Skocz do zawartości
Nerwica.com

Witam


bartol77

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich bardzo serdecznie.Na wstępie napiszę że jestem zdrowy a zarejestrowałem się na Waszym forum bo moja żona ma nerwicę i już sam nie wiem jak Jej pomóc i jak się zachowywać żeby było dobrze.Moją żona chodzi aktualnie na terapię grupową i odnoszę wrażenie że jest jeszcze gorzej niż było.Zaczęło sie to najprawdopodobniej w dniu naszego ślubu i trwa od 7 lat.Powiedzcie czego taka osoba potrzebuje,jak się zachowywać żeby było dobrze,jak Jej pomóc?Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witaj. Dobrze że chociaż martwisz się jej stanem. Niestety nie jestem w stanie powiedzieć ci co powinieneś zrobić. U mnie jak jest gorzej denerwuje mnie wszystko. Chcę niby by ktoś przy mnie był a jak jest mam mu za złe że siedzi i truje mi d**. Wściekałam się ale jak już zrobiło się lepiej byłam wdzięczna niektórym że potrafili mnie nadal traktować jak normalnego człowieka. Najważniejsze by nie bawić się w zbawce i terapeutę. Normalny człowiek nie jest w stanie zrozumieć co się dzieje w głębi chorego, sam chory też niestety z tym ma wielkie problemy. Mi najbardziej pomocni byli ludzie co nie bagatelizowali mojego stanu mówiąc "weź się w garść" a zarazem nie robili ze mnie kaleki i nadal wymagali bym jakoś funkconowała. Nie przeczę że ciężkie dni, tygodnie... cię czekają. Sam też możesz się zwrócić do terapeuty by dowiedzieć się jak możesz jej pomóc i jak samemu nie popaść w depresję. Terapie rodzinna też może być przydatna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję bardzo za odpowiedź ale dla mojej żony "weź się w garść" działa jak płachta na byka.Uważa że wszyscy ludzie co tak mówią nie rozumieją Jej.Mówi wtedy "znowu mam się wziąć w garść?!!!Ja nie mam siły ani ochoty!!!WY nic nie rozumiecie!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

i ma rację. Gdyby człowiek choć trochę rozumiał co się z nią dzieję ugryzł by się w język zanim by miał powiedzieć że ma się garść. Gdyby to było takie proste to nie potrzebne by było żadne leczenie. Rozmowa z chorym to zawsze jak operacja na otwartym sercu, musi być przemyślana a każdy błąd może zakończyć się katastrofą. Poczytaj trochę o takich przypadkach jak ona to może bardziej zrozumiesz co przeżywa i będzie łatwiej ci z nią rozmawiać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko jak Ją zrozumieć skoro sam nie jestem w takim stanie?Wydaje mi sie że człowiek który nigdy w życiu nie doświadczył takich "stanów" nie pojmie co się z takim człowiekiem dzieje.Moja żona bardzo by chciała żebym zrozumiał o co chodzi ale ja nie potrafię.Nie potrafię postawić się w Jej sytuacji bez względu na to ile przeczytam na temat tej choroby(chodź bardzo bym chciał).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

musisz postarać się że chociaż w części ją zrozumiesz bo postawienie się w jej sytuacji jest niemożliwe bo to logiki w sobie nie ma żadnej. Słuchaj jej, pozwól się wygadać, możesz się dopytywać o szczegóły tematów które zaczęła poruszać. Pytaj się później jak to teraz wygląda. Nie wiem za bardzo co ci pisać bo sama za bardzo nie wiem jak osoba bliska powinna się zachować. Wiem na pewno że powinieneś być stały w osądach i działaniach, przewidywalność też nie zaszkodzi. niech ona czuje że obojętne co będzie się z nią działo ty zawsze będziesz stał przy niej, zawsze taki sam. W gorszych chwilach przydaje się mieć przy sobie coś lub kogoś kogo się zna i wie że nie zmieni się po tym jak się temu komuś wygadam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A powiedz mi czy wśród osób Tobie najbliższych jest ktoś z depresją?Wiesz jak to jest być Tym kimś obok?Mamy dwójkę dzieci cholernie mądrych i spostrzegawczych(zresztą które takie nie są) i po prostu nie mogę juz patrzeć na to jak moja żona oddala się od nich.Uważam że skoro zmusza się do Wszystkiego to powinna chociaż w najmniejszym stopniu(być może to zaowocuje) zmusić się do bycia z dziećmi.Wydaje mi się że wystarczyłby najmniejszy gest w Ich stronę a poczułyby że Mama jest z z nimi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

z czystą depresją nikogo nie mam w domu, ale przyjaźniłam się z dziewczyną która chorowała na depresję i bulimię, towarzyszyłam jej przed leczeniem i dużo w trakcie pobytu w szpitalu. Dopóki twoja żona choruje nie zmusisz jej do bycia z dziećmi, do bycia z kimkolwiek. Rozumiem że dzieci chciałyby być z nią ona pewnie też, ale skoro oddala się od nich może ma powody, może nie chce ich krzywdzić albo jeszcze bardziej się dołuje że nie potrafi zająć się własnymi dziećmi. Ale cały czas będę mówiła byś spytał się specjalisty co i jak możesz zrobić, a jeśli nie to jest sporo książek o tym, mogą okazać się pomocne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć bartol77, miło Cię poznać. Myślę, że nie powinieneś jej na siłę próbować zrozumieć - zadawanie pytań osobie, która cierpi i nawet nie wie, co się tak do końca dzieje (jakby wiedziała to by nad tym panowała), tylko ją drażni, pogrąża wręcz, ponieważ niemożność wyjaśnienia czy wręcz strach przed tym, że towarzysz w końcu będzie miał dość jej 'nastrojów' doprowadza do coraz większych (absurdalnych - ale tak to jest w tej chorobie) wyrzutów sumienia. Cierpliwość i empatia - myślę, że to to co jej pomoże. Poza tym, ważne aby mogła się wygadywać - ale tylko w momentach, gdy sama tego zapragnie, poczuje taką potrzebą - czasami, delikatnie przypominaj jej, że może na Tobie polegać, że zawsze chętnie ją wysłuchasz i pomożesz. Ale nie przesadzaj z częstotliwością tych zapewnień. Sama nie wiem co mogłabym jeszcze doradzić. Może masz konkretne pytania? Postaram się odpowiedzieć. Rok temu byłam w podobnej sytuacji - to mój chłopak zapisał się na to forum, bo sądził, że w ten sposób zrozumie 'jak to jest'. Tak bardzo pragnął zrozumieć jak to jest cierpieć na depresję czy nerwicę, że zapomniał w tym wszystkim o mnie jako jednostce, którą mimo wszystko znał od lat - choroba co prawda spowodowała, że się zatraciłam w sobie a on zapomniał, jakim jestem człowiekiem... Jeśli wiesz, co mam na myśli. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×