, w związku z czym terapia jest niezbędna.

Ja sam zrozumiałem że jedną z przyczyn mego stanu jest brak akceptacji samego siebie co ma związek z moimi toksycznymi rodzicami a to kolejny temat do rozgryzienia. Chociaż niby wiem co jest przyczyną to jednak samemu nie wyjaśnię i nie jestem świadom wielu problemów emocjonalnych do których przyzwyczaiłem się i uznałem za całkowicie normalne.

A więc terapia i jeszcze raz terapia, a później według mnie objawy powinny zniknąć bez większego wysiłku i walki, a przynajmniej w o wiele bardziej komfortowej sytuacji gdy poznamy podstawy naszych wewnętrznych konflików. Taką mam nadzieję, dlatego sam muszę się wybrać do specjalisty.

Nie wolno się poddawać! bo nasze spojrzenie na świat jest wykrzywione przez CHOROBĘ! i to nie nasza wina że chorujemy i nie jesteśmy przez to gorsi! wielu zdrowych ludzi jest nieszczęśliwych i nie docenia swego dobrego zdrowia.

Nam gdy wyleczymy się z nerwicy na pewno będzie łatwiej dostrzegać szczęście na codzień.

Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Popieram! Terapia jest nieodzowna tylko trzeba trafić na dobrego terapeutę. Na początku, jak moja "przygoda" z NN się zaczęła a raczej przybrała na sile wybrałem się do terapeuty prywatnego. Pomyślałem sobie, że jak gość bierze kasę (bagatela 80 zł za wizytę) to musi mi pomóc i powinien się starać. A tu zonk. Siedzę z gościem i mu mówię co mi jest i co mnie dręczy a on naprzeciw mnie tyko kiwa głową. Poczułem się jeszcze gorzej niż wczesniej. Brakowało tylko, żeby gość ziewną i zasnął. Więcej już się u niego nie pokazałem. Za to spróbowałem w państwowej przychodni znaleźć terapeutę i trafiłem w dziesiątkę i poczułem jak wiele może dać pomoc dobrego psychologa. Poznałem lepiej siebie, zrozumiałem co ze mną się dzieje i prawie z każdą wizytą wiem więcej i czuje się silniejszy. To proces długotrwały ale warto. Naprawdę terapia jest bardzo ważna! I zgadzam się z tym, że obecnie najszczęśliwsze chwile w życiu to te gdy NN ustępuje. Wtedy wiem, że ta walka ma sens! Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja cierpie na NN od 2003 roku, ale jak dotad leczony bylem tylko lekami i przez krotki czas u psychologa. To jednaka na nic sie nie zdalo. Jestem w punkcie wyjscia, ale caly czas studiuje, nie poddaje sie. Ale bardzo cierpie, zle spie, mam chaos w głowie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×